Papież Benedykt XVI: Skała, która się kruszy

Klaus Bachmann
05.04.2010 , aktualizacja: 05.04.2010 16:59
A A A Drukuj
Świata wielkanocne się kończą. W Niemczech, skąd piszę ten felieton, przebiegały one nieco inaczej niż zwykle. To nie marsze pokojowe związków zawodowych i lewicowych organizacji przeciwko "demontażowi państwa socjalnego", "wojnie w Afganistanie" i "wyzyskowi trzeciego świata" zdominowały w tym roku media, lecz wystąpienia księży i biskupów.
Benedykt XVI w Castel Gandolfo, 5 kwietnia 2010 roku
Fot. Alessandro Bianchi / Reuters
Benedykt XVI w Castel Gandolfo, 5 kwietnia 2010 roku
Ci ostatni kajali się, potępiali ujawnione w ostatnich tygodniach przypadki molestowania dzieci przez księży, domagali się ukarania winnych i "rozliczenia z przeszłością".

Przy tej okazji zmieniają się też oceny pontyfikatu poprzedniego papieża. Niespodziewanie najwięksi krytycy Jana Pawła II nagle zaczynają publicznie za nim tęsknić. Do nich zależy tygodnik "Der Spiegel", który pośrednio nawet wzywa Benedykta do ustąpienia i przyznaje, że Jan Paweł II miał o niebo lepszy wizerunek i kontakt z opinią publiczną oraz "dołami kościelnymi".

Pięć lat temu, kiedy wiadomość o wyborze Niemca na papieża obiegła świat, bulwarówka "Bild" ogłosiła: "Teraz jesteśmy papieżem". Po niezręcznych wypowiedziach na temat islamu, po nieudanych i kompromitujących próbach rehabilitacji lefebrystów i ich antysemickiego zwierzchnika mało kto w Niemczech jest jeszcze dumny z tego papieża. Na jego tle Jan Paweł II jawi się teraz jak przykładowy kościelny mąż stanu, ciepły i wyrozumiały Pontifex Maximus z twardym kręgosłupem moralnym i niezawodną zdolnością do oczarowania mediów i publiczności.

Od samego początku nie należałem do wielbicieli Benedykta. Zbyt dużo pamiętałem z jego wypowiedzi i działalności jako strażnika wiary i biskupa w Niemczech. Ale obecna krytyka również wydaje mi się przesadzona: Różnica między nim i jego poprzednikiem sprowadza się głównie do czegoś, co nazwalibyśmy marketingiem i kreowaniem wizerunku, gdyby nie chodziło akurat o Kościół.

Za czasów Jana Pawła II Kościół też nieudolnie borykał się w Stanach Zjednoczonych z aferami pedofilskimi, a w Europie z oddolnymi ruchami krytykującymi papieża i to z lewej, "postępowej" strony (jak w Niemczech, Austrii, Francji i Holandii), jak i z prawej, konserwatywnej (jak w Polsce). Janowi Pawłowi II udało się jednak zachować dystans, dzięki temu mógł działać jak arbiter. Benedykt działa jak strona - do tego stopnia, że w Watykanie odgrywają się sceny dobrze znane z konfliktów w rządach koalicyjnych i partiach politycznych: jedna frakcja go otwarcie krytykuje, inna ostentacyjnie bierze go w obronę.

Rzadko kiedy w ostatnich stuleciach autorytet papieża został tak nadszarpnięty jak teraz. Rzadko któryś z papieży, tylko przez nieudolne kreowanie własnego wizerunku, tak dużo zrobił dla sekularyzacji Europy.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 49 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów

  • Dlaczego ten artykuł jest na stronach lokalnych? pssz 05.04.10, 19:54

    Przecież to nie jest sprawa lokalna wrocławska, czy dolnośląska?»

  • Papież Benedykt XVI: Skała, która się kruszy emeryt4405 06.04.10, 09:38

    W Niemczech w czasie świąt wielkanocnych księża i biskupi przepraszali zawszelkie draństwo jakie działo się Krk, a u nas biskupi i księża nawoływali dodalszego rozwalania państwa polskiego i»

  • Głupi szkop ten Bachman jazmig 06.04.10, 14:18

    KK nie jest od zadowalania Bachmana, GW i resty lewactwa. Ma on głosić Ewangelię, jej prawdy i wartości.BXVI robi to wyśmienicie. Odkręca błędy Pawła VI i JPII dotyczące lefebrystów, mszy »