Wspólnie pokażmy Rosjanom, że nie jesteśmy rusofobami

Rozmawia Beata Maciejewska
14.05.2010 , aktualizacja: 13.05.2010 20:30
A A A Drukuj
Kolegium Europy Wschodniej wydało po rosyjsku "Serce Europy" Normana Daviesa oraz biografię Józefa Piłsudskiego. - Stosunki między Polską a Rosją mogą być naprawdę cywilizowane. Jestem przekonany, że potrafimy się porozumieć. Już teraz, a nie za dwa-trzy pokolenia - przekonuje prof. Mikołaj Iwanow.
Prof. Mikołaj Iwanow
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Prof. Mikołaj Iwanow
ZOBACZ TAKŻE
Kolegium Europy Wschodniej z Wrocławia wydało po rosyjsku "Serce Europy", czyli krótką historię Polski pióra Normana Daviesa, oraz biografię Józefa Piłsudskiego autorstwa wrocławskiego historyka prof. Włodzimierza Sulei. To początek projektu, którego celem jest walka z antypolskimi stereotypami. Finansują go Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Instytut Książki, który popularyzuje polską literaturę w świecie.

Beata Maciejewska: Przed obchodami w Moskwie 65. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem pytano Rosjan, kiedy zaczęła się II wojna światowa. Tylko 20 procent respondentów wskazało na datę 1 września 1939 roku. Pozostali upierali się, że wojna wybuchła w 1941 roku. Można wytłumaczyć większości, że się myli?

Prof. Mikołaj Iwanow*: Trzeba spróbować, przecież kropla drąży kamień. Przyznam jednak, że nawet moja matka gromiła mnie, gdy mówiłem o 1 września 1939 roku jako o dacie wybuchu wojny. Nie mogłem jej przekonać. Dla Rosjan był to lokalny konflikt między Polską a hitlerowskimi Niemcami. Owszem, Związek Radziecki wziął w nim udział, ale tylko po to, żeby wziąć pod ochronę braci Ukraińców czy Białorusinów. Większość Rosjan nigdy nie słyszała o heroicznej obronie Grodna czy walkach o Lwów, nie ma pojęcia, że Armia Czerwona była dla Polski takim samym agresorem jak hitlerowskie Niemcy.

Takich szokujących dla Polaków ocen naszej wspólnej historii jest chyba znacznie więcej?

- Oczywiście. Choćby Powstanie Warszawskie, które oceniane jest w Rosji jako cios w plecy Armii Czerwonej, wykrwawiającej się w walkach z faszystami. Albo ruch "Solidarności", będący przykładem kolejnej zdrady Polaków wykorzystujących słabość Związku Radzieckiego, w tym czasie prowadzącego ciężką wojnę w Afganistanie. W Moskwie wszędzie można kupić książkę Aleksandra Usowskiego "Mój brat Kain". Kain to oczywiście Polska. Chcemy pokazać, że taka ocena bardzo Polaków krzywdzi.

Dlaczego zaczęliście od biografii marszałka Józefa Piłsudskiego?

- Z badań, które zleciliśmy, wyszło, że rosyjscy czytelnicy chętnie ją przeczytają. Piłsudski to w Rosji jeden z najbardziej znanych Polaków. A poza tym wśród Rosjan popularny jest kult silnego człowieka. Piłsudski postrzegany jest jako twardy przywódca, który od podstaw stworzył państwo i zwyciężył Armię Czerwoną. Taki ktoś musi budzić podziw.

Do kogo skierowane są te książki? Do elit czy zwykłych ludzi?

- Rosyjscy intelektualiści nie są antypolscy, dlatego nie ma sensu przekonywać przekonanych. Ale z pozostałymi jest już gorzej, mają wykrzywiony obraz Polski. Na szczęście Rosjanie są dobrze wykształceni, czytają więcej niż Polacy. To pozostałość z czasów komunizmu, gdy czytanie było swego rodzaju azylem, dawało namiastkę wolności. Dlatego uważam, że jesteśmy w stanie się do nich przebić z naszymi książkami.

W jakich nakładach je wydajecie?

- Na razie wydrukowaliśmy 17 tysięcy egzemplarzy "Serca Europy" i "Piłsudskiego". Postaraliśmy się, żeby miały ładną oprawę graficzną i były tanie. Rozesłaliśmy je też do szkolnych bibliotek. Poza tym chcemy organizować konferencje historyczne, spotkania z autorami i projekcje polskich filmów. Na początku w Irkucka, Władywostoku i Omsku. Tam są oddziały Związku Polaków i stowarzyszenia "Memoriał", a to sojusznicy tego projektu. W każdym razie Norman Davies już zadeklarował, że pojedzie na Syberię, żeby opowiadać o polskiej historii.

Wasza seria wydawnicza otrzymała tytuł "Z Warszawy - z miłością". Tę miłość deklarujecie chyba trochę na wyrost?

- Może, ale wszyscy do niej będziemy dorastać. I Polacy, i Rosjanie. Chcemy pokazać Rosjanom, że Polacy to naród, który miał wspaniałą historię. I że choć w przeszłości doznał od Rosjan wielu krzywd, nie żąda odwetu. Polacy nie są rusofobami. Stosunki między Polską a Rosją mogą być naprawdę cywilizowane. Jestem przekonany, że potrafimy się porozumieć. Już teraz, a nie za dwa-trzy pokolenia.

Co jest jeszcze na Waszej liście wydawniczej?

- Książki Czesława Miłosza, przede wszystkim "Rodzinna Europa". W przyszłym roku przypada setna rocznica urodzin autora i mamy doskonałą okazję, żeby go Rosjanom przypomnieć. Miłosz ich znał, rozumiał, miał wśród nich przyjaciół. Lepszego propagatora przyjaźni polsko-rosyjskiej nie znajdziemy.

* Mikołaj Iwanow - profesor historii Uniwersytetu Opolskiego i Warszawskiego, rosyjski dysydent, działacz podziemnej "Solidarności", a potem redaktor Radia Wolna Europa. Założyciel i wieloletni przewodniczący społecznej organizacji "Straż mogił polskich na wschodzie", działającej na rzecz ocalenia polskiego dziedzictwa narodowego na terenie byłego ZSRR.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Rusofob to każdy kto mówi o rosyjskiej władzy pultorakh 14.05.10, 15:47

    prawdę.Coś takiego jak rusofobia, czyli fobia wobec Rosjan nie istnieje, podobnie jakantysemityzm w wykonaniu chrześcijan (jak można nie nawidzieć Żydów i wierzyćw Żyda i jego »

  • a co wzajemnoscia ?.. yanuss 14.05.10, 17:45

    Nie moge zdania, ktore sobie autorka wybrala na tytul tej notki znalezc w wywiadzie. Ciekawe dlaczego to Polacy maja tak starac sie by pokazac Rosjanom, ze nie sa rusofobami. A co z »

  • Wspólnie pokażmy Rosjanom, że nie jesteśmy ruso... wurik 23.05.10, 00:33

    szanowny komentatorze,a co Ty osobiście wiesz o prawdzie?Kim Ty jesteś,zasrańcu,żeby twierdzić,że posiadłeś prawdę?Zaś rusofobia,dla Twojej wiadomości,tkwi w świadomości większości »