Afera: w Miliczu wszyscy będą się sądzić ze wszystkimi
18.01.2010
, aktualizacja: 18.01.2010 20:31
Polityczna wojna w Miliczu z rady miejskiej przenosi się do sądu. Z pozwami przeciwko sobie zamierzają wystąpić były starosta przeciwko obecnemu, rządzący miastem komisarz przeciwko radnym i radni przeciwko komisarzowi.
A wszystko z powodu wydarzeń poprzedzających ostatnią sesję rady miejskiej. Milicka PO zaproponowała na niej, by w mieście nie organizować wyborów nowego burmistrza i do jesieni, kiedy kończy się obecna kadencja samorządu, pozwolić rządzić komisarzowi Dariuszowi Duszyńskiemu, który zastąpił zmarłego w grudniu Ryszarda Mielocha.
W poniedziałek opisaliśmy, jak bezpośrednio przed głosowaniem Duszyński wraz z radną i szefową powiatowego koła PO Haliną Smolińską próbowali wpływać na radnych, by w głosowaniu poparli zgłoszony przez Platformę wniosek o nieprzeprowadzanie wyborów: odwiedzili m.in. niezależną radną Grażynę Głowacz i Ireneusza Wołyniaka z LPR-u. Jak twierdzi Wołyniak, sugerowano mu, że jeśli poprze wniosek PO, to komisarz przedłuży umowę o pracę jego żonie, zatrudnionej w urzędzie miasta. Rozmowę nagrał i upublicznił.
W poniedziałek Duszyński i Smolińska odpierali zarzuty. Według nich dowodem, że nie było żadnego szantażu, jest fakt, że umowę z żoną radnego komisarz podpisał jeszcze przed sesją.
- To obrzydliwa prowokacja, mająca na celu zdyskredytowanie mnie, funkcji, którą pełnię, oraz wspierającej mnie Platformy Obywatelskiej - oświadczył Duszyński. - Żadnego szantażu nie było, a z podpisaniem umowy wstrzymywałem się, bo doszły mnie słuchy, że w poprzedniej pracy żona radnego byłą podejrzana o malwersacje finansowe.
Komisarz i Smolińska zapowiedzieli, że w najbliższych dniach wystąpią przeciwko Wołyniakowi i radnej Głowacz z prywatnym aktem oskarżenia za pomówienie.
Wołyniak z kolei chce pozwać Duszyńskiego za sugerowanie, iż jego żona mogła być nieuczciwa.
- Procesu się nie boję, ale zatrważające jest, jak ci ludzie próbują teraz odwrócić kota ogonem. Niedługo dowiem się, że to ja napadłem i próbowałem szantażować pana komisarza - powiedział nam radny.
W obronie komisarza i Smolińskiej stanął także starosta milicki Piotr Lech z PO. Powtórzył tezę o "brudnej prowokacji", a nawet rozpracował jej autora, którym miałby być związany z lewicą Aleksander Magusiak, jego poprzednik na stanowisku starosty.
Charakteryzując go, nie przebierał w słowach: - To osoba dobrze w Miliczu znana ze szczególnego zamiłowania do nagrywania wszystkich i wszystkiego. Wciąż nie może pogodzić się ze swoim losem, pisuje donosy do różnorakich instytucji i organizuje takie prowokacje, stosując esbeckie metody.
Magusiak, który szybko dowiedział się, jak na jego temat wypowiedział się starosta, nie zamierza konkurentowi odpuszczać.
- Skoro pan Lech tak bardzo chce, to i on będzie miał proces. Nikomu nie pozwolę na szarganie mojego nazwiska - zapowiedział.
Po nieudanym dla Platformy głosowaniu na sesji rady miejskiej w marcu w Miliczu odbędą się wybory nowego burmistrza. Duszyński zapowiedział, że nie będzie w nich startował.
W poniedziałek opisaliśmy, jak bezpośrednio przed głosowaniem Duszyński wraz z radną i szefową powiatowego koła PO Haliną Smolińską próbowali wpływać na radnych, by w głosowaniu poparli zgłoszony przez Platformę wniosek o nieprzeprowadzanie wyborów: odwiedzili m.in. niezależną radną Grażynę Głowacz i Ireneusza Wołyniaka z LPR-u. Jak twierdzi Wołyniak, sugerowano mu, że jeśli poprze wniosek PO, to komisarz przedłuży umowę o pracę jego żonie, zatrudnionej w urzędzie miasta. Rozmowę nagrał i upublicznił.
W poniedziałek Duszyński i Smolińska odpierali zarzuty. Według nich dowodem, że nie było żadnego szantażu, jest fakt, że umowę z żoną radnego komisarz podpisał jeszcze przed sesją.
- To obrzydliwa prowokacja, mająca na celu zdyskredytowanie mnie, funkcji, którą pełnię, oraz wspierającej mnie Platformy Obywatelskiej - oświadczył Duszyński. - Żadnego szantażu nie było, a z podpisaniem umowy wstrzymywałem się, bo doszły mnie słuchy, że w poprzedniej pracy żona radnego byłą podejrzana o malwersacje finansowe.
Komisarz i Smolińska zapowiedzieli, że w najbliższych dniach wystąpią przeciwko Wołyniakowi i radnej Głowacz z prywatnym aktem oskarżenia za pomówienie.
Wołyniak z kolei chce pozwać Duszyńskiego za sugerowanie, iż jego żona mogła być nieuczciwa.
- Procesu się nie boję, ale zatrważające jest, jak ci ludzie próbują teraz odwrócić kota ogonem. Niedługo dowiem się, że to ja napadłem i próbowałem szantażować pana komisarza - powiedział nam radny.
W obronie komisarza i Smolińskiej stanął także starosta milicki Piotr Lech z PO. Powtórzył tezę o "brudnej prowokacji", a nawet rozpracował jej autora, którym miałby być związany z lewicą Aleksander Magusiak, jego poprzednik na stanowisku starosty.
Charakteryzując go, nie przebierał w słowach: - To osoba dobrze w Miliczu znana ze szczególnego zamiłowania do nagrywania wszystkich i wszystkiego. Wciąż nie może pogodzić się ze swoim losem, pisuje donosy do różnorakich instytucji i organizuje takie prowokacje, stosując esbeckie metody.
Magusiak, który szybko dowiedział się, jak na jego temat wypowiedział się starosta, nie zamierza konkurentowi odpuszczać.
- Skoro pan Lech tak bardzo chce, to i on będzie miał proces. Nikomu nie pozwolę na szarganie mojego nazwiska - zapowiedział.
Po nieudanym dla Platformy głosowaniu na sesji rady miejskiej w marcu w Miliczu odbędą się wybory nowego burmistrza. Duszyński zapowiedział, że nie będzie w nich startował.
Najnowsze wiadomości
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




