Wymuszona kontrola habilitacji rektora Andrzejaka

Tomasz Wysocki
23.12.2009 , aktualizacja: 22.12.2009 20:36
A A A Drukuj
Pod naciskiem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Akademia Medyczna zbada pracę habilitacyjną obwinianego o plagiat rektora prof. Ryszarda Andrzejaka.
Ryszard Andrzejak, rektor Akademii Medycznej we Wrocławiu
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Ryszard Andrzejak, rektor Akademii Medycznej we Wrocławiu
SERWISY
W piątek na posiedzeniu rady Wydziału Lekarskiego AM powołano komisję "do oceny zaistnienia przyczyn wznowienia przewodu habilitacyjnego prof. dr. hab. Ryszarda Andrzejaka". - Nazwa dziwaczna, ale rozumiem, że przygotuje ona procedurę habilitacją i wybierze recenzentów, którzy jeszcze raz ocenią pracę rektora - domyśla się jeden z profesorów AM.

- Jakkolwiek komisja by się nie nazywała, ma wszcząć w sprawie habilitacji rektora postępowanie - twardo mówi prof. Osman Achmatowicz, sekretarz Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów.

Prof. Andrzejaka o plagiat habilitacji ponad rok temu oskarżyła "Solidarność '80". Rektor - doktor habilitowany od 1993 r. - miał przepisać ponad 90 fragmentów z prac prof. Witolda Zatońskiego i prof. Jolanty Antonowicz-Juchniewicz. Badanie w serwisie plagiat.pl wykazało też, że ponad 10 proc. tekstu habilitacji pokrywa się z pracami tych dwojga naukowców.

Sprawa trafiła do Ministerstwa Zdrowia i do Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Minister Ewa Kopacz powołała rzecznika dyscyplinarnego, który miał zweryfikować zarzuty wobec profesora. Po kilku miesiącach badań uznał on jednak, że sprawa powinna być umorzona. Nigdy jednak nie ujawniono uzasadnienia tej decyzji.

Inaczej do sprawy podeszła Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów. W kwietniu nakazała bowiem uczelni powtórzyć przewód habilitacyjny rektora. W tej sytuacji powinni być powołani czterej recenzenci, którzy zweryfikują jego jakość i wezmą pod uwagę zarzuty. Do dziś jednak przewodu nie powtórzono, bo dziekan Wydziału Lekarskiego prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz od miesięcy wymienia pisma z Ministerstwem Zdrowia oraz komisją, w których kwestionuje zasadność decyzji tej ostatniej. Resort zdrowia ostatecznie stanął po stronie komisji.

To, że przewód ostatecznie będzie powtórzony, jest najprawdopodobniej efektem zapowiedzi skontrowania przez CK prac habilitacyjnych bronionych na Wydziale Lekarskim AM w ciągu ostatnich trzech-czterech lat. I choć Arkadiusz Förster, rzecznik uczelni, twierdzi, że "to rutynowa kontrola, do jakiej CK ma prawo", to pracownicy AM wiążą decyzję o niej ze wstydliwą i wciąż niezałatwioną sprawą habilitacji rektora.

- To nie przypadek. CK zajęła się habilitacjami po nagłośnieniu spraw Grybosia i Andrzejaka, które władze uczelni starały się zamieść pod dywan. Nie przypominam sobie takiej kontroli w ciągu dziesięciu lat - mówi profesor AM.

Prof. Achmatowicz przyznaje: - Rzeczywiście takie kontrole komisja zarządza rutynowo. Ale bierze także pod uwagę sygnały o nieprawidłowościach przy nadawaniu doktoratów i habilitacji. Dlatego taki podtekst kontroli we Wrocławiu może się pojawić - przyznaje.

Jaki może być efekt kontroli? - W przypadku rażących naruszeń procedury komisja może zawiesić uprawnienia albo nawet odebrać uprawnienia do nadawania stopni naukowych. Oczywiście takich decyzji nie podejmuje się po jednej kontroli, zawsze najpierw zaleca się wprowadzenie programu naprawczego - tłumaczy prof. Achmatowicz.

Komentuje Tomasz Wysocki: Ezopowy język Eskulapa

Nazwa komisji - "do oceny zaistnienia przyczyn wznowienia przewodu habilitacyjnego prof. dr. hab. Ryszarda Andrzejaka" - to jaskrawy przejaw stosunku władz Akademii Medycznej do niewygodnej sprawy plagiatu, o który obwiniany jest jej rektor. Tak jakby dziekan Wydziału Lekarskiego prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz obawiała się nazwać wprost problem wałkowany od miesięcy i chowała istotę sprawy za pokrętną formułą.

Oskarżenie padło ponad rok temu. Sam obwiniany zgłosił sprawę ministrom zdrowia oraz nauki. Błyskawicznie dowiedziała się o niej Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów. Prof. Andrzejak zapewniał wówczas, że to jemu najbardziej zależy na jak najpilniejszym wyjaśnieniu wątpliwości. Powinien mieć więc żal do prof. Antonowicz-Juchniewicz, że formalne ustalenia zajmują jej tyle czasu, a przez to temat ciągle wraca i wywołuje niepochlebne komentarze.

Czy władze Akademii Medycznej musiały zostać postawione pod ścianą, by wziąć się za jej wyjaśnienie? Dziś dla uczelni kłopotliwa już jest nie tylko sama sprawa rektora, ale też sposób jej rozwiązywania.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 30 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    63 głosy