Wałbrzych: Załodze fabryki porcelany grożą zwolnienia

Lucyna Róg
05.02.2010 , aktualizacja: 05.02.2010 18:00
A A A Drukuj
Wałbrzyska fabryka porcelany Krzysztof ogłosiła upadłość. W jej siedzibie pojawił się syndyk, który planuje sprzedaż firmy. Nie wiadomo jednak, czy znajdą się na nią chętni. Jeśli się to nie uda, 400 pracowników może stracić pracę.
Piotr Kruczkowski
Fot. Maciej Swierczynski / AG
Piotr Kruczkowski
Problemy fabryki trwają od ponad dwóch lat. Krzysztof produkował głównie na eksport, a gdy różnice kursów malały, produkcja stawała się coraz mniej opłacalna. Sytuację firmy pogorszył także ubiegłoroczny kryzys na rynku porcelany.

- Wszyscy krajowi producenci musieli zmniejszyć produkcję, niektórzy nawet o 30 proc. - opowiada Krystyna Wawrzyniak, wiceprezes Zakładów Porcelany Stołowej "Lubiana" w woj. pomorskim. - Krzysztof od dawna jest w trudnej sytuacji, bo ma nieduże moce produkcyjne. To niewielki gracz na tym rynku, a eksport wiąże się z dużymi wydatkami, trzeba szukać klientów, jeździć na spotkania z nimi, wystawiać się na targach. Nie zaskoczyła mnie informacja o upadłości. Szkoda jednak będzie marki Wawel, której jest producentem.

Zadłużenie wałbrzyskiej firmy - według nieoficjalnych informacji - sięga nawet 30 mln zł. Wśród jej największych wierzycieli są m.in. banki, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, PGNiG oraz Urząd Miejski w Wałbrzychu. W sierpniu ubiegłego roku fabryka złożyła wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu z wierzycielami, co oznacza, że mogła nadal funkcjonować, a jednocześnie zabiegać o zmniejszenie długów lub umorzenie odsetek. Pod koniec stycznia jej władze zdecydowały jednak o całkowitym ogłoszeniu upadłości, a na początku lutego w firmie pojawił się syndyk.

- W ciągu trzech miesięcy dokonam wyceny majątku firmy i ogłoszę przetarg, w tym czasie fabryka będzie funkcjonowała normalnie - zapewnia Wiesław Michalak, syndyk masy upadłościowej.

W fabryce pracuje około 400 osób. Nie wiadomo, czy zaczną się w niej zwolnienia. Firma nie zgłosiła do tej pory w Powiatowym Urzędzie Pracy, że zamierza redukować zatrudnienie.

Syndyk liczy na to, że uda mu się sprzedać fabrykę w całości. Wątpi w to Zbigniew Sebastian, prezes Dolnośląskiej Izby Gospodarczej.

- Nie sądzę, by nagle pojawił się inwestor, który postanowi włożyć duże pieniądze w fabrykę porcelany. To musiałby być ktoś powiązany z branżą, bo nikt nowy nie wejdzie w tak specyficzny rynek.

Wawrzyniak nie ma złudzeń, że którakolwiek z polskich firm zajmujących się produkcją porcelany będzie zainteresowana przejęciem firmy.

- Większość producentów nadal nie pracuje na pełnych obrotach. Dlaczego mieliby więc kupować dodatkową fabrykę?

Innego zdania jest Piotr Kruczkowski, prezydent Wałbrzycha.

- Nie wyobrażam sobie, żeby firma z tak długą historią i tradycjami miała nagle zniknąć. Jestem w kontakcie z władzami spółki i wiem, że toczone są rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Wierzę, że z Krzysztofem będzie tak samo jak z fabryką porcelany Wałbrzych, która także stała na skraju bankructwa, ale nowy zarząd i nowy prezes podnieśli ją na nogi i dziś firma dobrze sobie radzi.

Obecna fabryka Krzysztof - pod różnymi nazwami i z różnymi właścicielami - działa od 1831 r. Dziś produkuje głównie porcelanę stołową i tzw. galanterię porcelanową.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy