Jak Platforma Obywatelska o władzę w Miliczu walczyła
18.01.2010
, aktualizacja: 18.01.2010 11:37
Lokalni politycy PO z podwrocławskiego Milicza szantażem próbowali zapewnić spokojne rządy w mieście swojemu partyjnemu koledze. Radny, który się im sprzeciwił, już otrzymał wypowiedzenie z pracy. Inny potajemnie nagrał rozmowę, podczas której był szantażowany
ZOBACZ TAKŻE
- Platforma groźbą władzy w Miliczu nie zdobyła (16-03-10, 01:00)
- Afera: w Miliczu wszyscy będą się sądzić ze wszystkimi (18-01-10, 20:11)
POSŁUCHAJ
SERWISY
Od 29 grudnia 12-tysięcznym Miliczem rządzi powołany przez premiera komisarz Dariusz Duszyński z PO. Przejął obowiązki po zmarłym burmistrzu Ryszardzie Mielochu. Jako że do kolejnych wyborów samorządowych zostało mniej niż 12 miesięcy, mógłby sprawować urząd do końca kadencji, ale wymaga to zgody rady miejskiej. Wniosek w tej sprawie zgłosiła Platforma i wyznaczonym na 7 stycznia głosowaniem w tej sprawie jej przedstawiciele ruszyli do działania.
Grażyna Głowacz jest radną Bezpartyjnej Inicjatywy Milickiej. Na co dzień pracuje w miejscowym gimnazjum jako sprzątaczka. 29 grudnia niespodziewanie zjawili się u niej w pracy Duszyński i szefowa powiatowego koła PO Halina Smolińska.
- Byłam zdziwiona, bo wcześniej widywaliśmy się jedynie podczas sesji. Pytali, jak będę głosować, a potem nagle, czy dobrze mi się pracuje i jak pracuje się mojej córce, też zatrudnionej w tej szkole. Nic nie było powiedziane wprost, ale odebrałam to jako próbę nacisku - opowiada Głowacz.
Zaraz po Nowym Roku Duszyński zaprosił na spotkanie radny LPR Ireneusza Wołyniaka. Jego żona do końca minionego roku na umowę-zlecenie zatrudniona była w milickim magistracie. Wołyniak otrzymuje propozycję nie do odrzucenia: poprze wniosek PO, ewentualnie nie pojawi się na sesji, albo żona straci pracę. Wołyniak spotkanie nagrywa jednak na dyktafon. Słychać na nim przebieg rozmowy:
Duszyński: - W czwartek jest sesja (...), jeśli podejmie pan kroki takie, jak się umawialiśmy, to ja podpiszę z nią tę umowę.
Wołyniak: - Ale to jest szantaż!
Duszyński: - No... jest szantaż, ale ja po prostu nie mam czasu.
Posłuchaj nagrania
Arkadiusz Korol (radny LPR) pracuje w podlegającym pod Lasy Państwowe Nadleśnictwie Żmigród. Twierdzi, że też był poddany naciskom, ale nie chce zdradzić, z kim się spotkał. - Ściągnięto mnie z urlopu. Usłyszałem, że jestem na czarnej liście pracowników do zwolnienia. Ale jeśli zagłosuję przeciwko wyborom, to nie muszę się obawiać o pracę.
Dzień przed głosowaniem do Korola zadzwoniła kadrowa i poinformowała go, że 7 stycznia ma przejść szkolenie. Sęk w tym, że było ono 70 km od Milicza, a właśnie tego dnia odbywała się sesja. Radny jednak usprawiedliwił się, wcześniej opuścił zajęcia i pojechał na obrady. Zagłosował za przeprowadzeniem wyborów. A cztery dni później otrzymał od przełożonych pismo z żądaniem wyjaśnień, dlaczego bez pozwolenia oddalił się ze szkolenia.
Korol: - Dostałem je 11 stycznia, a na odpowiedź dano mi czas do 9 stycznia. Dwa dni później do związków zawodowych trafiła już informacja, że jestem przeznaczony do zwolnienia.
Komisarz Duszyński nie wypiera się, że spotykał się z radnymi, ale przebieg rozmów z nimi pamięta inaczej: - Z radną Głowacz rozmawiałem prywatnie, jeszcze przed oficjalnym powołaniem na stanowisko komisarza, i sondowałem po prostu, na ile głosów w radzie możemy liczyć. Z Wołyniakiem spotkałem się na jego prośbę. Mówił, że ma nóż na gardle, prosił o pomoc. O żadnym szantażu nie mogło być mowy.
Po godzinie od rozmowy Duszyński dzwoni do nas jeszcze raz: - Z podpisaniem umowy z żoną radnego Wołyniaka zwlekałem, ponieważ miałem informacje, że w poprzedniej pracy była oskarżona o przywłaszczenie pieniędzy. Nie chciałem o tym mówić wcześniej, bo nie zajmuję się plotkami.
Wołyniak: - Obrzydzenie mnie bierze, kiedy tego słucham. Będzie proces.
Z pozwem wystąpić chce jednak również Smolińska, dla której cała sprawa to wymierzona w Platformę prowokacja: - Pytałam radną Głowacz, jak będzie głosowała. Stwierdziła, że wybory są niepotrzebne, ale podczas sesji zmieniła zdanie. Ktoś musiał ją w to wszystko wmanewrować, jednak takich oskarżeń nie mogę puścić płazem.
Szef dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej Jacek Protasiewicz zapowiada, że wyjaśni sprawę. Już po rozmowie z "Gazetą" skontaktował się z liderami milickiej PO, którzy zapewniali go, że żadnych nacisków nie było, a cała sprawa to prowokacja. - Zapewnili mnie, że w tej sprawie wystąpią na drogę sądową - mówi Protasiewicz. - Liczę więc, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona.
7 stycznia wniosek radnych PO o nieprzeprowadzanie wyborów burmistrza upadł stosunkiem głosów 7 za 10 przeciw, 4 wstrzymujące się. Wybory nowego burmistrza w marcu.
Grażyna Głowacz jest radną Bezpartyjnej Inicjatywy Milickiej. Na co dzień pracuje w miejscowym gimnazjum jako sprzątaczka. 29 grudnia niespodziewanie zjawili się u niej w pracy Duszyński i szefowa powiatowego koła PO Halina Smolińska.
- Byłam zdziwiona, bo wcześniej widywaliśmy się jedynie podczas sesji. Pytali, jak będę głosować, a potem nagle, czy dobrze mi się pracuje i jak pracuje się mojej córce, też zatrudnionej w tej szkole. Nic nie było powiedziane wprost, ale odebrałam to jako próbę nacisku - opowiada Głowacz.
Zaraz po Nowym Roku Duszyński zaprosił na spotkanie radny LPR Ireneusza Wołyniaka. Jego żona do końca minionego roku na umowę-zlecenie zatrudniona była w milickim magistracie. Wołyniak otrzymuje propozycję nie do odrzucenia: poprze wniosek PO, ewentualnie nie pojawi się na sesji, albo żona straci pracę. Wołyniak spotkanie nagrywa jednak na dyktafon. Słychać na nim przebieg rozmowy:
Duszyński: - W czwartek jest sesja (...), jeśli podejmie pan kroki takie, jak się umawialiśmy, to ja podpiszę z nią tę umowę.
Wołyniak: - Ale to jest szantaż!
Duszyński: - No... jest szantaż, ale ja po prostu nie mam czasu.
Posłuchaj nagrania
Arkadiusz Korol (radny LPR) pracuje w podlegającym pod Lasy Państwowe Nadleśnictwie Żmigród. Twierdzi, że też był poddany naciskom, ale nie chce zdradzić, z kim się spotkał. - Ściągnięto mnie z urlopu. Usłyszałem, że jestem na czarnej liście pracowników do zwolnienia. Ale jeśli zagłosuję przeciwko wyborom, to nie muszę się obawiać o pracę.
Dzień przed głosowaniem do Korola zadzwoniła kadrowa i poinformowała go, że 7 stycznia ma przejść szkolenie. Sęk w tym, że było ono 70 km od Milicza, a właśnie tego dnia odbywała się sesja. Radny jednak usprawiedliwił się, wcześniej opuścił zajęcia i pojechał na obrady. Zagłosował za przeprowadzeniem wyborów. A cztery dni później otrzymał od przełożonych pismo z żądaniem wyjaśnień, dlaczego bez pozwolenia oddalił się ze szkolenia.
Korol: - Dostałem je 11 stycznia, a na odpowiedź dano mi czas do 9 stycznia. Dwa dni później do związków zawodowych trafiła już informacja, że jestem przeznaczony do zwolnienia.
Komisarz Duszyński nie wypiera się, że spotykał się z radnymi, ale przebieg rozmów z nimi pamięta inaczej: - Z radną Głowacz rozmawiałem prywatnie, jeszcze przed oficjalnym powołaniem na stanowisko komisarza, i sondowałem po prostu, na ile głosów w radzie możemy liczyć. Z Wołyniakiem spotkałem się na jego prośbę. Mówił, że ma nóż na gardle, prosił o pomoc. O żadnym szantażu nie mogło być mowy.
Po godzinie od rozmowy Duszyński dzwoni do nas jeszcze raz: - Z podpisaniem umowy z żoną radnego Wołyniaka zwlekałem, ponieważ miałem informacje, że w poprzedniej pracy była oskarżona o przywłaszczenie pieniędzy. Nie chciałem o tym mówić wcześniej, bo nie zajmuję się plotkami.
Wołyniak: - Obrzydzenie mnie bierze, kiedy tego słucham. Będzie proces.
Z pozwem wystąpić chce jednak również Smolińska, dla której cała sprawa to wymierzona w Platformę prowokacja: - Pytałam radną Głowacz, jak będzie głosowała. Stwierdziła, że wybory są niepotrzebne, ale podczas sesji zmieniła zdanie. Ktoś musiał ją w to wszystko wmanewrować, jednak takich oskarżeń nie mogę puścić płazem.
Szef dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej Jacek Protasiewicz zapowiada, że wyjaśni sprawę. Już po rozmowie z "Gazetą" skontaktował się z liderami milickiej PO, którzy zapewniali go, że żadnych nacisków nie było, a cała sprawa to prowokacja. - Zapewnili mnie, że w tej sprawie wystąpią na drogę sądową - mówi Protasiewicz. - Liczę więc, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona.
7 stycznia wniosek radnych PO o nieprzeprowadzanie wyborów burmistrza upadł stosunkiem głosów 7 za 10 przeciw, 4 wstrzymujące się. Wybory nowego burmistrza w marcu.
Najnowsze wiadomości
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
- 18 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Jak Platforma Obywatelska o władzę w Miliczu wa...
ni-e
18.01.10, 08:23
i zagłosuje Pan/Pani na Platformę w najbliższych wyborach samorządowych a na Tuska w wyborach prezydenckich bo ja nie, Polska potrzebuje społeczeństwa obywatelskiego a nie partyjnych układów»
-
PO tak działa w całym kraju
kingofthebongo
18.01.10, 08:41
Szkoda, że media nie chcą wprost napisać, że rządy PO, zarówno te lokalne jak i ogólnopolskiej to najbardziej antydemokratyczne i brutalne rządy od czasów WRON. Historie podobne do tej z »
-
Czy sprawą zajmie się prokurator?
wielki_czarownik
18.01.10, 09:45
Szantaż, to poważne przestępstwo i jeżeli okaże się, że do niego rzeczywiście doszło, to ktoś powinien spakować szczoteczkę do zębów i przygotować się na pobyt za kratkami.»
Najczęściej czytane24 htydzień




