Pożar na 9. piętrze - straż nie mogła rozłożyć drabiny
08.02.2010
, aktualizacja: 08.02.2010 14:05
Pożar wybuchł przed północą w mieszkaniu na dziewiątym piętrze bloku przy ul. Drukarskiej 4. Strażakom nie udało się rozłożyć pod budynkiem 55-metrowej drabiny, bo przeszkadzały w tym zalegające tam zwały śniegu, a przez to źle zaparkowane auta. Na górę dotarli, rozkładając drugą drabinę - na klatce schodowej, wewnątrz budynku.
ZOBACZ TAKŻE
- Nie walczmy z zimą, zostawmy śnieg na swoim miejscu (24-01-10, 18:29)
Straż pożarną i policję zawiadomiły osoby, w których mieszkaniu pojawił się ogień. Udało im się w porę wydostać z mieszkania. Pierwsi na miejscu pojawili się policjanci. Zobaczyli wydobywające się z okien mieszkania na 9.piętrze płomienie i dym oraz wzywających pomocy ludzi.
- Nie czekając na rozpoczęcie akcji gaśniczej, rozpoczęli ewakuację mieszkańców budynku. W jednym z mieszkań wyważyli drzwi, których nie dało się otworzyć, i wyprowadzili z zadymionego lokalu młode małżeństwo z sześciomiesięcznym dzieckiem - informuje asp. Kamil Rynkiewicz z biura prasowego dolnośląskiej policji.
Po przyjeździe na miejsce strażacy ewakuowali ludzi z mieszkań w pobliżu płonącego mieszkania. Nie udało im się rozłożyć pod budynkiem 55-metrowej drabiny, bo przeszkadzały w tym zalegające tam zwały śniegu i źle zaparkowane przez to samochody. Na górę dotarli, rozkładając drugą wysoką drabinę - na klatce schodowej, wewnątrz budynku - relacjonuje Andrzej Góralski z Komendy Miejskiej Straży Pożarnej.
Pracownik Spółdzielni Mieszkaniowej "Wojewodzianka", do której należy wieżowiec przy Drukarskiej 4, przyznał wprawdzie, że dojazd do budynku był utrudniony z powodu zalegającego śniegu. Ale jego zdaniem droga pożarowa była odśnieżona jednak i wóz strażacki nie powinien był mieć problemów z podjazdem i sprawnym przeprowadzeniem ewakuacji z zewnątrz budynku.
- Nie mogliśmy podjechać na tyle blisko, żeby rozłożyć drabinę pod samym budynkiem. Zresztą z powodu zwałów śniegu nie dałoby jej się tam bezpiecznie rozstawić. Odległość do budynków z miejsca, w którym było to możliwe, była zbyt duża. Nawet gdybyśmy rozłożyli tam drabinę i tak nie udałoby nam się dostać do środka - tłumaczy Andrzej Góralski.
W sumie ewakuowano 16 osób. Sześć z nich odwieziono do szpitala z podejrzeniem zatrucia dymem, w tym niemowlę. W mieszkaniach, w których nikt nie otwierał drzwi, strażacy musieli je wyważyć, by sprawdzić, czy w środku na pewno nikogo nie ma.
Akcja gaśnicza trwała 2,5 godziny. Wzięło w niej udział siedem zastępów straży pożarnej (22 strażaków).
Jeden z pokoi płonącego mieszkania całkowicie się spalił. Jak wstępnie ustalili strażacy, przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.
Ewakuowani mieszkańcy spędzili dwie godziny autobusie w podstawionym przez miasto. Po zakończeniu akcji większość z nich wróciła do domów.
- Nie czekając na rozpoczęcie akcji gaśniczej, rozpoczęli ewakuację mieszkańców budynku. W jednym z mieszkań wyważyli drzwi, których nie dało się otworzyć, i wyprowadzili z zadymionego lokalu młode małżeństwo z sześciomiesięcznym dzieckiem - informuje asp. Kamil Rynkiewicz z biura prasowego dolnośląskiej policji.
Po przyjeździe na miejsce strażacy ewakuowali ludzi z mieszkań w pobliżu płonącego mieszkania. Nie udało im się rozłożyć pod budynkiem 55-metrowej drabiny, bo przeszkadzały w tym zalegające tam zwały śniegu i źle zaparkowane przez to samochody. Na górę dotarli, rozkładając drugą wysoką drabinę - na klatce schodowej, wewnątrz budynku - relacjonuje Andrzej Góralski z Komendy Miejskiej Straży Pożarnej.
Pracownik Spółdzielni Mieszkaniowej "Wojewodzianka", do której należy wieżowiec przy Drukarskiej 4, przyznał wprawdzie, że dojazd do budynku był utrudniony z powodu zalegającego śniegu. Ale jego zdaniem droga pożarowa była odśnieżona jednak i wóz strażacki nie powinien był mieć problemów z podjazdem i sprawnym przeprowadzeniem ewakuacji z zewnątrz budynku.
- Nie mogliśmy podjechać na tyle blisko, żeby rozłożyć drabinę pod samym budynkiem. Zresztą z powodu zwałów śniegu nie dałoby jej się tam bezpiecznie rozstawić. Odległość do budynków z miejsca, w którym było to możliwe, była zbyt duża. Nawet gdybyśmy rozłożyli tam drabinę i tak nie udałoby nam się dostać do środka - tłumaczy Andrzej Góralski.
W sumie ewakuowano 16 osób. Sześć z nich odwieziono do szpitala z podejrzeniem zatrucia dymem, w tym niemowlę. W mieszkaniach, w których nikt nie otwierał drzwi, strażacy musieli je wyważyć, by sprawdzić, czy w środku na pewno nikogo nie ma.
Akcja gaśnicza trwała 2,5 godziny. Wzięło w niej udział siedem zastępów straży pożarnej (22 strażaków).
Jeden z pokoi płonącego mieszkania całkowicie się spalił. Jak wstępnie ustalili strażacy, przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.
Ewakuowani mieszkańcy spędzili dwie godziny autobusie w podstawionym przez miasto. Po zakończeniu akcji większość z nich wróciła do domów.
Najnowsze wiadomości
-
Dolny Śląsk: W ciągu doby wpadło 18 pijanych kierowców
-
Aleja Wielkiej Wyspy - ostatnie zmiany [WIZUALIZACJE]
-
Dolny Śląsk: Pochmurno, opady śniegu i lekki mróz
-
Nie masz pomysłu, jak spędzić walentynki? Podpowiadamy
-
Zobacz, gdzie dzisiaj we Wrocławiu nie będzie wody
-
Nadolice: Dwa samochody w rowie, jedna osoba ranna
-
Miłosne napisy na murach wrocławskich budynków [FOTO]
- 26 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Nocny pożar w wieżowcu na rogu Drukarskiej i Wi...
tygryskawroclaw
08.02.10, 10:27
Ewakuacja poszłaby może sprawniej, gdyby straż pożarna dysponowała drabinami pozwalajacymi sięgnąć 9 piętra.Dlaczego w mieście , w którym jest tyle 10-piętrowych bloków takich technologi »
-
Bezpieczeństwo w wieżowcach
januszz4
08.02.10, 13:28
Ciekaw jestem jak rozwiązano kwestie bezpieczeństwa przeciwpożarowego w wieżowcach na Pl.Grunwaldzkim (tzw. sedesowcach). Klatki schodowe są tam ciemne więc czy działa oświetlenie awaryjne? »
-
Re: Nocny pożar w wieżowcu na rogu Drukarskiej i
kingusia711
12.02.10, 11:26
Bo te bloki dosyc dawno zostaly zbudowane i tam nie ma takich innowacji»
Najczęściej czytane24 htydzień





