Biegli potwierdzili - miś Mago cierpiał w bunkrze
01.04.2010
, aktualizacja: 01.04.2010 19:36
"Cierpiał tak, jak cierpiałby pies zamknięty nieprzerwanie przez 10 lat bez towarzystwa w małym pokoju" - to opinia biegłych w sprawie o znęcanie się nad niedźwiedziem brunatnym, którą Fundacja VIVA! wytoczyła Antoniemu Gucwińskiemu. By sprawdzić warunki, w jakich żył Mago, biegli wczołgali się do betonowego pomieszczenia, w którym był trzymany
ZOBACZ TAKŻE
- Gucwiński zmienia front: niedoli Mago winna powódź (06-09-10, 18:30)
- Gucwiński przed sądem: Mago miał lepiej od innych (28-05-10, 13:01)
- Sprawa misia Mago. Antoni Gucwiński znów przed sądem (27-05-10, 13:02)
- Inni biegli ocenią, czy Gucwiński męczył niedźwiedzia (09-02-10, 16:00)
SERWISY
Zwierzę przez prawie 10 lat było zamknięte w betonowym pomieszczeniu na zapleczu wybiegu. Opinia prof. Piotra Tryjanowskiego i dr. Tadeusza Mizery z Poznania właśnie dotarła do sądu rejonowego na Śródmieściu.
Niedługo rozpocznie się kolejny proces w tej sprawie. Pierwszy, 15 lipca 2008 roku, zakończył się dla Gucwińskiego wyrokiem uniewinniającym. W lutym ub.r. sąd okręgowy ten wyrok podtrzymał. Jednak Sąd Najwyższy uwzględnił kasację pełnomocniczki VIVY! mecenas Iwony Elżanowskiej i skasował obydwa wyroki. Odsyłając sprawę do ponownego rozpatrzenia, orzekł, że wrocławscy sędziowie popełnili błąd, opierając się na opinii profesora Andrzeja Dubieli z wrocławskiej Akademii Rolniczej.
Sędzia Edyta Sielicka, która teraz będzie rozpatrywać sprawę, zwróciła się o opinię do poznańskich zoologów. Opinia prof. Tryjanowskiego i dr. Mizery jest jednoznaczna: "Zwierzę przez prawie 10 lat było przetrzymywane w skrajnie złych warunkach, absolutnie nieumożliwiających egzystencji zgodnie z potrzebami tego gatunku (...). Autorzy niniejszej opinii wczołgali się do klatki, którą zajmował Mago, by osobiście zapoznać się z warunkami, które w przedstawionej dokumentacji były opisywane rozbieżnie. Stwierdzamy z całą stanowczością, że w pomieszczeniu tym samiec niedźwiedzia nie miał możliwości stania na tylnych kończynach, co jest typowym zachowaniem tego gatunku. Przebywał prawie 10 lat na podłożu betonowym, z niewielkim dostępem do światła dziennego. Wrażenie podczas przeprowadzonej wizji lokalnej upewniło nas, że żaden średnio wrażliwy człowiek nie umieściłby tam psa na dłuższy okres czasu i to z brakiem możliwości odbycia nawet krótkiego spaceru".
Na pytanie sądu, czy Mago odczuwał ból fizyczny i cierpienie psychiczne, biegli odpowiadają, że trudno zmierzyć natężenie bólu bez specjalnych badań i testów. Poza tym, w przypadku Mago nie ma żadnej dokumentacji jego zachowań. "Jednak wobec bezwzględności postępowania Dyrekcji zoo w oddzieleniu młodego Mago od matki, która najwyraźniej w jego poszukiwaniu przeskoczyła fosę i zginęła w wyniku akcji jej unieszkodliwiania, nie można wykluczyć, że Mago w przeszłości był narażony na tzw. ból fizyczny" - piszą biegli. I dodają: "Nie ulega natomiast wątpliwości, że Mago cierpiał w wyniku ostrej deprywacji psychicznej. (...) Pies zamknięty w pokoju na cały dzień wyje, co uznaje się za uzasadniony powód do interwencji straży miejskiej, policji czy pracowników schronisk dla zwierząt, a właściciel może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za znęcanie się nad zwierzęciem, zwłaszcza jeżeli ten proceder ma charakter długotrwały. Biegli wskazują też, że Mago, gdy go znaleziono, miał przejawy apatii i depresji. Między innymi dlatego, że nie dostarczono mu żadnych przedmiotów spełniających potrzeby psychiczne (kłody, przeszkody, liście itp.). Jego cykl fizjologiczny nie był zachowany - m.in. nie zapewniono mu warunków do typowego dla niedźwiedzi snu zimowego".
Mago przyjechał do wrocławskiego zoo w 1991 roku wprost z Tatr razem z matką i dwójką rodzeństwa. W 1997 roku pokrył swoją siostrę, z którą mieszkał na wybiegu. Aby zapobiec dalszemu kryciu, dyrektor zamknął go w pomieszczeniu na zapleczu wybiegu, gdzie znaleźliśmy go w 2006 roku. Antoni Gucwiński tłumaczy, że nie chciał, aby zwierzę cierpiało, ale nie miał co z nim zrobić, bo żaden ośrodek nie chciał go przyjąć. Jednak nie chciał go też kastrować, bo był świetnym materiałem genetycznym. Nie mógł go więc znów wypuścić na wybieg z siostrą, a na przygotowanie innego nie miał pieniędzy.
Po otrzymaniu opinii sąd będzie mógł wyznaczyć termin pierwszej rozprawy w nowym procesie.
Niedługo rozpocznie się kolejny proces w tej sprawie. Pierwszy, 15 lipca 2008 roku, zakończył się dla Gucwińskiego wyrokiem uniewinniającym. W lutym ub.r. sąd okręgowy ten wyrok podtrzymał. Jednak Sąd Najwyższy uwzględnił kasację pełnomocniczki VIVY! mecenas Iwony Elżanowskiej i skasował obydwa wyroki. Odsyłając sprawę do ponownego rozpatrzenia, orzekł, że wrocławscy sędziowie popełnili błąd, opierając się na opinii profesora Andrzeja Dubieli z wrocławskiej Akademii Rolniczej.
Sędzia Edyta Sielicka, która teraz będzie rozpatrywać sprawę, zwróciła się o opinię do poznańskich zoologów. Opinia prof. Tryjanowskiego i dr. Mizery jest jednoznaczna: "Zwierzę przez prawie 10 lat było przetrzymywane w skrajnie złych warunkach, absolutnie nieumożliwiających egzystencji zgodnie z potrzebami tego gatunku (...). Autorzy niniejszej opinii wczołgali się do klatki, którą zajmował Mago, by osobiście zapoznać się z warunkami, które w przedstawionej dokumentacji były opisywane rozbieżnie. Stwierdzamy z całą stanowczością, że w pomieszczeniu tym samiec niedźwiedzia nie miał możliwości stania na tylnych kończynach, co jest typowym zachowaniem tego gatunku. Przebywał prawie 10 lat na podłożu betonowym, z niewielkim dostępem do światła dziennego. Wrażenie podczas przeprowadzonej wizji lokalnej upewniło nas, że żaden średnio wrażliwy człowiek nie umieściłby tam psa na dłuższy okres czasu i to z brakiem możliwości odbycia nawet krótkiego spaceru".
Na pytanie sądu, czy Mago odczuwał ból fizyczny i cierpienie psychiczne, biegli odpowiadają, że trudno zmierzyć natężenie bólu bez specjalnych badań i testów. Poza tym, w przypadku Mago nie ma żadnej dokumentacji jego zachowań. "Jednak wobec bezwzględności postępowania Dyrekcji zoo w oddzieleniu młodego Mago od matki, która najwyraźniej w jego poszukiwaniu przeskoczyła fosę i zginęła w wyniku akcji jej unieszkodliwiania, nie można wykluczyć, że Mago w przeszłości był narażony na tzw. ból fizyczny" - piszą biegli. I dodają: "Nie ulega natomiast wątpliwości, że Mago cierpiał w wyniku ostrej deprywacji psychicznej. (...) Pies zamknięty w pokoju na cały dzień wyje, co uznaje się za uzasadniony powód do interwencji straży miejskiej, policji czy pracowników schronisk dla zwierząt, a właściciel może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za znęcanie się nad zwierzęciem, zwłaszcza jeżeli ten proceder ma charakter długotrwały. Biegli wskazują też, że Mago, gdy go znaleziono, miał przejawy apatii i depresji. Między innymi dlatego, że nie dostarczono mu żadnych przedmiotów spełniających potrzeby psychiczne (kłody, przeszkody, liście itp.). Jego cykl fizjologiczny nie był zachowany - m.in. nie zapewniono mu warunków do typowego dla niedźwiedzi snu zimowego".
Mago przyjechał do wrocławskiego zoo w 1991 roku wprost z Tatr razem z matką i dwójką rodzeństwa. W 1997 roku pokrył swoją siostrę, z którą mieszkał na wybiegu. Aby zapobiec dalszemu kryciu, dyrektor zamknął go w pomieszczeniu na zapleczu wybiegu, gdzie znaleźliśmy go w 2006 roku. Antoni Gucwiński tłumaczy, że nie chciał, aby zwierzę cierpiało, ale nie miał co z nim zrobić, bo żaden ośrodek nie chciał go przyjąć. Jednak nie chciał go też kastrować, bo był świetnym materiałem genetycznym. Nie mógł go więc znów wypuścić na wybieg z siostrą, a na przygotowanie innego nie miał pieniędzy.
Po otrzymaniu opinii sąd będzie mógł wyznaczyć termin pierwszej rozprawy w nowym procesie.
Najnowsze wiadomości
-
Portret zbiorowy pierwszoroczniaków. W klatce akademika
-
Jak będziemy się poruszać po Wrocławiu podczas Euro [MAPA]
-
Nasi studenci są słabi psychicznie. Naukowcy alarmują
-
O tych filmach dyskutował cały świat. Jak stworzyć wiral
-
Ten bunkier już został wyburzony. Stał obok dworca [FOTO]
-
Retro na różowo. Amerykanie z Portland wystąpią w Eterze
-
Ul. Królewiecka: Drzewka symetryczne, tylko uschły
- 45 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Re: Biegli potwierdzili - miś Mago cierpiał w bun
liwiaaa
01.04.10, 23:07
jestem za :)»
-
Biegli potwierdzili - miś Mago cierpiał w bunkrze
darla152
02.04.10, 12:20
Dajcie juz spokój p. Gucwińskim. Jak bło to było.Tego sie nie zmieni .Dobrze że juz dzisiaj misiu ma dobrze !MYślę,że nie wynikało to ze złej woli p. Gucwińskich !»
-
Biegli potwierdzili - miś Mago cierpiał w bunkrze
stoniec
02.04.10, 13:14
Zastanawia tylko, gdzie miloscnicy i obroncy zwierzat byli przez te 10 lat?Mysle, ze nawet wroclawska komunikacja daloby sie dojechac do ZOO w gor 10godzin. Nadto 10 lat oznacza, zedzialo »
Najczęściej czytane24 htydzień





