Obraz śląskiego Rembrandta odnaleziony na poddaszu

Beata Maciejewska
07.01.2010 , aktualizacja: 08.01.2010 12:33
A A A Drukuj
Na poddaszu kościoła Paulinów przy ul. św. Antoniego we Wrocławiu zakonnicy odnaleźli nieznany obraz Michaela Willmanna, najsłynniejszego malarza Śląska. Przedstawia św. Jana Kapistrana, który w 1453 roku odwiedził Wrocław i sprawił, że na placu Solnym zapłonęły stosy. To jedno z ostatnich płócien mistrza.
Odnaleziony obraz Michaela Willmanna przedstawia św. Jana Kapistrana
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Odnaleziony obraz Michaela Willmanna przedstawia św. Jana Kapistrana
Konserwacja obrazu Willmanna, prowadzona przez Jolantę Skrzynecką potrwa do maja
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Konserwacja obrazu Willmanna, prowadzona przez Jolantę Skrzynecką potrwa do maja
Odkrycie obrazu specjaliści uznają za wielką sensację. Willmanna zalicza się do ekstraklasy europejskiego baroku. Jego mistrzami byli Rubens i Rembrandt. Od Rubensa uczył się ekspresji i operowania kolorem, z dzieł Rembrandta zaczerpnął mistrzowskie posługiwanie się światłem i cieniem. We Wrocławiu kolekcję 37 jego obrazów ma Muzeum Narodowe, ale ten, kto chce zobaczyć dzieła mistrza Michaela w kościołach, musi jechać do Trzebnicy, Krzeszowa, albo nawet aż do Warszawy. W tamtejszych świątyniach wiszą "willmanny" wywiezione po wojnie z Lubiąża. Tymczasem Jan Kapistran został wyciągnięty ze strychu kościoła ojców Paulinów przy ul. Św. Antoniego.

- Robiłem tam porządki. Między elementami dekoracji Bożego Grobu zauważyłem czarną płytę. Wyciągnąłem, omiotłem z kurzu i zobaczyłem, że to obraz. Postać była bardzo niewyraźna, ale po atrybutach - krucyfiksie i chorągwi z krzyżem - zorientowałem się, że przedstawia słynnego franciszkańskiego kaznodzieję. Nie wiemy, kiedy obraz trafił na strych. Być może stało się to zaraz po II wojnie światowej. Nowi, polscy wierni wymienili go w ołtarzu bocznym na wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej - opowiada o. Marek Nowacki.

Już pierwsze oględziny, które w Muzeum Miejskim Wrocławia przeprowadził dr Piotr Oszczanowski, historyk sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego wskazały na Willmanna jako autora. - Światłocień, sposób modelowania twarzy, kładzenia pędzlem farby... od razu widać było, że to obraz bardzo dużej klasy. Konsultowałem się dr Andrzejem Koziełem i dr Bożeną Steinborn, wybitnymi znawcami Willmanna, którzy uznali płótno za dzieło "śląskiego Rembrandta" - tłumaczy dr Oszczanowski.

Wiadomo, że franciszkanie, którzy wybudowali kościół św. Antoniego, zamówili do świątyni kilka płócien w warsztacie Willmanna. Dr Oszczanowski: - Były to obrazy św. Antoniego Padewskiego i Ducha Świętego do ołtarza głównego oraz św. Judy Tadeusza i Wilhelma Akwitańskiego do ołtarzy bocznych. Ale warsztat działał jak duże przedsiębiorstwo, te obrazy malowali współpracownicy Willmanna, m.in. pasierb Johann Christoph Liska. Jednak to jedno płótno mistrz postanowił wykonać osobiście, być może ze względu na tematykę.

Święty Jan Kapistran odcisnął mocny ślad w historii Wrocławia. Z okna kamienicy na pl. Solnym (tam gdzie dziś jest cukiernia La Scala) nawoływał w 1453 roku do walki z husytami i Turkami, a potem zmroził serca wrocławian, mówiąc o śmierci i Sądzie Ostatecznym. W efekcie słuchacze rozniecili ogromne ognisko, do którego wrzucali przedmioty zbytku, kości do gry i karty. Kilka miesięcy później spalili też wrocławskich Żydów, oskarżonych o zlecenie kradzieży hostii z kościoła w Długołęce (śledztwo ze strony kościelnej prowadziła komisja złożona z Jana Kapistrana, biskupa wrocławskiego Piotra Nowaka i jednego z kanoników wrocławskich).

Jolanta Skrzynecka, kierowniczka pracowni konserwacji Muzeum Miejskiego Wrocławia: - Płonące stosy zostały uwiecznione na obrazie. Być może na drugim planie zobaczymy jeszcze jakieś elementy krajobrazu Wrocławia. Usuwam dopiero zabrudzenia powierzchniowe i nie wiem jakie niespodzianki przygotował Willmann. Obraz jest bardzo mocno spękany, osypuje się zaprawa z warstwą malarską. Ale do maja odzyska urodę.

W maju paulini przygotowują wielki jubileusz 300-lecia konsekracji kościoła św. Antoniego i wtedy publicznie pokażą dzieło "śląskiego Rembrandta". - Chcemy z wdzięcznością wspomnieć o tych, co tę świątynię budowali i przez lata się nią opiekowali. Należała m.in. do franciszkanów, sióstr elżbietanek i salezjanów - mówi przeor, o. Mariusz Tabulski. - Mimo że miała bardzo dramatyczną historię, jej wyposażenie zachowało się niemal w komplecie. Nawet ławki pochodzą z epoki baroku. Jednak obraz Willmanna jest wyjątkowo cennym klejnotem.

Skarby ze strychu

Obraz Willmanna nie jest jedynym skarbem odkrytym w kościele św. Antoniego. Ojcowie paulini znaleźli tam także barokową rzeźbę św. Antoniego Padewskiego. Wcześniej organizatorzy wystawy "1000 lat Wrocławia" w poszukiwaniu eksponatów przetrząsali zagracone składziki, poddasza i piwnice śląskich świątyń, zamków i bibliotek. Z lamusa bonifratrów wyciągnęli m.in. portret mistrza Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą Erhardta Scultetusa, (tego, który miał przegrać w karty kościół św. Elżbiety), barokowe rzeźby św. Jana Nepomucena i św. Józefa oraz średniowieczne epitafium z namalowaną na desce sceną "Pokłonu Trzech Króli", a na plebani kościoła św. Elżbiety znaleźli XVI-wieczną płytę nagrobną Anny Schmidt.

Więcej o niezwykłych dziejach kościoła, w którym odnaleziono dzieło Willmanna

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów