Małpich sierot powrót do normalnego życia
08.01.2010
, aktualizacja: 07.01.2010 19:46
Canaille, Tequila, Tyson, Granada, Wezna, Ries, Minka i Anou. Każdy z magotów, które od ponad miesiąca mieszkają we wrocławskim zoo, przeżył jakąś traumę. Uratowane na zachodzie Europy z rąk handlarzy zwierząt i ludzi, którym się znudziły, zginęłyby na wolności, ale w Polsce otrzymały szansę normalnego życia
ZOBACZ WIDEO
SERWISY
Małpich sierot, ofiar nielegalnego handlu zwierzętami, jest osiem. Cztery samce i cztery samiczki. Skonfiskowano je prywatnym hodowcom albo uratowano, gdy znudziły się już właścicielom i zostały porzucone. Na prywatny chów (wpisanych do światowej Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych) magotów trzeba mieć specjalne, ministerialne pozwolenie. Dla większości udomowionych małp nie ma już powrotu do świata zwierząt.
Magoty, Gibraltar i Churchill
- Są skażone kontaktem z nami, uzależniły się od ludzi. Obowiązkiem ogrodów zoologicznych jest stworzenie im szansy przeżycia w warunkach jak najbardziej zbliżonych do naturalnych. Tym bardziej, że to my doprowadziliśmy do ich przetrzebienia - przekonuje Radosław Ratajszczak, dyrektor wrocławskiego ZOO. - Populacja magotów w Maroku i Algierii szacowana jest dziś na nie więcej niż 20 tys. osobników.
Ich ojczyzną jest Afryka Północna, ale w śladowej ilości występują też na Gibraltarze, jako jedyne żyjące na wolności małpy na kontynencie europejskim.
- Ale jest to wolność iluzoryczna - przekonuje dyrektor Ratajszczak. - Pięć stad Macaca sylvanus, wąskonosych małp z rodziny makaków, jest utrzymywanych sztucznie w wysokich partiach rezerwatu Skały Gibraltarskiej. Trwają dzięki legendzie mówiącej, że Brytyjczycy pozostaną na półwyspie dopóty, dopóki żyć będą tam magoty. Dlatego w 1942 roku, kiedy pozostało tam już tylko osiem małp, premier Winston Churchill zarządził natychmiastowe uzupełnienie stada osobnikami z Algierii.
Przewodnicy na Gibraltarze opowiadają, że na skale były wtedy tylko samice. Zadowolone z matriarchatu, brutalnie przepędziły przywiezionych im w 1942 r. młodych samców. Dopiero desant silnych, ostrych magocich "facetów" spowodował przedłużenie gatunku. Imperium Brytyjskie mogło odetchnąć. Teraz kolejne już pokolenie żebrze u turystów o smakołyki.
Małpy przyjechały do Polski miesiąc temu i zajęły we wrocławskim ZOO dawne terytorium wilków grzywiastych. Mają od dwóch do dwunastu lat, grube futra i długie kończyny. Wszystkie są rudzielcami, choć różnią się ubarwieniem i mają odmienne, zindywidualizowane rysy. Nie mają ogonów, ale bardzo chwytne wszystkie palce, także u nóg. Poruszają się na czterech łapach i wtedy w kłębie mają ok. pół metra, jednak nie sprawia im kłopotu wyprostowanie ciała i zwinne bieganie tylko na tylnych kończynach. Są też mistrzami nadrzewnych skoków.
Wrocławska ósemka żyła w różnych krajach Europy Zachodniej. Dwuipółletni Canaille został siłą odebrany przez policję Francuzowi, który nie miał zezwolenia na chów małp, ale nie chciał się z nim rozstać. Dwuletnią Granadę złapano na parkingu przy supermarkecie w Hiszpanii. Wałęsała się tam przez kilka dni. Minka i Tyson przetrzymywani byli w klatce z psami. W Maroku mały Ries został brutalnie odebrany matce i sprzedany. Bogata belgijska rodzina trzymała go jako maskotkę. Kiedy podrósł i zaczął szczerzyć groźnie zęby, zaczęto się go bać. Lęk budziła też drobna Tequila, która ugryzła właściciela. Wezna, której imię w języku marokańskich Berberów oznacza "zgrabną o pięknych kształtach", trafiła do niderlandzkiego azylu ze złamanym nosem. Anou spędzał samotnie długie tygodnie w przyczepie samochodowej bez okien. Jest dorodny i w sile wieku, ale czasem łapie się za udo i drży histerycznie pojękując. To pozostałość po traumatycznych kontaktach z człowiekiem.
AAP znaczy małpa
Magoty znają się dopiero pół roku.
- Właściwie nie jest to prawdziwe stado, bo nie są spokrewnione, a to rodziny, żyjące w stadzie, w naturalny sposób budują hierarchię - tłumaczy Marian Bandzarzewski. - Tych osiem sztuk zostało połączonych w centrum rehabilitacji naczelnych w Holandii, w Almere koło Apeldoorn. Prowadząca je fundacja AAP, co po holendersku znaczy po prostu małpa, przez sześć miesięcy dobierała odpowiednie osobniki.
Dobór przeprowadzono obserwując nie tylko magoty. Fundacja AAP zajmuje się też szympansami i gorylami. Łączenie ich w grupy jest równie trudne.
Teraz aklimatyzują się we Wrocławiu. W Almere miały do dyspozycji niewielki wybieg, we Wrocławiu przygotowano dla nich prawie hektar. Z dziką radością hasają po drzewach, wykonując nawet pięciometrowe skoki. Niestraszne też im panujące mrozy. Gdy na dworze było minus 14 stopni Celsjusza, wygrzebywały spod śniegu zamarznięte źdźbła traw.
- To tak dla urozmaicenia diety i czasu - żartuje Radosław Ratajszczak. - Gdy przyszło ochłodzenie, z trudem udało się nam zagonić je do przeznaczonych dla nich pomieszczeń. Choć w naturze przebywają na śniegu, to trochę się o nie baliśmy. Jednak nawet krótka obserwacja pokazała, że czują się u nas dobrze.
Potrafią ze sobą współżyć, a nawet wytworzyły między sobą poważniejsze relacje. Granada matkuje Tequili, choć są w podobnym wieku. Zazwyczaj siedzą koło siebie, przytulają się i wskakują na te same drzewa. Tyson, Ries i Canaille to łobuzy trzymające razem i z przyjemnością droczące się z otoczeniem.
Zabawa w policjantów i złodziei
Najważniejsza wśród samic jest Minka. Jest najstarsza i jako pierwsza podchodzi do jedzenia. Jeśli przepuszcza innych, to tylko dziewięcioletniego Anou, który łaskawie pozwala jej się iskać. To właśnie on rządzi w stadzie. - Typowy macho - śmieją się opiekunowie. - Goni młodsze samczyki, wrzeszczy na samice, ale potrafi też być czuły. Przede wszystkim broni stada. Musi pokazać, że z nim trzeba się liczyć.
W czasie naszej rozmowy Anou podbiega do drzwi, z impetem wspina się po siatce. Krzyczy i szczerzy kły. Ale też wymienia przyjazne fuknięcia z opiekunem. Za to Canaille przyjmuje postawę poddańczą. - Zdarza się, że kładzie się przed człowiekiem i szczebioce jak dziecko - opowiada dokarmiający go pracownik ZOO.
Na wybiegu magoty żyją razem z muflonami. To pozwoliło stworzyć im namiastkę naturalnego środowiska, którym dla obu gatunków są góry.
Na razie trwa ustalanie, kto rządzi na wspólnym wybiegu. Rogacze, choć są we Wrocławiu dłużej, coraz częściej ustępują.
- Walczą niegroźnie, choć widowiskowo. Muflony uciekają przed zmasowanymi atakami małpich samców, a potem role się odwracają i to małpy są gonione. To taka zabawa w policjantów i złodziei - opowiada jeden z pracowników ogrodu.
Któregoś dnia przewodzący stadu muflon pogonił Anou tak gwałtownie, że małpiszon uciekł na ogrodzenie i później chodził jak niepyszny. Wcześniej magoty sprawdziły, że nie warto pokonywać płotu, bo podłączony jest do niego prąd. I choć elektryczny pastuszek ma niewielkie natężenie, to kontakt z nim jest dla zwierząt nieprzyjemny.
Dolce far niente
Między sobą magoty używają języka gestów. Ale komunikują się też głosami. Nawołują się z drzew, obszczekują, pohukują, piszczą. Czasem siedzą naprzeciw siebie i patrzą sobie w oczy. Mają też cały arsenał postękiwań, zgrzytają zębami, a czasem szczękają nimi miarowo.
- Tak jak one uczą się od nas polskich zwrotów, tak my dowiadujemy się, co chcą powiedzieć swoimi odgłosami - mówi Bandzarzewski. - Doskonale potrafią wyrazić nimi swoje emocje. W dodatku każda małpa mówi inaczej, tak jak człowiek. Ale to dopiero początek naszej przygody, poznajemy się coraz lepiej.
Oprócz drzew magoty mają do dyspozycji trawiastą polanę i domek z trzema pomieszczeniami oraz zagrodzoną kilkudziesięciometrową klatką.
Bandzarzewski: - Do czasu nadejścia wiosny muszą się nią zadowolić; w Holandii nawet takiej nie miały. By nauczyć je wracania na noc do domku, używamy prostej metody. Wabimy je jedzeniem. Posiłki dostają o stałej porze, przede wszystkim owoce i warzywa: pomarańcze, banany, jabłka, marchewki, selery, pory, ale też specjalny granulat, który wzbogaca dietę. Bardzo lubią orzechy. A na święta dostały prezent - rodzynki.
Codzienność zwierząt sprowadza się do jedzenia, zabawy i spania. Na razie nie mogą się rozmnażać, bo podano im roczne antykoncepcyjne zastrzyki.
Dyrektor Ratajszczak tłumaczy, że to przejściowe zabezpieczenie. - W przyszłości chcemy powiększyć stado. Bo przecież każdemu hodowcy zależy na przychówku, zwłaszcza w przypadku ginących gatunków. Objęte są programem badawczym rozpoczętym przez Fundację AAP.
Magoty, Gibraltar i Churchill
- Są skażone kontaktem z nami, uzależniły się od ludzi. Obowiązkiem ogrodów zoologicznych jest stworzenie im szansy przeżycia w warunkach jak najbardziej zbliżonych do naturalnych. Tym bardziej, że to my doprowadziliśmy do ich przetrzebienia - przekonuje Radosław Ratajszczak, dyrektor wrocławskiego ZOO. - Populacja magotów w Maroku i Algierii szacowana jest dziś na nie więcej niż 20 tys. osobników.
Ich ojczyzną jest Afryka Północna, ale w śladowej ilości występują też na Gibraltarze, jako jedyne żyjące na wolności małpy na kontynencie europejskim.
- Ale jest to wolność iluzoryczna - przekonuje dyrektor Ratajszczak. - Pięć stad Macaca sylvanus, wąskonosych małp z rodziny makaków, jest utrzymywanych sztucznie w wysokich partiach rezerwatu Skały Gibraltarskiej. Trwają dzięki legendzie mówiącej, że Brytyjczycy pozostaną na półwyspie dopóty, dopóki żyć będą tam magoty. Dlatego w 1942 roku, kiedy pozostało tam już tylko osiem małp, premier Winston Churchill zarządził natychmiastowe uzupełnienie stada osobnikami z Algierii.
Przewodnicy na Gibraltarze opowiadają, że na skale były wtedy tylko samice. Zadowolone z matriarchatu, brutalnie przepędziły przywiezionych im w 1942 r. młodych samców. Dopiero desant silnych, ostrych magocich "facetów" spowodował przedłużenie gatunku. Imperium Brytyjskie mogło odetchnąć. Teraz kolejne już pokolenie żebrze u turystów o smakołyki.
Małpy przyjechały do Polski miesiąc temu i zajęły we wrocławskim ZOO dawne terytorium wilków grzywiastych. Mają od dwóch do dwunastu lat, grube futra i długie kończyny. Wszystkie są rudzielcami, choć różnią się ubarwieniem i mają odmienne, zindywidualizowane rysy. Nie mają ogonów, ale bardzo chwytne wszystkie palce, także u nóg. Poruszają się na czterech łapach i wtedy w kłębie mają ok. pół metra, jednak nie sprawia im kłopotu wyprostowanie ciała i zwinne bieganie tylko na tylnych kończynach. Są też mistrzami nadrzewnych skoków.
Wrocławska ósemka żyła w różnych krajach Europy Zachodniej. Dwuipółletni Canaille został siłą odebrany przez policję Francuzowi, który nie miał zezwolenia na chów małp, ale nie chciał się z nim rozstać. Dwuletnią Granadę złapano na parkingu przy supermarkecie w Hiszpanii. Wałęsała się tam przez kilka dni. Minka i Tyson przetrzymywani byli w klatce z psami. W Maroku mały Ries został brutalnie odebrany matce i sprzedany. Bogata belgijska rodzina trzymała go jako maskotkę. Kiedy podrósł i zaczął szczerzyć groźnie zęby, zaczęto się go bać. Lęk budziła też drobna Tequila, która ugryzła właściciela. Wezna, której imię w języku marokańskich Berberów oznacza "zgrabną o pięknych kształtach", trafiła do niderlandzkiego azylu ze złamanym nosem. Anou spędzał samotnie długie tygodnie w przyczepie samochodowej bez okien. Jest dorodny i w sile wieku, ale czasem łapie się za udo i drży histerycznie pojękując. To pozostałość po traumatycznych kontaktach z człowiekiem.
AAP znaczy małpa
Magoty znają się dopiero pół roku.
- Właściwie nie jest to prawdziwe stado, bo nie są spokrewnione, a to rodziny, żyjące w stadzie, w naturalny sposób budują hierarchię - tłumaczy Marian Bandzarzewski. - Tych osiem sztuk zostało połączonych w centrum rehabilitacji naczelnych w Holandii, w Almere koło Apeldoorn. Prowadząca je fundacja AAP, co po holendersku znaczy po prostu małpa, przez sześć miesięcy dobierała odpowiednie osobniki.
Dobór przeprowadzono obserwując nie tylko magoty. Fundacja AAP zajmuje się też szympansami i gorylami. Łączenie ich w grupy jest równie trudne.
Teraz aklimatyzują się we Wrocławiu. W Almere miały do dyspozycji niewielki wybieg, we Wrocławiu przygotowano dla nich prawie hektar. Z dziką radością hasają po drzewach, wykonując nawet pięciometrowe skoki. Niestraszne też im panujące mrozy. Gdy na dworze było minus 14 stopni Celsjusza, wygrzebywały spod śniegu zamarznięte źdźbła traw.
- To tak dla urozmaicenia diety i czasu - żartuje Radosław Ratajszczak. - Gdy przyszło ochłodzenie, z trudem udało się nam zagonić je do przeznaczonych dla nich pomieszczeń. Choć w naturze przebywają na śniegu, to trochę się o nie baliśmy. Jednak nawet krótka obserwacja pokazała, że czują się u nas dobrze.
Potrafią ze sobą współżyć, a nawet wytworzyły między sobą poważniejsze relacje. Granada matkuje Tequili, choć są w podobnym wieku. Zazwyczaj siedzą koło siebie, przytulają się i wskakują na te same drzewa. Tyson, Ries i Canaille to łobuzy trzymające razem i z przyjemnością droczące się z otoczeniem.
Zabawa w policjantów i złodziei
Najważniejsza wśród samic jest Minka. Jest najstarsza i jako pierwsza podchodzi do jedzenia. Jeśli przepuszcza innych, to tylko dziewięcioletniego Anou, który łaskawie pozwala jej się iskać. To właśnie on rządzi w stadzie. - Typowy macho - śmieją się opiekunowie. - Goni młodsze samczyki, wrzeszczy na samice, ale potrafi też być czuły. Przede wszystkim broni stada. Musi pokazać, że z nim trzeba się liczyć.
W czasie naszej rozmowy Anou podbiega do drzwi, z impetem wspina się po siatce. Krzyczy i szczerzy kły. Ale też wymienia przyjazne fuknięcia z opiekunem. Za to Canaille przyjmuje postawę poddańczą. - Zdarza się, że kładzie się przed człowiekiem i szczebioce jak dziecko - opowiada dokarmiający go pracownik ZOO.
Na wybiegu magoty żyją razem z muflonami. To pozwoliło stworzyć im namiastkę naturalnego środowiska, którym dla obu gatunków są góry.
Na razie trwa ustalanie, kto rządzi na wspólnym wybiegu. Rogacze, choć są we Wrocławiu dłużej, coraz częściej ustępują.
- Walczą niegroźnie, choć widowiskowo. Muflony uciekają przed zmasowanymi atakami małpich samców, a potem role się odwracają i to małpy są gonione. To taka zabawa w policjantów i złodziei - opowiada jeden z pracowników ogrodu.
Któregoś dnia przewodzący stadu muflon pogonił Anou tak gwałtownie, że małpiszon uciekł na ogrodzenie i później chodził jak niepyszny. Wcześniej magoty sprawdziły, że nie warto pokonywać płotu, bo podłączony jest do niego prąd. I choć elektryczny pastuszek ma niewielkie natężenie, to kontakt z nim jest dla zwierząt nieprzyjemny.
Dolce far niente
Między sobą magoty używają języka gestów. Ale komunikują się też głosami. Nawołują się z drzew, obszczekują, pohukują, piszczą. Czasem siedzą naprzeciw siebie i patrzą sobie w oczy. Mają też cały arsenał postękiwań, zgrzytają zębami, a czasem szczękają nimi miarowo.
- Tak jak one uczą się od nas polskich zwrotów, tak my dowiadujemy się, co chcą powiedzieć swoimi odgłosami - mówi Bandzarzewski. - Doskonale potrafią wyrazić nimi swoje emocje. W dodatku każda małpa mówi inaczej, tak jak człowiek. Ale to dopiero początek naszej przygody, poznajemy się coraz lepiej.
Oprócz drzew magoty mają do dyspozycji trawiastą polanę i domek z trzema pomieszczeniami oraz zagrodzoną kilkudziesięciometrową klatką.
Bandzarzewski: - Do czasu nadejścia wiosny muszą się nią zadowolić; w Holandii nawet takiej nie miały. By nauczyć je wracania na noc do domku, używamy prostej metody. Wabimy je jedzeniem. Posiłki dostają o stałej porze, przede wszystkim owoce i warzywa: pomarańcze, banany, jabłka, marchewki, selery, pory, ale też specjalny granulat, który wzbogaca dietę. Bardzo lubią orzechy. A na święta dostały prezent - rodzynki.
Codzienność zwierząt sprowadza się do jedzenia, zabawy i spania. Na razie nie mogą się rozmnażać, bo podano im roczne antykoncepcyjne zastrzyki.
Dyrektor Ratajszczak tłumaczy, że to przejściowe zabezpieczenie. - W przyszłości chcemy powiększyć stado. Bo przecież każdemu hodowcy zależy na przychówku, zwłaszcza w przypadku ginących gatunków. Objęte są programem badawczym rozpoczętym przez Fundację AAP.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
26 głosów
-
Małpich sierot powrót do normalnego życia
jotembi
12.01.10, 19:51
naprawdę bardzo fajny tekst, wielkie dzięki!no i podziękowania też dla prowadzących azylchyba czas się wybrać do wrocka :)»
-
Małpich sierot powrót do normalnego życia
naczelny_rabin_iranu
12.01.10, 21:06
Mój dziadek miał kiedyś taką małpę, franca była ponoć cholernie sprytna.»
-
Małpich sierot powrót do normalnego życia
loppe
13.01.10, 08:38
Wreszcie real life a nie ciągle to "a Niesiołowski powiedział...»
Najczęściej czytane24 htydzień





odtwórz