Czeczeńskich uchodźców czeka deportacja do Rosji

Michał Kokot
17.12.2009 , aktualizacja: 17.12.2009 16:30
A A A Drukuj
Niemal połowa czeczeńskich uchodźców, którzy we wtorek chcieli dostać się pociągiem do Strasburga, może być deportowana do Rosji. Straż Graniczna podejrzewa, że chcieli zostać na stałe na Zachodzie.
Pociąg z uchodźcami zatrzymano na dworcu w Zgorzelcu
Fot. Łukasz Giza/Agencja Gazeta
Pociąg z uchodźcami zatrzymano na dworcu w Zgorzelcu
Uchodźcy twierdzą, że chcieli pojechać do Strasburga tylko na jeden dzień, by tam protestować przeciwko - ich zdaniem - skandalicznym warunkom, w jakich przebywają w ośrodkach w Polsce. Nie udało im się to, bo Straż Graniczna zatrzymała ich w Zgorzelcu - na ostatniej stacji kolejowej przed granicą z Niemcami.

Straż nie daje jednak wiary wersji przedstawianej przez cudzoziemców - że chcieli wyjechać tylko na jeden dzień i zaraz wrócić. - Mieli ze sobą cały ich dobytek. Trudno uwierzyć w to, że na jednodniową demonstrację potrzebne są np. letnie klapki. Byli przygotowani na dłuższy pobyt - mówi Anna Galon, rzeczniczka Nadodrzańskiej Straży Granicznej.

Cudzoziemcy skarżyli się dziennikarzom głównie na to, że oczekując wiele miesięcy na przyznanie statusu uchodźcy, są skazani na wegetację. Nie mogą podjąć legalnej pracy, ani znaleźć mieszkania. A przez okolicznych mieszkańców traktowani są wrogo.

Straż podkreśla, że wśród grupy liczącej 150 osób znajdowało się aż 64 dzieci, także zaledwie kilkuletnich. To miałoby świadczyć o tym, że z Polski zamierzały wyjechać na stałe całe rodziny. Wiadomo też, że cała akcja wyjazdu była skoordynowana. Uchodźcy pochodzili nie tylko z jednego ośrodka w Radomiu, ale też z kilku innych w całym kraju. Jakich? Straż Graniczna nie chce tego zdradzić, zasłaniając się dobrem postępowania.

W czwartek do sądu w Zgorzelcu wpłynęły ostatnie wnioski Straży Granicznej o umieszczenie części uchodźców w tzw. ośrodkach strzeżonych. - Złożyliśmy w sumie 38 takich wniosków. Dotyczą w większości osób, które przebywały na terenie Polski nielegalnie. Część z nich dostała decyzje odmowne w sprawie nadania statusu uchodźcy i powinna już dawno opuścić terytorium kraju, ale tego nie zrobiła. Wnioski dotyczą też osób, które stawiały opór przy opuszczaniu pociągu w Zgorzelcu i zachowywały się agresywnie - mówi Anna Galon.

Osoby te nie będą sądzone za próbę nielegalnego przekroczenia granicy. Straż Graniczna w porozumieniu z prokuraturą nie zamierza ich karać ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu. Może ich jednak czekać deportacja.

- Trafią do ośrodków strzeżonych bądź aresztów deportacyjnych. Zgodnie z prawem mogą tam przebywać maksymalnie rok. Do tego czasu sąd lub szef Urzędu ds. Cudzoziemców zdecydują o ich dalszym losie, czyli deportacji, wszczęciu procedury nadania statusu uchodźcy lub przyznania takiego statusu - mówi Galon.

Sąd w Zgorzelcu na razie wydał postanowienia w sprawie pięciu osób - dwóch rodzin z dziećmi i jednej kobiety samotnie wychowującej dwójkę dzieci. Wkrótce trafią do specjalnego ośrodka strzeżonego w Kętrzynie, w którym będą mogli przebywać razem.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów