Gucwiński przed sądem: Mago miał lepiej od innych

Katarzyna Lubiniecka
28.05.2010 , aktualizacja: 28.05.2010 14:05
A A A Drukuj
Antoni Gucwiński, były dyrektor wrocławskiego zoo oskarżony o znęcanie się nad niedźwiedziem brunatnym, stwierdził w piątek przed wrocławskim sądem, że sam Mago byłby jego najlepszym obrońcą. Bo dyrektor przyjmując go z matką i rodzeństwem w 1991 roku do ogrodu, uratował im życie.
Antoni Gucwiński ze swoim adwokatem Stanisławem Legięciem
Fot. Krzysztof Gutkowski / Agencja Gazeta
Antoni Gucwiński ze swoim adwokatem Stanisławem Legięciem
Przed sądem rejonowym Wrocław-Śródmieście rozpoczął się w piątek kolejny proces Antoniego Gucwińskiego, którego Fundacja VIVA! oskarża o znęcanie się nad Mago. Ten pochodzący z Tatr niedźwiedź brunatny decyzją dyrektora zoo trafił na dziesięć lat do betonowego karceru bez możliwości wychodzenia na zewnątrz i kontaktu ze światem.

Proces toczy się od nowa, gdyż wyroki uniewinniające Gucwińskiego, które zapadły w poprzednich procesach w tej sprawie, zostały w listopadzie skasowane przez Sąd Najwyższy.

W piątek odczytany został prywatny akt oskarżenia, który złożyła w sądzie Fundacja VIVA! po tym, jak wrocławska prokuratura umorzyła sprawę z powodu niestwierdzenia przestępstwa. Zdaniem członków VIVY! reprezentowanych przez mecenas Iwonę Elżanowską były dyrektor zamykając niedźwiedzia brunatnego na tak długi czas w miejscu, które nie zapewniało mu warunków egzystencji zgodnych z potrzebami tego gatunku, popełnił przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem. Ustawa o ochronie zwierząt mówi bowiem wyraźnie, że trzymanie zwierzęcia w nieodpowiednich warunkach jest znęcaniem się nad nim.

Sąd wysłuchał w piątek wyjaśnień oskarżonego. Antoni Gucwiński nie czuje się winny. Uważa, że zrobił dla niedźwiedzia wszystko, co mógł. Przede wszystkim uratował mu życie, gdy w 1991 roku przyjął Mago z matką i rodzeństwem. Gdyby nie ta decyzja, niedźwiedzie zostałyby wówczas uśpione, gdyż były groźne dla ludzi i nie mogły pozostać na wolności.

Sędzia Edyta Sielicka dopytywała oskarżonego o konkretne działania: czy zwracał się do miasta o celową dotację na wybieg dla Mago? Czy monitował miasto o pieniądze na Mago? Czy betonowe pomieszczenia, w których Mago żył przez dziesięć lat, były modernizowane?

Dyrektor tłumaczył się, że miasto ogólnie dawało mu zbyt mało środków, dlatego nie miał też na wybieg dla Mago. A bunkier nie był remontowany po wojnie.

Gucwiński przyznał, że on i pracownicy zoo dopuścili do kazirodczego związku Mago z siostrą, z którego urodziły się trzy małe, co było bezpośrednim powodem konieczności oddzielenia Mago od siostry i zamknięcie go w karcerze. - Szybko dorósł - tłumaczył Gucwiński.

Na pytanie, dlaczego niedźwiedzia nie wykastrował, żeby mógł zostać na wybiegu wraz z siostrą, Gucwiński odparł, że kastracja byłaby niemoralna.

Dyrektor skarżył się, że sprawę misia odbiera jako szykanę w stosunku do siebie i swojej żony. I że z tego powodu ma depresję. Zapowiedział, że na następne rozprawy nie będzie przychodził.

Na kolejnej, 5 lipca, zostaną przesłuchani biegli z uniwersytetu w Poznaniu. Profesor Piotr Tryjanowski i doktor Tadeusz Mizera stwierdzili w swojej opinii dla sądu, że Mago cierpiał tak, jak cierpiałby pies zamknięty na lata i bez towarzystwa w małym pokoju. Jednak Antoni Gucwiński nie zgadza się z nimi. W piątek przed sądem podważał zarówno ich kompetencje, jak treść opinii. Tłumaczył też, że zamknięty niedźwiedź miał nawet lepiej niż inne zwierzęta w zoo, narażone m.in. na hałasy przejeżdżających samochodów czy przelatujących nad zoo samolotów.



Kalendarium sprawy niedźwiedzia Mago

* początek 1991 - w gawrze w Tatrach niedźwiedzica Magda rodzi trzy małe młode: Mago, jego siostrę i brata

* lato 1991 - Magda z małymi, karmiona przez nierozsądnych turystów m.in. chlebem z dżemem, zaczyna podchodzić zbyt blisko ludzi, staje się niebezpieczna

* jesień 1991 - dyrektor Antoni Gucwiński zgadza się na przyjęcie Magdy z małymi we wrocławskim zoo. 21 września 1991 niedźwiedzie przyjeżdżają do Wrocławia. Podczas pierwszej próby wypuszczenia na wybieg Magda przeskakuje ogrodzenie. Dostaje środek usypiający. Wybudza się na chwilę, ale umiera.

* jesień 1992 - rok po mamie umiera brat Mago. Mago z siostrą mieszkają wspólnie na wybiegu

* 1997 - rodzą się ich trzy córki. Mago zostaje zamknięty w bunkrze na tyłach wybiegu dla niedźwiedzi

* marzec 2003 - Mago atakuje pracownika ogrodu, rani go w stopę

* wrzesień 2006 - "Gazeta" jako pierwsza ujawnia sytuację zwierzęcia zamkniętego w niewielkim betonowym bunkrze, bez możliwości oglądania świata. Dyrektor Gucwiński tłumaczy, że Mago został zamknięty, bo nie było co z nim zrobić - żaden ogród zoologiczny na świecie go nie chciał, a we Wrocławiu nie było pieniędzy na odpowiednie zabezpieczenie wybiegu. Prokuratura Wrocław-Śródmieście wszczyna dochodzenie, czy w przypadku Mago nie doszło do przestępstwa. Dyrektor Gucwiński zostaje odwołany.

* październik 2006 - po otrzymaniu wyników kontroli od wojewódzkiego konserwatora przyrody wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk grozi, że będzie domagał się od ministra środowiska zamknięcia ogrodu, jeśli m.in. sytuacja Mago się nie polepszy

* grudzień 2006 - prokuratura umarza sprawę, nie stwierdzając przestępstwa.

* styczeń 2007 - Fundacja VIVA! wnosi zażalenie od umorzenia. Dyrektorem wrocławskiego zoo zostaje Radosław Ratajszczak.

* 9 lutego 2007 - Mago po wazektomii po raz pierwszy od 1997 roku wychodzi na otwarty wybieg.

* 15 lipca 2008 sąd rejonowy Wrocław-Śródmieście uniewinnia Antoniego Gucwińskiego

* 16 lutego 2009 sąd okręgowy podtrzymuje wyrok pierwszej instancji

* 16 listopada 2009 SN kasuje oba wyroki.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Gucwiński przed sądem: Mago miał lepiej od innych idepozapalki 28.05.10, 13:56

    Facet razem z żoną przez wiele, zbyt wiele lat traktowali wrocławskie zoo jakswój udzielny folwark. Wg tego "fachowca" kastracja jest niemoralna, aletrzymanie niedźwiedzia przez lata w »

  • Pieprzyć już tego misia... patthecat 28.05.10, 16:12

    Facet przez pół wieku niemal prowadził wrocławskie zoo i na przestrzeni tego czasu postanowił podstępnie molestować seksualnie 1 (słownie: jednego) zwierzaka. Ludzie, przestańcie się »

  • Gucwiński przed sądem: Mago miał lepiej od innych korcia2000 29.05.10, 08:21

    Myślę, że jednak o misia chodzi tu tylko w małym stopniu. Określone środowiskachcą po prostu do końca zniszczyć Gucwińskiego. Jakoś tych miłośników zwierzątnie interesuje los setek psów »