Dyrektor festiwalu zaprasza na Erę Nowe Horyzonty

Roman Gutek
19.04.2010 , aktualizacja: 18.04.2010 16:55
A A A Drukuj
Jedna z projekcji festiwalu na wrocławskim Rynku Fot. Paweł Kozioł / AG Jedna z projekcji festiwalu na wrocławskim Rynku
22 lipca ruszy dziesiąty w ogóle, a czwarty we Wrocławiu, Międzynarodowy Festiwal Filmowy "Era Nowe Horyzonty". Wspólne odliczanie czasu, który pozostał do Ery, rozpoczynamy razem z jego twórcą i dyrektorem Romanem Gutkiem. Felietony z cyklu "Moje nowe horyzonty" będziemy publikować co tydzień.
Za niespełna sto dni rozpocznie się dziesiąta edycja Ery. Cieszę się bardzo, że festiwal się rozwija i dojrzewa. Cieszy mnie to tym bardziej, że za jego powstaniem nie stały żadne oficjalne instytucje, że nie wydano żadnego "dekretu" powołującego ten festiwal. Powstał z autentycznej potrzeby dzielenia się z innymi tym, co było i jest dla moich współpracowników i dla mnie ważne.

Nowe Horyzonty powstały w kontrze do innych istniejących wówczas festiwali. Joanna Łapińska, Jakub Duszyński i ja oglądaliśmy mnóstwo filmów na zagranicznych festiwalach. Często były to filmy kontrowersyjne, mieliśmy skrajnie odmienne opinie na ich temat. Żałowaliśmy jednak, że wiele z nich nigdy do Polski nie trafia. Postanowiliśmy dać polskiej publiczności możliwość oglądania odważniejszych formalnie filmów. Wówczas (w 2001 roku) istniał w Polsce festiwal pokazujący "filmy o ludziach i dla ludzi", czyli takie, w których najważniejszy był problem. Był także inny, ale koncentrował się na operatorach. Postanowiliśmy zorganizować zdecydowanie radykalniejszą imprezę. Pokazywać przede wszystkim to, co odbiegało od klasycznie pojmowanego kina narracyjnego, co wręcz przekraczało granice kina. Wybieraliśmy filmy, które zaskakiwały formą, poruszały tematy tabu, pomijane przez kino głównego nurtu, opowiadały o seksualności, dotykały ciemnej strony ludzkiej duszy. Budziły niepokój. Traktowaliśmy filmy jak dzieła sztuki współczesnej. W wyborze filmów na festiwal kierowaliśmy się przede wszystkim osobistymi gustami. Przed seansami publicznie uzasadnialiśmy nasze wybory. To zdecydowanie nadało festiwalowi wyrazistości. Do tego doszły koncerty awangardowych muzyków, wystawy, instalacje. Podobnego festiwalu nikt przed nami w Polsce nie robił.

Mam satysfakcję, że nawet na trudnych filmach sale są pełne, że filmy prowokują ostre dyskusje. To dziś rzadkie. Festiwal "odkrył" dla polskiej publiczności wielu znakomitych reżyserów, których filmy są ozdobą najważniejszych światowych festiwali. Należą do nich m.in.: Roy Andersson, Hormony Korine, Bruno Daumont, Shinya Aoyama, Philippe Grandrieux, Tsai Ming-Liang, Guy Maddin, Aleksandr Sokurow, Ulrich Seidl, Carlos Reygadas, Shinya Tsukamoto, Apichatpong Weerasethakul, Nuri Bilge Ceylan. To dzięki Erze twórcy ci funkcjonują dziś w świadomości polskich kinomanów. Oczywiście mógłbym sprowadzić filmy łatwiejsze, komercyjne i mieć więcej widzów, ale to mnie nie bawi, po prostu żal mi na to czasu.

Zdarza mi się słyszeć lub czytać, że we Wrocławiu festiwal zmienia się w fabrykę kina, że stracił kameralność, wakacyjny charakter, który czuło się w Sanoku i w Cieszynie. Mówi się, że zamieniłem festiwal w przemysł, a liczba pokazów osłabia nawet najwytrwalszych kinomanów. Myślę, że to chyba tylko z tego powodu, że nie mogą zobaczyć wszystkich filmów! Bo to często jedyna okazja, żeby je obejrzeć. Od początku chciałem zorganizować duży, międzynarodowy festiwal porównywalny z podobnymi w Europie i na świecie. Różnimy się tym, że nie ma u nas blichtru, czerwonych dywanów. Najważniejsze są filmy, często trudne, kontrowersyjne, ich twórcy i widzowie. Nie chcę robić wakacyjnego festiwaliku z pokazami w salach gimnastycznych albo namiotach, ale poważny festiwal, który będzie uczył kina, kształtował gusty i kreował mody. I promował Wrocław i Polskę. Dzięki władzom Wrocławia i wsparciu Ery festiwal uzyskał stabilizację. Możemy spokojnie pracować i pokazywać najnowsze filmy, zapraszać twórców ze świata, organizować retrospektywy, koncerty, wystawy oraz wydawać książki o kinie (w tym roku będzie ich aż osiem). Większość z sal podczas ponad 600 seansów jest wypełniona po brzegi.

Także w tym roku proszę tak zaplanować wakacje i urlopy, aby mogli Państwo być we Wrocławiu między 22 lipca i 1 sierpnia.

Zapraszam także na stronę internetową festiwalu www.enh.pl

Można już kupować karnety na tegoroczny festiwal.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów