Bieg Piastów został najlepszą imprezą masową w 2009 r.

Rozmawiała Lucyna Róg
21.01.2010 , aktualizacja: 21.01.2010 13:08
A A A Drukuj
Zawody rozgrywane od 33 lat w Jakuszycach wyróżnił "Przegląd Sportowy". W 75. plebiscycie tej gazety Bieg Piastów ogłoszono najlepszą masową imprezą 2009 roku. - Sukces tej imprezy to zasługa tych wszystkich, którzy każdego roku tworzą to narciarskie święto - mówi Julian Gozdowski, komandor biegu.
We wszystkich zawodach Biegu Piastów w 2009 roku wystartowało około 4 tysięcy narciarzy
Fot. Paweł Kozioł / AG
We wszystkich zawodach Biegu Piastów w 2009 roku wystartowało około 4 tysięcy narciarzy
Julian Gozdowski
Fot. Lucyna Róg
Julian Gozdowski
Rozmowa z Julianem Gozdowskim

Lucyna Róg: Już pierwszemu Biegowi Piastów towarzyszył spory rozgłos. Na miejsce przyjechała Polska Kronika Filmowa, dla której sprowadziliście wielki wysięgnik na kamerę. Było radio, telewizja i dziennikarze kilku gazet. Jak udało Wam się wzbudzić tak duże zainteresowanie nikomu nieznaną imprezą?

Julian Gozdowski: To był 1976 rok, zupełnie inne czasy. Wiedziałem, że jeśli nie uda nam się sprowadzić Polskiej Kroniki Filmowej, to nikt o nas nie usłyszy i pies z kulawą nogą tutaj nie zajrzy. Chodziłem od drzwi do drzwi i całowałem dziesiątki klamek. Szybko uodporniłem się na wszystkie „proszę przyjść jutro” i „proszę do nas napisać w tej sprawie”. Do dzisiaj wspominam moje boje z redaktorami „Sygnałów Dnia”, których nękałem telefonami i pismami, ciągle słysząc: „kiedy indziej”. Więc wielokrotnie dzwoniłem „kiedy indziej” i raz nawet usłyszałem w tle „to znowu ten...” i tu padło niecenzuralne słowo. Ale ośli upór, jak widać, opłacił się.

Zaczynaliście skromnie. Uczestnicy biegu przebierali się w wagonach kolejowych, gdzie mieściło się też biuro zawodów.

- Wystartowało ponad 500 osób. Większość była "nagoniona". Nie, dziś nie wypada tak mówić... Powiedzmy, że zostali zachęceni w sposób zdecydowany. To byli głównie członkowie klubów sportowych i uczniowie szkół. Pobiegła też cała moja rodzina. Najwięcej było dzieci, a one już po kilkuset metrach kapitulowały, więc bieg ukończyło nieco ponad 250 osób. Zabawa była jednak przednia.

Sam wtedy wystartowałem. Zresztą potem pobiegłem już tylko w kolejnym biegu. Później nie udawało się już biec i organizować imprezę. Znajomy redaktor śmieje się, że zrezygnowałem ze startów, bo żona wyprzedziła mnie na mecie o pół narty. To nieprawda!

Dzisiaj myślę, że to jest niesamowite. Bieg, na który kiedyś trzeba było namawiać ludzi, przerodził się w rodzinną, "naszą" imprezę. Okoliczni mieszkańcy nie mówią o Biegu Piastów inaczej niż "nasz bieg".

Macie stałych bywalców, którzy nie opuścili żadnych zawodów?

- Do niedawna były dwie takie osoby. Dziś został już tylko ponad 60-letni Walter Jutka, który nie wyobraża sobie, że mógłby nie wystartować. Zmarła, niestety, Zosia Zarębska, ale jej mąż postanowił kontynuować tradycję. Poprosił nas o zachowanie jej numeru startowego i dwa lata temu pobiegł z nim, by w ten sposób uczcić jej pamięć. Dla wielu biegaczy start to wielkie przeżycie. W końcu zawodnikami są zarówno profesjonalni sportowcy, którzy zaliczają u nas punkty, jak i zwykli ludzie, dla których sam udział jest ważniejszy niż wynik. Zawsze się śmieję, że pierwsza wypuszczana grupa biegnie, druga podbiega, trzecia myśli, że biegnie, czwarta się stara, piąta już idzie, a szósta idzie z godnością, duuużą godnością.

Raz mieliśmy 75-letniego pana utrzymującego tempo, które zainteresowało w końcu GOPR. Ratownicy postanowili, że zgarną go z trasy, zanim zrobi sobie krzywdę. To był jednak uparty zawodnik, więc energicznie odganiał kijem ratowników i dotarł do mety. Później zaprosił mnie do swojego domu na uroczyste wręczenie dyplomu, który przygotował dla niego wnuczek.

Pamiętam też pewnego Chińczyka, który wyruszył o godz. 10, a na metę dotarł po 20. Namawianie go na zejście z trasy nie miało sensu, bo powiedział "nie" i to był koniec rozmowy. Dowiadywaliśmy się tylko od Straży Granicznej, gdzie jest i ile mu jeszcze zostało. To było z 15 lat temu.

Który z 33 biegów zapamiętał Pan najlepiej?

- Bez wątpienia ten sprzed dwóch lat, który miał zadecydować o przyjęciu nas do Worldloppet, czyli Światowej Ligi Biegów Długodystansowych. Przyjechała do nas komisja, która oceniała wszystko: biuro zawodów, trasy, szatnie, nawet wyżywienie. I zaczęła się tragedia. W przeddzień biegu ogromna ulewa zmyła mnóstwo śniegu z tras. Utrzymał się tylko ten ubity. Na dwie godziny przed startem deszcz nadal padał i stawał się coraz bardziej intensywny. Na 15 minut przed początkiem biegu na starcie ustawiło się ledwie 150 osób. Chciałem wszystko odwoływać. Jakby tego było mało, nagle rozpętała się burza. Najpierw myślałem, że błyski to flesze aparatów, ale potem zaczęło grzmieć.

Godziłem się już z porażką. Na szczęście burza przeszła równie szybko, jak się pojawiła. A potem przeżyłem szok. Zupełnie nie wiadomo skąd zaraz po jej ustaniu na starcie zjawiło się 2 tys. osób i punktualnie o godz. 10 wypuściliśmy pierwszych zawodników. Żadnego biegu nie przeżywałem tak mocno. Pomimo tych wszystkich przygód komisja oceniła nas dobrze, a nawet bardzo dobrze, biorąc pod uwagę, że jesteśmy już członkiem Worldloppet.

Czekają nas zmiany w tegorocznej imprezie...

- Obok sobotniego biegu stylem klasycznym pojawi się niedzielny stylem dowolnym. W zeszłym roku, gdy po raz pierwszy biegliśmy pod skrzydłami Worldloppet, wielu zawodników prosiło nas, by ich samochody ustawić przodem do wyjazdu. Dziwne, prawda? Chodziło o to, żeby jak najszybciej dotrzeć do Szwajcarii, gdzie następnego dnia był rozgrywany kolejny punktowany bieg. Od tego roku dzięki drugiemu biegowi zawodnicy nie będą już musieli pędzić do innego kraju. Punkty zdobędą u nas i w sobotę, i w niedzielę.

Bieg Piastów

Narciarskie zawody od 1976 r. organizowane są każdego roku na Polanie Jakuszyckiej. Mają rangę międzynarodową. Od 1995 r. bieg jest organizowany w ramach Europejskiej Ligi Biegów Długodystansowych (Euroloppet). Od 2008 r. należy do światowej ligi Worldloppet. Bierze w nim udział kilka tysięcy narciarzy z całego świata, zawodowych sportowców i amatorów. W zeszłym roku do Jakuszyc przyjechali reprezentanci 30 krajów.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy