Środowiskowa zmowa milczenia w sprawie badań macic
02.06.2010
, aktualizacja: 01.06.2010 17:39
- Biorąc pod uwagę liczbę tego typu badań w innych klinikach, we wrocławskiej niewątpliwie doszło do znacznych nadużyć. To, co wiemy, pozwala sądzić, że brakowało wskazań do zrobienia tych badań. Ba, pytanie, czy w ogóle je wykonywano? - mówi Bolesław Piecha, ginekolog, szef sejmowej komisji zdrowia.
ZOBACZ TAKŻE
- Klinika zarabiała duże pieniądze za byle jakie badania (01-12-10, 09:00)
- Wrocławska klinika została ukarana za histeroskopie (04-11-10, 08:00)
- Prokuratura w klinice ginekologii przy Dyrekcyjnej (11-09-10, 10:00)
- NFZ podważył raport komisji ASK o klinice ginekologii (08-07-10, 20:22)
- Bez poważania o histeroskopiach na Akademii Medycznej (30-06-10, 22:00)
- Wewnętrzny raport korzystny dla kliniki ginekologii (29-06-10, 22:00)
- Rozłam na Akademii Medycznej z powodu histeroskopii (29-06-10, 08:00)
- ASK okazał się być łaskawym sędzią w swojej sprawie (04-06-10, 08:00)
- Badali macice źle lub co najmniej niepotrzebnie (01-06-10, 08:00)
- Będzie kolejna kontrola kliniki przy ul. Dyrekcyjnej (23-03-10, 13:51)
- Badania macicy dla pieniędzy (19-03-10, 01:00)
- W sprawie zarzutów lekarzy nikt nie powinien milczeć (10-03-10, 07:00)
- Ginekolodzy z Dyrekcyjnej: nie możemy dłużej milczeć (09-03-10, 09:00)
Na początku marca ujawniliśmy, że w Klinice Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii przy ul. Dyrekcyjnej we Wrocławiu masowo badano macice za pomocą histeroskopii diagnostycznej. W 2007 roku wykonano ich prawie tysiąc, a w dziewięciu klinikach poznańskich - ledwie 70. We wtorek prof. Jerzy Rabczyński, szef Katedry Patomorfologii AM, która badała pobrane od pacjentek wycinki błony śluzowej, przyznał, że aż 40 proc. materiału nie była pobrana prawidłowo. Profesor sugeruje, że lekarze nie robili pacjentkom droższej histeroskopii, tylko tańszy zabieg łyżeczkowania.
Rozmowa z Bolesławem Piechą
Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki: - Kto powinien wyjaśnić tę sprawę?
Bolesław Piecha: - Biorąc pod uwagę liczbę tego typu badań w innych polskich klinikach, we wrocławskiej niewątpliwie doszło do znacznych nadużyć. Sprawę powinien wyjaśnić rektor Akademii Medycznej, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Ministerstwo Zdrowia, które odpowiada nie tylko za niedopuszczanie do wycieku pieniędzy, ale też za jakość świadczonej opieki. Merytoryczne kwestie powinien rozstrzygnąć konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii. NFZ może mieć kłopot, bo ma prawo przejrzeć tylko dokumentację. No, ale z tego, co mówi patomorfolog, wynika, że Fundusz może zakwestionować sporą część materiału. Histeroskopia nie służy przecież do pobierania wycinków z szyjki macicy. Jeśli dotąd sprawą nie zajął się nikt na poważnie, możemy chyba mówić o środowiskowej zmowie milczenia.
Czy to sprawa dla prokuratury?
- Musiałaby mieć podejrzenie, że popełniono przestępstwo. Albo dotyczące wyłudzenia publicznych pieniędzy za niewykonane badania, albo poniesionych przez pacjentki szkód zdrowotnych. Być może jeśli NFZ nabierze uzasadnionych podejrzeń, powinien zawiadomić prokuraturę.
Gdy prof. Rabczyński informował klinikę, że materiał został pobrany nieprawidłowo, czyli nie z trzonu, ale z szyjki macicy, lekarze nie zlecali powtórnych badań. O czym to świadczy?
- Że brakowało wskazań do zrobienia tych badań. Ba, pytanie, czy w ogóle je wykonywano. Papier jest cierpliwy, natomiast przy tego typu zabiegach świadków nie ma zbyt wielu, nie da się tego opisać ani sfilmować. Trzeba polegać na tym, co mówi i pisze w dokumentach lekarz. Jeżeli rzeczywiście części wycinków nie pobrano z jamy macicy, to wątpię, żeby histeroskopia była w ogóle wykonana. Nie rozumiem, po co miałaby być robiona. Dla zabawy czy dla badań naukowych? Faktem jest natomiast, że NFZ za to zapłacił.
Czy przeszkodą w wyjaśnieniu tej sprawy może być pozycja prof. Zimmera, kierownika kliniki, prorektora ds. dydaktyki AM, wreszcie konsultanta wojewódzkiego? Konsultant krajowy, który nadzoruje jego pracę, na razie nabrał wody w usta.
- Kontrola w tej sprawie będzie szalenie trudna. Obaj panowie powinni stawić się w Ministerstwie Zdrowia na bardzo poważnej, męskiej rozmowie. Znam podobną sytuację, która miała miejsce w województwie śląskim. Tam na oddziale chirurgicznym wykonywano dziesięć razy więcej zabiegów wycięcia wyrostka robaczkowego. Dopiero po zwróceniu na to uwagi i - nie ukrywam - zmianie ordynatora, sytuacja wróciła do normy.
Prof. Zimmer twierdzi, że histerskopia to bardzo nowoczesny sposób diagnozowania pacjentek.
- Naukowcy są różni. Póki co, nikt nie zaliczył histerskopii do badań profilaktycznych, takich jak np. cytologia szyjki macicy. Nie ma sensu robić jej każdej kobiecie.
Masową histeroskopią ma się zająć rzecznik odpowiedzialności zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej.
- Rzecznik zapewne sprawdzi, czy ktoś doznał uszczerbku na zdrowiu, czy kobiety były informowane we właściwy sposób o tym, na jaki rodzaj zabiegu się decydują. Czy wiedziały o możliwych negatywnych skutkach? W Polsce prawa pacjenta nie istnieją, a przewaga lekarza nad przeciętnym obywatelem jest tak duża, że lekarz może łatwo skłonić chorego do wyrażenia zgody na przeprowadzenie badania. Sprawdziłbym, czy we Wrocławiu wszystkie panie podpisały zgodę na histeroskopię.
Czy możliwe jest, że pacjentka nie zorientowała się, że zamiast histeroskopii lekarz przeprowadził zabieg łyżeczkowania?
- Oczywiście, bo luster w gabinetach nie ma. W przypadku obu zabiegów pacjentka czuje podobny dyskomfort.
Czy wrocławska historia jest elementem szerszej patologii w naszej służbie zdrowia?
- Tak. Współczesna medycyna oparta na dowodach wymaga ustalenia jasnych procedur postępowania z chorymi. Tymczasem w Polsce brakuje takich standardów. W związku z tym leczenie opiera się na mniej lub bardziej uzasadnionych przypuszczeniach lub wręcz na chęci zarobku konkretnego lekarza. Te procedury powinien ustalić konsultant krajowy w porozumieniu z konsultantami wojewódzkimi. Próbowano to kiedyś robić, ale zawsze zasłaniano się tym, że będzie to zbyt kosztowne. Gdyby istniały ścisłe wytyczne do wykonania histeroskopii, cześć kobiet uniknęłaby ryzyka związanego z niepotrzebnym zabiegiem, a NFZ wiedziałby za co płaci. Histeroskopia to jednak zabieg inwazyjny, po którym mogą wystąpić powikłania - od banalnych do bardzo poważnych: niepłodności lub przebicia macicy. W podręcznikach ginekologicznych pisze się, kiedy są wskazania do histeroskopii. I nie spotkałem żadnego, w który byłoby napisane, że 100 procent pacjentek ma mieć to badanie.
Czy sejmowa komisja zdrowia zajmie się tą sprawą, jeśli żadna z powołanych do tego osób jej nie wyjaśni?
- Tak, ale potrzebujemy materiałów pokontrolnych. W pierwszej kolejności to sprawa dla Ministerstwa Zdrowia, bo konsultanci wojewódzcy to pracownicy rządowi. Podlegają resortowi zdrowia.
Rozmowa z Bolesławem Piechą
Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki: - Kto powinien wyjaśnić tę sprawę?
Bolesław Piecha: - Biorąc pod uwagę liczbę tego typu badań w innych polskich klinikach, we wrocławskiej niewątpliwie doszło do znacznych nadużyć. Sprawę powinien wyjaśnić rektor Akademii Medycznej, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Ministerstwo Zdrowia, które odpowiada nie tylko za niedopuszczanie do wycieku pieniędzy, ale też za jakość świadczonej opieki. Merytoryczne kwestie powinien rozstrzygnąć konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii. NFZ może mieć kłopot, bo ma prawo przejrzeć tylko dokumentację. No, ale z tego, co mówi patomorfolog, wynika, że Fundusz może zakwestionować sporą część materiału. Histeroskopia nie służy przecież do pobierania wycinków z szyjki macicy. Jeśli dotąd sprawą nie zajął się nikt na poważnie, możemy chyba mówić o środowiskowej zmowie milczenia.
Czy to sprawa dla prokuratury?
- Musiałaby mieć podejrzenie, że popełniono przestępstwo. Albo dotyczące wyłudzenia publicznych pieniędzy za niewykonane badania, albo poniesionych przez pacjentki szkód zdrowotnych. Być może jeśli NFZ nabierze uzasadnionych podejrzeń, powinien zawiadomić prokuraturę.
Gdy prof. Rabczyński informował klinikę, że materiał został pobrany nieprawidłowo, czyli nie z trzonu, ale z szyjki macicy, lekarze nie zlecali powtórnych badań. O czym to świadczy?
- Że brakowało wskazań do zrobienia tych badań. Ba, pytanie, czy w ogóle je wykonywano. Papier jest cierpliwy, natomiast przy tego typu zabiegach świadków nie ma zbyt wielu, nie da się tego opisać ani sfilmować. Trzeba polegać na tym, co mówi i pisze w dokumentach lekarz. Jeżeli rzeczywiście części wycinków nie pobrano z jamy macicy, to wątpię, żeby histeroskopia była w ogóle wykonana. Nie rozumiem, po co miałaby być robiona. Dla zabawy czy dla badań naukowych? Faktem jest natomiast, że NFZ za to zapłacił.
Czy przeszkodą w wyjaśnieniu tej sprawy może być pozycja prof. Zimmera, kierownika kliniki, prorektora ds. dydaktyki AM, wreszcie konsultanta wojewódzkiego? Konsultant krajowy, który nadzoruje jego pracę, na razie nabrał wody w usta.
- Kontrola w tej sprawie będzie szalenie trudna. Obaj panowie powinni stawić się w Ministerstwie Zdrowia na bardzo poważnej, męskiej rozmowie. Znam podobną sytuację, która miała miejsce w województwie śląskim. Tam na oddziale chirurgicznym wykonywano dziesięć razy więcej zabiegów wycięcia wyrostka robaczkowego. Dopiero po zwróceniu na to uwagi i - nie ukrywam - zmianie ordynatora, sytuacja wróciła do normy.
Prof. Zimmer twierdzi, że histerskopia to bardzo nowoczesny sposób diagnozowania pacjentek.
- Naukowcy są różni. Póki co, nikt nie zaliczył histerskopii do badań profilaktycznych, takich jak np. cytologia szyjki macicy. Nie ma sensu robić jej każdej kobiecie.
Masową histeroskopią ma się zająć rzecznik odpowiedzialności zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej.
- Rzecznik zapewne sprawdzi, czy ktoś doznał uszczerbku na zdrowiu, czy kobiety były informowane we właściwy sposób o tym, na jaki rodzaj zabiegu się decydują. Czy wiedziały o możliwych negatywnych skutkach? W Polsce prawa pacjenta nie istnieją, a przewaga lekarza nad przeciętnym obywatelem jest tak duża, że lekarz może łatwo skłonić chorego do wyrażenia zgody na przeprowadzenie badania. Sprawdziłbym, czy we Wrocławiu wszystkie panie podpisały zgodę na histeroskopię.
Czy możliwe jest, że pacjentka nie zorientowała się, że zamiast histeroskopii lekarz przeprowadził zabieg łyżeczkowania?
- Oczywiście, bo luster w gabinetach nie ma. W przypadku obu zabiegów pacjentka czuje podobny dyskomfort.
Czy wrocławska historia jest elementem szerszej patologii w naszej służbie zdrowia?
- Tak. Współczesna medycyna oparta na dowodach wymaga ustalenia jasnych procedur postępowania z chorymi. Tymczasem w Polsce brakuje takich standardów. W związku z tym leczenie opiera się na mniej lub bardziej uzasadnionych przypuszczeniach lub wręcz na chęci zarobku konkretnego lekarza. Te procedury powinien ustalić konsultant krajowy w porozumieniu z konsultantami wojewódzkimi. Próbowano to kiedyś robić, ale zawsze zasłaniano się tym, że będzie to zbyt kosztowne. Gdyby istniały ścisłe wytyczne do wykonania histeroskopii, cześć kobiet uniknęłaby ryzyka związanego z niepotrzebnym zabiegiem, a NFZ wiedziałby za co płaci. Histeroskopia to jednak zabieg inwazyjny, po którym mogą wystąpić powikłania - od banalnych do bardzo poważnych: niepłodności lub przebicia macicy. W podręcznikach ginekologicznych pisze się, kiedy są wskazania do histeroskopii. I nie spotkałem żadnego, w który byłoby napisane, że 100 procent pacjentek ma mieć to badanie.
Czy sejmowa komisja zdrowia zajmie się tą sprawą, jeśli żadna z powołanych do tego osób jej nie wyjaśni?
- Tak, ale potrzebujemy materiałów pokontrolnych. W pierwszej kolejności to sprawa dla Ministerstwa Zdrowia, bo konsultanci wojewódzcy to pracownicy rządowi. Podlegają resortowi zdrowia.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
61 głosów
-
Środowiskowa zmowa milczenia w sprawie badań macic
borsuk07
02.06.10, 08:32
w/g zasady - międzysobą się niszczymy a na zewnatrz " MUREM "»
-
Środowiskowa zmowa milczenia w sprawie badań macic
netalicja
02.06.10, 09:50
Nie rozumiem wątpliwości p. Piechy, co do tego czy sprawą powinna zająć się prokuratura. Jeśli nie jest to instytucja powołana do ścigania kradzieży publicznych pieniędzy oraz narażenia »
-
Środowiskowa zmowa milczenia w sprawie badań macic
golmark
03.06.10, 11:14
Niezwykłe poglądy p. Piechy. Będąc w rządzie chyba nie wiedział nic o takichpraktykach.A komisja AM zakończyła już sledztwo. Winoski - nic się złego nie stało.Może NFZ ma lepszych »
Najczęściej czytane24 htydzień




