KwieKulik, czyli droga od marzeń do sztuki krytycznej
20.12.2009
, aktualizacja: 20.12.2009 15:15
Zaczynali w PRL od oprawy partyjnych uroczystości, potem pokazywali absurdy socjalizmu i wyśmiewali język propagandy politycznej

Akcja KwieKulika "Banan i Granat" z 1985 roku. Autorzy siedzieli w galerii Dziekanka z kubłami na głowie, a ich syn, odsłaniając i zaciągając kotarę, zmieniał rekwizyty w ich rękach oraz na wiadrach. Pojawiły się m.in.: świńskie ryje, siekiera, stłuczona butelka po mleku, figurka kopulującej pary, paszporty
ZOBACZ TAKŻE
- Nie ma ogrzewania, nie ma wystawy (04-02-10, 14:45)
- Wrocławska sztuka w 2009 roku. Podsumowanie (31-12-09, 11:42)
Dokumentacja działań duetu KwieKulik wiedzie widza drogą od marzeń i szczytnych ideałów przez sztukę pasożytniczą i chałturę aż do sztuki krytycznej. Zofia Kulik i Przemysław Kwiek to para uznawana za filar polskiej powojennej awangardy. Wystawa "Forma jest faktem społecznym", pokazana we wrocławskim BWA, to pierwsza tak poważna i całościowa prezentacją ich działań z lat 1971-1987. Opiera się na archiwaliach: projektach, fotografiach, opisach akcji, scenariuszach i tworzonych według nich filmach, a także wideoinstalacjach. Oglądanie zgromadzonego materiału to powrót do czasów PRL, bo KwieKulik za tworzywo swej sztuki obrali ówczesną rzeczywistość.
W zachodnim skrzydle pałacu Hatzfeldów zgromadzono dokumentację tzw. okresu heroicznego artystów, kiedy to dwójka studentów warszawskiej ASP była jeszcze pełna wiary w sprawczą moc artystycznego działania i szczególną rolę socjalistycznego artysty. W skrzydle wschodnim pokazano ich narastające rozczarowanie: zmagania z instytucjami i wykluczenie z oficjalnego rynku sztuki. Całość zamyka dokumentacja niezależnej Pracowni Działań, Dokumentacji i Upowszechniania (PDDiU), prowadzonej przez nich w prywatnym mieszkaniu oraz przygotowana przez Zofię Kulik instalacja wideo złożona z fragmentów propagandowych zdjęć i filmów ukazujących celebrę socjalistycznej władzy.
Kwiek i Kulik już podczas studiów, na fali konceptualizmu, przestali tworzyć obiekty sztuki. Nie rzeźbili w kamieniu, drewnie, glinie ale w materii języka, gestu, koncepcji. Nie tworzyli posągów, ale fotografowali i komentowali. Wymyślali akcje i zapraszali do udziału w nich publiczność. Za Oskarem Hansenem uważali, że nowoczesna sztuka może ulepszyć system. Chcieli - jak rewolucyjni artyści okresu międzywojennego - łamać obowiązujące schematy. Zaczęli od zawłaszczania prac innych artystów w galerii El w Elblągu. Komponując układy z cudzych rzeźb ukuli pojęcie Sztuki Pasożytniczej. Potem zaczęli łączyć doświadczenia różnych dyscyplin sztuki na kształt improwizacji jazzowej. Swoje działania, spektakle, happeningi, manifestacje i gry skrupulatnie dokumentowali, uznając że nawet korespondencja z urzędami jest formą sztuki.
Wystawa uświadamia jednak, że bardzo zależało im na funkcjonowaniu w socjalistycznym mainstreamie, w którym, zgodnie z ustalonym porządkiem murarz murował, krawiec szył, a artysta plastyk upiększał. Na początku lat 70. Kwiek i Kulik zostali dopuszczeni do intratnych chałtur: projektowali znaki graficzne stowarzyszeń, oprawy uroczystości partyjnych i świąt ludowych. Kiedy jednak zaproszono ich do Malmö na wystawę "7 młodych artystów z Polski", wysłali poza cenzurą, pocztą, dwa zdjęcia. Na jednym utrwalili tworzenie godła na zamówienie, które opatrzyli tytułem "Ptak z gipsu do brązu w Barakach Sztuk Plastycznych", a na drugim przedstawili formalny żart jeszcze z czasów studiów, realizację "Człowiek kutas".
Zestawienie obu fotografii w szwedzkim katalogu wywołało w Polsce skandal. KwieKulik zostali pozbawieni paszportów i zabroniono im reprezentowania polskiej sztuki za zagranicą. Od tamtego czasu ich postawa radykalizowała się, coraz częściej pokazywali absurdy socjalizmu, m.in. bawiąc się językiem propagandy. Tematem cyklu obrazów "Skrótowce" są pierwsze litery postulatów, których autorzy nie odważyli się wymówić publicznie, a które nawiązywały do takich skrótów jak PRL czy PZPR. Od 1978 roku działania duetu KwieKulik zaczęły przybierać wymiar akcji protestacyjnych. Taki był np. "Pomnik bez paszportu", czy zainspirowana wypłacaniem w PGR-ach rekompensaty za niedostarczony węgiel akcja "Poetyzacja pragmatyki/Ekwiwalent pieniężny". W 1985 roku w warszawskiej galerii Dziekanka Kwiek wypłacał przybyłym na wernisaż gościom ekwiwalent za brak zapowiadanego performance'u.
Najbardziej przygnębiające wrażenie wywołują prace z końca lat 80. kiedy KwieKulik z szarego papieru pakowego budują pełne smutku "Nastroje", czy też konstruują "Poczwarę semantyczną", opartą na motywie polskiej flagi. W tym czasie duet KwieKulik się rozpada, tak jak system socjalistyczny. Robiąca indywidualną karierę Zofia Kulik staje się gwiazdą, jej prace są ozdobą kolekcji krajowych i zagranicznych prestiżowych wystaw. Te sukcesy przyćmiewają działania Przemysława Kwieka. Duet ma jednak kontynuatorów. Ich następcami są dziś Zbigniew Libera, Tomasz Sikorski, czy Paweł Kwaśniewski. Twarze tych czołowych dziś twórców, młodsze o ćwierć wieku, rozpoznać można w prezentowanych w BWA zdjęciach i filmach.
„Forma jest faktem społecznym” - wystawa w BWA Awangarda, ul. Wita stosza 32, czynna do 7 lutego
W zachodnim skrzydle pałacu Hatzfeldów zgromadzono dokumentację tzw. okresu heroicznego artystów, kiedy to dwójka studentów warszawskiej ASP była jeszcze pełna wiary w sprawczą moc artystycznego działania i szczególną rolę socjalistycznego artysty. W skrzydle wschodnim pokazano ich narastające rozczarowanie: zmagania z instytucjami i wykluczenie z oficjalnego rynku sztuki. Całość zamyka dokumentacja niezależnej Pracowni Działań, Dokumentacji i Upowszechniania (PDDiU), prowadzonej przez nich w prywatnym mieszkaniu oraz przygotowana przez Zofię Kulik instalacja wideo złożona z fragmentów propagandowych zdjęć i filmów ukazujących celebrę socjalistycznej władzy.
Kwiek i Kulik już podczas studiów, na fali konceptualizmu, przestali tworzyć obiekty sztuki. Nie rzeźbili w kamieniu, drewnie, glinie ale w materii języka, gestu, koncepcji. Nie tworzyli posągów, ale fotografowali i komentowali. Wymyślali akcje i zapraszali do udziału w nich publiczność. Za Oskarem Hansenem uważali, że nowoczesna sztuka może ulepszyć system. Chcieli - jak rewolucyjni artyści okresu międzywojennego - łamać obowiązujące schematy. Zaczęli od zawłaszczania prac innych artystów w galerii El w Elblągu. Komponując układy z cudzych rzeźb ukuli pojęcie Sztuki Pasożytniczej. Potem zaczęli łączyć doświadczenia różnych dyscyplin sztuki na kształt improwizacji jazzowej. Swoje działania, spektakle, happeningi, manifestacje i gry skrupulatnie dokumentowali, uznając że nawet korespondencja z urzędami jest formą sztuki.
Wystawa uświadamia jednak, że bardzo zależało im na funkcjonowaniu w socjalistycznym mainstreamie, w którym, zgodnie z ustalonym porządkiem murarz murował, krawiec szył, a artysta plastyk upiększał. Na początku lat 70. Kwiek i Kulik zostali dopuszczeni do intratnych chałtur: projektowali znaki graficzne stowarzyszeń, oprawy uroczystości partyjnych i świąt ludowych. Kiedy jednak zaproszono ich do Malmö na wystawę "7 młodych artystów z Polski", wysłali poza cenzurą, pocztą, dwa zdjęcia. Na jednym utrwalili tworzenie godła na zamówienie, które opatrzyli tytułem "Ptak z gipsu do brązu w Barakach Sztuk Plastycznych", a na drugim przedstawili formalny żart jeszcze z czasów studiów, realizację "Człowiek kutas".
Zestawienie obu fotografii w szwedzkim katalogu wywołało w Polsce skandal. KwieKulik zostali pozbawieni paszportów i zabroniono im reprezentowania polskiej sztuki za zagranicą. Od tamtego czasu ich postawa radykalizowała się, coraz częściej pokazywali absurdy socjalizmu, m.in. bawiąc się językiem propagandy. Tematem cyklu obrazów "Skrótowce" są pierwsze litery postulatów, których autorzy nie odważyli się wymówić publicznie, a które nawiązywały do takich skrótów jak PRL czy PZPR. Od 1978 roku działania duetu KwieKulik zaczęły przybierać wymiar akcji protestacyjnych. Taki był np. "Pomnik bez paszportu", czy zainspirowana wypłacaniem w PGR-ach rekompensaty za niedostarczony węgiel akcja "Poetyzacja pragmatyki/Ekwiwalent pieniężny". W 1985 roku w warszawskiej galerii Dziekanka Kwiek wypłacał przybyłym na wernisaż gościom ekwiwalent za brak zapowiadanego performance'u.
Najbardziej przygnębiające wrażenie wywołują prace z końca lat 80. kiedy KwieKulik z szarego papieru pakowego budują pełne smutku "Nastroje", czy też konstruują "Poczwarę semantyczną", opartą na motywie polskiej flagi. W tym czasie duet KwieKulik się rozpada, tak jak system socjalistyczny. Robiąca indywidualną karierę Zofia Kulik staje się gwiazdą, jej prace są ozdobą kolekcji krajowych i zagranicznych prestiżowych wystaw. Te sukcesy przyćmiewają działania Przemysława Kwieka. Duet ma jednak kontynuatorów. Ich następcami są dziś Zbigniew Libera, Tomasz Sikorski, czy Paweł Kwaśniewski. Twarze tych czołowych dziś twórców, młodsze o ćwierć wieku, rozpoznać można w prezentowanych w BWA zdjęciach i filmach.
„Forma jest faktem społecznym” - wystawa w BWA Awangarda, ul. Wita stosza 32, czynna do 7 lutego
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień



