We Wrocławiu nie ma azylu dla rannych zwierząt [WIDEO]
05.02.2010
, aktualizacja: 05.02.2010 20:18
Przymarznięte do lodu łabędzie czy ranne sarny, nawet jeśli zostaną uratowane, nie mają gdzie zdrowieć. Wrocław jest jednym z nielicznych dużych polskich miast, w których nie ma azylu dla dzikich zwierząt.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Uczelniany azyl dla dzikich zwierząt działa w Złotówku (28-09-10, 19:14)
SERWISY
Niegdyś chore ptaki i ssaki przyjmowano do ogrodu zoologicznego. - Teraz to niemożliwe - przekonuje Radosław Ratajszczak, jego dyrektor. - Przepisy unijne regulujące nasze działanie z obawy przed zagrożeniem epidemiologicznym zabraniają przyjmowania zwierząt z zewnątrz.
Rannymi dzikimi stworzeniami z terenu miasta nie zajmuje się również ekopatrol utworzony w ramach straży miejskiej. Sławomir Chełchowski, rzecznik straży: - Jego rolą jest kontrola porządku, nielegalnych śmieciowisk, a nie odławianie zwierząt. Problemy z nimi zgłaszamy do schroniska dla bezdomnych zwierząt.
To właśnie na ul. Skarbowców trafiają najczęściej ofiary wypadków oraz mrozów. Kierująca schroniskiem Zofia Białoszewska twierdzi, że reagują na każde wezwanie. - Ale to partyzantka wynikająca z miłości, a nie z obowiązku, który enigmatycznie określony jest jako konieczność pomocy służbom miejskim. Nie zwierzętom. Nie mamy ani specjalistycznego sprzętu do ich ratowania, ani możliwości przetrzymywania zdrowiejących okazów. To dramat, zwłaszcza teraz, w czasie mrozów. Już uratowaliśmy pół setki łabędzi, wiele kaczek, saren, ale to działania doraźne.
O problemie wie wydział środowiska i rolnictwa urzędu miejskiego. Dyrektor Bogdan Łukaszewicz twierdzi jednak, że nie ma pieniędzy na ochronę dzikich zwierząt. - Ich obecność w mieście jest niepożądana. Sprawami ochrony przyrody zajmuje się regionalny dyrektor ochrony środowiska, jemu podlegają ośrodki rehabilitacji zwierząt.
Takie miejsca, które uzyskały ministerialne pozwolenie na prowadzenie rehabilitacji, w województwie są dwa. W Myśliborzu przy Centrum Edukacji Ekologicznej oraz w Kątnej, w gminie Długołęka. Oba prowadzą pasjonaci. Małgorzata Kopytowska z Myśliborza: - To nasza dobra wola, wynik potrzeby, a nie zlecone zadanie. Nie mamy odpowiednich pomieszczeń, nie dostajemy pieniędzy na dożywianie i leki, ale nigdy nie odmawiamy pomocy potrzebującym ptakom, nawet trudnym do chowania łabędziom. Jednak z Wrocławia nikt ich do nas nie kieruje, bo nie ma transportu.
Halina Liberacka, wojewódzki konserwator przyrody: - Ustawa o ochronie przyrody jest dziurawa, nie ma przepisów wykonawczych, a skoro nie jest wskazany bezpośredni odpowiedzialny, nie możemy nic zrobić. To wada systemowa, więc nie nakażę nikomu budowy azylu.
Być może azyle dla zwierząt z miasta powstaną w Złotówku i w lesie Ratyńskim, ale od dwóch lat to wciąż jedynie plany.
Prof. Józef Nicpoń z Uniwersytetu Przyrodniczego: - To palący problem. Na razie nasz rektor przekazał pieniądze na przygotowanie dokumentacji Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Złotówku, ale urzędnicze uzgodnienia wciąż trwają, nie mamy też zapewnionych pieniędzy na budowę.
Pozytywnie zaopiniowany przez radę miejską pomysł budowy azylu w lesie Ratyńskim utknął w Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. - Na razie wożę ratowane zwierzęta do Czempinia pod Poznaniem, bo u nas nie ma dla nich miejsca - przyznaje weterynarz Piotr Szymański, kolejny pasjonat.
Wsparcie dla schroniska
Każdy może pomóc potrzebującym zwierzętom, wpłacając pieniądze na konto schroniska: PKO BP S.A. IV/O. Wrocław 84 1020 5242 0000 2402 0018 6742
Rannymi dzikimi stworzeniami z terenu miasta nie zajmuje się również ekopatrol utworzony w ramach straży miejskiej. Sławomir Chełchowski, rzecznik straży: - Jego rolą jest kontrola porządku, nielegalnych śmieciowisk, a nie odławianie zwierząt. Problemy z nimi zgłaszamy do schroniska dla bezdomnych zwierząt.
To właśnie na ul. Skarbowców trafiają najczęściej ofiary wypadków oraz mrozów. Kierująca schroniskiem Zofia Białoszewska twierdzi, że reagują na każde wezwanie. - Ale to partyzantka wynikająca z miłości, a nie z obowiązku, który enigmatycznie określony jest jako konieczność pomocy służbom miejskim. Nie zwierzętom. Nie mamy ani specjalistycznego sprzętu do ich ratowania, ani możliwości przetrzymywania zdrowiejących okazów. To dramat, zwłaszcza teraz, w czasie mrozów. Już uratowaliśmy pół setki łabędzi, wiele kaczek, saren, ale to działania doraźne.
O problemie wie wydział środowiska i rolnictwa urzędu miejskiego. Dyrektor Bogdan Łukaszewicz twierdzi jednak, że nie ma pieniędzy na ochronę dzikich zwierząt. - Ich obecność w mieście jest niepożądana. Sprawami ochrony przyrody zajmuje się regionalny dyrektor ochrony środowiska, jemu podlegają ośrodki rehabilitacji zwierząt.
Takie miejsca, które uzyskały ministerialne pozwolenie na prowadzenie rehabilitacji, w województwie są dwa. W Myśliborzu przy Centrum Edukacji Ekologicznej oraz w Kątnej, w gminie Długołęka. Oba prowadzą pasjonaci. Małgorzata Kopytowska z Myśliborza: - To nasza dobra wola, wynik potrzeby, a nie zlecone zadanie. Nie mamy odpowiednich pomieszczeń, nie dostajemy pieniędzy na dożywianie i leki, ale nigdy nie odmawiamy pomocy potrzebującym ptakom, nawet trudnym do chowania łabędziom. Jednak z Wrocławia nikt ich do nas nie kieruje, bo nie ma transportu.
Halina Liberacka, wojewódzki konserwator przyrody: - Ustawa o ochronie przyrody jest dziurawa, nie ma przepisów wykonawczych, a skoro nie jest wskazany bezpośredni odpowiedzialny, nie możemy nic zrobić. To wada systemowa, więc nie nakażę nikomu budowy azylu.
Być może azyle dla zwierząt z miasta powstaną w Złotówku i w lesie Ratyńskim, ale od dwóch lat to wciąż jedynie plany.
Prof. Józef Nicpoń z Uniwersytetu Przyrodniczego: - To palący problem. Na razie nasz rektor przekazał pieniądze na przygotowanie dokumentacji Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Złotówku, ale urzędnicze uzgodnienia wciąż trwają, nie mamy też zapewnionych pieniędzy na budowę.
Pozytywnie zaopiniowany przez radę miejską pomysł budowy azylu w lesie Ratyńskim utknął w Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. - Na razie wożę ratowane zwierzęta do Czempinia pod Poznaniem, bo u nas nie ma dla nich miejsca - przyznaje weterynarz Piotr Szymański, kolejny pasjonat.
Wsparcie dla schroniska
Każdy może pomóc potrzebującym zwierzętom, wpłacając pieniądze na konto schroniska: PKO BP S.A. IV/O. Wrocław 84 1020 5242 0000 2402 0018 6742
Najnowsze wiadomości
-
Portret zbiorowy pierwszoroczniaków. W klatce akademika
-
Jak będziemy się poruszać po Wrocławiu podczas Euro [MAPA]
-
Nasi studenci są słabi psychicznie. Naukowcy alarmują
-
O tych filmach dyskutował cały świat. Jak stworzyć wiral
-
Ten bunkier już został wyburzony. Stał obok dworca [FOTO]
-
Retro na różowo. Amerykanie z Portland wystąpią w Eterze
-
Ul. Królewiecka: Drzewka symetryczne, tylko uschły
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
We Wrocławiu nie ma azylu dla rannych zwierząt
wonderdummy
05.02.10, 18:59
Mamy za to stadion w budowie oraz fontannę w parku. Nie mamy azylu, porządnego schroniska w niewadzącym nikomu miejscu, sprawnej straży miejskiej oraz wielu innych przybytków dobra »
-
Czy wszystko co państwowe jest złe
rk111
05.02.10, 20:02
Lasy państwowe - "Pozytywnie zaopiniowany przez radę miejską pomysł budowy azylu w lesie Ratyńskim utknął w Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.'" Wszystko, co państwowe działa jak po »
-
We Wrocławiu nie ma azylu dla rannych zwierząt
ewcia57
07.02.10, 11:11
panowie poslowie zamiast walczyc o stolki, przekomarzac sie kto komu dal albo zabral wezcie sie do pracy za uchwalanie bierzecie duza kase i gdyby kazdy z panow uszczknal chociaz 5setek to »
Najczęściej czytane24 htydzień




odtwórz