O czym chciałem powiedzieć w XIV LO, ale nie mogłem

Klaus Bachmann, prof. Uniwersytetu Wrocławskiego i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej
20.12.2009 , aktualizacja: 20.12.2009 21:57
A A A Drukuj
Sama obecność symboli nikogo nie powinna razić. Krzyż w XIV Liceum nie oznacza, że wszyscy tam są katolikami i nie zmusza nikogo do tego, aby się za takiego deklarować.
Debata o krzyżach w XIV LO
Fot. Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta
Debata o krzyżach w XIV LO
Kilka dni przed debatą w XIV LO otrzymałem zaproszenie, aby w niej uczestniczyć. Musiałem odmówić, bo w środę mam zajęcia na Uniwersytecie. Kiedy się dowiedziałem o jej przebiegu, zastanawiałem się, co bym tam powiedział. Sprowadza się to do dwóch wątków. Po pierwsze, na pewno bym się cieszył, że dyskusja, która porusza tak wielu ludzi, została rozpoczęta przez uczniów. W sytuacji, kiedy codziennie obserwuję namacalne dowody kompletnego braku umiejętności dyskutowania, przytaczania i obalania argumentów, kiedy na każdym kroku argumentację zastępuje agresja albo zwyczajne chamstwo, fakt, że trojgu uczniów udało się zainicjować debatę o braku neutralności państwa wobec Kościoła katolickiego, jest sporym osiągnięciem. Dotyczy to nie tylko ich samych, ale i szkoły, z dyrektorem i nauczycielami włącznie. Chyba panuje tam atmosfera, która zachęca do dyskusji. Decyzja dyrektora, aby nie zmienić status quo, temu nie zaprzecza - ważne jest, że można kwestionować jego decyzje i skłonić go, aby je uzasadniał publicznie.

Drugi wątek jest bardziej banalny. Gdybym był w XIV LO, to bym powiedział, że Polska jest krajem katolickim. W świetle konstytucji i orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego w Polsce nie ma równouprawnienia między wierzącymi, niewierzącymi i innowiercami. Przestrzeń publiczna odzwierciedla dominację jednej religii nad innymi i nad tymi, którzy nie wierzą i stanowią - w świetle sondaży - mniej niż pięć procent. Tak samo zresztą jak etniczna polska większość dominuje nazewnictwo ulic, placów i obchody państwowe. Czasami, jak w Puńsku na Mazurach albo na Śląsku, istnieją jakieś enklawy mniejszości, ale to nie jest model, który można wprowadzić do każdej szkoły. Widziałem coś takiego na Uniwersytecie w Pittsburgu: każda narodowość ma tam własny kawałek "przestrzeni publicznej" w postaci izby, którą sama urządza. Ale to można robić przy względnej równowadze między różnymi grupami, kiedy nikt nie dominuje. Gdyby to wprowadzić w "czternastce", to krzyż wisiałby w 95 proc. izb, a nasza trójka uczniów znalazłaby się w skansenie - gdzieś w piwnicy miałaby swoją izbę bez krzyża. Dlatego kontestacja o symboliczną obecność mniejszości w przestrzeni publicznej w Polsce wiedzie na manowce. W demokracji państwo nigdy nie będzie traktować wszystkich grup po równo - zawsze liczniejsi, lepiej zorganizowani będą mieli przewagę. Ważniejsze niż równe traktowanie jest prawo do zachowania odrębności. Państwo - do pewnych granic - może ingerować w nasze zachowanie, ale nie może ingerować w to, co mamy myśleć. A symbole - jak krzyż - nie ingerują ani w jedno, ani w drugie. Niebezpieczeństwo zaczyna się, kiedy dyrektor każe uczniom przeżegnać się przy krzyżu albo minister zmusza niewierzących do chodzenia na religię. Sama obecność symboli nikogo nie powinna razić. Krzyż w XIV Liceum nie oznacza, że wszyscy tam są katolikami i nie zmusza nikogo do tego, aby się za takiego deklarować. Symbolizuje dominację katolików w Polsce i to, że katolicy pragną ją w ten sposób demonstrować. To nie jest ani symbol skromności, ani tolerancji - ale groźne to też nie jest.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 90 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

  • Krzyż nie jest groźny pascak 20.12.09, 19:26

    Tylko proszę - nie 'według sondaży'. Wg kościelnych statystyk 95% Polaków jestochrzczonych. Z tego nie wynika ile % jest wierzących, jak bardzo i w co taknaprawdę wierzą. Ochrzczony był »

  • Krzyż nie jest groźny zgrozazgroza 20.12.09, 20:25

    A dlaczego krzyż miałby być groźny? Dla jednych jest symbolem wiary, dla innych kultury. Przestrzeń publiczna jest jednakowo pojemna dla grup posługujących się symbolami i dla grup takich »

  • Ein Volk, ein Fuhrer, eine Religion.... heraldek 21.12.09, 00:08

    .....pojezdz sobie capie po USA i znajdz choc jedna szkole publiczna z krzyzem.....wejdz do szkoly z krzyzem, to cie do niego przygwozdza i wyniosa.....»