Tylko wcześnie wykryta dysleksja będzie legalna
03.02.2010
, aktualizacja: 02.02.2010 20:15
Od nowego roku szkolnego gimnazjaliści i licealiści nie będą mogli dostać zaświadczeń o dysleksji. Prawo do takiego dokumentu będą mieli tylko uczniowie podstawówek. Taki jest plan MEN-u.
Kolejki uczniów szkół ponadpodstawowych po zaświadczenia o dysleksji pojawiły się w 2002 roku, gdy w gimnazjach i liceach wprowadzono egzaminy zewnętrzne, a wraz z nimi ulgi dla uczniów ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi. Uczniowie ze stwierdzoną dysleksją rozwojową mogą np. pisać egzamin literami drukowanymi albo na komputerze. Mają też o 50 proc. więcej czasu na przeczytanie poleceń, a egzaminatorzy nie biorą pod uwagę błędów w pisowni.
- Nagle wszyscy rodzice, których dzieci miały problemy w szkole, robiły błędy ortograficzne albo nie lubiły czytać, na rok przed maturą chcieli sprawdzić czy mogą skorzystać z tych przywilejów - mówi Robert Fuławka, dyrektor poradni psychologiczno-pedagogicznej przy ul. Niemcewicza we Wrocławiu.
Ale Fuławka przyznaje, że do poradni przychodzą gimnazjaliści i licealiści z rzeczywistymi problemami. Po prostu wcześniej nikt ich nie zdiagnozował: - W wielu szkołach, zwłaszcza w małych miejscowościach, dysleksję nadal traktuje się jak wymówkę. Uczeń robi błędy, a nauczyciele i rodzice liczą, że może się jeszcze poprawi, że mu to przejdzie.
Beata Graczyk, przewodnicząca wrocławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Dysleksji mówi, że we Wrocławiu też są takie szkoły: - Uczniowie muszą chować zaświadczenia o dysleksji do szuflady, bo nauczyciele ich wyśmiewają.
Wiceminister edukacji Lilla Jaroń wyjaśnia, że zadaniem tej reformy jest poprawienie szkolnej diagnostyki: - Zajmą się tym zespoły do spraw specjalnych potrzeb edukacyjnych uczniów. Będą w nich nauczyciele i psychologowie. Zaczną działać w podstawówkach od września.
Nowy przepis ułatwi życie uczniom i rodzicom. - Nie będą już musieli stać w kolejkach do poradni, by co kilka lat aktualizować zaświadczenie. Raz wydana w szkole podstawowej opinia o dysleksji będzie ważna na wszystkich etapach kształcenia - mówi wiceminister Jaroń.
Beata Graczyk chwali pomysł ministerstwa, bo będzie można szybciej diagnozować dzieci z problemami rozwojowymi, ale widzi też jego wady: - A co się stanie z dziećmi, u których nikt dysleksji nie wychwyci? - pyta.
Innego rodzaju wątpliwości ma Renata Czabaj, prezes Polskiego Towarzystwa Dysleksji: - Nie wystarczy powiedzieć: mam dysleksję, jestem happy. Za diagnozą powinna iść intensywna praca. Dyslektyków nie można pozostawiać samych sobie. Tego właśnie w projekcie zabrakło.
Konsultacje społeczne proponowanych zmian potrwają do 30 kwietnia. Jeśli podczas nich nie pojawią się zastrzeżenia, minister Hall podpisze rozporządzenie i zmiany wejdą w życie od nowego roku szkolnego.
Co to jest dysleksja
Mianem dysleksji, dysgrafii czy dysortografii określa się trudności w opanowaniu umiejętności czytania i poprawnego pisania u dzieci, które nie powinny mieć z taką nauką problemów, są normalnie rozwinięte intelektualnie, nie mają żadnych poważnych wad wzroku i słuchu ani schorzeń neurologicznych, są otoczone w szkole prawidłową opieką dydaktyczną i nie są zaniedbane środowiskowo. Podłożem tych trudności są dysfunkcje układu nerwowego. Obecnie dotyczą one 12-14 proc. populacji.
Ścieżka specjalna - komentarz Marzeny Żuchowicz
Dysleksja nie spada na człowieka jak choroba zakaźna. Nie jest też głęboko ukrytym w organizmie wirusem, który daje o sobie znać dopiero przed maturą. Dlatego pomysł, by diagnozować ją wcześniej, jest jak najbardziej logiczny. Część moich rozmówców zastanawia się jednak, co stanie się z dyslektykami, których w szkołach podstawowych nauczyciele przegapią? A są, niestety, jeszcze takie szkoły. To w nich z dzieci z problemem śmieją się i koledzy, i wychowawcy. Bywa, że nauczyciele i rodzice uważają, iż dziecko z wiekiem nauczy się pisać bez błędów. Oni po prostu nie wiedzą, że to dysleksja.
Młodzież, o której mowa, w końcu trafi do szkół ponadpodstawowych. I albo w gimnazjum, albo w liceum może się okazać, że uczeń jest dyslektykiem.
Pytanie o przypadki późnej diagnozy zadałam wczoraj autorom projektu. Nie dostałam odpowiedzi. Mam nadzieję, że ministerstwo wzięło lub weźmie po uwagę ten problem. Być może w takich przypadkach ścieżka uzyskania należnego zaświadczenia musi być trudniejsza. Ale, że taka droga musi być, to nie tylko dla mnie, lecz także dla psychologów i pedagogów pewne.
- Nagle wszyscy rodzice, których dzieci miały problemy w szkole, robiły błędy ortograficzne albo nie lubiły czytać, na rok przed maturą chcieli sprawdzić czy mogą skorzystać z tych przywilejów - mówi Robert Fuławka, dyrektor poradni psychologiczno-pedagogicznej przy ul. Niemcewicza we Wrocławiu.
Ale Fuławka przyznaje, że do poradni przychodzą gimnazjaliści i licealiści z rzeczywistymi problemami. Po prostu wcześniej nikt ich nie zdiagnozował: - W wielu szkołach, zwłaszcza w małych miejscowościach, dysleksję nadal traktuje się jak wymówkę. Uczeń robi błędy, a nauczyciele i rodzice liczą, że może się jeszcze poprawi, że mu to przejdzie.
Beata Graczyk, przewodnicząca wrocławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Dysleksji mówi, że we Wrocławiu też są takie szkoły: - Uczniowie muszą chować zaświadczenia o dysleksji do szuflady, bo nauczyciele ich wyśmiewają.
Wiceminister edukacji Lilla Jaroń wyjaśnia, że zadaniem tej reformy jest poprawienie szkolnej diagnostyki: - Zajmą się tym zespoły do spraw specjalnych potrzeb edukacyjnych uczniów. Będą w nich nauczyciele i psychologowie. Zaczną działać w podstawówkach od września.
Nowy przepis ułatwi życie uczniom i rodzicom. - Nie będą już musieli stać w kolejkach do poradni, by co kilka lat aktualizować zaświadczenie. Raz wydana w szkole podstawowej opinia o dysleksji będzie ważna na wszystkich etapach kształcenia - mówi wiceminister Jaroń.
Beata Graczyk chwali pomysł ministerstwa, bo będzie można szybciej diagnozować dzieci z problemami rozwojowymi, ale widzi też jego wady: - A co się stanie z dziećmi, u których nikt dysleksji nie wychwyci? - pyta.
Innego rodzaju wątpliwości ma Renata Czabaj, prezes Polskiego Towarzystwa Dysleksji: - Nie wystarczy powiedzieć: mam dysleksję, jestem happy. Za diagnozą powinna iść intensywna praca. Dyslektyków nie można pozostawiać samych sobie. Tego właśnie w projekcie zabrakło.
Konsultacje społeczne proponowanych zmian potrwają do 30 kwietnia. Jeśli podczas nich nie pojawią się zastrzeżenia, minister Hall podpisze rozporządzenie i zmiany wejdą w życie od nowego roku szkolnego.
Co to jest dysleksja
Mianem dysleksji, dysgrafii czy dysortografii określa się trudności w opanowaniu umiejętności czytania i poprawnego pisania u dzieci, które nie powinny mieć z taką nauką problemów, są normalnie rozwinięte intelektualnie, nie mają żadnych poważnych wad wzroku i słuchu ani schorzeń neurologicznych, są otoczone w szkole prawidłową opieką dydaktyczną i nie są zaniedbane środowiskowo. Podłożem tych trudności są dysfunkcje układu nerwowego. Obecnie dotyczą one 12-14 proc. populacji.
Ścieżka specjalna - komentarz Marzeny Żuchowicz
Dysleksja nie spada na człowieka jak choroba zakaźna. Nie jest też głęboko ukrytym w organizmie wirusem, który daje o sobie znać dopiero przed maturą. Dlatego pomysł, by diagnozować ją wcześniej, jest jak najbardziej logiczny. Część moich rozmówców zastanawia się jednak, co stanie się z dyslektykami, których w szkołach podstawowych nauczyciele przegapią? A są, niestety, jeszcze takie szkoły. To w nich z dzieci z problemem śmieją się i koledzy, i wychowawcy. Bywa, że nauczyciele i rodzice uważają, iż dziecko z wiekiem nauczy się pisać bez błędów. Oni po prostu nie wiedzą, że to dysleksja.
Młodzież, o której mowa, w końcu trafi do szkół ponadpodstawowych. I albo w gimnazjum, albo w liceum może się okazać, że uczeń jest dyslektykiem.
Pytanie o przypadki późnej diagnozy zadałam wczoraj autorom projektu. Nie dostałam odpowiedzi. Mam nadzieję, że ministerstwo wzięło lub weźmie po uwagę ten problem. Być może w takich przypadkach ścieżka uzyskania należnego zaświadczenia musi być trudniejsza. Ale, że taka droga musi być, to nie tylko dla mnie, lecz także dla psychologów i pedagogów pewne.
Najnowsze wiadomości
-
Zobacz, gdzie dzisiaj we Wrocławiu nie będzie wody
-
Nadolice: Dwa samochody w rowie, jedna osoba ranna
-
Miłosne napisy na murach wrocławskich budynków [FOTO]
-
Wrocławianka pozwała NFZ. Walczy o lek ratujący życie
-
Igor Boxx: Tanecznie i pogodnie, nadal z Breslau w tle
-
Głos feldmarszałka von Moltke usłyszymy w Krzyżowej
-
Po drugiej stronie płótna Panoramy Racławickiej [FOTO]
- 44 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Tylko wcześnie wykryta dysleksja będzie legalna
axli
03.02.10, 08:09
Zdecydowanie te dysfunkcje nie świadczą o człowieku źle- mam wykładowce nauczelni, dobrze uczącego i z pokaźnym dorobkiem publikacji, który madysortografię i robi mnóstwo rażących błędów »
-
Tylko wcześnie wykryta dysleksja będzie legalna
kb6
03.02.10, 10:40
Praktycznie każdy człowiek jest jakimś "dys...". »
-
Droga gazeto!
grma
03.02.10, 17:53
1. "egzaminatorzy nie biorą pod uwagę błędów w pisowni. " - dyslektycy mają jedynie trochę większą tolerancję na błędy ortograficzne i interpunkcyjne (ta teście gimnazjalnym 6 zamiast 3 »
Najczęściej czytane24 htydzień





