Platforma Obywatelska podtapia prezydenta Dutkiewicza

Wojciech Szymański Michał Kokot
02.06.2010 , aktualizacja: 01.06.2010 20:09
A A A Drukuj
Rafał Dutkiewicz na ul. Dokerskiej Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Rafał Dutkiewicz na ul. Dokerskiej
Na najbliższej sesji rady miasta 10 czerwca na wniosek PO dojdzie do debaty na temat akcji przeciwpowodziowej we Wrocławiu. Radni chcą rozliczyć Rafała Dutkiewicza m.in. z obrony Kozanowa.
SERWISY
Porządek obrad najbliższej sesji rady miasta ustalała wczoraj komisji główna rady. Przewodnicząca klubu Platformy Obywatelskiej Barbara Zdrojewska złożyła wniosek o wprowadzenie punktu dotyczącego informacji prezydenta miasta o sposobie przeprowadzenia akcji przeciwpowodziowej we Wrocławiu oraz debaty na ten temat. Propozycję poparły pozostałe kluby: PiS - oraz chcąc nie chcąc - prezydenta Dutkiewicza.

Nieoficjalnie wiemy, że od kilku dni radni i liderzy wrocławskiej PO zastanawiali się, jak zbić polityczny kapitał na powodzi. Pod koniec ubiegłego tygodnia sugerowali nawet, by zmienić program obchodów 20-lecia samorządu. Chodziło o wywołanie wrażenia, że we Wrocławiu nie ma czego świętować, bo miasto nie obroniło się przed powodzią. Dowodem miała być przede wszystkim sytuacja na Kozanowie, na który wdarła się woda. Padały zarzuty, że akcja przeciwpowodziowa na osiedlu była źle przygotowana.

Prezydent Dutkiewicz i jego urzędnicy konsekwentnie podkreślali, że wielkiej powodzi w mieście nie było, bo na osiedlu woda otoczyła tylko 15 budynków, a zniszczone zostały trzy mieszkania. Przekonywali, że inne zagrożone miejsca w mieście, np. Bartoszowice, udało się obronić. Z naszych rozmów z działaczami wrocławskiej PO wynika, że sprawa powodzi stanie się jednym z głównych elementów krytyki Dutkiewicza przez wyborami samorządowymi. - Mamy konkretny powód, aby podważyć kompetencje prezydenta Dutkiewicza. Przy okazji powodzi możemy udowodnić, że świetne zarządzanie miastem jest mitem. Dutkiewicz sam dostarczył nam amunicji, m.in. publicznie zapewniając mieszkańców Kozanowa, że nic im nie grozi - mówi jeden z posłów Platformy. Radni PO chcą na sesji wykorzystać także inne wypowiedzi prezydenta, m.in. tę, którą można znaleźć w internecie - Dutkiewicz na Kozanowie, udzielając wywiadu jednej z rozgłośni, prosi reportera, aby powtórzył za nim, że nic nikomu nie grozi.

Platforma liczy na to, że jeszcze przed sesją upubliczniony zostanie raport wojewody dolnośląskiego na temat powodzi. W PO nikt nie ma wątpliwości, że będzie on krytyczny dla władz miasta, m.in. w części dotyczącej obrony Kozanowa.

Szefowa klubu PO Barbara Zdrojewska wyjaśnia, że celem powodziowej dyskusji jest wyjaśnienie wątpliwości związanych z akcją przeciwpowodziową. - Chcemy pytać prezydenta o to, o czym dyskutują wrocławianie. Na jakiej podstawie do końca zapewniano mieszkańców, że nic im nie grozi. Czy obrona Kozanowa i innych miejsc była właściwie zorganizowana. Czy urzędnikom nie zabrakło determinacji w sprawie budowy wału przeciwpowodziowego na tym osiedlu. Wreszcie, jakie wnioski z tej powodzi wyciągnęli na przyszłość.

Zdrojewska dodaje, że zanim Platforma zdecydowała się wystąpić z wnioskiem o debatę, radni i politycy tej partii spotkali się w poniedziałek i wymieniali uwagi na temat organizacji akcji przeciwpowodziowej. - Byli na wałach w kilku miejscach Wrocławia, tam, gdzie mieszkają. I nie zostawili suchej nitki na ocenie działań miejskiego sztabu kryzysowego - mówi przewodnicząca klubu PO.

Miasto kontratakuje

W poniedziałek podczas posiedzenia wojewódzkiego sztabu kryzysowego wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski stwierdził, że zagrożenia powodziowego dla Kozanowa można było uniknąć, ale przeszkodziły w tym dwie rzeczy: śluzy na Rędzinie, która podczas przejścia przez miasto głównej fali powodziowej zostały tylko lekko uchylone i przepływało przez nie zbyt mało wody, oraz stojąca tam tymczasowa przeprawa, z której korzystają ekipy budujące wielki most w ciągu Autostradowej Obwodnicy Wrocławia.

Podczas wczorajszego posiedzenia wojewódzkiego sztabu kryzysowego Adamski udowadniał, że tymczasowy most na Rędzinie mógł podnieść poziom wody nawet o 30 cm i w ten sposób zwiększyć zagrożenie powodziowe Kozanowa, bo spiętrzona woda, odbijając się od mostu, mogła wpłynąć do Ślęzy. Przez prawie dwie godziny członkowie sztabu wojewódzkiego odpierali zarzuty Adamskiego. - Postępowaliśmy zgodnie z instrukcją utrzymania śluzy. Nie mogliśmy jej otworzyć szerzej, bo nie jest w stanie przyjąć tak dużej ilości wody - tłumaczył Krzysztof Kitowski, zastępca dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. - Gdybyśmy ją otworzyli, woda zniszczyłyby całą infrastrukturę hydrotechniczną. Straty sięgnęłyby setek milionów złotych.

Robert Radoń, dyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad we Wrocławiu, która jest inwestorem AOW we Wrocławiu: - Pozwolenie wodnoprawne, jakie zostało wydane na budowę mostu tymczasowego, nie zakłada jego demontażu. Nie ma przepisów, które by to nakazywały.

A Józef Rzemień, dyrektor wydziału kryzysowego w urzędzie wojewódzkim, dziwił się zarzutom wiceprezydenta: - Przecież Adamski był na każdym posiedzeniu naszego sztabu i nigdy nie zgłaszał zarzutów do tego mostu ani śluzy. Nie miał też żadnych żądań w sprawie dodatkowego zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom Kozanowa.

Wczoraj w związku z zapowiadanymi deszczami miasto postanowiło wybudować na Kozanowie tymczasowy wał. Jego stawianie ma się rozpocząć dziś.

Komentuje Jerzy Sawka: Tak naprawdę liczą się tylko fakty

We Wrocławiu powódź ma wymiar mityczny i polityczny. Mityczny, bo odnosi się do heroicznej obrony zalanego w roku 1997 miasta. Polityczny mamy okazję obserwować teraz. Zrobiło się politycznie nerwowo: publiczne radio Wrocław opublikowało podziękowania dla tysięcy wrocławian, którzy w chwili zagrożenia stanęli na wysokości zadania i napiętnowało "kilku ważnych, którzy zawiedli". Radni z Platformy chcą specjalnego rozliczenia Dutkiewicza. W działaniach odwetowych wiceprezydent Adamski próbuje udowodnić, że Kozanów został podtopiony, bo swoich obowiązków nie dopełniły instytucje, na które miasto nie ma żadnego wpływu. Nad tym wszystkim unosi się duch popowodziowego raportu wojewody, który ma być niekorzystny dla Dutkiewicza.

Podczas przepływu wielkiej fali miałem wrażenie, że wrocławianie oszaleli, widząc powódź tam gdzie jej nie było.

Teraz widzę oszalałą władzę. A przecież wojewoda nie jest w stanie swoim raportem bardziej zalać miasta, niż było w rzeczywistości. Adamski, choćby się bardzo naprężał, nie jest w stanie zmienić biegu rzek. Bo w tych rozliczeniach najważniejsze będą fakty, nie polityczne emocje.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 102 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów