We Wrocławiu można pluć na kogoś w majestacie prawa

Katarzyna Lubiniecka
26.01.2010 , aktualizacja: 26.01.2010 11:00
A A A Drukuj
Według wrocławskiej policji u nas każdego można opluć i nie jest to przestępstwo. Przekonał się o tym czarnoskóry student Politechniki Wrocławskiej

Michael pochodzi z Ghany. Studiuje w Polsce w ramach międzynarodowej wymiany studenckiej Erasmus Mundus. Jest u nas po raz drugi. Pisze teraz pracę magisterską. Studentami z tego programu opiekuje się dr Gabriela Paszkowska. - To było w piątek. Przyszedł do mnie bardzo rozżalony. Opowiedział, że pod Solpolem na Świdnickiej zaczepiło go trzech młodych ludzi. Jeden go opluł. Pozostali śmiali się i próbowali wciągnąć go w bijatykę, ale nie dał się sprowokować. Nikt z przechodniów nie zareagował.

Ponieważ Michael nie zna polskiego, dr Paszkowska poszła z nim na komisariat policji przy Trzemeskiej.

Policjant wysłuchał ich, ale powiedział że nic nie może zrobić. - Stwierdził, że w Polsce każdy każdemu, kto nie jest prezydentem, może napluć w twarz, bo to nie jest przestępstwo - opowiada dr Paszkowska.

Dr Paszkowska nie poddawała się. Spytała o nagranie z kamer, które monitorują ulicę Świdnicką. Usłyszała, że nawet gdyby były, to i tak nic z tego nie wyniknie, bo policja nie ma systemu rozpoznawania i nie będzie w stanie ustalić tożsamości plującego. - Policjant poradził Michaelowi, by spróbował pozwać napastnika na drodze cywilnej. Zapytał też Michaela, jak w jego kraju zachowałaby się policja, gdyby ktoś został opluty. Odpowiedział, że w Ghanie to byłoby niemożliwe, bo obcokrajowców traktuje się tam lepiej niż tubylców. Poprosiłam policjanta, żeby chociaż zrobił notatkę z tego zdarzenia, aby przed Michaelem choć upozorować jakieś działania. I on taka notatkę zrobił. Ale to wszystko - opowiada dr Paszkowska.

W straży miejskiej, która zajmuje się monitoringiem wrocławskich ulic, w tym Świdnickiej, odmówiono dr Paszkowskiej pokazania zapisu kamer, bo udostępniają go tylko policji.

Henryk Rossa, jeden z najbardziej znanych wrocławskich adwokatów, jest oburzony podejściem do sprawy policji: - W jakim kraju my żyjemy, skoro policjant twierdzi, że każdy może każdemu bezkarnie napluć w twarz. Taki czyn jest bez wątpienia przekroczeniem prawa. Co najmniej wykroczeniem. Ktoś, kto zrobi coś takiego na ulicy, dopuszcza się przestępstwa z art. 216. kodeksu karnego, czyli znieważenia. Sprawca ścigany jest wtedy z oskarżenia prywatnego. Poszkodowany musi sam dostarczyć jego nazwisko i adres. Ale w przypadku czarnoskórego studenta można domniemywać, że sprawca działał z motywów rasistowskich, więc jest to przestępstwo przeciwko art. 257. kodeksu karnego. Policjant pewnie chciał po prostu tego czarnoskórego studenta zbyć.

Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski zapewnia, że komisariat policji Stare Miasto prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie: - Już została sprawdzona część monitoringu, wkrótce policjanci skontaktują się z pokrzywdzonym. Wyjaśniamy, czy było to znieważenie na tle rasowym.

Paweł Petrykowski nie wie, dlaczego policjant, przyjmując zgłoszenie od dr Paszkowskiej i Michaela, powiedział, że oplucie nie jest przestępstwem.



Co mówi kodeks karny?
Art. 216. Paragraf 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej wyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.



Komentuje Mirosław Maciorowski: Gdy lekceważenie staje się normą

Sprawa Michaela ma kilka wątków. Istotny jest oczywiście rasistowski, bo nie mam wątpliwości, że Michael został opluty właśnie z powodu koloru skóry. Do naszej redakcji wciąż zgłaszane są podobne przypadki. Nie jestem tym zdziwiony. Uważam, że wbrew temu, co wrocławianie sami o sobie myślą, wcale nie są ani bardziej tolerancyjni, ani bardziej otwarci od mieszkańców innych miast.

Drugi wątek to oczywiście zachowanie policjanta, który przyjmował zgłoszenie. Trudno dociec, czy był po prostu niekompetentny, czy kierowała nim zła wola. Podejrzewam jednak, że zastosowany przez niego sposób rozwiązania sprawy Michaela, jak pewnie i wielu innych błahych zdaniem policji zgłoszeń, zdarza się na komendach często. A coś, co zdarza się często, szybko staje się normą. Na przykład wciskanie komuś pseudoprawnych bredni.

Na szczęście jest w tej sprawie także pozytywny wątek - to postępowanie dr Gabrieli Paszkowskiej. W pojedynkę, z podziwu godnym uporem, postanowiła udowodnić jednak swojemu studentowi z Ghany, że choć spotkała go u nas przykrość, to jednak Polska jest państwem prawa i jego sprawą się zajmie. Niestety, ludzie, którzy o to prawo dbać powinni, szybko i sprawnie wybili jej to z głowy.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 123 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy