Akcja "Szkoła 2.0": Przeczytałem tylko jedną książkę
07.06.2010
, aktualizacja: 07.06.2010 17:54
Większość lektur jest nudna, a w dodatku są pisane takim dziwnym, przestarzałym językiem, którego my nie rozumiemy. Biorę do ręki książkę, czytam, ale w ogóle nie potrafię sobie wyobrazić tego, co jest tam napisane - mówi Paweł Wolniewicz, uczeń III klasy gimnazjum.
Szukamy odpowiedzi na pytania: Jak zmieniła się szkoła pod wpływem internetu? Jaką rolę w życiu uczniów i nauczycieli odgrywają nowe technologie? Czy Google zastąpi nauczyciela i czy już czas pożegnać się ze szkolnymi lekturami?
O komputerowym instynkcie, "potworze, który zżera czas" i "nudnych" lekturach szkolnych rozmawiamy z Pawłem Wolniewiczem, uczniem III klasy wrocławskiego Gimnazjum nr 5 przy ul. Pawłowa, webmasterem i administratorem jednej z najlepszych w Polsce szkolnych stron internetowych.
Rozmowa z Pawłem Wolniewiczem
Marzena Żuchowicz: Pamiętasz, jak wyglądała pierwsza zrobiona przez Ciebie strona internetowa?
Paweł Wolniewicz: - Stworzyłem ją w pierwszej albo w drugiej klasie szkoły podstawowej. To była strona o kreskówce Scooby-Doo. Bardzo prosta: obrazek na górze, na dole tekst. Brzmiał chyba po prostu: witamy na stronie. Ale dla mnie to było wielkie doświadczenie. Wyszło kolorowo, ładnie. I to mnie wciągnęło.
W szóstej klasie stworzyłeś stronę internetową dla swojej podstawówki. Ta, którą zrobiłeś dla gimnazjum, jest lepsza niż niektóre robione przez profesjonalistów. Jak do tego doszedłeś?
Zobacz stronę wrocławskiego Gimnazjum nr 5
- Nie pamiętam swojego pierwszego razu przed kompem. Szkoda. Miałem wtedy kilka lat. Podobno dzisiaj dziecko, które siada przed komputerem, od razu wie, jak się w nim poruszać. Być może ze mną też tak było. Kiedy prowadzę zajęcia z obsługi komputera dla osób starszych, to muszę im wszystko pokazać, co gdzie znaleźć. A naszej klasie wystarczy dać konspekt i już sami wiemy, jak co zrobić. Taki, można powiedzieć, komputerowy instynkt. Krok po kroku odkrywałem, na czym polega tworzenie stron www, grafika komputerowa i programowanie. Czasem wystarczyło trochę poczytać. Marzy mi się, żeby na stronę gimnazjum uczniowie wchodzili tak często jak na Onet. Za pośrednictwem strony można ściągnąć sobie na komórkę np. plan lekcji i dyżury nauczycieli. Aktualizuję ją na bieżąco i zdobywam nagrody w ogólnopolskich konkursach - to uskrzydla.
A co wyniosłeś ze szkolnych lekcji informatyki?
- Muszę ponarzekać na program informatyki w szkole. Myślę, że po części winna jest szkoła podstawowa. Niewiele uczy. Nie wiem, czy to z powodu braku pieniędzy? Ale wątpię, bo przecież komputery są już teraz w prawie każdej sali, a zamiast drogiego oprogramowania można używać bezpłatnych. Problem tkwi raczej w nauczycielach, którym się albo nie chce, albo nie potrafią. Informatyki w szkołach często uczą ludzie, którzy ukończyli studia podyplomowe z informatyki, często są to matematycy, ale nie tylko. Wiadomo, że podczas studiów podyplomowych zdążą zgłębić tylko podstawy. I potem robią z nami obsługę podstawowych pakietów biurowych. I jeśli ktoś nie ma smykałki do informatyki i sam się w to nie zagłębi, wychodzi ze szkoły tylko ze znajomością worda, gier komputerowych i internetowej przeglądarki.
Ile czasu spędzasz przed komputerem?
- Załóżmy, że ze szkoły do domu wracam o godz. 15. Od razu włączam komputer i siedzę do drugiej w nocy. Mój organizm już się do tego przyzwyczaił.
A rodzice?
- Też się przyzwyczaili. Czasem tylko marudzą, że ciągle siedzę przed kompem, zamiast się uczyć. A ja się przecież uczę! W sieci można znaleźć wszystko: np. obejrzeć doświadczenia z fizyki, poczytać streszczenia lektur czy znaleźć ciekawe informacje na stronach obcojęzycznych. Do tego nie trzeba nawet znać języków, wystarczy wrzucić stronę w translator Googla i ma się przetłumaczone. Internet bywa pomocny w odrabianiu lekcji. Nie mówię o kopiowaniu z Wikipedii, bo wszyscy to robili, a niektórym nawet nie chciało się usunąć napisu: "z Wikipedii", więc teraz nauczyciele przyjmują od nas tylko prace pisane głównie na podstawie książek. Ale są takie portale i fora internetowe, gdzie można znaleźć pomoc, jeśli zadanie jest trudne i nikt z kolegów ani domowników nie potrafi go rozwiązać. Można też zapisać się na korepetycje przez internet - bez wychodzenia z domu.
W Twojej klasie ktoś jeszcze czyta lektury?
- Przyznam się, że sam do końca przeczytałem w życiu tylko jedną: "O psie, który jeździł koleją". Większość lektur jest nudna, a w dodatku są pisane takim dziwnym, przestarzałym językiem, którego my nie rozumiemy. Biorę do ręki książkę, czytam, ale w ogóle nie potrafię sobie wyobrazić tego, co jest tam napisane. Potem widzę to na filmie i jestem pod wrażeniem: jak ten reżyser to wszystko zobaczył? Mówi się, że informatykom brakuje wyobraźni. Coś w tym chyba jest. Teraz wszyscy czytamy streszczenia. Najlepiej przeczytać kilka różnych, wtedy jesteśmy dobrze zorientowani i umiemy odpowiedzieć na pytania, które zadaje nam nauczycielka na lekcji.
Nauczyciele wykorzystują komputery na zajęciach?
- Coraz więcej rzeczy pokazują nam na laptopie, bo to jest świat, który my rozumiemy. Mieliśmy np. lekcję o Powstaniu Warszawskim, podczas której pokazywano nam slajdy. Te zdjęcia przemówiły do nas bardziej niż słowa. Poza tym była to duża oszczędność papieru - drukowanie tych zdjęć byłoby bardzo kosztowne.
Pamiętam też zajęcia ze sztuki: zawsze wydawały nam się nudne, bo albo się śpiewa, albo się rysuje. A raz pani poszła po komputer i zrobiła nam karaoke - zabawa była naprawdę przednia. Zazdroszczę kuzynowi z Poznania, który chodzi do liceum, gdzie wszystkie sale są multimedialne. Czemu u nas czegoś takiego nie ma? Marzy mi się, aby w szkole było tak, że między mną a wiedzą nie ma żadnych granic, że wiedzę można przez komputery poczuć, dotknąć, sprawdzić. No i żeby każdy uczeń miał laptop zamiast zeszytu, a zamiast tablicy - pokaz slajdów.
Podobno komputerową pasją zaraziłeś swoją babcię?
- Babcia wyrzuciła książkę kucharską i gotuje z laptopem. Skończyła się monotonia ziemniaczków i kotlecika. Teraz babcia serwuje nam makarony i wymyślne zapiekanki. Już wie, że komputer to nie jest potwór, który tylko pożera czas i psuje oczy. Wystarczy coś umieć i wiedzieć, jak to rozsądnie wykorzystać.
O komputerowym instynkcie, "potworze, który zżera czas" i "nudnych" lekturach szkolnych rozmawiamy z Pawłem Wolniewiczem, uczniem III klasy wrocławskiego Gimnazjum nr 5 przy ul. Pawłowa, webmasterem i administratorem jednej z najlepszych w Polsce szkolnych stron internetowych.
Rozmowa z Pawłem Wolniewiczem
Marzena Żuchowicz: Pamiętasz, jak wyglądała pierwsza zrobiona przez Ciebie strona internetowa?
Paweł Wolniewicz: - Stworzyłem ją w pierwszej albo w drugiej klasie szkoły podstawowej. To była strona o kreskówce Scooby-Doo. Bardzo prosta: obrazek na górze, na dole tekst. Brzmiał chyba po prostu: witamy na stronie. Ale dla mnie to było wielkie doświadczenie. Wyszło kolorowo, ładnie. I to mnie wciągnęło.
W szóstej klasie stworzyłeś stronę internetową dla swojej podstawówki. Ta, którą zrobiłeś dla gimnazjum, jest lepsza niż niektóre robione przez profesjonalistów. Jak do tego doszedłeś?
Zobacz stronę wrocławskiego Gimnazjum nr 5
- Nie pamiętam swojego pierwszego razu przed kompem. Szkoda. Miałem wtedy kilka lat. Podobno dzisiaj dziecko, które siada przed komputerem, od razu wie, jak się w nim poruszać. Być może ze mną też tak było. Kiedy prowadzę zajęcia z obsługi komputera dla osób starszych, to muszę im wszystko pokazać, co gdzie znaleźć. A naszej klasie wystarczy dać konspekt i już sami wiemy, jak co zrobić. Taki, można powiedzieć, komputerowy instynkt. Krok po kroku odkrywałem, na czym polega tworzenie stron www, grafika komputerowa i programowanie. Czasem wystarczyło trochę poczytać. Marzy mi się, żeby na stronę gimnazjum uczniowie wchodzili tak często jak na Onet. Za pośrednictwem strony można ściągnąć sobie na komórkę np. plan lekcji i dyżury nauczycieli. Aktualizuję ją na bieżąco i zdobywam nagrody w ogólnopolskich konkursach - to uskrzydla.
A co wyniosłeś ze szkolnych lekcji informatyki?
- Muszę ponarzekać na program informatyki w szkole. Myślę, że po części winna jest szkoła podstawowa. Niewiele uczy. Nie wiem, czy to z powodu braku pieniędzy? Ale wątpię, bo przecież komputery są już teraz w prawie każdej sali, a zamiast drogiego oprogramowania można używać bezpłatnych. Problem tkwi raczej w nauczycielach, którym się albo nie chce, albo nie potrafią. Informatyki w szkołach często uczą ludzie, którzy ukończyli studia podyplomowe z informatyki, często są to matematycy, ale nie tylko. Wiadomo, że podczas studiów podyplomowych zdążą zgłębić tylko podstawy. I potem robią z nami obsługę podstawowych pakietów biurowych. I jeśli ktoś nie ma smykałki do informatyki i sam się w to nie zagłębi, wychodzi ze szkoły tylko ze znajomością worda, gier komputerowych i internetowej przeglądarki.
Ile czasu spędzasz przed komputerem?
- Załóżmy, że ze szkoły do domu wracam o godz. 15. Od razu włączam komputer i siedzę do drugiej w nocy. Mój organizm już się do tego przyzwyczaił.
A rodzice?
- Też się przyzwyczaili. Czasem tylko marudzą, że ciągle siedzę przed kompem, zamiast się uczyć. A ja się przecież uczę! W sieci można znaleźć wszystko: np. obejrzeć doświadczenia z fizyki, poczytać streszczenia lektur czy znaleźć ciekawe informacje na stronach obcojęzycznych. Do tego nie trzeba nawet znać języków, wystarczy wrzucić stronę w translator Googla i ma się przetłumaczone. Internet bywa pomocny w odrabianiu lekcji. Nie mówię o kopiowaniu z Wikipedii, bo wszyscy to robili, a niektórym nawet nie chciało się usunąć napisu: "z Wikipedii", więc teraz nauczyciele przyjmują od nas tylko prace pisane głównie na podstawie książek. Ale są takie portale i fora internetowe, gdzie można znaleźć pomoc, jeśli zadanie jest trudne i nikt z kolegów ani domowników nie potrafi go rozwiązać. Można też zapisać się na korepetycje przez internet - bez wychodzenia z domu.
W Twojej klasie ktoś jeszcze czyta lektury?
- Przyznam się, że sam do końca przeczytałem w życiu tylko jedną: "O psie, który jeździł koleją". Większość lektur jest nudna, a w dodatku są pisane takim dziwnym, przestarzałym językiem, którego my nie rozumiemy. Biorę do ręki książkę, czytam, ale w ogóle nie potrafię sobie wyobrazić tego, co jest tam napisane. Potem widzę to na filmie i jestem pod wrażeniem: jak ten reżyser to wszystko zobaczył? Mówi się, że informatykom brakuje wyobraźni. Coś w tym chyba jest. Teraz wszyscy czytamy streszczenia. Najlepiej przeczytać kilka różnych, wtedy jesteśmy dobrze zorientowani i umiemy odpowiedzieć na pytania, które zadaje nam nauczycielka na lekcji.
Nauczyciele wykorzystują komputery na zajęciach?
- Coraz więcej rzeczy pokazują nam na laptopie, bo to jest świat, który my rozumiemy. Mieliśmy np. lekcję o Powstaniu Warszawskim, podczas której pokazywano nam slajdy. Te zdjęcia przemówiły do nas bardziej niż słowa. Poza tym była to duża oszczędność papieru - drukowanie tych zdjęć byłoby bardzo kosztowne.
Pamiętam też zajęcia ze sztuki: zawsze wydawały nam się nudne, bo albo się śpiewa, albo się rysuje. A raz pani poszła po komputer i zrobiła nam karaoke - zabawa była naprawdę przednia. Zazdroszczę kuzynowi z Poznania, który chodzi do liceum, gdzie wszystkie sale są multimedialne. Czemu u nas czegoś takiego nie ma? Marzy mi się, aby w szkole było tak, że między mną a wiedzą nie ma żadnych granic, że wiedzę można przez komputery poczuć, dotknąć, sprawdzić. No i żeby każdy uczeń miał laptop zamiast zeszytu, a zamiast tablicy - pokaz slajdów.
Podobno komputerową pasją zaraziłeś swoją babcię?
- Babcia wyrzuciła książkę kucharską i gotuje z laptopem. Skończyła się monotonia ziemniaczków i kotlecika. Teraz babcia serwuje nam makarony i wymyślne zapiekanki. Już wie, że komputer to nie jest potwór, który tylko pożera czas i psuje oczy. Wystarczy coś umieć i wiedzieć, jak to rozsądnie wykorzystać.
Najnowsze wiadomości
-
Dzień Matki już w sobotę. Czekamy na życzenia dla mam
-
Żołnierze ostro strzelali. Na wirtualnej strzelnicy
-
Zbigniew Zamachowski: Wszystko jest w rękach ucznia
-
Kot Bobik kontra kot Dante: Pojedynek na ul. Szewskiej
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Pod zderzeniu busa z cysterną droga nr 5 odblokowana
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
- 54 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
30 głosów
-
Akcja "Szkoła 2.0": Przeczytałem tylko jedną ks...
dott84
07.06.10, 19:29
Wstyd! I czym on się chwali? Przeczytał tylko 1 lekturę bo reszta była dlaniego za trudna!Jakoś przed nim miliony polaków przeczytało i zrozumiało.Pewnie gdy w liceum będzie musiał »
-
Re: Akcja "Szkoła 2.0": Przeczytałem tylko jedną
piast9
07.06.10, 20:01
No tak, opinia o książkach wyrobiona na podstawie lektury jednej z nich. Kurczę,jakby mama poczytała mu to byłby już zaznajomiony z tym "dziwnym, przestarzałymjęzykiem". »
-
ścisłowiec vs humanista
mancipi
08.06.10, 19:16
skąd u was to dążenie do podziału ludzi na te 2 grupy, przecież to jest ślepa ścieżka rozwoju. chyba ważniejsze od tego kto jak sobie radził z polskim i matematyką (tak to ślepe powilanie »
Najczęściej czytane24 htydzień




