Radni chcą powstrzymania pomnikowego horroru
20.01.2010
, aktualizacja: 20.01.2010 20:22
Związek Solidarności Polskich Kombatantów chce wznieść we Wrocławiu pomnik Młodzieży walczącej z Totalitarnymi Systemami i obiecuje, że będzie to najpiękniejszy monument w Polsce. Z urodą pomników jest jednak w naszym mieście tak źle, że radni już w takie deklaracje nie wierzą i żądają artystycznej cenzury
ZOBACZ TAKŻE
- Dzięki znanym artystom możemy mieć dobre pomniki (13-01-11, 20:00)
- Dlaczego król Bolesław Chrobry nie siedzi na arabie (06-03-10, 07:00)
- Czy będą konkursy na pomniki? Gorąca debata w ratuszu (18-02-10, 20:04)
- Koniec z królowaniem ohydków na wrocławskich cokołach (17-02-10, 09:15)
- Wrocławscy radni mają już dość pomnikowego terroru (19-10-09, 09:00)
- Wybierzmy najszpetniejszy wrocławski pomnik (20-11-08, 19:09)
Komisja kultury postanowiła drastycznie ograniczyć swobodę obywatelską oraz twórczą tym, którzy zaśmiecają przestrzeń publiczną koszmarkami "ku czci". Radni przygotowali projekt uchwały w sprawie wznoszenia pomników. - Dzisiaj każdy może postawić pomnik, wystarczy, że przekona do swojej idei radę miejską. Nie musi organizować konkursu na monument ani poddawać projektu społecznej ocenie. Może go też zamówić u miernego artysty - mówi radna Barbara Zdrojewska z komisji kultury. Radni decydują bowiem tylko o tym, czy zgadzają się na uczczenie osoby, czy wydarzenia, ale nie mają szans na ocenę wyglądu monumentu. Służby miejskie też nie. Inicjator pomnika zwraca się do departamentu architektury UM o zgodę na lokalizację i akceptację wielkości dzieła. A potem wznosi. Najczęściej szkaradę.
- Musimy to zmienić. Po pierwsze, chcemy, żeby postawienie każdego pomnika poprzedzała uchwała o zamiarze wystawienia monumentu. To pozwoliłoby mieszkańcom Wrocławia wyrazić opinię, czy rzeczywiście mają wolę uczcić wskazaną osobę lub wydarzenie. Takie rozwiązanie stosuje się przy kontrowersyjnych uchwałach, dotyczących na przykład podwyższenia opłat parkingowych. Jeśli opór społeczny jest duży, można się z uchwały wycofać - tłumaczy Jerzy Skoczylas, przewodniczący komisji kultury.
Jeśli mieszkańcy uznają, że chcą czcić, prezydent ogłosi konkurs na projekt, a zwycięską koncepcję wszyscy obejrzymy i ocenimy. - Każdy będzie mógł wypowiedzieć swoje zdanie przed realizacją. Dopiero wtedy rada miejska przegłosuje postawienie pomnika - wyjaśnia Skoczylas.
Radni będą głosować nad uchwałą na lutowej sesji. To pierwsza w Polsce próba powstrzymania pomnikowego horroru. - W całym kraju jest pod tym względem bardzo źle. Wrocław, Kielce czy Warszawa - wszędzie stawiane są koszmarki. Wystarczy popatrzeć na produkowane taśmowo pomniki Jana Pawła II. One obrażają pamięć człowieka, który na sztuce naprawdę się znał - mówi minister kultury Bogdan Zdrojewski.
Wrocławscy artyści twierdzą jednak, że uchwała problemu do końca nie rozwiąże, bo nie dotyczy rzeźb plenerowych. Przeprowadzili komisyjną lustrację dzieł obu kategorii. Wyniki są miażdżące.
Na spacer po mieście wybrali się profesorowie ASP, architekci, rzeźbiarze, scenografowie: Leon Podsiadły, Michał Jędrzejewski, Christos Mandzios, Grażyna Jaskierska-Albrzykowska, Józef Sztajer, Piotr Wesołowski i Piotr Wieczorek. - Uznaliśmy, że przestrzeń miejska jest w sposób skandaliczny niszczona, bo nie ma żadnej kontroli nad tym, co i gdzie się stawia. To się musi zmienić. A poza tym należy dokonać przeglądu rzeźb już istniejących. Jeśli szpecą, trzeba je usunąć - mówi Wieczorek, prezes wrocławskiego oddziału ZPAP.
A tych szpetnych jest według komisji artystów bardzo dużo. Pierwsze miejsce na liście koszmarków zdobyły ex aequo pomnik zamordowanych przez UPA (pl. Polski) i "Ptaki" Magdaleny Abakanowicz (ul. Świdnicka). Niewiele lepiej oceniono pomnik Ofiar Katyńskich (przy Muzeum Narodowym) i "Zalanych Artystów" (wyłącznie przez powódź). Weryfikacji nie przeszły: pomnik Ofiar Stalinizmu (za operą), fontanna przy kościele św. Marii Magdaleny, kolumna Chrystusa Króla na Ostrowie Tumskim, rzeźba Dalego w Arkadach, monument ku czci Ofiar Sybiru (na pl. Staszica), a także armia krasnali.
- Owszem, Wrocław może się też pochwalić dobrymi dziełami, takimi jak "Przechodnie" na Świdnickiej, fontanna w Rynku czy pomnik Zwierząt na Jatkach. Ale one giną w tym zalewie szpetoty - uważa Wieczorek. - Nie można tylko kontrolować pomników, rzeźby też muszą podlegać ocenie. Dzisiaj bywa tak, że jedynym powodem ich wystawienia jest to, że są darem twórcy dla miasta! - oburza się prezes ZPAP.
Z rzeźbami jest jednak problem prawny, bo o ich wystawieniu nie decydują radni, tylko władza wykonawcza. - To kompetencje pana prezydenta. Myślę jednak, że powołanie urzędu plastyka miejskiego to pierwszy krok do zwiększenia kontroli nad przestrzenią publiczną - wyjaśnia Zdrojewska.
Wieczorek ma jednak wątpliwości co do jednoosobowych decyzji: - Przecież właśnie plastyk miejski - pani Beata Urbanowicz oraz jej mąż są autorami nieudanego pomnika "Zalanym artystom". Uważam, że należy w tej sytuacji powołać zespół złożony z wybitnych rzeźbiarzy, który by wspomógł plastyka miejskiego. Pani Urbanowicz obiecała już kilka miesięcy temu, że taka komisja będzie, ale na obietnicach się skończyło.
- Musimy to zmienić. Po pierwsze, chcemy, żeby postawienie każdego pomnika poprzedzała uchwała o zamiarze wystawienia monumentu. To pozwoliłoby mieszkańcom Wrocławia wyrazić opinię, czy rzeczywiście mają wolę uczcić wskazaną osobę lub wydarzenie. Takie rozwiązanie stosuje się przy kontrowersyjnych uchwałach, dotyczących na przykład podwyższenia opłat parkingowych. Jeśli opór społeczny jest duży, można się z uchwały wycofać - tłumaczy Jerzy Skoczylas, przewodniczący komisji kultury.
Jeśli mieszkańcy uznają, że chcą czcić, prezydent ogłosi konkurs na projekt, a zwycięską koncepcję wszyscy obejrzymy i ocenimy. - Każdy będzie mógł wypowiedzieć swoje zdanie przed realizacją. Dopiero wtedy rada miejska przegłosuje postawienie pomnika - wyjaśnia Skoczylas.
Radni będą głosować nad uchwałą na lutowej sesji. To pierwsza w Polsce próba powstrzymania pomnikowego horroru. - W całym kraju jest pod tym względem bardzo źle. Wrocław, Kielce czy Warszawa - wszędzie stawiane są koszmarki. Wystarczy popatrzeć na produkowane taśmowo pomniki Jana Pawła II. One obrażają pamięć człowieka, który na sztuce naprawdę się znał - mówi minister kultury Bogdan Zdrojewski.
Wrocławscy artyści twierdzą jednak, że uchwała problemu do końca nie rozwiąże, bo nie dotyczy rzeźb plenerowych. Przeprowadzili komisyjną lustrację dzieł obu kategorii. Wyniki są miażdżące.
Na spacer po mieście wybrali się profesorowie ASP, architekci, rzeźbiarze, scenografowie: Leon Podsiadły, Michał Jędrzejewski, Christos Mandzios, Grażyna Jaskierska-Albrzykowska, Józef Sztajer, Piotr Wesołowski i Piotr Wieczorek. - Uznaliśmy, że przestrzeń miejska jest w sposób skandaliczny niszczona, bo nie ma żadnej kontroli nad tym, co i gdzie się stawia. To się musi zmienić. A poza tym należy dokonać przeglądu rzeźb już istniejących. Jeśli szpecą, trzeba je usunąć - mówi Wieczorek, prezes wrocławskiego oddziału ZPAP.
A tych szpetnych jest według komisji artystów bardzo dużo. Pierwsze miejsce na liście koszmarków zdobyły ex aequo pomnik zamordowanych przez UPA (pl. Polski) i "Ptaki" Magdaleny Abakanowicz (ul. Świdnicka). Niewiele lepiej oceniono pomnik Ofiar Katyńskich (przy Muzeum Narodowym) i "Zalanych Artystów" (wyłącznie przez powódź). Weryfikacji nie przeszły: pomnik Ofiar Stalinizmu (za operą), fontanna przy kościele św. Marii Magdaleny, kolumna Chrystusa Króla na Ostrowie Tumskim, rzeźba Dalego w Arkadach, monument ku czci Ofiar Sybiru (na pl. Staszica), a także armia krasnali.
- Owszem, Wrocław może się też pochwalić dobrymi dziełami, takimi jak "Przechodnie" na Świdnickiej, fontanna w Rynku czy pomnik Zwierząt na Jatkach. Ale one giną w tym zalewie szpetoty - uważa Wieczorek. - Nie można tylko kontrolować pomników, rzeźby też muszą podlegać ocenie. Dzisiaj bywa tak, że jedynym powodem ich wystawienia jest to, że są darem twórcy dla miasta! - oburza się prezes ZPAP.
Z rzeźbami jest jednak problem prawny, bo o ich wystawieniu nie decydują radni, tylko władza wykonawcza. - To kompetencje pana prezydenta. Myślę jednak, że powołanie urzędu plastyka miejskiego to pierwszy krok do zwiększenia kontroli nad przestrzenią publiczną - wyjaśnia Zdrojewska.
Wieczorek ma jednak wątpliwości co do jednoosobowych decyzji: - Przecież właśnie plastyk miejski - pani Beata Urbanowicz oraz jej mąż są autorami nieudanego pomnika "Zalanym artystom". Uważam, że należy w tej sytuacji powołać zespół złożony z wybitnych rzeźbiarzy, który by wspomógł plastyka miejskiego. Pani Urbanowicz obiecała już kilka miesięcy temu, że taka komisja będzie, ale na obietnicach się skończyło.
Najnowsze wiadomości
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
- 48 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Radni chcą powstrzymania pomnikowego horroru
klinikka
20.01.10, 22:40
ten "pomnik" katyński - infantylny banał rodem z ogródka jordanowskiego - jestchyba obok "kominka" i "chrobrego" największą kupą rzeźbiarską, jaką możnapostawić. I jeszcze ten łzawy »
-
Radni chcą powstrzymania pomnikowego horroru
tryg.sk11
22.01.10, 08:08
Zapraszamy do Torunia!»
-
Radni chcą powstrzymania pomnikowego horroru
sympatiaplus
23.01.10, 12:22
>>> to charkanie i szczekanienie ma żadnego wpływu na rzeczywistość.<<<To akurat nie prawda. Dlatego powstał ten tekst Beaty Maciejewskiej i jest podjęta próba »
Najczęściej czytane24 htydzień





