Jakże złudna jest wiara w siłę mediów

Klaus Bachmann
07.03.2010 , aktualizacja: 08.03.2010 09:25
A A A Drukuj
Kierownictwo wrocławskiej telewizji obsadzone z politycznego klucza, radiem zarządza spadochroniarz z PiS, w Warszawie dziennikarze protestują przeciwko ingerencji politycznej w ich programy - codziennie czytam takie albo podobne artykuły oraz komentarze i zastanawiam się, skąd bierze się to ponadpartyjne dążenie do kontrolowania mediów. Są dwie teorie: Jedna mówi, że kto ma media, kontroluje zachowanie wyborców.
Klaus Bachmann
Fot. Krzysztof Gutkowski / AG
Klaus Bachmann
Druga - że partiom zależy na mediach, bo służą jako synekury dla zasłużonych działaczy. Ale jak się temu dokładnie przyjrzeć, to okazuje się, że jest raczej odwrotnie: Nic tak nie szkodzi mediom (i tym, którzy je kontrolują), jak upartyjnienie i obsadzanie ich "swoimi."

Ostatnie 20 lat pokazało, że opanowanie mediów w niczym nie pomaga utrzymać władzy. Na początku lat 90. komisja likwidacyjna RSW rozdawała polskie gazety na lewo i na prawo partiom politycznym. Dziś nie ma już ani tych partii i partyjek, ani tych gazet - partie się podzieliły, zniknęły ze sceny politycznej, a gazety upadły albo zostały przejęte przez innych, często przez wydawnictwa zagraniczne. Te ostatnie, wiedząc, jak bardzo utrzymanie jakiejś "linii partyjnej" szkodzi nakładowi, starają się odpolitycznić swoje media.

Nic nie pokazuje lepiej zdradliwego uroku upartyjnienia niż los TVP. Raz po raz ta telewizja padała łupem partii, a teraz stoi na krawędzi bankructwa.

Z tego zaklętego kręgu jest kilka wyjść. Po pierwsze, prywatyzacja. Media zamiast od partii będą zależne od właścicieli, ale przynajmniej będą miały stabilniejsze podstawy finansowe. Można też podzielić telewizję na kilka konkurencyjnych ośrodków. Powinno to hamować zapędy partii, bo zbyt daleko idące traktowanie telewizji jako tuby propagandowej albo synekury dla "swoich" grozi wtedy nie tylko jej upadkiem (jak teraz), ale przejęciem przez konkurencyjny ośrodek. Podział prowadzi też to lepszej wzajemnej kontroli i większej niezależności dziennikarzy. Komu się nie podoba w jednej, może przejść do drugiej.

Krótko mówiąc: sytuacja, w której kilka partii walczy o przejęcie jednego medium, prowadzi do niekorzystnego rozwiązania dla wszystkich. Telewizja upada, partie nie mają nic i widzowie też nie. Dajmy każdej partii jeden ośrodek, którego przetrwanie jest uzależnione od wpływów z reklam (a więc od oglądalności) - wtedy partie, widzowie i dziennikarze będą syci, a telewizja cała.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów