Tadeusz Kantor: Od malarstwa do teatru metafory śmierci
21.05.2010
, aktualizacja: 21.05.2010 20:15
Kantor zmienił oblicze współczesnego teatru, ale przede wszystkim był malarzem, który przemalował wyobraźnię widzów, nasycając ją niezapomnianymi obrazami, niepokojami i przeczuciami
Na wystawę przygotowaną na 20. rocznicę śmierci artysty przez wrocławskie Muzeum Narodowe i Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora "Cricoteka" trafiły prace pokazujące, jak doświadczenia plastyczne Kantora wpłynęły na jego wizję teatru. Artysta (rocznik 1915) kształcił się w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie pod okiem wybitnego międzywojennego scenografa Karola Frycza. Swoje pierwsze przedstawienia - "Orfeusza" Jeana Cocteau, "Balladynę" Juliusza Słowackiego czy "Powrót Odysa" Stanisława Wyspiańskiego - przygotowywał w czasie II wojny światowej dla teatru podziemnego i prezentował w prywatnych mieszkaniach. Po wojnie, na przekór obowiązującemu socrealizmowi, zajął się malarstwem surrealistycznym, a do teatru powrócił dopiero w roku 1955, tworząc z grupą przyjaciół, plastyków z Grupy Krakowskiej, teatr Cricot 2.
Pierwsze przedstawienia tego teatru były adaptacjami sztuk Stanisława Ignacego Witkiewicza. Wystawę otwierają fragmenty zrekonstruowanych w latach 80. dekoracji do spektakli "W małym dworku" (1961) oraz "Wariat i zakonnica" (1963). Pierwsze przedstawienie należało do nurtu teatru informel, którego zasadą było traktowanie aktorów na równi z przedmiotami i pozbawienie ich cech indywidualnych - poruszali się jak kukły z niemego filmu o martwych, pozbawionych wyrazu twarzach. Drugi ze spektakli powstał w momencie, kiedy Kantor wszedł na drogę teatru zerowego, czyli pozbawionego akcji. Tworzył dzieła zwane obiektami sztuki, w których za scenografie służyły fragmenty malowane, łączone z tzw. przedmiotami znalezionymi. Koperty, torby o nieznanym przeznaczeniu i zawartości, zniszczone i porzucone parasole traktował na równi z ludźmi.
Z autentycznych obiektów na wystawie pokazane zostały także szatnia z "Nadobniś i koczkodanów" (1972), Kurka wodna z "Kurki wodnej" (1967, oba spektakle według Witkacego). Można też zobaczyć słynne ławki i manekiny z "Umarłej klasy", które "zagrały" w tym spektaklu w latach 80. Wcześniejsze, z roku 1975, nie zachowały się. Do tego zestawu scenografii przywiezionych z Krakowa Muzeum Narodowe we Wrocławiu dołączyło obrazy i rysunki, które powstały podczas realizacji spektakli.
Na wystawie można przekonać się, jak ewoluowało myślenie Kantora o teatrze, jak chłonął nowinki ze świata, głównie z obszaru sztuk wizualnych, jak przeszczepiał na polski grunt nowe style i pomysły. Jak tworzył słynne ambalaże, czyli opakowania, opakowując aktorów, by pozbawić ich kształtu. Jak potem traktował aktorów jak stojaki, ludzi-ubrania, odzierając ich z indywidualnych cech (w "Małym Dworku"), by w końcu w teatrze zerowym pozbawić ich możliwości działania ("Wariat i zakonnica").
Szedł prostą drogą od konstruktywizmu i dadaizmu, przez surrealizm, po sztukę konceptualną. Jednak późniejsze działania Kantora - fascynacja happeningiem czy ostatni nurt w jego twórczości, czyli teatr śmierci - na wystawie się nie pojawiają. By zrozumieć dzieło i wielkość Kantora, trzeba sięgnąć po katalog i zobaczyć filmy towarzyszące ekspozycji. To tam znajdziemy "Wielopole, Wielopole", "Niech sczezną artyści", "Nigdy już tu nie powrócę" oraz spektakl, którego premiera odbyła się już po jego śmierci - "Dziś są moje urodziny". We wszystkich tych przedstawieniach motywami głównymi są śmierć, przemijanie, pamięć.
Dziś w ramach cyklu projekcji w muzeum pokazane zostaną: niemiecki film z 1972 roku "Worki, szafa i parasol", a potem polski "Multipart" z 1971 roku. 27 maja będzie można zobaczyć "Kantor tu jest. Artysta i jego świat" oraz "Rodzina z Wielopola", a 11 czerwca "Tadeusz Kantor. Natchniony tyran" oraz "Uwaga!... malarstwo". Wszystkie seanse zaczynają się o godz. 15, wstęp wolny.
„Tadeusz Kantor - od »Małego dworku « do »Umarłej klasy «”, wystawa w Muzeum Narodowym, pl. Powstańców Warszawy 5, czynna do 13 czerwca
Pierwsze przedstawienia tego teatru były adaptacjami sztuk Stanisława Ignacego Witkiewicza. Wystawę otwierają fragmenty zrekonstruowanych w latach 80. dekoracji do spektakli "W małym dworku" (1961) oraz "Wariat i zakonnica" (1963). Pierwsze przedstawienie należało do nurtu teatru informel, którego zasadą było traktowanie aktorów na równi z przedmiotami i pozbawienie ich cech indywidualnych - poruszali się jak kukły z niemego filmu o martwych, pozbawionych wyrazu twarzach. Drugi ze spektakli powstał w momencie, kiedy Kantor wszedł na drogę teatru zerowego, czyli pozbawionego akcji. Tworzył dzieła zwane obiektami sztuki, w których za scenografie służyły fragmenty malowane, łączone z tzw. przedmiotami znalezionymi. Koperty, torby o nieznanym przeznaczeniu i zawartości, zniszczone i porzucone parasole traktował na równi z ludźmi.
Z autentycznych obiektów na wystawie pokazane zostały także szatnia z "Nadobniś i koczkodanów" (1972), Kurka wodna z "Kurki wodnej" (1967, oba spektakle według Witkacego). Można też zobaczyć słynne ławki i manekiny z "Umarłej klasy", które "zagrały" w tym spektaklu w latach 80. Wcześniejsze, z roku 1975, nie zachowały się. Do tego zestawu scenografii przywiezionych z Krakowa Muzeum Narodowe we Wrocławiu dołączyło obrazy i rysunki, które powstały podczas realizacji spektakli.
Na wystawie można przekonać się, jak ewoluowało myślenie Kantora o teatrze, jak chłonął nowinki ze świata, głównie z obszaru sztuk wizualnych, jak przeszczepiał na polski grunt nowe style i pomysły. Jak tworzył słynne ambalaże, czyli opakowania, opakowując aktorów, by pozbawić ich kształtu. Jak potem traktował aktorów jak stojaki, ludzi-ubrania, odzierając ich z indywidualnych cech (w "Małym Dworku"), by w końcu w teatrze zerowym pozbawić ich możliwości działania ("Wariat i zakonnica").
Szedł prostą drogą od konstruktywizmu i dadaizmu, przez surrealizm, po sztukę konceptualną. Jednak późniejsze działania Kantora - fascynacja happeningiem czy ostatni nurt w jego twórczości, czyli teatr śmierci - na wystawie się nie pojawiają. By zrozumieć dzieło i wielkość Kantora, trzeba sięgnąć po katalog i zobaczyć filmy towarzyszące ekspozycji. To tam znajdziemy "Wielopole, Wielopole", "Niech sczezną artyści", "Nigdy już tu nie powrócę" oraz spektakl, którego premiera odbyła się już po jego śmierci - "Dziś są moje urodziny". We wszystkich tych przedstawieniach motywami głównymi są śmierć, przemijanie, pamięć.
Dziś w ramach cyklu projekcji w muzeum pokazane zostaną: niemiecki film z 1972 roku "Worki, szafa i parasol", a potem polski "Multipart" z 1971 roku. 27 maja będzie można zobaczyć "Kantor tu jest. Artysta i jego świat" oraz "Rodzina z Wielopola", a 11 czerwca "Tadeusz Kantor. Natchniony tyran" oraz "Uwaga!... malarstwo". Wszystkie seanse zaczynają się o godz. 15, wstęp wolny.
„Tadeusz Kantor - od »Małego dworku « do »Umarłej klasy «”, wystawa w Muzeum Narodowym, pl. Powstańców Warszawy 5, czynna do 13 czerwca
Najnowsze wiadomości
-
Kolorowe graffiti - pomysł na ożywienie szarego podwórza
-
Policja poszukuje zaginionego. Cierpi na zaniki pamięci
-
Policja przyjmie do pracy ponad 250 nowych policjantów
-
Husyci najechali na Oleśnicę, trwają walki [ZDJĘCIA]
-
Oni kochają auta z PRL? Pokazali je we Wrocławiu [FOTO]
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




