Rodzić po ludzku? Tylko gdzie? Szpitale są pełne

Marzena Kasperska
18.02.2010 , aktualizacja: 17.02.2010 19:56
A A A Drukuj
We wrocławskich oddziałach położniczych dramatycznie brakuje miejsc dla rodzących. Szpitale codziennie odmawiają przyjęć kolejnym kobietom. - Czas pomyśleć o powiększeniu porodówek - mówią urzędnicy.
Porodówka przy ul. Kamieńskiego w tym roku latem nie będzie zamknięta
Fot. Paweł Kozioł / AG
Porodówka przy ul. Kamieńskiego w tym roku latem nie będzie zamknięta
SERWISY
Prawdziwa katastrofa wydarzyła się w piątek 5 lutego, gdy okazało się, że wszystkie porodówki w mieście są przepełnione. We Wrocławiu nie było wtedy ani jednego wolnego miejsca, więc rodzące, które natychmiast musiały dostać opiekę medyczną kładziono na dostawkach, albo - jeśli był na to czas - wywożono do podwrocławskich szpitali. Tego dnia, z powodów epidemiologicznych, przyjęcia wstrzymał spory oddział położniczy szpitala przy ul. Kamieńskiego. Jego ordynator już zapowiedział, że w przyszłości nie złamie reżimu sanitarnego i nie dopuści do tego, żeby kobiety leżały w przepełnionych salach lub na korytarzach.

Niepokojące sygnały docierały także do Dolnośląskiego Centrum Zdrowia Publicznego. Dlatego od 18 stycznia Centrum sprawdza, jak wykorzystywane są łóżka położnicze w miejskich szpitalach. Pod uwagę bierze placówki kliniczne przy ul. Chałubińskiego i Dyrekcyjnej oraz dwa szpitale podległe marszałkowi - przy ul. Kamieńskiego i Warszawskiej.

Edward Kostecki, dyrektor wydziału polityki społecznej Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego przyznaje: - Niestety, wszystkie oddziały położnicze balansują na krawędzi wydolności. Skutkuje to odmową przyjęć rodzących lub przenoszeniem położnic, których pobyt w szpitalu jest przedłużony ze względu na stan noworodka, do oddziału ginekologicznego. A to z kolei jest niekorzystne z punktu widzenia epidemiologicznego.

Pomiędzy 18 stycznia i 15 lutego szpital przy ul. Kamieńskiego aż 17 razy zgłosił pogotowiu ratunkowemu brak miejsc. Oddział przy ul. Dyrekcyjnej sygnalizował przepełnienie co drugi dzień. Nieco luźniej było w tym okresie na porodówce przy ul. Chałubińskiego, gdzie brakowało łóżek jedynie przez dziewięć dni. Rodzące mogły liczyć tylko na kilka dostawek. Nawet największy we Wrocławiu oddział położniczy szpitala im. Falkiewicza przy ul. Warszawskiej osiem razy zawiadomił pogotowie, że nie jest w stanie przyjąć kolejnych rodzących.

W środę dyrektor Kostecki pisemnie poprosił rektora Akademii Medycznej Ryszarda Andrzejaka i wicemarszałka Jerzego Łużniaka o zainteresowanie się sytuacją w podległych im szpitalach. - Trzeba rozważyć zwiększenie liczby łóżek w oddziałach położniczych. Z danych demograficznych wynika, że przez najbliższy rok-dwa dzieci będzie się nam rodziło coraz więcej - mówi Kostecki.

Dolny Śląsk od lat zajmuje ostatnie miejsce w ogólnopolskich statystykach umieralności okołoporodowej.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 35 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Rodzić po ludzku? Tylko gdzie? Szpitale są pełne tanya-pl 18.02.10, 16:33

    Niedlugo mam rodzic i az sie boje na sama mysl, co mnie moze spotkac wszpitalu: przepelnione sale, lozko na korytarzu, pielegniarki robiace wielkalaske zeby w czyms pomoc, zmeczeni »

  • Rodzić po ludzku? Tylko gdzie? Szpitale są pełne j-50 18.02.10, 16:49

    Odbijają się czkawką decyzje poprzednich rządów. Teraz ich skutki konsumujemy. To nie jest tylko problem opieki medycznej, gdyż dotyczy także zlikwidowanych żłobków, przedszkoli oraz szkół. »

  • Rodzić po ludzku? Poza Wrocławiem limciu 18.02.10, 19:03

    Jak czytam co się dzieje na porodówkach we Wrocku, to jestem w szoku. 8-12osób na sali - jak w szpitalu polowym na wojnie. Po co kobitki upieracie sięrodzić w takich warunkach. W Świdnicy »