Ponad 200 internautów tworzyło miejski blog o powodzi
24.05.2010
, aktualizacja: 24.05.2010 20:42
Przez ostatnie dni tysiące wrocławian śledziły w sieci blog "Wrocław z wyboru". Ponad 200 internautów relacjonowało tam wydarzenia z zalanego Kozanowa i innych zagrożonych dzielnic
- Miałem największą redakcję w Polsce złożoną z ludzi, których nie widziałem na oczy - mówi autor strony Paweł Andrzejczuk. Pięć lat temu pod adresem www.wroclawzwyboru.blox.pl Andrzejczuk zaczął prowadzić blog o Wrocławiu i jego historii. W czwartek strona zamieniła się w forum wymiany informacji o powodzi. - Poszedłem do sklepu, gdzie spotkałem spanikowanych ludzi, którzy wykupywali wodę - mówi autor bloga. - Chciałem uspokoić mieszkańców. Napisałam, że jeśli ktoś zna sytuację z zagrożeniach terenów, czekam na informacje. Pierwszy e-mail dostałem po trzech minutach. Potem przychodziło ich tyle, że nie mogłem się już wycofać.
Na blogu można było przeczytać, co się dzieje na wałach w Bartoszowicach, gdzie potrzebni są wolontariusze do układania worków oraz jaka pomoc przydałaby się mieszkańcom zalanego Kozanowa. Internauci wzbogacali informacje o zdjęcia i nagrywane komórkami filmy. - W sumie dostałem około 2,5 tysiąca e-maili - mówi Andrzejczuk. - Pisało do mnie ponad 200 osób z całego Wrocławia. Niektórzy specjalnie jechali w zagrożone miejsce, by zdać mi relację z pierwszej ręki.
W sobotę o godz. 22.51 jeden z internautów napisał: "Byłem na trasie Karczemna - Kozia - Rędzinska - Kozanów. Wszędzie na wałach pilnują ludzie. Sytuacja wydaje się opanowana. Na każdym z przyczółków widać zapasy worków i piachu. Na Stabłowicach strażacy się bardzo zżyli z mieszkancami:) (pozdrawiam panów strażaków spotkanych na stacji w Wilkszynie). Kozanów przypomina twierdzę. Przeraża ciemność i cisza. A księżyc odbija się w wielkim bajorze, jakie się tam utworzyło".
Podobnych opisów było mnóstwo. Andrzejczuk co kilka minut wrzucał nowe, nawet nocą. Informacja o istnieniu strony szybko rozeszła się po całym Wrocławiu. Adres bloga podawali sobie ludzie dyżurujący na wałach, mieszkańcy broniący Kozanowa i spacerowicze obserwujący podnoszący się stan Odry. - Ludzie szukali informacji. Teraz nie było takiego źródła jak telewizja TeDe w 1997 roku, która nadawała o powodzi 24 godziny na dobę - tłumaczy bloger. - Na stronie internetowej miasta brakowało komunikatów. Lepiej informował wojewódzki sztab kryzysowy. Jednak ludzie chcieli wiedzieć więcej.
Paweł Andrzejczuk ma 29 lat. Mieszka na Krzykach. Prowadzi firmę internetową. Z wykształcenia jest dziennikarzem. - Czułem się trochę nieswojo, publikując e-maile od internautów, bo dziennikarz powinien weryfikować informacje. Jednak w sytuacji krytycznej zaufałem ludziom i nie dostałem żadnej fałszywej informacji. Nikt nie napisał np., że gdzieś potrzebna jest pomoc, co potem okazałoby się nieprawdą - mówi bloger. - Wśród ludzi, którzy do mnie pisali, wspólne było poczucie, że chcą ratować swoje miasto.
Na blogu można było przeczytać, co się dzieje na wałach w Bartoszowicach, gdzie potrzebni są wolontariusze do układania worków oraz jaka pomoc przydałaby się mieszkańcom zalanego Kozanowa. Internauci wzbogacali informacje o zdjęcia i nagrywane komórkami filmy. - W sumie dostałem około 2,5 tysiąca e-maili - mówi Andrzejczuk. - Pisało do mnie ponad 200 osób z całego Wrocławia. Niektórzy specjalnie jechali w zagrożone miejsce, by zdać mi relację z pierwszej ręki.
W sobotę o godz. 22.51 jeden z internautów napisał: "Byłem na trasie Karczemna - Kozia - Rędzinska - Kozanów. Wszędzie na wałach pilnują ludzie. Sytuacja wydaje się opanowana. Na każdym z przyczółków widać zapasy worków i piachu. Na Stabłowicach strażacy się bardzo zżyli z mieszkancami:) (pozdrawiam panów strażaków spotkanych na stacji w Wilkszynie). Kozanów przypomina twierdzę. Przeraża ciemność i cisza. A księżyc odbija się w wielkim bajorze, jakie się tam utworzyło".
Podobnych opisów było mnóstwo. Andrzejczuk co kilka minut wrzucał nowe, nawet nocą. Informacja o istnieniu strony szybko rozeszła się po całym Wrocławiu. Adres bloga podawali sobie ludzie dyżurujący na wałach, mieszkańcy broniący Kozanowa i spacerowicze obserwujący podnoszący się stan Odry. - Ludzie szukali informacji. Teraz nie było takiego źródła jak telewizja TeDe w 1997 roku, która nadawała o powodzi 24 godziny na dobę - tłumaczy bloger. - Na stronie internetowej miasta brakowało komunikatów. Lepiej informował wojewódzki sztab kryzysowy. Jednak ludzie chcieli wiedzieć więcej.
Paweł Andrzejczuk ma 29 lat. Mieszka na Krzykach. Prowadzi firmę internetową. Z wykształcenia jest dziennikarzem. - Czułem się trochę nieswojo, publikując e-maile od internautów, bo dziennikarz powinien weryfikować informacje. Jednak w sytuacji krytycznej zaufałem ludziom i nie dostałem żadnej fałszywej informacji. Nikt nie napisał np., że gdzieś potrzebna jest pomoc, co potem okazałoby się nieprawdą - mówi bloger. - Wśród ludzi, którzy do mnie pisali, wspólne było poczucie, że chcą ratować swoje miasto.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 55 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
49 głosów
-
Ponad 200 internautów tworzyło miejski blog o p...
irreality.net
24.05.10, 22:20
TURUK-MAK-TU czyli po naszemu "Pełen Szacun!"»
-
Ponad 200 internautów tworzyło miejski blog o p...
asjabc
24.05.10, 22:41
Bardzo dziękuję autorowi tego blogu. Miał najświeższe i najpewniejszeinformacje w mieście:)a to za sprawą pomocników, którym tez dziękuję.Był dla mnie głównym źródłem informacji, co i gdzie »
-
Ponad 200 internautów tworzyło miejski blog o p...
fantastickama
25.05.10, 08:09
Dobrze, że był ten blog i radio Wrocław bo informacje w telewizji ze szczególnym uwzględnieniem naszych dziennikarskich "gwiazd telewizyjnych" to kompletny brak profesjonalizmu,a potem te »
Najczęściej czytane24 htydzień




