Tablica upamiętniająca Willy'ego Cohna odsłonięta
07.05.2010
, aktualizacja: 07.05.2010 20:33
W piątek przed kamienicą nr 49 na Rynku spotkali się ludzie z całego świata. Ściągnął ich tu Willy Cohn, najważniejszy kronikarz żydowskiego Breslau i świadek jego zagłady.
ZOBACZ TAKŻE
- Po latach remontu wrocławska synagoga wygląda jak nowa (06-05-10, 21:14)
- Synagoga pod Białym Bocianem po remoncie [ZDJĘCIA] (04-05-10, 17:36)
- Żyd, który kochał Niemcy (29-04-10, 18:21)
SERWISY
Kamienica z charakterystycznym globusem na szczycie została wybudowana przez jego ojca Louisa, bogatego kupca tekstylnego. Willy miał pójść w jego ślady, ale wybrał historię. A historia wybrała jego. Dr Cohn zajmował się dziejami Włoch w czasach panowania Normanów i Staufów. Historia przeznaczyła mu rolę kronikarza zagłady bogatej, wpływowej i posiadającej imponujący dorobek kulturalny gminy żydowskiej. Pierwszą notatkę Cohn zrobił 30 stycznia 1933 roku, gdy dowiedział się, że Hitler został kanclerzem Rzeszy. Ostatni zapis pochodzi z 17 listopada 1941 roku i urywa się w połowie zdania, na ostatniej stronie dwunastego zeszytu. Dokończył je prawdopodobnie w trzynastym zeszycie, który zabrał ze sobą w ostatnią drogę do Kowna. Tam zginął razem z żoną i córkami. Podzielił los ośmiu tysięcy wrocławskich Żydów. Ocaleli tylko ci, którym do 1939 roku udało się wyjechać z Niemiec.
Wczoraj oni lub ich potomkowie zjawili się przed kamienicą Cohnów, żeby uczestniczyć w odsłonięciu tablicy poświęconej Willy'emu. Z Izraela przyjechał dr Benjamin Sklarz, urodzony w Breslau w 1935 roku. Jest przewodniczącym stowarzyszenia żydowskich wrocławian i wydaje gazetę informującą m.in. o tym, co się w mieście dzieje. Z USA przylecieli potomkowie znanego adwokata i polityka Wilhelma Salomona Freunda, honorowego obywatela Wrocławia, przewodniczącego (przez prawie 30 lat!) Zgromadzenia Radnych Miasta, a z Kolonii krewny Clary Sachs, malarki i impresjonistki, córki kupca Leopolda Moritza Sachsa (należała do niego kamienica naprzeciwko Opery).
Przyjechała także Regine Cohn, synowa Willy'ego (jego starszym dzieciom udało się wyemigrować z Wrocławia), i wnuczka dr Tamara Gazit z Izraela. - Mój dziadek chciał, żeby ludzie różnych narodowości i religii mogli żyć w pokoju i szacunku. Chciałabym, żeby tablica o tym przypominała - powiedziała Gazit.
Dzienniki Willy'go Cohna przygotował do druku znany niemiecki historyk prof. Norbert Conrads. Też wrocławianin, rocznik 1938. Opuścił miasto dopiero w 1945 roku, ale wrócił jako dorosły człowiek. W 1986 roku oprowadzał go po cmentarzu żydowskim przy ul. Ślężnej dr Maciej Łagiewski. Pokazał grobowiec rodziny Cohnów, opowiadał o historii rodziny. Prof. Conradsowi udało mu się przekonać potomków Willy'ego Cohna, aby zgodzili się na publikację dzienników w Niemczech. Wyszły po raz pierwszy w 2006 roku, wzbudziły ogromne zainteresowanie, miały trzy wydania, w ubiegłym roku prof. Conrads przygotował ich skróconą wersję. Przetłumaczoną na język polski przez Victora Grotowicza i wydaną przez wydawnictwo Via Nova można już ją nabyć we wrocławskich księgarniach.
Wczoraj oni lub ich potomkowie zjawili się przed kamienicą Cohnów, żeby uczestniczyć w odsłonięciu tablicy poświęconej Willy'emu. Z Izraela przyjechał dr Benjamin Sklarz, urodzony w Breslau w 1935 roku. Jest przewodniczącym stowarzyszenia żydowskich wrocławian i wydaje gazetę informującą m.in. o tym, co się w mieście dzieje. Z USA przylecieli potomkowie znanego adwokata i polityka Wilhelma Salomona Freunda, honorowego obywatela Wrocławia, przewodniczącego (przez prawie 30 lat!) Zgromadzenia Radnych Miasta, a z Kolonii krewny Clary Sachs, malarki i impresjonistki, córki kupca Leopolda Moritza Sachsa (należała do niego kamienica naprzeciwko Opery).
Przyjechała także Regine Cohn, synowa Willy'ego (jego starszym dzieciom udało się wyemigrować z Wrocławia), i wnuczka dr Tamara Gazit z Izraela. - Mój dziadek chciał, żeby ludzie różnych narodowości i religii mogli żyć w pokoju i szacunku. Chciałabym, żeby tablica o tym przypominała - powiedziała Gazit.
Dzienniki Willy'go Cohna przygotował do druku znany niemiecki historyk prof. Norbert Conrads. Też wrocławianin, rocznik 1938. Opuścił miasto dopiero w 1945 roku, ale wrócił jako dorosły człowiek. W 1986 roku oprowadzał go po cmentarzu żydowskim przy ul. Ślężnej dr Maciej Łagiewski. Pokazał grobowiec rodziny Cohnów, opowiadał o historii rodziny. Prof. Conradsowi udało mu się przekonać potomków Willy'ego Cohna, aby zgodzili się na publikację dzienników w Niemczech. Wyszły po raz pierwszy w 2006 roku, wzbudziły ogromne zainteresowanie, miały trzy wydania, w ubiegłym roku prof. Conrads przygotował ich skróconą wersję. Przetłumaczoną na język polski przez Victora Grotowicza i wydaną przez wydawnictwo Via Nova można już ją nabyć we wrocławskich księgarniach.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć