Marian Kelemen: Treningi cięższe niż w Hiszpanii
01.02.2010
, aktualizacja: 01.02.2010 21:13
Piłka nożna. Nowy bramkarz Śląska Marian Kelemen obronił kiedyś rzut karny w meczu przeciwko Realowi Madryt wykonywany przez Fernando Morientesa.
ZOBACZ TAKŻE
- Wskazówki dla piłkarzy Śląska: Alkohol albo sukcesy (03-02-10, 19:55)
- Co mogą, a czego nie powinni jeść piłkarze? (03-02-10, 18:43)
- Jak zdrowo karmić piłkarza? Szkolenie dla żon i partnerek graczy Śląska (02-02-10, 20:13)
- Marek Gancarczyk sam płaci za rehabilitację po kontuzji (01-02-10, 19:32)
- Piotr Ćwielong: Zawsze walczę o wygraną (29-01-10, 18:15)
- Ekstraklasa: Piłkarze Śląska Wrocław na mękach w Zieleńcu (27-01-10, 20:29)
- Śląsk Wrocław testuje Japończyka (25-01-10, 19:11)
- Jak zostałem skautem Śląska Wrocław (21-01-10, 17:55)
- Śląsk Wrocław: Antoni Łukasiewicz przedłużył umowę (21-01-10, 17:52)
SERWISY
Po roku starań Śląsk sprowadził słowackiego bramkarza Mariana Kelemena, który ma za sobą grę w hiszpańskiej Tenerifie i Numancii. W rundzie rewanżowej ma on być pierwszym bramkarzem wrocławskiego zespołu.
Dariusz Łuciów: Pierwsze kroki w profesjonalnej piłce stawiał Pan w Holandii w NAC Breda, jeszcze będąc juniorem. Jak to się stało, że tak szybko wyjechał Pan ze swojego kraju?
Marian Kelemen: - Gdy grałem w młodzieżowych reprezentacjach swojego kraju, wypatrzył mnie jeden z trenerów i zaprosił do Holandii. Wiedziałem, że więcej mogę się tam nauczyć niż na Słowacji. Wszyscy wiedzą, że w Holandii praca z młodzieżą jest wzorcowa.
Miał Pan wtedy jakiegoś idola?
- Pamiętam, że wtedy podobała mi się gra Petera Schmeichela. Teraz, kiedy jestem profesjonalnym piłkarzem, idol nie jest mi potrzebny. Staram się koncentrować tylko na podnoszeniu własnych umiejętności.
Zaliczył Pan także piłkarski epizod na Łotwie
- Zagrałem osiem meczów w barwach FK Ventspils, później odszedłem do Hiszpanii do CD Tenerife.
W barwach Tenerife w meczu o Puchar Króla przeciwko Realowi Madryt obronił Pan rzut karny wykonywany przez Fernando Morientesa. To był Pana najlepszy występ w karierze?
- Nie, nie. Myślę, że takich meczów było więcej.
Występując w Numancii, już w pierwszym meczu przeciwko Santander wpuścił Pan aż pięć bramek. To właśnie dlatego stracił Pan miejsce w składzie?
- To był mój najgorszy mecz, jednak złożyło się na to więcej rzeczy. Po dwóch tygodniach od mojego przyjazdu zmienił się trener w Numancii i myślę, że to był główny powód.
Jakby Pan porównał treningi w Śląsku do tych z Hiszpanii?
- Jest znacznie ciężej niż w Hiszpanii. To dla mnie trochę nowa sytuacja, bo w Hiszpanii nie ma przerwy w rozgrywkach, ale nie przeszkadza mi to. Wcześniej, jak grałem na Słowacji, też były podobne przerwy zimą i podobne treningi. Zauważyłem, że tutaj każdy zawodnik ma osobno dobrane jednostki treningowe i obciążenia, ale to dobrze.
Podczas jednego z treningów pracowaliście przy muzyce. To stały zwyczaj?
- Laptopa z nagraniami przyniósł nasz trener Tomek Hryńczuk. Uważam, że słuchanie muzyki pozwala się lepiej zmotywować i skoncentrować. To dobra metoda.
Dariusz Łuciów: Pierwsze kroki w profesjonalnej piłce stawiał Pan w Holandii w NAC Breda, jeszcze będąc juniorem. Jak to się stało, że tak szybko wyjechał Pan ze swojego kraju?
Marian Kelemen: - Gdy grałem w młodzieżowych reprezentacjach swojego kraju, wypatrzył mnie jeden z trenerów i zaprosił do Holandii. Wiedziałem, że więcej mogę się tam nauczyć niż na Słowacji. Wszyscy wiedzą, że w Holandii praca z młodzieżą jest wzorcowa.
Miał Pan wtedy jakiegoś idola?
- Pamiętam, że wtedy podobała mi się gra Petera Schmeichela. Teraz, kiedy jestem profesjonalnym piłkarzem, idol nie jest mi potrzebny. Staram się koncentrować tylko na podnoszeniu własnych umiejętności.
Zaliczył Pan także piłkarski epizod na Łotwie
- Zagrałem osiem meczów w barwach FK Ventspils, później odszedłem do Hiszpanii do CD Tenerife.
W barwach Tenerife w meczu o Puchar Króla przeciwko Realowi Madryt obronił Pan rzut karny wykonywany przez Fernando Morientesa. To był Pana najlepszy występ w karierze?
- Nie, nie. Myślę, że takich meczów było więcej.
Występując w Numancii, już w pierwszym meczu przeciwko Santander wpuścił Pan aż pięć bramek. To właśnie dlatego stracił Pan miejsce w składzie?
- To był mój najgorszy mecz, jednak złożyło się na to więcej rzeczy. Po dwóch tygodniach od mojego przyjazdu zmienił się trener w Numancii i myślę, że to był główny powód.
Jakby Pan porównał treningi w Śląsku do tych z Hiszpanii?
- Jest znacznie ciężej niż w Hiszpanii. To dla mnie trochę nowa sytuacja, bo w Hiszpanii nie ma przerwy w rozgrywkach, ale nie przeszkadza mi to. Wcześniej, jak grałem na Słowacji, też były podobne przerwy zimą i podobne treningi. Zauważyłem, że tutaj każdy zawodnik ma osobno dobrane jednostki treningowe i obciążenia, ale to dobrze.
Podczas jednego z treningów pracowaliście przy muzyce. To stały zwyczaj?
- Laptopa z nagraniami przyniósł nasz trener Tomek Hryńczuk. Uważam, że słuchanie muzyki pozwala się lepiej zmotywować i skoncentrować. To dobra metoda.
czytaj Piotr Ćwielong: » Zawsze walczę o wygraną
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




