Pospolite ruszenie nakrętkowe dla dziecięcej kliniki

Aneta Augustyn
05.04.2010 , aktualizacja: 05.04.2010 13:50
A A A Drukuj
Emerytowana wrocławianka przekonała szkoły, sklepy, restauracje do zbiórki plastikowych nakrętek. Zebrała w ten sposób kilka tysięcy złotych na rehabilitację niepełnosprawnego chłopca, a teraz wspiera dziecięcą klinikę.
Jadwiga Fidorska
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Jadwiga Fidorska
SERWISY
Raz w tygodniu pani Jadwiga wsiada na rower i objeżdża restauracje na wrocławskim rynku, zakład fryzjerski, sklep kosmetyczny, cukiernię, klub fitness, hotel...

Pokojówki, barmani, sprzedawcy pamiętają, żeby odłożyć dla niej worki plastikowych nakrętek po napojach, kosmetykach, środkach czystości. Do niektórych instytucji pani Jadwiga zagląda po zajęciach na Uniwersytecie Trzeciego Wieku albo w środę, gdy wraca z basenu. Nakrętki pakuje na bagażnik do rowerowych toreb, do plecaka i do reklamówek na kierownicę. - Jadę przez Wrocław objuczona jak wielbłąd - śmieje się Jadwiga Fidorska. - Zimą, jak sypnęło śniegiem, nosiłam torby w ręku.

Nakrętki trafiają najpierw do jej piwnicy, a potem, gdy już zbierze kilkaset kilogramów, załatwia transport i wiezie je do podkrakowskich Myślenic. - Bo właśnie tam udało się znaleźć punkt, który skupuje je ode mnie nie po 40 groszy, jak od innych, tylko po złotówce za kilogram. Tylko dlatego, że wszystko idzie na pomoc dla innych - tłumaczy emerytka. - Nakrętki są mielone na granulat i idą do dalszego recyklingu.

W ten sposób zebrała prawie cztery tysiące złotych na rehabilitację Filipa Janowskiego, kilkulatka z Gdańska porażonego prądem. Teraz zdecydowała się na pomoc dla Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej, która potrzebuje pieniędzy na nową siedzibę. We własnej piwnicy emerytka zebrała tonę nakrętek i tysiąc złotych zasiliło już konto kliniki.

- Pani Jadwiga tak rozkręciła akcję, że ludzie i instytucje już wprost do nas zwożą wory nakrętek - mówi Iwona Kuszak z Fundacji "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową", która zajmuje się pozyskiwaniem funduszy na budowę. - To niezwykła osoba, kipi energią, społecznik jak się patrzy. W przeciwieństwie do innych, którzy chcą nam pomagać, ale czekają na wytyczne, ona sama wymyśla i działa.

W akcję "Nakrętka" zaangażowało także kilkanaście szkół i przedszkoli oraz firmy budowlane, meblarskie, przewozowe, które pomagają jej odwieźć worki do Myślenic.

- Zawsze kogoś uproszę, ludzie są naprawdę wspaniali - mówi. Pomaga jej także zięć i sąsiedzi, którzy najpierw zżymali się, że zagraciła piwniczne korytarze w bloku, a teraz sami pakują worki do busów. Pomaga również kierownik jednego z wrocławskich targowisk, który udostępnił kontener do zbiórki i sam również jeździ po przedszkolach.

- We Wrocławiu zrobiło się pospolite ruszenie nakrętkowe - śmieje się pani Jadwiga. Technik melioracji z wykształcenia, wieloletnia kierowniczka działu dziewiarstwa w pedecie, ostatnio prowadziła kwiaciarnię pod przejściem na placu Jana Pawła II. - Dzieci dorosły, wyprowadziły się, więc trzeba zająć się czymś sensownym, nie?

Osoby, które chcą oddać nakrętki oraz pomóc w ich przewozie, mogą kontaktować się z Fundacją "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową" - 728 923 530, iwona.kuszak@naratunek.org

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy