Kuratorium sprawdzi, czy nauczyciele chcą pracować za darmo

Marzena Żuchowicz
03.03.2010 , aktualizacja: 03.03.2010 16:17
A A A Drukuj
O analizę funkcjonowania tzw. darmochy (godziny, którą nauczyciele raz w tygodniu mają poświęcić po lekcjach na pracę z uczniami) apelowali do MEN związkowcy.
Jedna z tur negocjacji nauczycielskich związkowców z urzędem miasta w sprawie podwyżek
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Jedna z tur negocjacji nauczycielskich związkowców z urzędem miasta w sprawie podwyżek
SERWISY
Nauczyciele i uczniowie już od września wiedzą, że "darmocha" w szkołach to pomyłka. Tam, gdzie dyrektorzy wymagają od nauczycieli obecności uczniów na zajęciach, prowadzone są łapanki na korytarzach. Bo uczniowie po lekcjach wolą iść do domu albo uczestniczyć w zajęciach pozalekcyjnych, za które nauczyciele dostają pieniądze i które są ich zdaniem ciekawsze.

Realizacji dodatkowej godziny w I semetrze nauki w szkołach przyjrzeli się nauczycielscy związkowcy. Mirosława Chodubska, prezes dolnośląskiego ZNP: - Okazało się, że dodatkowa godzina jest wykorzystywana na doraźne zastępstwa, a dyrektorzy wymagają od nauczycieli, by w jej ramach realizowali wszystkie dotychczas prowadzone przez nich kółka zainteresowań.

Zdaniem ZNP dodatkowa godzina nie poprawia sytuacji uczniów, a w szkołach wprowadza niepotrzebny chaos.

MEN przyznaje, że uwagi związkowców są zasadne i zapowiada, że funkcjonowaniu dodatkowej godziny w szkołach przyjrzy się teraz kuratorium. Będzie to trwać miesiącami, bo wizytatorzy mają to robić przy okazji przeprowadzanych w szkołach kontroli.

Związkowcy chcą, by do czasu ich wyników resort wstrzymał się z wprowadzeniem drugiej darmowej godziny pracy. Ale MEN nie zamierza wycofywać się z pomysłu i chce, by od września nauczyciele na darmowe zajęcia dodatkowe przeznaczali już nie jedną, ale dwie godziny w tygodniu.

Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN: - Jeśli w niektórych szkołach proponowane przez nauczycieli zajęcia cieszą się niewielkim zainteresowaniem, to znaczy, że oferta ta jest nieadekwatna do potrzeb, zainteresowań i oczekiwań uczniów.

Mirosława Chodubska przyznaje, że MEN jest w tej sprawie nieugięte. - Dodatkowe godziny wzięły się stąd, że chciano dołożyć nauczycielom cztery godziny do etatu. Konsekwencją tego byłyby redukcje etatów w oświacie. Zaprotestowaliśmy, więc MEN wprowadziło pomysł dorzucenia dwóch godzin ponad pensum. Takie "coś za coś".

Przeciwnikami pracy za darmo są członkowie Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich, którzy w całej Polsce zbierają właśnie podpisy pod protestem.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów