Podwodni strażacy liczą na nasz jeden procent

Dawid Zielkowski
25.03.2010 , aktualizacja: 24.03.2010 12:32
A A A Drukuj
Wrocławski oddział ratownictwa wodnego przy Ochotniczej Straży Pożarnej jest jednym z trzech najstarszych w Polsce

Jednostka powstała w 1962 r. i przez wiele lat była jedyną na Dolnym Śląsku, która prowadziła poszukiwania i wydobywanie ciał z wody. W 1987 r. powstała zawodowa sekcja płetwonurków straży pożarnej, która przejęła obowiązki pełnione wcześniej przez ochotników. Nie oznacza to, że płetwonurkowie z OSP przestali uczestniczyć w akcjach poszukiwawczych.

- Współpracujemy z centrum zarządzania kryzysowego, strażą pożarną i policją rzeczną. Nasi członkowie mają uprawnienia do nurkowania pod lodem, więc przez cały rok bierzemy udział w poszukiwaniach - mówi Stefan Abram, prezes Wrocławskiego Klubu Płetwonurków przy OSP.

W 2004 r. jednostka uzyskała status organizacji pożytku publicznego. W zeszłym roku podatnicy z 1 proc. podatku dochodowego przekazali strażakom ochotnikom 5,5 tys. zł, jest to niecałe 10 proc. budżetu jednostki.

- Liczy się dla nas każda złotówka - mówi Abram. - Półtorej roku temu dostaliśmy ponton, do jego transportu musimy pożyczać samochód od jednostki strażackiej z ul. Teatralnej. Zakup własnego auta to teraz dla nas najpilniejsza potrzeba.

Aby go sfinansować, jednostka potrzebuje ok. 60 proc. wkładu własnego, a takimi pieniędzmi nie dysponuje: - Staramy się pozyskać dofinansowanie np. z funduszy unijnych, ale nasze wnioski często upadają ze względów formalnych.

Jednostka skupia prawie samych ochotników, są wśród nich np. studenci i prywatni przedsiębiorcy. Jeden z członków jest zawodowym strażakiem.

Z 1 proc. finansowany jest przede wszystkim zakup nowego sprzętu dla członków jednostki. - Jedna latarka LED kosztuje 900 zł, ale wolę mieć dobry sprzęt niż taki, który mógłby narazić naszych nurków na niebezpieczeństwo podczas akcji - tłumaczy Stefan Abram.

Za 1 proc. jednostka nabyła też automaty oddechowe, kamizelki ratunkowe oraz karabinki, liny i szelki do nurkowania pod lodem. Prezes podkreśla, że nurkowanie pod lodem jest bardzo niebezpieczne. Członkowie jego jednostki posiadają takie uprawnienia, ich pomoc jest w wielu przypadkach niezbędna przy poszukiwaniu ludzi.

- W 2009 r. braliśmy udział w kilkunastu akcjach, na szczęście w zimie nie było potrzeby, abyśmy schodzili pod lód i kogoś szukali - mówi.

Oprócz prowadzenia akcji poszukiwawczych, oddział ratownictwa OSP szkoli młodych płetwonurków. W jednostce zrzeszonych jest 45 osób, kolejnych 25 stara się o członkostwo. - Organizujemy kursy dla młodych ludzi, którzy chcą nauczyć się nurkowania. Robimy też kursy dla zawodowych strażaków, dzięki temu mogą podnosić swoje kwalifikacje - wylicza prezes Abram.

Jednostka chce też zaproponować współpracę Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych: - Nasze kursy są tańsze od tych organizowanych w jednostkach wojskowych w Warszawie i Gdyni, a kadeci uzyskują takie same kwalifikacje.

Numer KRS 0000046695

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy