Prawniku, nie ściągaj na egzaminie, bo cię złapią
07.02.2010
, aktualizacja: 07.02.2010 19:45
Dziekan Wydziału Prawa kupił urządzenia do wykrywania telefonów komórkowych i innych nadajników. Walczy ze studentami, którzy ściągają na egzaminach
SERWISY
Impulsem do zakupu mierników sygnału - tak oficjalnie nazywa się urządzenie - były kolejne zgłoszenia egzaminatorów o studentach przyłapanych na ściąganiu przy użyciu telefonów komórkowych albo innych urządzeń elektronicznych.
Prof. Włodzimierz Gromski, dziekan Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii: - Zdarzało się, że na jednym egzaminie wykładowcy przyłapywali na oszustwie nawet kilka osób, które korzystały z komórek albo innych gadżetów.
Ściągający studenci fotografują arkusz testu i wysyłają na zewnątrz, odpowiedź otrzymują tą samą drogą. Podczas egzaminów pisemnych korzystają z niemal niewidocznych mikrosłuchawek, które zasłaniają włosami. Tak wyposażonej osobie odpowiedzi na zadany temat, wprost do ucha, dyktuje pomocnik z zewnątrz.
Prof. Gromski: - Te zestawy są stosunkowo niedrogie, można je wypożyczyć. Musieliśmy więc znaleźć sposób na wyeliminowanie urządzeń pomagających w oszustwie.
Dziekan określił zasady korzystania z wykrywacza sygnału. Przed egzaminem wykładowca uprzedzi studentów, że posługiwanie się telefonami komórkowymi i innymi urządzeniami jest w czasie egzaminu zabronione i powinny one być wyłączone. Zapowie, że w sali, gdzie odbywa się egzamin, włączony zostanie wykrywacz sygnału. - To nie ma być forma represji, ale metoda prewencji - mówi dziekan.
Również na innych wrocławskich uczelniach wykładowcy coraz częściej donoszą o oszustwach na egzaminach z wykorzystaniem gadżetów elektronicznych. - To plaga - przyznaje prof. Józefa Chrzanowska, prorektor ds. studenckich Uniwersytetu Przyrodniczego, i zapowiada: - My także będziemy musieli wprowadzić sposób, który ograniczy ściąganie. To przestępstwo.
Łukasz Wolański z samorządu studentów Politechniki Wrocławskiej przyznaje: - Ściąganie to wstydliwy problem każdej uczelni. W dodatku istnieje na nie społeczne przyzwolenie. Jeśli zjawisko przybiera niepokojące rozmiary, to nie wykluczałbym konieczności wprowadzenia metod prewencji, z których skorzystał dziekan Wydziału Prawa.
Prof. Włodzimierz Gromski, dziekan Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii: - Zdarzało się, że na jednym egzaminie wykładowcy przyłapywali na oszustwie nawet kilka osób, które korzystały z komórek albo innych gadżetów.
Ściągający studenci fotografują arkusz testu i wysyłają na zewnątrz, odpowiedź otrzymują tą samą drogą. Podczas egzaminów pisemnych korzystają z niemal niewidocznych mikrosłuchawek, które zasłaniają włosami. Tak wyposażonej osobie odpowiedzi na zadany temat, wprost do ucha, dyktuje pomocnik z zewnątrz.
Prof. Gromski: - Te zestawy są stosunkowo niedrogie, można je wypożyczyć. Musieliśmy więc znaleźć sposób na wyeliminowanie urządzeń pomagających w oszustwie.
Dziekan określił zasady korzystania z wykrywacza sygnału. Przed egzaminem wykładowca uprzedzi studentów, że posługiwanie się telefonami komórkowymi i innymi urządzeniami jest w czasie egzaminu zabronione i powinny one być wyłączone. Zapowie, że w sali, gdzie odbywa się egzamin, włączony zostanie wykrywacz sygnału. - To nie ma być forma represji, ale metoda prewencji - mówi dziekan.
Również na innych wrocławskich uczelniach wykładowcy coraz częściej donoszą o oszustwach na egzaminach z wykorzystaniem gadżetów elektronicznych. - To plaga - przyznaje prof. Józefa Chrzanowska, prorektor ds. studenckich Uniwersytetu Przyrodniczego, i zapowiada: - My także będziemy musieli wprowadzić sposób, który ograniczy ściąganie. To przestępstwo.
Łukasz Wolański z samorządu studentów Politechniki Wrocławskiej przyznaje: - Ściąganie to wstydliwy problem każdej uczelni. W dodatku istnieje na nie społeczne przyzwolenie. Jeśli zjawisko przybiera niepokojące rozmiary, to nie wykluczałbym konieczności wprowadzenia metod prewencji, z których skorzystał dziekan Wydziału Prawa.
Najnowsze wiadomości
-
Dolny Śląsk: Pochmurno, opady śniegu i lekki mróz
-
Zobacz, gdzie dzisiaj we Wrocławiu nie będzie wody
-
Nadolice: Dwa samochody w rowie, jedna osoba ranna
-
Miłosne napisy na murach wrocławskich budynków [FOTO]
-
Wrocławianka pozwała NFZ. Walczy o lek ratujący życie
-
Igor Boxx: Tanecznie i pogodnie, nadal z Breslau w tle
-
Głos feldmarszałka von Moltke usłyszymy w Krzyżowej
- 83 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
63 głosy
-
Prawniku, nie ściągaj na egzaminie, bo cię złapią
roleta87
07.02.10, 22:10
Uważam,że szanowny prof Gromski powinien pierw zainteresować się nie tyleetyczna strona sciagania , ale tym co robią egzaminatorzy (oczywiście za zgodawładz). --głownej przyczynie tego ,ze »
-
Przyzwolenie na sciaganie wystepuje w Polsce.....
heraldek
07.02.10, 23:09
....bo kazdy wie, ze w tym kraju nikt nie dorobil sie uczciwoscia....»
-
Kto pamieta dziekana Petzla?
rafalszczap
08.02.10, 11:59
człowieka zakłamanego do granic mozliwosci jego okres bycia dziekanem to czas patologi i degrengolady wiec lepiej niech te pseudo profesorki najpierw same sie rozlicza a potem sie biora za »
Najczęściej czytane24 htydzień





