Willmann zostawił ślad - niezwykłe odkrycie w kościele
09.04.2010
, aktualizacja: 09.04.2010 15:40
Wrocławscy historycy sztuki znaleźli na obrazie w ołtarzu głównym kościoła św. Antoniego odręczny podpis Michaela Willmanna, malarza nazywanego śląskim Rembrandtem. To sensacyjne odkrycie, już drugie w tej świątyni, ponieważ wcześniej obrazu nie przypisywano Willmannowi
ZOBACZ TAKŻE
- Dlaczego szansa na powrót Willmanna do Lubiąża maleje? (13-03-11, 17:49)
- Niech dzieła Michaela Willmanna powrócą do Lubiąża (10-03-11, 07:00)
- Trzeba wreszcie zinwentaryzować dolnośląskie zabytki (28-08-10, 08:00)
- Skarby z Psiego Zaułka (17-05-10, 17:00)
- Obraz śląskiego Rembrandta odnaleziony na poddaszu (07-01-10, 07:00)
- Cud świętego Antoniego: co się stało w Psim Zaułku (07-01-10, 00:00)
Willmann jest najsłynniejszym malarzem Śląska, zaliczanym do ekstraklasy europejskiego baroku. Jednak we wrocławskich kościołach nie ma ani jednego obrazu mistrza. Kolekcję 37 płócien posiada Muzeum Narodowe, dwa są w klasztorze Urszulanek, jeden u sióstr sercanek.
W styczniu tego roku na strychu kościoła św. Antoniego (przy ul. św. Antoniego, opiekują się nim paulini), został odnaleziony 41. wrocławski obraz Willmanna. Przedstawia św. Jana Kapistrana, który w 1453 roku odwiedził Wrocław i sprawił, że w mieście zapłonęły stosy. Na pl. Solnym najpierw spalono przedmioty zbytku, a potem Żydów.
Czytaj więcej o pierwszym odkryciu w kościele św. Antoniego
To odkrycie zadziałało jak kostka domina. Okazało się, że kościół św. Antoniego ma jeszcze kilka tajemnic godnych Indiany Jonesa.
- Przeczytałem w "Gazecie Wyborczej" o obrazie Willmanna na strychu. Spora sensacja, postanowiłem więc obejrzeć kościół. Poszliśmy razem z Arkadiuszem Mułą, historykiem sztuki z Biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, żeby zrobić dokumentację fotograficzną obrazów. To specjalne zdjęcia o bardzo wysokiej rozdzielczości. Fotografia płótna z ołtarza głównego ujawniła podpis sygnaturę Willmanna - mówi Grzegorz Zajączkowski, koordynator projektu "Szlak sakralnej sztuki barokowej im. Michaela Willmanna" (www.drogibaroku.org).
Obraz przedstawia "Wizję św. Antoniego Padewskiego" - według hagiografów franciszkański zakonnik ujrzał Dzieciątko Jezus, które powiedziało, że bardzo go kocha. W niemieckich źródłach płótno uchodzi za dzieło z warsztatu Willmanna, ale przypisywane było jego pasierbowi Johannowi Christophowi Lisce. Znawca Willmanna dr hab. Andrzej Kozieł z Uniwersytetu Wrocławskiego obejrzał sygnaturę i potwierdził wstępnie autorstwo mistrza.
- Przy podpisie widnieje data. Można odczytać tylko trzy cyfry: 169. Czwarta też jest prawdopodobnie dziewiątką. Źródła podają, że w 1699 roku ówczesny biskup wrocławski Franciszek Ludwik von Neuburg przeznaczył sporą sumę na wystrój kościoła św. Antoniego - opowiada Kozieł.
10 lat temu obraz był dokładnie oglądany przez historyków sztuki, ale nikt nie zauważył sygnatury. - Płótno jest bardzo zabrudzone i ciemne. Na dodatek w XIX wieku obraz został w głównych partiach przemalowany przez ówczesnych konserwatorów zabytków i trudno było zauważyć klasę Willmanna - tłumaczy dr Kozieł.
Podpis śląskiego malarza widnieje na kartce papieru wysuwającej się z księgi. - To część bardzo pięknej kompozycji. Na stole oprócz ksiąg leżą m.in.: czaszka, lilia, krucyfiks, różaniec, kałamarz z piórem. Każdy z tych przedmiotów ma znaczenie symboliczne, a razem tworzą piękną martwą naturę godną pędzla holenderskich mistrzów - opowiada dr Kozieł.
Zdaniem Kozieła płótno Willmanna wymaga oczyszczenia i konserwacji. - Przy okazji będzie można dokładnie je zbadać. Obraz, który został znaleziony w styczniu, ma już zrobioną analizę potwierdzającą autora. Teraz czas na "Wizję św. Antoniego".
W maju paulini przygotowują obchody jubileuszu 300-lecia konsekracji kościoła św. Antoniego. Organizują spotkanie znawców twórczości Willmanna, chcą wrocławianom pokazać, jak cenna jest świątynia, którą się opiekują. - Mimo że miała bardzo dramatyczną historię, jej wyposażenie zachowało się niemal w komplecie. Nawet ławki pochodzą z epoki baroku - mówi przeor o. Mariusz Tabulski.
Być może jeszcze przed rozpoczęciem obchodów paulini będą mogli się pochwalić odkryciem kolejnych skarbów w świątyni. Zdaniem Muły obraz przedstawiający śmierć św. Józefa z ołtarza bocznego został namalowany przez Johanna Claessensa, malarza pochodzącego Antwerpii, mogącego rywalizować z Willmannem. Jednak to obrazy mistrza Michaela będą najcenniejszymi klejnotami.
Zobacz panoramę kościoła św. Antoniego na www.wroclaw360.pl
W styczniu tego roku na strychu kościoła św. Antoniego (przy ul. św. Antoniego, opiekują się nim paulini), został odnaleziony 41. wrocławski obraz Willmanna. Przedstawia św. Jana Kapistrana, który w 1453 roku odwiedził Wrocław i sprawił, że w mieście zapłonęły stosy. Na pl. Solnym najpierw spalono przedmioty zbytku, a potem Żydów.
Czytaj więcej o pierwszym odkryciu w kościele św. Antoniego
To odkrycie zadziałało jak kostka domina. Okazało się, że kościół św. Antoniego ma jeszcze kilka tajemnic godnych Indiany Jonesa.
- Przeczytałem w "Gazecie Wyborczej" o obrazie Willmanna na strychu. Spora sensacja, postanowiłem więc obejrzeć kościół. Poszliśmy razem z Arkadiuszem Mułą, historykiem sztuki z Biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, żeby zrobić dokumentację fotograficzną obrazów. To specjalne zdjęcia o bardzo wysokiej rozdzielczości. Fotografia płótna z ołtarza głównego ujawniła podpis sygnaturę Willmanna - mówi Grzegorz Zajączkowski, koordynator projektu "Szlak sakralnej sztuki barokowej im. Michaela Willmanna" (www.drogibaroku.org).
Obraz przedstawia "Wizję św. Antoniego Padewskiego" - według hagiografów franciszkański zakonnik ujrzał Dzieciątko Jezus, które powiedziało, że bardzo go kocha. W niemieckich źródłach płótno uchodzi za dzieło z warsztatu Willmanna, ale przypisywane było jego pasierbowi Johannowi Christophowi Lisce. Znawca Willmanna dr hab. Andrzej Kozieł z Uniwersytetu Wrocławskiego obejrzał sygnaturę i potwierdził wstępnie autorstwo mistrza.
- Przy podpisie widnieje data. Można odczytać tylko trzy cyfry: 169. Czwarta też jest prawdopodobnie dziewiątką. Źródła podają, że w 1699 roku ówczesny biskup wrocławski Franciszek Ludwik von Neuburg przeznaczył sporą sumę na wystrój kościoła św. Antoniego - opowiada Kozieł.
10 lat temu obraz był dokładnie oglądany przez historyków sztuki, ale nikt nie zauważył sygnatury. - Płótno jest bardzo zabrudzone i ciemne. Na dodatek w XIX wieku obraz został w głównych partiach przemalowany przez ówczesnych konserwatorów zabytków i trudno było zauważyć klasę Willmanna - tłumaczy dr Kozieł.
Podpis śląskiego malarza widnieje na kartce papieru wysuwającej się z księgi. - To część bardzo pięknej kompozycji. Na stole oprócz ksiąg leżą m.in.: czaszka, lilia, krucyfiks, różaniec, kałamarz z piórem. Każdy z tych przedmiotów ma znaczenie symboliczne, a razem tworzą piękną martwą naturę godną pędzla holenderskich mistrzów - opowiada dr Kozieł.
Zdaniem Kozieła płótno Willmanna wymaga oczyszczenia i konserwacji. - Przy okazji będzie można dokładnie je zbadać. Obraz, który został znaleziony w styczniu, ma już zrobioną analizę potwierdzającą autora. Teraz czas na "Wizję św. Antoniego".
W maju paulini przygotowują obchody jubileuszu 300-lecia konsekracji kościoła św. Antoniego. Organizują spotkanie znawców twórczości Willmanna, chcą wrocławianom pokazać, jak cenna jest świątynia, którą się opiekują. - Mimo że miała bardzo dramatyczną historię, jej wyposażenie zachowało się niemal w komplecie. Nawet ławki pochodzą z epoki baroku - mówi przeor o. Mariusz Tabulski.
Być może jeszcze przed rozpoczęciem obchodów paulini będą mogli się pochwalić odkryciem kolejnych skarbów w świątyni. Zdaniem Muły obraz przedstawiający śmierć św. Józefa z ołtarza bocznego został namalowany przez Johanna Claessensa, malarza pochodzącego Antwerpii, mogącego rywalizować z Willmannem. Jednak to obrazy mistrza Michaela będą najcenniejszymi klejnotami.
Zobacz panoramę kościoła św. Antoniego na www.wroclaw360.pl
Najnowsze wiadomości
-
Portret zbiorowy pierwszoroczniaków. W klatce akademika
-
Jak będziemy się poruszać po Wrocławiu podczas Euro [MAPA]
-
Nasi studenci są słabi psychicznie. Naukowcy alarmują
-
O tych filmach dyskutował cały świat. Jak stworzyć wiral
-
Ten bunkier już został wyburzony. Stał obok dworca [FOTO]
-
Retro na różowo. Amerykanie z Portland wystąpią w Eterze
-
Ul. Królewiecka: Drzewka symetryczne, tylko uschły
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Willmann zostawił ślad - niezwykłe odkrycie w k...
denis.stalker
09.04.10, 07:05
czy ja dobrze czytam ? św jan kapistran doprowadził do tego, że zapłonęłystosy, na których spalono ludzi ? »
-
Willmann zostawił ślad - niezwykłe odkrycie w k...
przedsesja
09.04.10, 09:39
szkoda tylko, ze na ulicy św. Antoniego nie ma koscioła pw. św. Antoniego,jest za to od lat kościół pw. św. Mikołaja. kto jak kto, ale p. BeataMaciejewska nie powinna popełniać takich »
-
Do kościoła pw. św.Antoniego zapraszam na ..
dutmar
09.04.10, 16:11
..ul.Kasprowicza .Redaktorom (???) z GW pomyliło się z kościołem pw. św. Mikołaja. Lepiej niech piszą o synagodze Pod Białym Bocianem (niedaleko ul.Antoniego). Na tym się lepiej znają!»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć