Bierzmowanie za odcisk linii papilarnych [WIDEO]

Lucyna Róg
28.01.2010 , aktualizacja: 29.01.2010 10:01
A A A Drukuj
W kościele w Gryfowie Śląskim obecność na mszach gimnazjalistów przygotowujących się do bierzmowania sprawdzana jest za pomocą czytnika odcisków palców. Sprawą zajęli się generalny inspektor ochrony danych osobowych i rzecznik praw obywatelskich
Kościół pw. św. Jadwigi w Gryfowie Śląskim
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Kościół pw. św. Jadwigi w Gryfowie Śląskim
System od początku roku obowiązuje w parafii św. Jadwigi. W zakrystii kościoła zamontowano czytnik, do którego gimnazjaliści przykładają palce przed i po mszy. To pomysł wikariusza ks. Grzegorza Sowy. Tłumaczył nam, że to pomysł dobry, bo bezpieczny i nie łamie prawa, ale dłużej nie chciał z nami rozmawiać.

Gimnazjaliści z Gryfowa nie kryją, że księdza Sowę uwielbiają. Twierdzą, że poświęca im mnóstwo czasu, znakomicie prowadzi lekcje religii i jest dla nich autorytetem. Chwalą też pomysł z czytnikiem.

- Jest wygodniej. Nie musimy już stać w kolejce do księdza, żeby dał nam podpis w książeczce do bierzmowania. I nie będzie oszukiwania - tłumaczy Karolina z drugiej klasy gryfowskiego gimnazjum. - Cały ten hałas o odciski jest bez sensu, bo przecież robimy to dobrowolnie. Ksiądz wytłumaczył nam, że urządzenie sprawdza tylko nasze punkciki na liniach papilarnych i stąd wie, że są nasze, ale nigdzie nie przechowuje naszych danych. Zresztą jak ktoś nie chce, to może nadal brać podpisy na kartce.



Młodzież, która przygotowuje się do bierzmowania, palce w czytniku ma odciskać przez trzy lata. Powinni uczestniczyć w mszach świętych w niedziele i pierwsze piątki miesiąca oraz w nabożeństwach różańcowych i roratach. Jeśli w tym czasie zaliczą 200 obecności, są zwolnione z egzaminu przed bierzmowaniem.

Nie wszystkim jednak pomysł księdza Sowy się podoba. Pani Jarosława, matka drugoklasisty Grzegorza, zabroniła mu przykładać palec do czytnika. Tłumaczy: - Taka forma sprawdzania obecności mi się nie podoba. Sami prowadzimy zeszyt, gdzie wpisujemy, kiedy był na mszy, co było na kazaniu i który ksiądz odprawiał mszę.

Matkę Grzegorza oburzył też sposób wprowadzenia czytnika: - Przed wakacjami od części dzieci pobrano odciski bez naszej wiedzy. Syn wrócił do domu blady i przestraszony. Jak tak można?

Matce gimnazjalistki Kasi nie bardzo podobało się, w jaki sposób przeprowadzono głosowanie w sprawie zamontowania czytnika: - Ksiądz na zebraniu w szkole opowiedział nam o nowym systemie. Potem spytał, kto jest za, a kto przeciw. To było kłopotliwe, bo trudno się w takiej sytuacji wyłamać. Jak większość podniosłam więc rękę za czytnikiem, bo nie chciałam się wyróżniać. Ale pomysł też mi się nie podoba. Kościół to nie posterunek policji.

Jednak na tym zebraniu troje rodziców podniosło rękę przeciw czytnikowi. - Ksiądz kazał im zostać po zebraniu, żeby uzgodnić, w jaki sposób będzie sprawdzana obecność ich dzieci w kościele - opowiada matka gimnazjalistki.

Pierwszy o czytniku napisał portal jelonka.com Od wtorku, gdy informacja o sprawie pojawiła się na Gazecie.pl, w Gryfowie o niczym innym się nie mówi. Oceny są różne, niektóre skrajne. „Głupi wymysł", „superpomysł", „wracają czasy państwa policyjnego", „nareszcie będzie dyscyplina” - mówili mieszkańcy Gryfowa, z którymi rozmawialiśmy na ulicy.

Sprawą zajął się generalny inspektor ochrony danych osobowych. - Dostaliśmy zgłoszenie od mieszkańca Gryfowa Śląskiego. Zajmujemy się sprawą, ale na razie nie możemy niczego komentować - mówi Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzeczniczka inspektora.

Gryfowskiemu czytnikowi przyjrzy się także rzecznik praw obywatelskich. - Pobieranie odcisków palców to kwestia wysoce wątpliwa z punktu widzenia ochrony danych osobowych - podkreśla Mirosław Wróblewski z biura rzecznika. - Administrator bazy musi zapewnić bezpieczeństwo przechowywanych danych, co szczegółowo określają przepisy.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 68 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów