Wiceprezydent: Nie każdy może iść do wymarzonej szkoły
24.02.2010
, aktualizacja: 24.02.2010 16:31
- Decyzja o obcinaniu klas w ogólniakach ma wymóc ruch słabszych uczniów w kierunku szkół zawodowych. Młodzież ma wysokie ambicje edukacyjne, ale miasto potrzebuje fachowców - mówi Jarosław Obremski, wiceprezydent Wrocławia
ZOBACZ TAKŻE
- Zatrzymajcie póki czas parodię ogólnego wykształcenia (08-03-10, 06:00)
- PiS: nie zamykajcie drogi do ogólnego wykształcenia (01-03-10, 20:23)
- Tną całe klasy, zamiast ciąć liczbę uczniów w klasach (23-02-10, 08:00)
- Wrocław: Szkoły bez uczniów, nauczyciele bez pracy (17-02-10, 09:00)
SONDAŻ
Miejskie władze oświatowe postanowiły, że od września zmniejszą liczbę klas pierwszych w piętnastu wrocławskich szkołach ponadgimnazjalnych. Okazuje się jednak, że cięcia dotyczą też renomowanych ogólniaków, które nie mają problemów z naborem.
Rozmowa z Jarosławem Obremskim *
Marzena Żuchowicz: Po tekście "Szkoły bez uczniów, nauczyciele bez pracy" dzwonią do nas nauczyciele z najlepszych wrocławskich ogólniaków z informacją, że im także grożą zwolnienia. Uważają, że należy promować te szkoły, które cieszą się sporym zainteresowaniem uczniów, nie mają problemów z naborem i osiągają bardzo dobre wyniki na maturze. Tymczasem zmniejszacie liczbę klas w renomowanych ogólniakach, gdzie co roku jest co najmniej kilku kandydatów na miejsce, a utrzymujecie licea profilowane, w których nikt nie chce się uczyć. Dlaczego?
Jarosław Obremski: W tej chwili w ogólniakach uczy się 13 tys. uczniów, 4,5 tys. w technikach, 2 tysiące w szkołach zawodowych i niecałe dwa tysiące w liceach profilowanych. Młodzież ma wysokie ambicje edukacyjne, prawie wszyscy chcą zdać maturę i iść na uczelnię, ale nie każdy kończy studia. Miasto potrzebuje fachowców z różnych dziedzin, dlatego zależy nam na utrzymywaniu techników i szkół zawodowych. Jeśli wszystkich przyjmiemy do ogólniaków, a potem na studia, to zrobimy im krzywdę. Tytuł magistra nie będzie już nic znaczył, a młodzi magistrowie nie będą potrzebni na rynku pracy. Dlatego tak bardzo zależy nam na utrzymywaniu szkół uczących zawodu, choć to sporo kosztuje. Mimo problemów z naborem nie możemy ich likwidować, bo wtedy za kilka lat wszyscy mieliby do nas pretensje. Nie możemy też pozwolić, by stały puste. Decyzja o obcinaniu klas w ogólniakach ma wymóc ruch słabszych uczniów w kierunku szkół zawodowych.
Ale do renomowanych ogólniaków nie trafiają słabi uczniowie. Od lat progi są tam bardzo wysokie.
- Wrocław kilka lat temu miał duży procent uczniów, którzy dostali się do LO, a potem musieli powtarzać pierwszą klasę. Naszym celem nie jest to, żeby każdy uczeń dostał się do wymarzonej szkoły, tylko żeby mógł ją ukończyć.
Dyrektorzy renomowanych ogólniaków, w których zmniejszacie liczbę klas, twierdzą, że nie muszą obniżać progów. Co roku poziom kandydatów jest wysoki i bardzo wyrównany.
- A który dyrektor przed rekrutacją przyzna głośno, że trafiają do niego coraz słabsi uczniowie?
A nauczyciele z tych szkół? Uważają, że pracują z bardzo zdolną młodzieżą.
- Indywidualne odczucia mogą być różne. Ja akurat słyszałem zgoła odmienne opinie i skargi na coraz gorszy poziom uczniów, także w najlepszych liceach. Podobnie można dyskutować o poziomie nauczycieli, o czym też żaden dyrektor głośno nie powie. Niż demograficzny jest szansą, żeby pozbyć się ze szkoły nie tylko słabszych uczniów, ale i słabszych nauczycieli. Dyrektorom trudno jest kogokolwiek zwolnić. Łatwiej, gdy można zrzucić winę na czynniki zewnętrzne.
Wypowiedzenia dostają wszyscy nauczyciele, lepsi i gorsi, bo przy stopniowym zmniejszaniu liczby klas dla wielu z nich siłą rzeczy zaczyna brakować godzin. Innym sposobem na zachowanie etatów nauczycieli byłoby np. zmniejszenie liczby uczniów w klasach. To byłaby prawdziwa zmiana jakościowa. Na tym zyskaliby przede wszystkim uczniowie.
Dlaczego tego nie zrobicie?
- W kryzysie każde drogie rozwiązanie jest złym rozwiązaniem. Dostajemy od MEN subwencję, która wystarcza na klasy 45-osobowe, a resztę trzeba dopłacać. Znacznie łatwiej jest likwidować całe oddziały.
A dlaczego oszczędzacie na renomowanych ogólniakach, a nie liceach profilowanych? Jaki sens ma ich utrzymywanie? Ani nie dają zawodu, ani nie przygotowują do matury. Wiele miast już się ich pozbyło. Wrocław zamiast tego zmniejsza liczbę klas w szkołach, które latami pracowały na to, by młodzież chciała się w nich uczyć.
- Przyznaję, że większość typów liceów profilowanych nie zdała egzaminu. Ale nie można ich tak po prostu zamknąć. 5-10 proc. młodzieży ciągle chce się uczyć w tych szkołach. Jeżeli nie będzie zainteresowania, to żadna klasa nie powstanie i te szkoły i tak stopniowo będą znikać. Gdybyśmy chcieli je od razu zlikwidować, niosłoby to ze sobą zwolnienia grupowe i kłopot organizacyjny. Z drugiej strony, niż demograficzny sprawia, że liczba zdolnych uczniów w renomowanych liceach też się zmniejsza. Nie możemy wpuścić wszystkich do dobrych ogólniaków, bo obniży się ich poziom i spadnie renoma, na którą tyle lat te szkoły pracowały.
Zamierzam jednak jeszcze raz rozważyć, w których szkołach zmniejszyć liczbę oddziałów. Decyzja nie jest jeszcze ostateczna.
* Jarosław Obremski - wiceprezydent Wrocławia odpowiedzialny za edukację
Rozmowa z Jarosławem Obremskim *
Marzena Żuchowicz: Po tekście "Szkoły bez uczniów, nauczyciele bez pracy" dzwonią do nas nauczyciele z najlepszych wrocławskich ogólniaków z informacją, że im także grożą zwolnienia. Uważają, że należy promować te szkoły, które cieszą się sporym zainteresowaniem uczniów, nie mają problemów z naborem i osiągają bardzo dobre wyniki na maturze. Tymczasem zmniejszacie liczbę klas w renomowanych ogólniakach, gdzie co roku jest co najmniej kilku kandydatów na miejsce, a utrzymujecie licea profilowane, w których nikt nie chce się uczyć. Dlaczego?
Jarosław Obremski: W tej chwili w ogólniakach uczy się 13 tys. uczniów, 4,5 tys. w technikach, 2 tysiące w szkołach zawodowych i niecałe dwa tysiące w liceach profilowanych. Młodzież ma wysokie ambicje edukacyjne, prawie wszyscy chcą zdać maturę i iść na uczelnię, ale nie każdy kończy studia. Miasto potrzebuje fachowców z różnych dziedzin, dlatego zależy nam na utrzymywaniu techników i szkół zawodowych. Jeśli wszystkich przyjmiemy do ogólniaków, a potem na studia, to zrobimy im krzywdę. Tytuł magistra nie będzie już nic znaczył, a młodzi magistrowie nie będą potrzebni na rynku pracy. Dlatego tak bardzo zależy nam na utrzymywaniu szkół uczących zawodu, choć to sporo kosztuje. Mimo problemów z naborem nie możemy ich likwidować, bo wtedy za kilka lat wszyscy mieliby do nas pretensje. Nie możemy też pozwolić, by stały puste. Decyzja o obcinaniu klas w ogólniakach ma wymóc ruch słabszych uczniów w kierunku szkół zawodowych.
Ale do renomowanych ogólniaków nie trafiają słabi uczniowie. Od lat progi są tam bardzo wysokie.
- Wrocław kilka lat temu miał duży procent uczniów, którzy dostali się do LO, a potem musieli powtarzać pierwszą klasę. Naszym celem nie jest to, żeby każdy uczeń dostał się do wymarzonej szkoły, tylko żeby mógł ją ukończyć.
Dyrektorzy renomowanych ogólniaków, w których zmniejszacie liczbę klas, twierdzą, że nie muszą obniżać progów. Co roku poziom kandydatów jest wysoki i bardzo wyrównany.
- A który dyrektor przed rekrutacją przyzna głośno, że trafiają do niego coraz słabsi uczniowie?
A nauczyciele z tych szkół? Uważają, że pracują z bardzo zdolną młodzieżą.
- Indywidualne odczucia mogą być różne. Ja akurat słyszałem zgoła odmienne opinie i skargi na coraz gorszy poziom uczniów, także w najlepszych liceach. Podobnie można dyskutować o poziomie nauczycieli, o czym też żaden dyrektor głośno nie powie. Niż demograficzny jest szansą, żeby pozbyć się ze szkoły nie tylko słabszych uczniów, ale i słabszych nauczycieli. Dyrektorom trudno jest kogokolwiek zwolnić. Łatwiej, gdy można zrzucić winę na czynniki zewnętrzne.
Wypowiedzenia dostają wszyscy nauczyciele, lepsi i gorsi, bo przy stopniowym zmniejszaniu liczby klas dla wielu z nich siłą rzeczy zaczyna brakować godzin. Innym sposobem na zachowanie etatów nauczycieli byłoby np. zmniejszenie liczby uczniów w klasach. To byłaby prawdziwa zmiana jakościowa. Na tym zyskaliby przede wszystkim uczniowie.
Dlaczego tego nie zrobicie?
- W kryzysie każde drogie rozwiązanie jest złym rozwiązaniem. Dostajemy od MEN subwencję, która wystarcza na klasy 45-osobowe, a resztę trzeba dopłacać. Znacznie łatwiej jest likwidować całe oddziały.
A dlaczego oszczędzacie na renomowanych ogólniakach, a nie liceach profilowanych? Jaki sens ma ich utrzymywanie? Ani nie dają zawodu, ani nie przygotowują do matury. Wiele miast już się ich pozbyło. Wrocław zamiast tego zmniejsza liczbę klas w szkołach, które latami pracowały na to, by młodzież chciała się w nich uczyć.
- Przyznaję, że większość typów liceów profilowanych nie zdała egzaminu. Ale nie można ich tak po prostu zamknąć. 5-10 proc. młodzieży ciągle chce się uczyć w tych szkołach. Jeżeli nie będzie zainteresowania, to żadna klasa nie powstanie i te szkoły i tak stopniowo będą znikać. Gdybyśmy chcieli je od razu zlikwidować, niosłoby to ze sobą zwolnienia grupowe i kłopot organizacyjny. Z drugiej strony, niż demograficzny sprawia, że liczba zdolnych uczniów w renomowanych liceach też się zmniejsza. Nie możemy wpuścić wszystkich do dobrych ogólniaków, bo obniży się ich poziom i spadnie renoma, na którą tyle lat te szkoły pracowały.
Zamierzam jednak jeszcze raz rozważyć, w których szkołach zmniejszyć liczbę oddziałów. Decyzja nie jest jeszcze ostateczna.
* Jarosław Obremski - wiceprezydent Wrocławia odpowiedzialny za edukację
Najnowsze wiadomości
-
Portret zbiorowy pierwszoroczniaków. W klatce akademika
-
Jak będziemy się poruszać po Wrocławiu podczas Euro [MAPA]
-
Nasi studenci są słabi psychicznie. Naukowcy alarmują
-
O tych filmach dyskutował cały świat. Jak stworzyć wiral
-
Ten bunkier już został wyburzony. Stał obok dworca [FOTO]
-
Retro na różowo. Amerykanie z Portland wystąpią w Eterze
-
Ul. Królewiecka: Drzewka symetryczne, tylko uschły
- 72 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Wiceprezydent: Nie każdy może iść do wymarzonej...
darla152
24.02.10, 18:25
Ciemnota ma iść do łopaty, robić na panów i plebanów !»
-
Wiceprezydent: Nie każdy może iść do wymarzonej...
zabafibi
24.02.10, 21:46
Już wiem na kogo nie można głosować. W parkach technologicznych we Wrocławiu pracować będą osoby po podstawówce. ...Żenujące»
-
Wiceprezydent, a gdzie jest kurator?
baran1949
25.02.10, 15:07
W tej chwili wszystko się przewróciło na głowę. Społeczeństwo już nic nie wie,przede wszystkim kto za co odpowiada. Rozporządzenie o nadzorze pedagogicznymjasno mówi jaki jest cel nadzoru. »
Najczęściej czytane24 htydzień




