Pałace dla zwykłych ludzi - tak można uratować zabytki
19.03.2010
, aktualizacja: 18.03.2010 20:13
Gościszów - Renesansowy dwór w gminie Nowogrodziec wzniesiony został w pobliżu pozostałości średniowiecznego zamku. Budynki mieszkalne i gospodarcze otaczają z trzech stron dziedziniec, czwartą zamyka mur. Barokowy kamienny most przerzucony przez fosę prowadzi do bramy wjazdowej z renesansowym portalem. Zniszczony w 1945 roku, dwadzieścia lat później został zabezpieczony jako trwała ruina.
Mamy 760 zamków, dworów i pałaców, żaden region w Polsce nie ma ich tyle i żaden nie ma ich aż tak zniszczonych. W ich ratowaniu nie pomoże nam ani książę, ani szejk arabski. Spekulacje mediów, które chciały ratować dolnośląskie zabytki za pieniądze podróżującego po Polsce księcia Karola, nie sprawdziły się.
ZOBACZ TAKŻE
- Odnowią dla nas park, w którym bywali pruscy królowie (10-11-10, 14:56)
- Opracują plan ratunkowy dla dolnośląskich zabytków (24-05-10, 11:00)
- Książę Karol nie kupi żadnego zamku na Dolnym Śląsku (17-03-10, 16:13)
- Pałac w Bożkowie - od perły architektury do ruiny (11-02-10, 14:13)
Rozmowa z dr. Rafałem Eysymonttem*
Beata Maciejewska: W zabytkach mamy klęskę urodzaju. Czy mamy szansę ją opanować?
Dr Rafał Eysymontt: Na pewno nie przy pomocy księcia Karola. Nie ośmieszajmy się. W latach 90. przeżywaliśmy już taki czas cudów. Pamiętam, jak wszyscy się ekscytowali, gdy w 1997 roku na boisku szkolnym w Lubiążu między chałupą a pasącymi się krowami wylądował wojskowy śmigłowiec z Michaelem Jacksonem na pokładzie. Wszyscy sobie opowiadali, że chce kupić to ogromne opactwo cysterskie. Obejrzał je w 20 minut, potem odleciał, a Lubiąż nadal czeka na swoją szansę.
Żaden książę na białym koniu ani szejk arabski w bentleyu nie przyjedzie, żeby odbudowywać dolnośląskie dwory i pałace. Sami musimy to zrobić.
Sami nie damy rady. Dwór, z niemieckiego Herrenhaus, czyli Dom Pański, jak wskazuje nazwa potrzebuje panów. A ich zmiotła historia. Trudno uwierzyć, że w Karpnikach gościł cesarz Wilhelm i car Mikołaj, a w Rudnicy Balzer von Sterz wydawał bale. Trudno też uwierzyć, że ktoś ich zechce naśladować.
- Nie trzeba od razu prowadzić życia na takiej stopie jak arystokracja XIX-wiecznej Europy, żeby wybrać mieszkanie w starym dworze. Poprawia się sytuacja ekonomiczna polskich rolników, pojawiła się już spora grupa farmerów, a nawet latyfundystów. Takie niewielkie dworki wiejskie są dla nich idealnymi siedzibami. Nie tylko zresztą dla nich. W Maciejowcu pod Jelenią Górą renesansowy dwór odbudowują dla siebie młodzi architekci.
Najpierw trzeba mieć pieniądze na kosztowny remont. Nowy dom jest duży tańszy. Kto poza hobbystami będzie marzył o wyrzuceniu majątku na zabytek?
- Proszę uwierzyć, że odbudowa starego dworu nie jest droższa niż odbudowa zwykłego domu o takiej samej kubaturze. Jeśli w budynku nie zachowały się malowidła czy polichromie, których renowacja jest rzeczywiście kosztowna, to tak naprawdę powinniśmy płacić według normalnego cennika budowlanego. Niestety, firmy konserwatorskie chcą dziesięciokrotnie więcej. Takie stawki nie mają żadnego uzasadnienia, ale odstraszają potencjalnych inwestorów. Na szczęście nie wszystkich. Na Dolnym Śląsku prywatni właściciele odbudowują 17 dworów renesansowych. Jeszcze dziesięć lat temu byłoby to niemożliwe.
Taki pałac czy dwór powinien na siebie zarabiać. Jaką dla nich można wymyślić funkcję, skoro turystyka u nas dopiero raczkuje?
- To jasne, że o hotelu czy spa w każdej wsi raczej powinniśmy zapomnieć. Toskanią nigdy nie będziemy. Ale znam właściciela resztek renesansowego dworu w Oborze pod Lubinem (dwie ściany i fragmenty piwnic), który odbudowuje go na dom weselny. Poza tym część zabytków powinna być przejęta przez urzędy państwowe i samorządy na cele publiczne. Nie może być tak, że gmina buduje nową szkołą (i dostaje na to duże dotacje), a w centrum wsi niszczeje pałac. Proszę pamiętać, że zmiany funkcji takich obiektów nie są problemem naszych czasów. Gdy w 1810 roku zakony na Dolnym Śląsku zostały zsekularyzowane, nie zniszczono ani jednego klasztoru. Po prostu przerobiono je na szkoły, szpitale czy przytułki. Opieka nad zabytkami należy do obowiązków samorządów, państwo polskie jest zbyt łagodne.
Samorządy też są biedne. Wyobraża Pan sobie, że gmina Wołów bierze na siebie odbudowę Lubiąża?
- Te najcenniejsze i największe obiekty, takie jak Lubiąż, powinny otrzymać pomoc ze strony państwa. Są skarbem kultury, a o skarby się dba.
* Dr Rafał Eysymontt - historyk sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego, szef ogólnopolskiej komisji konserwatorskiej Stowarzyszenia Historyków Sztuki
Beata Maciejewska: W zabytkach mamy klęskę urodzaju. Czy mamy szansę ją opanować?
Dr Rafał Eysymontt: Na pewno nie przy pomocy księcia Karola. Nie ośmieszajmy się. W latach 90. przeżywaliśmy już taki czas cudów. Pamiętam, jak wszyscy się ekscytowali, gdy w 1997 roku na boisku szkolnym w Lubiążu między chałupą a pasącymi się krowami wylądował wojskowy śmigłowiec z Michaelem Jacksonem na pokładzie. Wszyscy sobie opowiadali, że chce kupić to ogromne opactwo cysterskie. Obejrzał je w 20 minut, potem odleciał, a Lubiąż nadal czeka na swoją szansę.
Żaden książę na białym koniu ani szejk arabski w bentleyu nie przyjedzie, żeby odbudowywać dolnośląskie dwory i pałace. Sami musimy to zrobić.
Sami nie damy rady. Dwór, z niemieckiego Herrenhaus, czyli Dom Pański, jak wskazuje nazwa potrzebuje panów. A ich zmiotła historia. Trudno uwierzyć, że w Karpnikach gościł cesarz Wilhelm i car Mikołaj, a w Rudnicy Balzer von Sterz wydawał bale. Trudno też uwierzyć, że ktoś ich zechce naśladować.
- Nie trzeba od razu prowadzić życia na takiej stopie jak arystokracja XIX-wiecznej Europy, żeby wybrać mieszkanie w starym dworze. Poprawia się sytuacja ekonomiczna polskich rolników, pojawiła się już spora grupa farmerów, a nawet latyfundystów. Takie niewielkie dworki wiejskie są dla nich idealnymi siedzibami. Nie tylko zresztą dla nich. W Maciejowcu pod Jelenią Górą renesansowy dwór odbudowują dla siebie młodzi architekci.
Najpierw trzeba mieć pieniądze na kosztowny remont. Nowy dom jest duży tańszy. Kto poza hobbystami będzie marzył o wyrzuceniu majątku na zabytek?
- Proszę uwierzyć, że odbudowa starego dworu nie jest droższa niż odbudowa zwykłego domu o takiej samej kubaturze. Jeśli w budynku nie zachowały się malowidła czy polichromie, których renowacja jest rzeczywiście kosztowna, to tak naprawdę powinniśmy płacić według normalnego cennika budowlanego. Niestety, firmy konserwatorskie chcą dziesięciokrotnie więcej. Takie stawki nie mają żadnego uzasadnienia, ale odstraszają potencjalnych inwestorów. Na szczęście nie wszystkich. Na Dolnym Śląsku prywatni właściciele odbudowują 17 dworów renesansowych. Jeszcze dziesięć lat temu byłoby to niemożliwe.
Taki pałac czy dwór powinien na siebie zarabiać. Jaką dla nich można wymyślić funkcję, skoro turystyka u nas dopiero raczkuje?
- To jasne, że o hotelu czy spa w każdej wsi raczej powinniśmy zapomnieć. Toskanią nigdy nie będziemy. Ale znam właściciela resztek renesansowego dworu w Oborze pod Lubinem (dwie ściany i fragmenty piwnic), który odbudowuje go na dom weselny. Poza tym część zabytków powinna być przejęta przez urzędy państwowe i samorządy na cele publiczne. Nie może być tak, że gmina buduje nową szkołą (i dostaje na to duże dotacje), a w centrum wsi niszczeje pałac. Proszę pamiętać, że zmiany funkcji takich obiektów nie są problemem naszych czasów. Gdy w 1810 roku zakony na Dolnym Śląsku zostały zsekularyzowane, nie zniszczono ani jednego klasztoru. Po prostu przerobiono je na szkoły, szpitale czy przytułki. Opieka nad zabytkami należy do obowiązków samorządów, państwo polskie jest zbyt łagodne.
Samorządy też są biedne. Wyobraża Pan sobie, że gmina Wołów bierze na siebie odbudowę Lubiąża?
- Te najcenniejsze i największe obiekty, takie jak Lubiąż, powinny otrzymać pomoc ze strony państwa. Są skarbem kultury, a o skarby się dba.
* Dr Rafał Eysymontt - historyk sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego, szef ogólnopolskiej komisji konserwatorskiej Stowarzyszenia Historyków Sztuki
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
19 głosów
-
Pałace dla zwykłych ludzi - tak można uratować ...
headless-horseman
19.03.10, 10:24
Ratować, jeśli jest jeszcze coW Mokrzeszowie na Dolnym Śląsku przepiękny budynek szpitala kawalerów maltańskich niszczeje od kilkunastu lat, ale jest jeszcze szansa na jego uratowanie. Z »
-
czy jest w ogole jakis sposob na ich uratowanie?
koma110
19.03.10, 15:52
Tak, zapuszczenie zabytkowych obiektow na Dolnym Slasku to wyjatkowo przykradla nas sprawa. Kwitnace w 1945, w wiekszosci w stanie rozpadu obecnie.Pastwia sie nad nami za to niektorzy »
-
Powoli dociera do naszej swiadomości,
januszz4
19.03.10, 22:52
że rok 1945 był dla Śląska chyba najtragiczniejszy w jego dziejach. Takiej degradacji ten region nie zaznał chyba od czasów najazdu tatarskiego w 1242 r. No może jeszcze wojna 30-letnia »
Najczęściej czytane24 htydzień


