Zagłębia Lubin problemy z wizami
19.01.2010
, aktualizacja: 19.01.2010 18:47
Piłka nożna. Wzmocnienia Zagłębia Lubin na razie skończyły się na bramkarzu Isailoviciu. Kolejni zapowiadani zawodnicy jeszcze do Polski nie dolecieli. - Mamy trochę kłopotów proceduralnych, zwłaszcza z wizami, ale przed wyjazdem na zgrupowanie do Szklarskiej Poręby wszyscy gracze powinni już być - zapewnia Wacław Wachnik, rzecznik prasowy Zagłębia.
Pod koniec ubiegłego roku działacze Zagłębia dograli szczegóły kontraktów z serbskim bramkarzem Isailoviciem, peruwiańskim rozgrywającym Salasem i kolumbijskim stoperem Reiną. Największe problemy przewidywano z pozyskaniem tego pierwszego, bo dostał też ofertę z Partizana Belgrad. Ale lubinianie nieco podnieśli gażę piłkarza oraz skrócili okres trwania kontraktu - w efekcie reprezentant Serbii podpisał kontrakt i trenuje pod okiem Marka Bajora.
Tymczasem Salasa i Reiny w Lubinie ciągle nie ma. Najpierw informowano, że są kłopoty z wizami. Obaj przyjeżdżają z Ameryki Południowej i są bardzo skrupulatnie sprawdzani przez system Schengen. Potem pojawiły się informacje, że transfer Peruwiańczyka w ogóle może nie dojść do skutku, bo wcale nie jest wolnym zawodnikiem.
- Rzeczywiście, pretensje do piłkarza zgłosił jego ostatni klub Melgar Arequipa, ale Peruwiański Związek Piłki Nożnej już nam potwierdził, że były one niezasadne i Salas jest wolnym piłkarzem - przyznaje Wachnik.
Z nieoficjalnego źródła wiemy, że menedżer piłkarza dostał zadanie dostarczenia karty zawodniczej piłkarza, bo bez niej Zagłębie umowy nie podpisze. Z Reiną takich problemów nie ma, ale też nie pojawił się w Polsce, choć przyjazd obu był awizowany na 12 stycznia.
- Problemem są formalności wizowe, na szczęście zostały już niemal załatwione i obaj powinni się pojawić pod koniec tego tygodnia, aby wyjechać z zespołem na pierwsze zgrupowanie do Szklarskiej Poręby - zapewnia Wachnik. Inna sprawa, że gdyby przyjechali teraz, i tak kontraktów nie podpiszą, bo prezes Jerzy Koziński jest z kadrą w Tajlandii.
Prezes twierdzi, że pojechał, aby przyglądać się kandydatom do gry w Zagłębiu. - Nie wiem, kto to jest dokładnie - twierdzi Wachnik. - Wiem tylko, że jest wyselekcjonowana grupa polskich zawodników, którzy są w kręgu naszych zainteresowań. Mogę jedynie potwierdzić, że jest szansa, aby po latach wrócił do nas Andrzej Niedzielan.
To zaskakująca wypowiedź rzecznika Zagłębia, gdyż we wtorek po południu prezes Polonii Warszawa Józef Wojciechowski poinformował, że Niedzielan przeszedł z Ruchu Chorzów do jego zespołu.
Z końcem tygodnia w Lubinie mają stawić się nie tylko Salas i Reina, ale także napastnik Douglas, pomocnik Dżakmić i obrońca Abdou - wszyscy do sprawdzenia przez sztab trenerski. Jeśli uda się podpisać umowy z Salasem i Reiną, w Lubinie będą nadal dwa priorytety: napastnik i lewy pomocnik. Potrzeba też wzmocnić rywalizację, ale to mogą "załatwić" gracze z Młodej Ekstraklasy: Błąd, Dąbrowski, Bryłka. Największy problem jest z lewą pomocą, bo żaden z wymienianych zawodników nie gra na tej pozycji. Zagłębie będzie takiego gracza szukać w Europie. Szansę mogą dostać piłkarze głównie z Bałkanów lub ze Słowacji i z Czech.
Tymczasem Salasa i Reiny w Lubinie ciągle nie ma. Najpierw informowano, że są kłopoty z wizami. Obaj przyjeżdżają z Ameryki Południowej i są bardzo skrupulatnie sprawdzani przez system Schengen. Potem pojawiły się informacje, że transfer Peruwiańczyka w ogóle może nie dojść do skutku, bo wcale nie jest wolnym zawodnikiem.
- Rzeczywiście, pretensje do piłkarza zgłosił jego ostatni klub Melgar Arequipa, ale Peruwiański Związek Piłki Nożnej już nam potwierdził, że były one niezasadne i Salas jest wolnym piłkarzem - przyznaje Wachnik.
Z nieoficjalnego źródła wiemy, że menedżer piłkarza dostał zadanie dostarczenia karty zawodniczej piłkarza, bo bez niej Zagłębie umowy nie podpisze. Z Reiną takich problemów nie ma, ale też nie pojawił się w Polsce, choć przyjazd obu był awizowany na 12 stycznia.
- Problemem są formalności wizowe, na szczęście zostały już niemal załatwione i obaj powinni się pojawić pod koniec tego tygodnia, aby wyjechać z zespołem na pierwsze zgrupowanie do Szklarskiej Poręby - zapewnia Wachnik. Inna sprawa, że gdyby przyjechali teraz, i tak kontraktów nie podpiszą, bo prezes Jerzy Koziński jest z kadrą w Tajlandii.
Prezes twierdzi, że pojechał, aby przyglądać się kandydatom do gry w Zagłębiu. - Nie wiem, kto to jest dokładnie - twierdzi Wachnik. - Wiem tylko, że jest wyselekcjonowana grupa polskich zawodników, którzy są w kręgu naszych zainteresowań. Mogę jedynie potwierdzić, że jest szansa, aby po latach wrócił do nas Andrzej Niedzielan.
To zaskakująca wypowiedź rzecznika Zagłębia, gdyż we wtorek po południu prezes Polonii Warszawa Józef Wojciechowski poinformował, że Niedzielan przeszedł z Ruchu Chorzów do jego zespołu.
Z końcem tygodnia w Lubinie mają stawić się nie tylko Salas i Reina, ale także napastnik Douglas, pomocnik Dżakmić i obrońca Abdou - wszyscy do sprawdzenia przez sztab trenerski. Jeśli uda się podpisać umowy z Salasem i Reiną, w Lubinie będą nadal dwa priorytety: napastnik i lewy pomocnik. Potrzeba też wzmocnić rywalizację, ale to mogą "załatwić" gracze z Młodej Ekstraklasy: Błąd, Dąbrowski, Bryłka. Największy problem jest z lewą pomocą, bo żaden z wymienianych zawodników nie gra na tej pozycji. Zagłębie będzie takiego gracza szukać w Europie. Szansę mogą dostać piłkarze głównie z Bałkanów lub ze Słowacji i z Czech.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




