Szczepionkę dla swojego dobra kup u nas, ale drożej
14.03.2010
, aktualizacja: 14.03.2010 15:32
Pan Michał chciał zaszczepić syna, ale przychodnia Polskiego Centrum Zdrowia przy ul. Sienkiewicza odmówiła podania szczepionki kupionej w aptece. Zaproponowała swoją - droższą.
SERWISY
Michał, student biologii na Uniwersytecie Przyrodniczym, ma 3,5-miesięcznego syna. Chciał zaszczepić swoje dziecko w przychodni PCZ na Sienkiewicza. Obowiązkowe szczepienie przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi trzeba przyjąć w trzech zastrzykach. Pierwszą dawkę kupił w aptece, bo tak wychodzi najtaniej, i zaszczepił dziecko. Ale później dyrektorka przychodni Beata Gałązkowska zakazała lekarzom wypisywania recept na szczepionki. Rodzice muszą kupić droższy preparat na miejscu, w gabinecie szczepień.
- Za pierwszym razem poszliśmy do apteki na placu św. Macieja. Zapłaciliśmy 109 złotych. Przyszedł czas na drugą dawkę i teraz musimy wydać w przychodni 133 złote. Rachunek jest prosty, kupując trzy szczepionki w aptece, oszczędzamy 73 złote, czyli tyle, ile zapłacimy za dobre pieluchy na dwa tygodnie. A przecież szczepionki niczym się nie różnią - mówi pan Michał.
W podobnej sytuacji jest wielu młodych ludzi, którym urodziło się dziecko. Dopiero zaczynają pracę i liczą każdy grosz. Mieszkają w akademikach, pomagają im rodzice.
Zmiany w przychodniach PCZ wprowadzane są od początku roku. - Nie możemy prześledzić tego, jak długo szczepionka przebywała w niesprzyjających warunkach. Nie możemy wziąć na siebie odpowiedzialności za pacjenta, dlatego sprzedajemy szczepionki na miejscu - mówi Tomasz Bąk, dyrektor ds. lecznictwa i członek zarządu PCZ. - Musimy przestrzegać przepisów. Podczas audytów certyfikujących zwrócono nam na ten problem uwagę, stąd nasza decyzja. Na ulotkach przy szczepionkach są ostrzeżenia o możliwych powikłaniach, a nawet zgonie. Niektóre preparaty są zbudowane z żywych bakterii, więc ich właściwości mogą łatwo ulec zmianie - tłumaczy Bąk.
Irena Knabel-Krzeszowska, wiceprezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej, protestuje: - To niedopuszczalne, żeby w gabinecie przychodni sprzedawać szczepionki. Miejscem sprzedaży leków jest apteka.
Izba Aptekarska informuje, że w Polsce lekarz może zaszczepić dziecko preparatem dostarczonym przez rodziców. Może ich poprosić o podpisanie w historii choroby oświadczenia, że wiedzieli, w jakich warunkach należało przechowywać szczepionkę, i że była ona dobrze zabezpieczona. Jeżeli ma jakieś wątpliwości, może odmówić szczepienia.
Anna Krzeszowska-Kamińska, lekarz rodzinny: - Spotkałam się z taką sytuacją. Przyszła do mnie matka, która chciała zaszczepić dziecko. Podała mi szczepionkę, ale bardzo ciepłą. Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak. Okazało się, że zostawiła ją na tylnej półce samochodu i szczepionka nagrzała się od słońca. Odmówiłam zabiegu i powiedziałam, jak ma przechowywać preparat.
Irena Knabel-Krzeszowska: - Apteki mają specjalne, bezpłatne opakowania chłodnicze do przechowywania szczepionek. Aptekarz ma obowiązek poinformować, jak należy się obchodzić ze szczepionką i zaproponować opakowanie.
Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w innych przychodniach we Wrocławiu. Dowiedzieliśmy się, że można przyjść ze szczepionką kupioną wcześniej w aptece, a niektóre przychodnie dodawały, że trzeba będzie tylko podpisać oświadczenie. - Jeżeli PCZ wprowadza inne przepisy, to prawdopodobnie chce dorobić na sprzedaży szczepionek - komentuje Krzeszowska-Kamińska.
- Za pierwszym razem poszliśmy do apteki na placu św. Macieja. Zapłaciliśmy 109 złotych. Przyszedł czas na drugą dawkę i teraz musimy wydać w przychodni 133 złote. Rachunek jest prosty, kupując trzy szczepionki w aptece, oszczędzamy 73 złote, czyli tyle, ile zapłacimy za dobre pieluchy na dwa tygodnie. A przecież szczepionki niczym się nie różnią - mówi pan Michał.
W podobnej sytuacji jest wielu młodych ludzi, którym urodziło się dziecko. Dopiero zaczynają pracę i liczą każdy grosz. Mieszkają w akademikach, pomagają im rodzice.
Zmiany w przychodniach PCZ wprowadzane są od początku roku. - Nie możemy prześledzić tego, jak długo szczepionka przebywała w niesprzyjających warunkach. Nie możemy wziąć na siebie odpowiedzialności za pacjenta, dlatego sprzedajemy szczepionki na miejscu - mówi Tomasz Bąk, dyrektor ds. lecznictwa i członek zarządu PCZ. - Musimy przestrzegać przepisów. Podczas audytów certyfikujących zwrócono nam na ten problem uwagę, stąd nasza decyzja. Na ulotkach przy szczepionkach są ostrzeżenia o możliwych powikłaniach, a nawet zgonie. Niektóre preparaty są zbudowane z żywych bakterii, więc ich właściwości mogą łatwo ulec zmianie - tłumaczy Bąk.
Irena Knabel-Krzeszowska, wiceprezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej, protestuje: - To niedopuszczalne, żeby w gabinecie przychodni sprzedawać szczepionki. Miejscem sprzedaży leków jest apteka.
Izba Aptekarska informuje, że w Polsce lekarz może zaszczepić dziecko preparatem dostarczonym przez rodziców. Może ich poprosić o podpisanie w historii choroby oświadczenia, że wiedzieli, w jakich warunkach należało przechowywać szczepionkę, i że była ona dobrze zabezpieczona. Jeżeli ma jakieś wątpliwości, może odmówić szczepienia.
Anna Krzeszowska-Kamińska, lekarz rodzinny: - Spotkałam się z taką sytuacją. Przyszła do mnie matka, która chciała zaszczepić dziecko. Podała mi szczepionkę, ale bardzo ciepłą. Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak. Okazało się, że zostawiła ją na tylnej półce samochodu i szczepionka nagrzała się od słońca. Odmówiłam zabiegu i powiedziałam, jak ma przechowywać preparat.
Irena Knabel-Krzeszowska: - Apteki mają specjalne, bezpłatne opakowania chłodnicze do przechowywania szczepionek. Aptekarz ma obowiązek poinformować, jak należy się obchodzić ze szczepionką i zaproponować opakowanie.
Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w innych przychodniach we Wrocławiu. Dowiedzieliśmy się, że można przyjść ze szczepionką kupioną wcześniej w aptece, a niektóre przychodnie dodawały, że trzeba będzie tylko podpisać oświadczenie. - Jeżeli PCZ wprowadza inne przepisy, to prawdopodobnie chce dorobić na sprzedaży szczepionek - komentuje Krzeszowska-Kamińska.
Najnowsze wiadomości
-
Portret zbiorowy pierwszoroczniaków. W klatce akademika
-
Jak będziemy się poruszać po Wrocławiu podczas Euro [MAPA]
-
Nasi studenci są słabi psychicznie. Naukowcy alarmują
-
O tych filmach dyskutował cały świat. Jak stworzyć wiral
-
Ten bunkier już został wyburzony. Stał obok dworca [FOTO]
-
Retro na różowo. Amerykanie z Portland wystąpią w Eterze
-
Ul. Królewiecka: Drzewka symetryczne, tylko uschły
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Szczepionkę dla swojego dobra kup u nas, ale dr...
old-firehand
14.03.10, 18:50
O tym, że PCZ to cwaniacka firma wie i Wrocław i okolice. Ale skandalem jest coś innego. Jeżeli jest to obowiązkowe szczepienie DiTePer (błonica, tężec, krztusiec) u dziecka to jest to »
-
Szczepionkę dla swojego dobra kup u nas, ale dr...
odif1
14.03.10, 20:45
W placówkach PCZ liczy się tylko i jedynie zysk, a nie pacjent. We wrocłaiu to ludzie są jeszcze w dobraj sytuacji bo mogą zmienić przychodnie ale w pipidówach gdzie PCZ też ma swoje »
-
Szczepionkę dla swojego dobra kup u nas, ale dr...
darpik2
14.03.10, 23:20
Informacje dla pacjenta ze strony Monisterstwa Zdrowia na temat postępowania ze szczepionkami: www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=b1&ms=351&ml=pl&mi=692&mx=0&mt=&my=692&ma=013749»
Najczęściej czytane24 htydzień




