Wybory burmistrza Milicza: Dolny Śląsk XXI demoluje PO
15.03.2010
, aktualizacja: 15.03.2010 14:08
Nie pomogło straszenie utratą dotacji, wsparcie udzielane przez krajowych polityków ani obietnica budowy w gminie kolejnego "orlika": w drugiej turze wyborów burmistrza Milicza Paweł Wybierała z komitetu Dolny Śląsk XXI wprost znokautował popieraną przez Platformę Obywatelską Alicję Szatkowską.
ZOBACZ TAKŻE
- Polityczna burza w Miliczu - komisarz kontratakuje (01-04-10, 22:00)
- Kandydatka na burmistrza Milicza straszyła wyborców (17-03-10, 09:00)
- Platforma groźbą władzy w Miliczu nie zdobyła (16-03-10, 01:00)
- Afera: w Miliczu wszyscy będą się sądzić ze wszystkimi (18-01-10, 20:11)
- Jak Platforma Obywatelska o władzę w Miliczu walczyła (18-01-10, 08:00)
SERWISY
Zaledwie 36-letni Wybierała wygrał już w pierwszą turę głosowania dwa tygodnie temu. Wtedy jednak do pełnego zwycięstwa zabrakło mu 282 głosów. W niedzielę zwyciężył ponownie: tym razem poparło go 3751 osób. Alicja Szatkowska zgromadziła poparcie jedynie 964 mieszkańców, co oznacza, że zdobyła o ponad 300 głosów mniej niż w pierwszej turze.
Szyldy nie zawsze się liczą
- Okazuje się, że w wyborach samorządowych szyldy partyjne nie mają dla wyborców znaczenia - analizuje Patryk Wild, w 2008 roku wyrzucony z PO za niepoparcie kandydata tej partii na marszałka województwa [Marka Łapińskiego] i od tego czasu związany ze stowarzyszeniem Dolny Śląsk XXI. - Wyrzucono mnie, bo nie poparłem człowieka, którzy w życiu niczym nie zarządzał, prowadził jedynie działalność gospodarczą o obrotach na poziomie sklepiku osiedlowego. Wtedy uświadomiłem sobie, że Platforma na dobre porzuciła swoje ideały, którym ja do dziś pozostaję wierny.
Wild podkreśla, że wpływ na tak wysokie zwycięstwo kandydata DS XXI miała postawa jego konkurentki i popierającej ją partii. Od śmierci poprzedniego burmistrza Ryszarda Mielocha miastem rządził wyznaczony przez premiera komisarz Dariusz Duszyński. Za jego rządów miastem wstrząsnęła tzw. afera naciskowa. Związani z PO politycy groźbą i szantażem próbowali wpływać na niektórych miejskich radnych, by ci nie zgodzili się na wybory. W myśl przepisów nie było konieczności ich przeprowadzania, bo do końca kadencji burmistrza pozostało mniej niż 12 miesięcy i miastem mógł rządzić komisarz, ale konieczna do tego była zgoda rady miejskiej. Tę próbowali wymusić na opozycyjnych radnych Duszyński wraz z szefową powiatowego koła PO Haliną Smolińską. Odwiedzili m.in. niezależną radną Grażynę Głowacz i Ireneusza Wołyniaka z LPR. Jak twierdzi Wołyniak, sugerowano mu, że jeśli poprze wniosek PO, to komisarz przedłuży umowę o pracę jego żonie zatrudnionej w urzędzie miasta. Wołyniak rozmowę nagrał i upublicznił.
Radnego Arkadiusza Korola zatrudnionego w podlegającym pod Lasy Państwowe Nadleśnictwie Żmigród do głosowania zgodnego z interesem PO namawiać miał wysłannik starosty milickiego Piotra Lecha (PO). Jemu z kolei sugerowano, że choć jest na liście osób przeznaczonych do zwolnienia, to głosując przeciwko wyborom, może zachować pracę.
Jak Platforma walczyła o głosy w Miliczu
Kandydatka sama sobie zaszkodziła
W mieście źle odebrane zostały również sugestie kandydatki Szatkowskiej, że tylko z nią jako burmistrzem Milicz może liczyć na dofinansowanie swoich projektów. Kandydatka na swojej stronie internetowej sugerowała, że Wybierała jako członek skonfliktowanego z PO Dolnego Śląska nie będzie potrafił skutecznie walczyć o fundusze z marszałkiem, który jest politykiem PO. Pisała m.in.: „Nie da się zdobywać pieniędzy, gryząc rękę, która je daje. Tego już dzisiaj zaczyna doświadczać gmina Krośnice, gdy jej sekretarz rozpoczął bezpardonowa walkę z Platformą Obywatelską (...)Wybór Pawła Wybierały, na którego działania, w moim głębokim odczuciu, wielki wpływ będzie miał sekretarz ościennej gminy Krośnice [Dariusz Stasiak - szef kampanii Wybierały] oznacza kontynuację, a nawet wzmocnienie ostrego konfliktu gminy z powiatem, marszałkiem i władzami państwowymi w Warszawie, które do końca tej kadencji nie zmienią się” [wytłuszczenie w oryginale]
Szatkowskiej nie pomogło nawet wsparcie, jakiego udzielili jej politycy PO. Kandydatka chwaliła się, że popierają ją m.in. wiceminister pracy i polityki społecznej Jarosław Duda, europoseł Piotr Borys i rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Niektórzy z nich do głosowania na Szatkowską namawiali osobiście w Miliczu.
Ludzie nie chcą partyjnych samorządów
Nowy burmistrz przyczyny swojego tak wysokiego zwycięstwa widzi dwojako: - Po pierwsze Platforma przez aferę naciskową sama mocno ograniczyła poparcie dla swojej kandydatki. Ludzie zobaczyli, czym grozi zagarnięcie całej władzy przez jedną formację. Po drugie, i to chyba specyfika nie tylko milicka, ludzie po prostu nie chcą upartyjnienia samorządów. Tu na dole bardziej od partyjnych barw liczą się rzeczywiste kompetencje - analizuje.
Frekwencja w niedzielnych wyborach wyniosła 24,6 procent.
Szyldy nie zawsze się liczą
- Okazuje się, że w wyborach samorządowych szyldy partyjne nie mają dla wyborców znaczenia - analizuje Patryk Wild, w 2008 roku wyrzucony z PO za niepoparcie kandydata tej partii na marszałka województwa [Marka Łapińskiego] i od tego czasu związany ze stowarzyszeniem Dolny Śląsk XXI. - Wyrzucono mnie, bo nie poparłem człowieka, którzy w życiu niczym nie zarządzał, prowadził jedynie działalność gospodarczą o obrotach na poziomie sklepiku osiedlowego. Wtedy uświadomiłem sobie, że Platforma na dobre porzuciła swoje ideały, którym ja do dziś pozostaję wierny.
Wild podkreśla, że wpływ na tak wysokie zwycięstwo kandydata DS XXI miała postawa jego konkurentki i popierającej ją partii. Od śmierci poprzedniego burmistrza Ryszarda Mielocha miastem rządził wyznaczony przez premiera komisarz Dariusz Duszyński. Za jego rządów miastem wstrząsnęła tzw. afera naciskowa. Związani z PO politycy groźbą i szantażem próbowali wpływać na niektórych miejskich radnych, by ci nie zgodzili się na wybory. W myśl przepisów nie było konieczności ich przeprowadzania, bo do końca kadencji burmistrza pozostało mniej niż 12 miesięcy i miastem mógł rządzić komisarz, ale konieczna do tego była zgoda rady miejskiej. Tę próbowali wymusić na opozycyjnych radnych Duszyński wraz z szefową powiatowego koła PO Haliną Smolińską. Odwiedzili m.in. niezależną radną Grażynę Głowacz i Ireneusza Wołyniaka z LPR. Jak twierdzi Wołyniak, sugerowano mu, że jeśli poprze wniosek PO, to komisarz przedłuży umowę o pracę jego żonie zatrudnionej w urzędzie miasta. Wołyniak rozmowę nagrał i upublicznił.
Radnego Arkadiusza Korola zatrudnionego w podlegającym pod Lasy Państwowe Nadleśnictwie Żmigród do głosowania zgodnego z interesem PO namawiać miał wysłannik starosty milickiego Piotra Lecha (PO). Jemu z kolei sugerowano, że choć jest na liście osób przeznaczonych do zwolnienia, to głosując przeciwko wyborom, może zachować pracę.
Jak Platforma walczyła o głosy w Miliczu
Kandydatka sama sobie zaszkodziła
W mieście źle odebrane zostały również sugestie kandydatki Szatkowskiej, że tylko z nią jako burmistrzem Milicz może liczyć na dofinansowanie swoich projektów. Kandydatka na swojej stronie internetowej sugerowała, że Wybierała jako członek skonfliktowanego z PO Dolnego Śląska nie będzie potrafił skutecznie walczyć o fundusze z marszałkiem, który jest politykiem PO. Pisała m.in.: „Nie da się zdobywać pieniędzy, gryząc rękę, która je daje. Tego już dzisiaj zaczyna doświadczać gmina Krośnice, gdy jej sekretarz rozpoczął bezpardonowa walkę z Platformą Obywatelską (...)Wybór Pawła Wybierały, na którego działania, w moim głębokim odczuciu, wielki wpływ będzie miał sekretarz ościennej gminy Krośnice [Dariusz Stasiak - szef kampanii Wybierały] oznacza kontynuację, a nawet wzmocnienie ostrego konfliktu gminy z powiatem, marszałkiem i władzami państwowymi w Warszawie, które do końca tej kadencji nie zmienią się” [wytłuszczenie w oryginale]
Szatkowskiej nie pomogło nawet wsparcie, jakiego udzielili jej politycy PO. Kandydatka chwaliła się, że popierają ją m.in. wiceminister pracy i polityki społecznej Jarosław Duda, europoseł Piotr Borys i rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Niektórzy z nich do głosowania na Szatkowską namawiali osobiście w Miliczu.
Ludzie nie chcą partyjnych samorządów
Nowy burmistrz przyczyny swojego tak wysokiego zwycięstwa widzi dwojako: - Po pierwsze Platforma przez aferę naciskową sama mocno ograniczyła poparcie dla swojej kandydatki. Ludzie zobaczyli, czym grozi zagarnięcie całej władzy przez jedną formację. Po drugie, i to chyba specyfika nie tylko milicka, ludzie po prostu nie chcą upartyjnienia samorządów. Tu na dole bardziej od partyjnych barw liczą się rzeczywiste kompetencje - analizuje.
Frekwencja w niedzielnych wyborach wyniosła 24,6 procent.
Najnowsze wiadomości
-
Sukces chirurgów dziecięcych. Niemowlę ma się dobrze
-
Wrocław upamiętnił tablicą piosenkarkę Annę German
-
Wrocławianin w półfinale konkursu na naukowego idola
-
Będzie ślisko na drogach i chodnikach Dolnego Śląska
-
Zoo zimą, zobacz, jak radzą sobie zwierzaki [FOTO]
-
Konserwacja dzieła sztuki na oczach widzów w muzeum
-
Uczniowie rapują Miłosza. Posłuchaj Miłosznych singli
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Wybory burmistrza Milicza: Dolny Śląsk XXI demo...
ojciecrydzyk1
15.03.10, 16:11
Tyle że na kartach do głosowanie nie było mowy o tym iż kadydat jest Z PO czy DŚ XXI a jedynie KKW Pawła Wybierały czy KKW Alicji Sztkowskiej więc pytam się gdzie jest przegrany kandydat PO»
-
Re: Wybory burmistrza Milicza: Dolny Śląsk XXI de
javall
15.03.10, 18:20
Tam gdzie bedzie polowa wszystkich przyszlych kandydatow PO.»
Najczęściej czytane24 htydzień





