Bez dyskusji o odkrywkach. A ludzie przy płocie pytają

Lucyna Róg
19.01.2010 , aktualizacja: 19.01.2010 19:47
A A A Drukuj
Samorządowcy podlegnickich gmin, w których do 2030 roku ma powstać odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego, nie mogą doprosić się spotkania z ministrem gospodarki, wicepremierem Waldemarem Pawlakiem.
Blokada drogi Legnica - Prochowice w proteście przeciw powstaniu kopalni odkrywkowej, wrzesień 2009
Fot. Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta
Blokada drogi Legnica - Prochowice w proteście przeciw powstaniu kopalni odkrywkowej, wrzesień 2009
W grudniu wicepremier Pawlak obiecał, że przyjmie ich delegację. Ale w zeszłym tygodniu nagle zmienił front. Nie będzie żadnego spotkania. Samorządowcy dostali w zamian 10 minut na planowanym na lutym seminarium o budowie tej kopalni. Wójt Kunic Zdzisław Tersa opowiadał mi o tym z oburzeniem, które doskonale rozumiem. Kilka petycji do rządu, odsyłanie od Annasza do Kajfasza, w końcu wskazanie od premiera Donalda Tuska, że właściwym adresatem jest minister gospodarki. I najpierw odpowiedź, że OK, że wicepremier ich przyjmie, a potem ta poniżająca propozycja - 10 minut na wszystkie ich argumenty. Samorządowcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że z seminarium wrócą do mieszkańców gmin, którymi zarządzają, z niczym. Chcą, bardzo słusznie, żeby ich traktowano poważnie. To nie jest rozmowa o czapce gruszek, ale o przyszłości tysięcy ludzi.

A jeszcze rok temu wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska zapewniała legnickie gminy, że "nic o was bez was". Dziś jej słowa można złośliwie strawestować na "nic o was bez nas". Samorządowców rozsierdziło też to, że spotkanie z wicepremierem było już zaplanowane. Miało odbyć się w zeszłym tygodniu. Ale w ostatniej chwili Waldemar Pawlak je odwołał, nie podając żadnej przyczyny. Tu pojawia się pytanie: jak to jest, że Pawlak może przyjechać z dalekiej Warszawy do mającego kłopoty z prawem swojego wicemarszałka Tadeusza Draba (już zwolnionego), a nie chce przyjąć reprezentantów setek rodzin, których przyszłość jest nieznana i którzy sami fatygują się do niego do tak samo odległej Warszawy?

Bo ludzie nie wiedzą, co mają robić? Czy będzie ta kopalnia, czy nie? Czy mają budować nowe domy, czy dać sobie spokój? Czy działki, które kupili od gminy, są jeszcze cokolwiek warte? Czy mają wyjeżdżać, czy szukać nowego miejsca do życia?

Samorządowcy nie są w stanie dać na te pytania odpowiedzi, bo ich zwyczajnie nie znają. To są realne dzisiejsze problemy: nie wiedzą na przykład, czy powinni jeszcze wydawać nowe pozwolenia na budowy. Ludzie muszą mieć jasną perspektywę.

Oczywiście można powiedzieć, że termin jest odległy, bo w grę wchodzi rok 2030, ale proszę to powiedzieć człowiekowi, który właśnie zaciągnął kredyt i buduje dom dla swojej rodziny. I to w czasie, gdy trwają prace nad przepisem, który wprowadzi ochronę złóż naturalnych. Ten dokument może wejść w życie za kilka miesięcy. Wtedy na terenach, gdzie leży węgiel, nic nie będzie można budować. Czasu jest więc tylko pozornie dużo.

Być może wicepremier Pawlak ma argumenty, które trafią do zainteresowanych. Być może. Nie dowiemy się tego, dopóki ich osobiście nie wyartykułuje. Mieszkańcy podlegnickich gmin mają niezbywalne prawo do takiej informacji. Inaczej sfrustrowani ludzie swoje przerażenie będą manifestować na ulicy, blokując drogi Bogu ducha winnym kierowcom.

Szanowny wicepremierze Waldemarze Pawlak, proszę podejść do tego płota.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Bez dyskusji o odkrywkach. A ludzie przy płocie... dareku641 20.01.10, 11:13

    Metody stosowane przez polski rzad w tej sprawie sa dokladnie takie same jakprzez panstwa afrykanskie kiedy decyduja one o koncesjach na wydobyciemineralow. Rzad wpadnie w pulapke poniewaz »