Jak przejąć kontrolę nad przestrzenią publiczną

Rozmawiała Beata Maciejewska
20.02.2010 , aktualizacja: 19.02.2010 20:51
A A A Drukuj
- Każdy chce dostać pod pomnik placyk w centrum miasta. Niedługo będziemy mogli we Wrocławiu trenować biegi przez krasnale i slalom między cokołami - mówi o pomnikowej manii plastyk Piotr Wieczorek.
- Szanuję ludzi, którzy narażali swe życie lub tracili wolność za Ojczyznę, ale to jeszcze nie znaczy, że znają się na sztuce! - mówi Piotr Wieczorek
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
- Szanuję ludzi, którzy narażali swe życie lub tracili wolność za Ojczyznę, ale to jeszcze nie znaczy, że znają się na sztuce! - mówi Piotr Wieczorek
Komisja Kultury Rady Miejskiej przygotowuje pierwszy w Polsce projekt uchwały o pomnikach. To próba powstrzymania niszczenia przestrzeni publicznej przez stawianie koszmarków "ku czci". W czasie czwartkowej debaty na projektem radni byli pytani, co zrobić z dziełami, które już straszą.

Rozmowa z Piotrem Wieczorkiem*

Beata Maciejewska: - Chce Pan likwidacji lub przesunięcia w inne miejsce pomników, które najbardziej szpecą Wrocław. Nigdy wcześniej tego nie praktykowano. Pomniki stawiano na wieki wieków. Cokoły mogła zwalić tylko burza dziejowa.

Piotr Wieczorek: - A burzy dziejowej raczej sobie nie życzymy. W tej sytuacji nie ma powodu, żebyśmy znosili ten estetyczny koszmar do końca życia. Proponuję, żeby przenieść pomnik Pomordowanych na Kresach i Bolesława Chrobrego, a rozwalić na przykład ścianę betonu, upamiętniającą zesłańców Sybiru, która przytłacza cały plac Strzelecki. Pomnik musi być wielką sztuką, bo uświęca wielką ideę, ale dzieło Jarosława Perszki jest tylko wielkich rozmiarów. Nie ulega wątpliwości, że zesłańcom pomnik się należy, ale godny!

Pomnik papieża Jana Pawła II w Leśnicy też trzeba usunąć. Obraża tylko pamięć człowieka, który był znawcą sztuki i bardzo źle o nas świadczy. Kilkadziesiąt metrów dalej stoi piękna XVII-wieczna kolumna maryjna z św. Janem Nepomucenem, która też jest świadectwem swoich fundatorów. Ale dobrym. A co po nas w Leśnicy zostanie? Pomnik utrzymany w estetyce krasnali przy autostradzie (taśmowa produkcja) i tak fatalnie ustawiony, że wygląda, jakby papież kierował ruchem tramwajowym. Już czas, żebyśmy zaczęli się wstydzić za niszczenie przestrzeni publicznej.

Proszę nie stosować odpowiedzialności zbiorowej. Niech się wstydzą ci, którzy zgodzili się na te koszmarki. Dlaczego artyści wcześniej nie protestowali?

Od dawna protestujemy. O lokalizacji i wyglądzie monumentów decydują urzędnicy miejscy, głównie architekci. (nawet plastyk miejski jest architektem, bo taki był wymóg konkursu na to stanowisko) oraz inicjatorzy budowy pomników - głownie są to środowiska kombatanckie, kościelne i skrajna prawica. Nie miałem pojęcia, że mogą być tak agresywne! Szanuje ludzi, którzy narażali swe życie lub tracili wolność za Ojczyznę, ale to jeszcze nie znaczy, że znają się na sztuce!

Ale do swoich racji potrafią przekonać miejskich urzędników.

Bo ci lubią święty spokój i pozwalają na ten estetyczny horror. Pomnik Ofiar Katyńskich, który tak fatalnie wygląda w parku im. Słowackiego, miał pierwotnie stanąć w parku przy ul. Gajowickiej, w pobliżu koszar. A dla Chrobrego było miejsce na bulwarze Piotra Włostowica, z widokiem na Odrę. Ale wszystkie komitety pomnikowe chcą dostać placyk blisko Rynku! Proszę zobaczyć, jakie jest zagęszczenie monumentów w centrum miasta. To obłęd, niedługo będziemy mogli trenować biegi przez krasnale i slalom między cokołami.

Niestety, te koszmarki są dziełem artystów. Projekt pomnika bitwy na Psim Polu (której notabene nie było) czyli głowa Krzywoustego na palu w otoczeniu trzech psów, to dzieło dr. hab. Aleksandra Marka Zyśki z ASP. Dostało wsparcie miejskiego plastyka Beaty Urbanowicz, która oceniła, że pomnik formą i wielkością dobrze wpisuje się w niewielką przestrzeń ryneczku Psiego Pola. I co Pan na to?

Nawet najwybitniejszym twórcom zdarzają się słabe dzieła, wystarczy popatrzeć na "Ptaki" naprawdę wielkiej Magdaleny Abakanowicz, które stanęły na Świdnickiej, tylko szpecąc pryncypalną ulicę miasta. A głowę Krzywoustego niech pani Urbanowicz postawi w swoim ogródku. Ta historia to dowód na to, że nie możemy takich decyzji pozostawić w ręku jednego urzędnika. Komisja, która będzie oceniać projekt i lokalizację pomnika, musi mieć w swoim składzie artystów plastyków, głównie rzeźbiarzy.

Dzieło zamówione można oceniać, ale prezentu już nie. A artyści lubią obdarowywać miasto swoimi dziełami. Iglica na placu Solnym czy Sokrates na wyspie Bielarskiej to prezenty. Jeden z wysokich urzędników miejskich przyznał się, że hojny artysta bywa kłopotliwy, bo jak tu odmówić? A potem jest problem, gdzie prezent schować, żeby uniknąć awantur mieszkańców.

To stary chwyt. Jak artysta ma strych zawalony knotami, to idzie do muzeum z propozycją darowizny. Władze miasta powinny mieć zakaz przyjmowania takich prezentów. W przestrzeni publicznej powinny stać naprawdę wybitne dzieła sztuki i my musimy mieć nad tym kontrolę.

* Piotr Wieczorek jest prezesem wrocławskiego oddziału Polskich Artystów Plastyków

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

  • Jak przejąć kontrolę nad przestrzenią publiczną zgrozazgroza 20.02.10, 11:35

    Jest dużo racji w takim stanowisku, choć dotyczy głównie jakości pracplastycznych. Moim zdaniem odpowiedź na dylematy "pomnikowe" kryje się w tym co nazwanoprzestrzenią publiczną, a w żadnej»

  • Jak przejąć kontrolę nad przestrzenią publiczną sympatiaplus 20.02.10, 13:58

    Nareszcie! Mówienie otwartym tekstem o pilnej konieczności przenoszenia i burzenianajbardziej nieudanych realizacji,(wszystkich wymienionych w tekście napoczątek), to krok we właściwą »

  • Jak przejąć kontrolę nad przestrzenią publiczną pawel_zet 20.02.10, 22:14

    "Ptaki" kosztowały 300 000 złotych. Ja się może nie znam na sztuce, ale skoro nawet specjaliści uważają, że praca jest kiepska, pozostaje pytanie, czy plastyk miejski nie powinien zapłacić »