Debata o krzyżach w XIV LO - zapis
16.12.2009
, aktualizacja: 17.12.2009 19:04
16 grudnia w XIV LO we Wrocławiu odbyła się głośna w całej Polsce debata nt. obecności krzyży w szkołach. Uczestnicy do porozumienia nie doszli, a jeszcze przed debatą dyrektor ogłosił, że krzyże w szkole i tak zostaną. Przedstawiamy zapis dyskusji.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Debata o krzyżach - wszystkiemu winni dorośli (14-12-09, 09:53)
- Halina Bortnowska proponuje: Księgi zamiast krzyża (07-12-09, 21:02)
- Jednak w "czternastce" krzyże zostają na ścianach (07-12-09, 12:54)
- Licealiści kontra europoseł PiS. Ugody nie będzie (03-11-11, 13:29)
- O czym chciałem powiedzieć w XIV LO, ale nie mogłem (20-12-09, 21:57)
- Maturzyści z XIV LO pozwą europosła Ryszarda Legutkę (18-12-09, 11:49)
- Chcemy żyć w kraju czystych reguł (18-12-09, 13:03)
- Miała być debata o krzyżach w szkole, wyszło show (16-12-09, 20:25)
- Krzyże w szkołach tylko przenośne - w czasie katechezy (07-12-09, 11:13)
- Obecność krzyża w klasie jest problemem drugorzędnym (03-12-09, 18:34)
- A jednak wybuchła awantura o krzyże w "czternastce" (03-12-09, 17:36)
- Młodzi nie chcą krzyża, liceum zrobi salę do religii (02-12-09, 09:00)
- Symbole w szkole: dziś debata o krzyżach w XIV LO (16-12-09, 05:00)
- XIV LO. Wojna o krzyże czy pokojowe pertraktacje? (07-12-09, 05:00)
- Spór o krzyże to konflikt pokoleń, nie wojna religijna (06-12-09, 19:24)
Po jednej stronie stołu zasiedli uczniowie - autorzy petycji, w której domagali się usunięcia symboli krzyża z klas: Zuzanna Niemier, Tomasz Chabinka i Arkadiusz Sadurski. Po drugiej uczniowie, którzy bronili jego obecności: Mateusz Rutkowski, Aleksandra Horowska i Czesław Domarecki.
Obie strony miały prawo do zaproszenia gości. Przeciwników obecności krzyża wsparli filozof prof. Jan Hartman, socjolog nauki dr Piotr Mikiewicz i Michał Syska, redaktor "Krytyki Politycznej". Zwolenników obecności krzyża w szkole: prezes wydawnictwa "Fronda" Tomasz Terlikowski, etyk dr Łukasz Nysler i uczący w XIV LO religii ks. Wojciech Zięba.
Państwo nie może faworyzować jednej religii
Zuzanna Niemier: Postawa państwa powinna charakteryzować się równym dystansem i bezstronnością. Bez przywiązywania wagi do liczby wyznawców tej czy innej religii. Obecność krucyfiksu w szkole została nam narzucona i jest wyrazem poparcia dla religii chrześcijańskiej ze szkodą na dla innych religii. Polskie państwo przyznało uprzywilejowaną pozycję jednej religii, co przekłada się na ingerencję w prawo ludzi do wolności sumienia i wyznania, a także w prawo do wychowania nas przez rodziców w zgodzie z ich przekonaniami moralnymi i religijnymi. To forma dyskryminacji wobec niekatolików. Wyróżnianie jednej religii daje uczniom szkół państwowych poczucie, że państwo identyfikuje się z jedną określoną wiarą, a szkoła nie powinna być miejscem działań misjonarskich. Powinna być miejscem spotkań różnych wyznań, a państwo powinno powstrzymać się od narzucania, nawet w sposób pośredni, jednej wiary.
Michał Syska: Nie jestem przeciwnikiem wieszania krzyży w szkołach. Jestem zwolennikiem szkoły przyjaznej i otwartej dla wszystkich uczniów, którzy wyznają różne religie, bądź nie wyznają żadnej. Gwarantuje to polska konstytucja, która mówi, że państwo jest bezstronne światopoglądowo. Szkoła publiczna jest formą działalności państwa, dlatego państwo musi być przyjazne wobec wszystkich. Nie może faworyzować jednej religii i dawać do zrozumienia tym, którzy jej nie wyznają, że są obywatelami drugiej kategorii. Demokracja to nie tylko rządy większości. Prawdziwym testem demokracji jest to, czy większość potrafi z empatią zapewnić mniejszości godne życie we wspólnocie.
Prof. Jan Hartman: To nie jest spór osób wierzących z niewierzącymi. W bardzo wielu krajach, gdzie panuje zgoda, że przestrzeń publiczna powinna być wolna od symboli religijnych, takie rozwiązanie wspierają również osoby głęboko wierzące. Także w Polsce jednym z liderów walki o świeckość przestrzeni publicznej jest środowisko Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Bo jest to tak naprawdę spór o bezstronność światopoglądową i religijną państwa. Nieobecność krzyży w szkole nie będzie zwycięstwem którejkolwiek ze stron sporu światopoglądowego. Będzie oznaczać neutralność i pokorę wobec praw wszystkich zróżnicowanych w swoich poglądach obywateli.
Nie rozumiecie znaczenia krzyża
Dr Łukasz Nysler: Fakt, że domagacie się zdjęcia krzyża, świadczy o tym, że jego znaczenia nie rozumiecie, a wartości nie doceniacie. W imię wolności proszę was: pozwólcie nam, katolikom, publicznie wyrażać nasze przekonania religijne. Pozwólcie nam cieszyć się wolnością. Nie przypominajcie nam czasów, kiedy publicznie prezentowanie wiary katolickiej było, delikatnie mówiąc, źle odbierane. W imię tolerancji proszę was: znoście cierpliwie publiczną obecność symboli, z którymi się nie utożsamiacie, które, jak sami przyznajecie, są wam obojętne. Uszanujcie fakt, że dla wielu osób symbol ten tak wiele znaczy, że tak wielu osobom zależy, by w kilku salach waszej szkoły symbol ten był obecny. W imię pluralizmu proszę was: żyjmy razem jako pełnoprawni członkowie tej samej społeczności. Pluralizm nie polega na światopoglądowej neutralności przestrzeni publicznej, pluralizm polega na tym, że pozwalamy różnym tożsamościom swobodnie się manifestować.
Dr Tomasz Terlikowski: Nie ma możliwości, by państwo traktowało wszystkie religie tak samo. Dlaczego? No choćby dlatego, że odpoczywamy w niedzielę. I nie jest to przypadek. To element tradycji religijnej, kulturowej i cywilizacyjnej naszego państwa. To chrześcijaństwo stworzyło Polskę i Europę. To chrześcijaństwo stworzyło taki uniwersytet i szkołę, jakie znamy. Macie państwo ogromne szczęście, że żyjecie w państwie o tradycji chrześcijańskiej. W żadnym innym tej debaty by nie było.
Ks. Wojciech Zięba: Najpierw proszę o przyjęcie mnie do koła młodych racjonalistów. Prośbę motywuje tym, że w młodości na piątkę napisałem pracę "Asymptotyka optymalna empirycznych estymatorów bayesowskich". W duchu tolerancji proszę mnie uznać za młodego inaczej. Chcę tym podkreślić uzurpację pojęcia ratio - rozum, które zostało przejęte przez drugą stronę. Mamy tym samym podział na racjonalistów, czyli mających rację, i tych troszkę przygłupich. Ale nazywajmy rzeczy po imieniu: są ludzie wierzący i niewierzący, chrześcijanie i niechrześcijanie. W gazecie czytam, że Arek i Tomek mówią, że tak jak w czasach, gdy wieszano portrety Stalina, państwo kojarzyło się z określoną ideologią, tak teraz też promuje jedną religię. Kiedy usłyszały to znajome starsze panie, to podskoczyły pod sufit. I jedna z nich mi powiedziała: "Ja byłam nauczycielką w latach 50. Jeden z uczniów zdjął portret Stalina, a na drugi dzień zniknął i do dzisiaj nie wiadomo, co z nim jest".
Czy tak wygląda katolicki terror?
Mateusz Rutkowski: W jednym z wywiadów koledzy porównali krzyż do portretów Stalina. Gdybyśmy rzeczywiście zachowywali się jak komuniści, to wasza trójka od trzech tygodni byłaby w miejscu przez nikogo nieznanym. Tymczasem brylujecie w mediach, przedstawiając się jako uciskana mniejszość, a teraz spotykacie się z nami na spokojnej debacie. Czy tak waszym zdaniem wygląda katolicki terror?
Tomasz Chabinka: Nie porównywaliśmy krzyża do portretów Stalina. To uproszczenie. Zwracaliśmy jedynie uwagę, że w obu przypadkach państwo wiesza na ścianie symbole jakiejś ideologii.
Czesław Domarecki: Ale krzyż nie jest wieszany przez państwo. Państwo jedynie pozwala na jego wieszanie. Równie dobrze możemy powiedzieć, że pusta ściana jest zakamuflowanym symbolem ateizmu, a przecież państwo powinno być neutralne światopoglądowo.
Piotr Minkiewicz: Co powiedzielibyście na takie zdanie: opór wobec krzyża w szkole nie jest oporem przeciwko religijności czy chrześcijańskiemu światopoglądowi Polaków, ale sprzeciwem wobec symboliki niepasującej do szkoły, siłą narzucanej przez instytucje.
Aleksandra Horowska: Szkoła jest miejscem wychowania przyszłych pokoleń Polaków. To znaczy, że musi dbać o to, by nowe pokolenia pamiętały o polskiej tradycji, z którą niewątpliwie krzyż się wiąże. Nie można mówić o krzyżu wyłącznie jako o symbolu religijnym. To także symbol, pod którym Polska powstawała, rozwijała się, pod którym się jednoczyła i pod którym się wyzwalała z niewoli. Nie można o tym zapominać.
Michał Syska: Faktycznie, szkoła powinna pełnić taką funkcję. Powinna to jednak czynić na lekcjach historii. To miejsce, by mówić o polskiej tradycji, znaczeniu wierzeń dla naszych dziejów. Na takich lekcjach tę wiedzę mogą na równych prawach pozyskiwać ludzie różnych wyznań i ci bezwyznaniowi. A księdzu chciałbym pogratulować kpin z nazwy organizacji [Stowarzyszenia Racjonalistów Polskich - przyp. red.]. Nie wiem jak ksiądz by się czuł, gdyby ktoś z nas żartował sobie z wyznawanych przez niego wartości czy reprezentowanej instytucji...
Demokracja powstała w sporze, często bardzo krwawym
Prof. Jan Hartman: Przede wszystkim chciałem wyrazić uczucie zażenowania, że kojarzy się nas z komunistami. To nie jest język, którym chcielibyśmy rozmawiać. My nie wypominamy, że państwo macie coś wspólnego z inkwizycją. Chciałem również zaprotestować przeciwko tezie pana redaktora Terlikowskiego, że swobody liberalno-demokratyczne są zasługą chrześcijaństwa. Demokracja powstała w sporze, często bardzo krwawym, właśnie z instytucjami chrześcijańskimi. Nie róbmy zatem takich wycieczek historycznych. Dr Nysler zaapelował, by w imię tolerancji chronić krzyże w przestrzeni publicznej. To ważne. Jednak zasada rządu ograniczonego gwarantuje, że rząd nie wciela w życie swoich wyobrażeń o tym, czym jest dobre życie, w jaki sposób powinni je wieść obywatele, ani nie faworyzuje jakiejkolwiek religii. Naczelna zasada rozdziału Kościoła do państwa polega na tym, że nie wieszamy godła państwowego w Kościołach i nie profanujemy w ten sposób przestrzeni sakralnej. W imię symetrii nie sakralizujmy zatem przestrzeni świeckiej. To obustronny interes.
Tomasz Terlikowski: To nie państwo wiesza krzyże w szkołach, w Polsce krzyże wieszają uczniowie i nauczyciele. Zatem mówienie, że państwo cokolwiek wiesza, jest po prostu nieprawdą i szkoda, że tak szacowny profesor próbuje wprowadzić nas w błąd.
Obie strony miały prawo do zaproszenia gości. Przeciwników obecności krzyża wsparli filozof prof. Jan Hartman, socjolog nauki dr Piotr Mikiewicz i Michał Syska, redaktor "Krytyki Politycznej". Zwolenników obecności krzyża w szkole: prezes wydawnictwa "Fronda" Tomasz Terlikowski, etyk dr Łukasz Nysler i uczący w XIV LO religii ks. Wojciech Zięba.
Państwo nie może faworyzować jednej religii
Zuzanna Niemier: Postawa państwa powinna charakteryzować się równym dystansem i bezstronnością. Bez przywiązywania wagi do liczby wyznawców tej czy innej religii. Obecność krucyfiksu w szkole została nam narzucona i jest wyrazem poparcia dla religii chrześcijańskiej ze szkodą na dla innych religii. Polskie państwo przyznało uprzywilejowaną pozycję jednej religii, co przekłada się na ingerencję w prawo ludzi do wolności sumienia i wyznania, a także w prawo do wychowania nas przez rodziców w zgodzie z ich przekonaniami moralnymi i religijnymi. To forma dyskryminacji wobec niekatolików. Wyróżnianie jednej religii daje uczniom szkół państwowych poczucie, że państwo identyfikuje się z jedną określoną wiarą, a szkoła nie powinna być miejscem działań misjonarskich. Powinna być miejscem spotkań różnych wyznań, a państwo powinno powstrzymać się od narzucania, nawet w sposób pośredni, jednej wiary.
Michał Syska: Nie jestem przeciwnikiem wieszania krzyży w szkołach. Jestem zwolennikiem szkoły przyjaznej i otwartej dla wszystkich uczniów, którzy wyznają różne religie, bądź nie wyznają żadnej. Gwarantuje to polska konstytucja, która mówi, że państwo jest bezstronne światopoglądowo. Szkoła publiczna jest formą działalności państwa, dlatego państwo musi być przyjazne wobec wszystkich. Nie może faworyzować jednej religii i dawać do zrozumienia tym, którzy jej nie wyznają, że są obywatelami drugiej kategorii. Demokracja to nie tylko rządy większości. Prawdziwym testem demokracji jest to, czy większość potrafi z empatią zapewnić mniejszości godne życie we wspólnocie.
Prof. Jan Hartman: To nie jest spór osób wierzących z niewierzącymi. W bardzo wielu krajach, gdzie panuje zgoda, że przestrzeń publiczna powinna być wolna od symboli religijnych, takie rozwiązanie wspierają również osoby głęboko wierzące. Także w Polsce jednym z liderów walki o świeckość przestrzeni publicznej jest środowisko Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Bo jest to tak naprawdę spór o bezstronność światopoglądową i religijną państwa. Nieobecność krzyży w szkole nie będzie zwycięstwem którejkolwiek ze stron sporu światopoglądowego. Będzie oznaczać neutralność i pokorę wobec praw wszystkich zróżnicowanych w swoich poglądach obywateli.
Nie rozumiecie znaczenia krzyża
Dr Łukasz Nysler: Fakt, że domagacie się zdjęcia krzyża, świadczy o tym, że jego znaczenia nie rozumiecie, a wartości nie doceniacie. W imię wolności proszę was: pozwólcie nam, katolikom, publicznie wyrażać nasze przekonania religijne. Pozwólcie nam cieszyć się wolnością. Nie przypominajcie nam czasów, kiedy publicznie prezentowanie wiary katolickiej było, delikatnie mówiąc, źle odbierane. W imię tolerancji proszę was: znoście cierpliwie publiczną obecność symboli, z którymi się nie utożsamiacie, które, jak sami przyznajecie, są wam obojętne. Uszanujcie fakt, że dla wielu osób symbol ten tak wiele znaczy, że tak wielu osobom zależy, by w kilku salach waszej szkoły symbol ten był obecny. W imię pluralizmu proszę was: żyjmy razem jako pełnoprawni członkowie tej samej społeczności. Pluralizm nie polega na światopoglądowej neutralności przestrzeni publicznej, pluralizm polega na tym, że pozwalamy różnym tożsamościom swobodnie się manifestować.
Dr Tomasz Terlikowski: Nie ma możliwości, by państwo traktowało wszystkie religie tak samo. Dlaczego? No choćby dlatego, że odpoczywamy w niedzielę. I nie jest to przypadek. To element tradycji religijnej, kulturowej i cywilizacyjnej naszego państwa. To chrześcijaństwo stworzyło Polskę i Europę. To chrześcijaństwo stworzyło taki uniwersytet i szkołę, jakie znamy. Macie państwo ogromne szczęście, że żyjecie w państwie o tradycji chrześcijańskiej. W żadnym innym tej debaty by nie było.
Ks. Wojciech Zięba: Najpierw proszę o przyjęcie mnie do koła młodych racjonalistów. Prośbę motywuje tym, że w młodości na piątkę napisałem pracę "Asymptotyka optymalna empirycznych estymatorów bayesowskich". W duchu tolerancji proszę mnie uznać za młodego inaczej. Chcę tym podkreślić uzurpację pojęcia ratio - rozum, które zostało przejęte przez drugą stronę. Mamy tym samym podział na racjonalistów, czyli mających rację, i tych troszkę przygłupich. Ale nazywajmy rzeczy po imieniu: są ludzie wierzący i niewierzący, chrześcijanie i niechrześcijanie. W gazecie czytam, że Arek i Tomek mówią, że tak jak w czasach, gdy wieszano portrety Stalina, państwo kojarzyło się z określoną ideologią, tak teraz też promuje jedną religię. Kiedy usłyszały to znajome starsze panie, to podskoczyły pod sufit. I jedna z nich mi powiedziała: "Ja byłam nauczycielką w latach 50. Jeden z uczniów zdjął portret Stalina, a na drugi dzień zniknął i do dzisiaj nie wiadomo, co z nim jest".
Czy tak wygląda katolicki terror?
Mateusz Rutkowski: W jednym z wywiadów koledzy porównali krzyż do portretów Stalina. Gdybyśmy rzeczywiście zachowywali się jak komuniści, to wasza trójka od trzech tygodni byłaby w miejscu przez nikogo nieznanym. Tymczasem brylujecie w mediach, przedstawiając się jako uciskana mniejszość, a teraz spotykacie się z nami na spokojnej debacie. Czy tak waszym zdaniem wygląda katolicki terror?
Tomasz Chabinka: Nie porównywaliśmy krzyża do portretów Stalina. To uproszczenie. Zwracaliśmy jedynie uwagę, że w obu przypadkach państwo wiesza na ścianie symbole jakiejś ideologii.
Czesław Domarecki: Ale krzyż nie jest wieszany przez państwo. Państwo jedynie pozwala na jego wieszanie. Równie dobrze możemy powiedzieć, że pusta ściana jest zakamuflowanym symbolem ateizmu, a przecież państwo powinno być neutralne światopoglądowo.
Piotr Minkiewicz: Co powiedzielibyście na takie zdanie: opór wobec krzyża w szkole nie jest oporem przeciwko religijności czy chrześcijańskiemu światopoglądowi Polaków, ale sprzeciwem wobec symboliki niepasującej do szkoły, siłą narzucanej przez instytucje.
Aleksandra Horowska: Szkoła jest miejscem wychowania przyszłych pokoleń Polaków. To znaczy, że musi dbać o to, by nowe pokolenia pamiętały o polskiej tradycji, z którą niewątpliwie krzyż się wiąże. Nie można mówić o krzyżu wyłącznie jako o symbolu religijnym. To także symbol, pod którym Polska powstawała, rozwijała się, pod którym się jednoczyła i pod którym się wyzwalała z niewoli. Nie można o tym zapominać.
Michał Syska: Faktycznie, szkoła powinna pełnić taką funkcję. Powinna to jednak czynić na lekcjach historii. To miejsce, by mówić o polskiej tradycji, znaczeniu wierzeń dla naszych dziejów. Na takich lekcjach tę wiedzę mogą na równych prawach pozyskiwać ludzie różnych wyznań i ci bezwyznaniowi. A księdzu chciałbym pogratulować kpin z nazwy organizacji [Stowarzyszenia Racjonalistów Polskich - przyp. red.]. Nie wiem jak ksiądz by się czuł, gdyby ktoś z nas żartował sobie z wyznawanych przez niego wartości czy reprezentowanej instytucji...
Demokracja powstała w sporze, często bardzo krwawym
Prof. Jan Hartman: Przede wszystkim chciałem wyrazić uczucie zażenowania, że kojarzy się nas z komunistami. To nie jest język, którym chcielibyśmy rozmawiać. My nie wypominamy, że państwo macie coś wspólnego z inkwizycją. Chciałem również zaprotestować przeciwko tezie pana redaktora Terlikowskiego, że swobody liberalno-demokratyczne są zasługą chrześcijaństwa. Demokracja powstała w sporze, często bardzo krwawym, właśnie z instytucjami chrześcijańskimi. Nie róbmy zatem takich wycieczek historycznych. Dr Nysler zaapelował, by w imię tolerancji chronić krzyże w przestrzeni publicznej. To ważne. Jednak zasada rządu ograniczonego gwarantuje, że rząd nie wciela w życie swoich wyobrażeń o tym, czym jest dobre życie, w jaki sposób powinni je wieść obywatele, ani nie faworyzuje jakiejkolwiek religii. Naczelna zasada rozdziału Kościoła do państwa polega na tym, że nie wieszamy godła państwowego w Kościołach i nie profanujemy w ten sposób przestrzeni sakralnej. W imię symetrii nie sakralizujmy zatem przestrzeni świeckiej. To obustronny interes.
Tomasz Terlikowski: To nie państwo wiesza krzyże w szkołach, w Polsce krzyże wieszają uczniowie i nauczyciele. Zatem mówienie, że państwo cokolwiek wiesza, jest po prostu nieprawdą i szkoda, że tak szacowny profesor próbuje wprowadzić nas w błąd.
Arkadiusz Szadurski: Państwo im na to pozwala, czym daje zgodę na wyróżnianie jednej tylko religii, a tym samym zakłóca zagwarantowaną neutralność światopoglądową.
Czesław Domarecki: W Polsce istnieje prawo nie tylko do wieszania krzyży, ale i innych symboli religijnych. Jeśli w naszej szkole są przedstawiciele jakiejś innej religii, to również oni mają prawo do powieszenia na ścianie czy to gwiazdy Dawida, czy Półksiężyca, czy symbolu jakiejkolwiek innej religii uznawanej przez państwo polskie. Nieistnienie tych symboli na ścianach naszych klas oznacza, że albo innych wyznawców w szkole nie ma, albo nie przejawiają oni takiej inicjatywy.
Zuzanna Niemier: Zarzuca się nam, że próbujemy komukolwiek zabraniać wyrażania swoich poglądów. To nieprawda. Każdy może to robić, nosząc naszywkę na plecaku, krzyżyk na szyi czy posiadając nalepkę na samochodzie. Uważamy jednak, że przestrzeń instytucji publicznych powinna być od nich wolna. Debata powinna się w niej odbywać, ale instytucja nie powinna zajmować w niej żadnego stanowiska.
Państwo neutralne światopoglądowo nie jest możliwe
Tomasz Terlikowski: We Francji, która jest stawiana przez wielu zwolenników neutralności światopoglądowej za wzór, dziewczyna muzułmanka, która chce przyjść do szkoły w chuście na głowie, nie jest wpuszczana właśnie w imię wolności przestrzeni publicznej od symboli religijnych. Zbyt duży i zbyt widoczny krzyżyk na szyi też jest nielegalny, bo może kogoś urazić i naruszać laickość państwa. Bardzo łatwo takie zapisy rozszerzać w nieskończoność i odbierać ludziom ich fundamentalne prawa. Chrześcijanin czy muzułmanin nie jest chrześcijaninem czy muzułmaninem tylko u siebie w domu, jest nim zawsze, także wtedy, gdy wchodzi do budynku publicznego, gdy chodzi do szkoły. Jeśli odbierzecie nam prawo do publicznego bycia chrześcijanami, złamiecie fundamentalną zasadę wolności wyznania.
Dr Łukasz Nysler: Swoje pytanie chciałem skierować do doktora Mikiewicza, socjologa edukacji. Wydaje mi się, że państwo neutralne światopoglądowo nie jest możliwe. Każde państwo, które opiera się na pewnych wartościach, wspiera jedne zachowania i wyklucza bądź ogranicza inne. Podobnie rzecz ma się ze szkołą. Na czym miałaby polegać jej neutralność?
Dr Piotr Mikiewicz: Mamy tu słuszne założenie, że nie ma szkoły wolnej od indoktrynacji. I to właśnie jest problemem. Czy symbolika religijna w klasie mieści się w pewnej definicji wychowania szkolnego, czy nie? Zgoda, w polskim społeczeństwie mamy tradycję jak najbardziej religijną. Ale używając bardzo niskiego argumentu, można też powiedzieć, że w naszym społeczeństwie bardzo ważną rolę zajmuje wódka. Jeśli więc szukalibyśmy tego, co jest przez wielu Polaków traktowane jako element ich codziennego funkcjonowania, dałoby się znaleźć bardzo wiele rzeczy, które moglibyśmy takimi symbolami uczynić.
Tomasz Terlikowski: Chciałem bardzo podziękować za porównanie chrześcijaństwa do wódki. To pokazuje, jakie są pana poglądy.
Szacunek czy tolerancja?
Arkadiusz Szadurski: Jedną z funkcji szkoły jest tworzenie wspólnoty opartej na umowie pomiędzy jej pełnoprawnymi członkami. Jeśli część tej wspólnoty jest wyróżniana poprzez umieszczanie jej symbolu na ścianie, to o równości wobec praw mowy już nie ma.
Czesław Domarecki: Jestem uczniem klasy o profilu humanistycznym Salą, w której odbywają się moje lekcje wychowawcze, jest sala do matematyki. Na jej ścianach wiszą funkcje trygonometryczne, czy uczniowie, który mają gorszą ocenę z matematyki, nie powinni się czuć dyskryminowani? Idąc drogą zaproponowaną przez kolegów, dochodzimy do właśnie takich absurdów.
Zuzanna Niemier: Przebywając w polskiej szkole, wszyscy musimy podporządkować się państwu. Stąd obecność godła w klasach jest uzasadniona, a w sali do matematyki również tablic trygonometrycznych.
Czesław Domarecki: Rozmawiamy o tolerancji, ja zaś chciałbym wprowadzić do rozmowy pojęcie szacunku. Szacunek różni się od tolerancji m.in. tym, że nie jest jedynie bierną akceptacją, ale próbą zrozumienia poglądów i respektowaniem uczuć innych ludzi. My szanujemy ateistów, a sami jesteśmy przez nich zaledwie tolerowani. Szacunek zakładałby zrozumienie, którego nie znajduję ani w dyskutowanej petycji, ani argumentach strony przeciwnej. Pytanie brzmi: Czy jest w was szacunek?
Prof. Jan Hartman: Pytanie sugeruje, że brakuje nam pewnych cnót. Wracamy więc na drogę argumentów ad personam. Ale wracając do meritum: to, że tak ważne w liberalnej demokracji jest uwolnienie przestrzeni publicznej od wszelkich symboli, nie tylko religijnych, ale również politycznych, jest wynikiem traumy, które przeżyły społeczeństwa europejskie w okresie reformacji i później walk religijnych. Właśnie w ich wyniku powstała idea tolerancji, która jest ideą minimalistyczną. Wzywa jedynie do powstrzymania się od przemocy w stosunku do tych, którzy, jak sądzimy, żyją i wierzą inaczej niż my, a nawet są od nas gorsi. Tolerancja to w życiu publicznym za mało, ale to warunek bezpieczeństwa. Powinniśmy szanować siebie nawzajem, ale - tu wyjawię bolesną regułę - szacunek nie jest obowiązkiem. Obowiązkiem jest tolerancja.
Dla panów mam pistolety, a dla Zuzi misia
Tomasz Chabinka: Próbuje się nam udowodnić, że chcemy walczyć z religią i jesteśmy wrogami moralności chrześcijańskiej. Zwolennicy obecności krzyża krzyczą, że też chcą być tolerowani, ale naszym zdaniem tolerancja polega na równym traktowaniu przez państwo wszystkich, a nie na tym, że większość ma prawo decydować o mniejszości. A tak właśnie odbieram definicję drugiej strony: większość społeczeństwa jest katolikami, dlatego mniejszość nie ma prawa zabronić jej wieszania krzyża, bo w ten sposób wyrażają swoje poglądy.
Ks. Wojciech Zięba: Po pierwsze, przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, jednak nie wycofuję się ze swoich słów. Po drugie, jako Święty Mikołaj przyniosłem prezenty. I poważne, i krotochwilne. Wspaniałą książkę "Chrześcijańska Europa", napisaną przez ortodoksyjnego Żyda. Ale ponieważ to był pojedynek, to dla panów mam pistolety, a misia dla Zuzi.
Prof. Jan Hartman: Proszę państwa, nie infantylizujmy tej sprawy. Poczujcie się państwo dorośli...
** Wypowiedzi są nieautoryzowane, skróty pochodzą od redakcji.
Czesław Domarecki: W Polsce istnieje prawo nie tylko do wieszania krzyży, ale i innych symboli religijnych. Jeśli w naszej szkole są przedstawiciele jakiejś innej religii, to również oni mają prawo do powieszenia na ścianie czy to gwiazdy Dawida, czy Półksiężyca, czy symbolu jakiejkolwiek innej religii uznawanej przez państwo polskie. Nieistnienie tych symboli na ścianach naszych klas oznacza, że albo innych wyznawców w szkole nie ma, albo nie przejawiają oni takiej inicjatywy.
Zuzanna Niemier: Zarzuca się nam, że próbujemy komukolwiek zabraniać wyrażania swoich poglądów. To nieprawda. Każdy może to robić, nosząc naszywkę na plecaku, krzyżyk na szyi czy posiadając nalepkę na samochodzie. Uważamy jednak, że przestrzeń instytucji publicznych powinna być od nich wolna. Debata powinna się w niej odbywać, ale instytucja nie powinna zajmować w niej żadnego stanowiska.
Państwo neutralne światopoglądowo nie jest możliwe
Tomasz Terlikowski: We Francji, która jest stawiana przez wielu zwolenników neutralności światopoglądowej za wzór, dziewczyna muzułmanka, która chce przyjść do szkoły w chuście na głowie, nie jest wpuszczana właśnie w imię wolności przestrzeni publicznej od symboli religijnych. Zbyt duży i zbyt widoczny krzyżyk na szyi też jest nielegalny, bo może kogoś urazić i naruszać laickość państwa. Bardzo łatwo takie zapisy rozszerzać w nieskończoność i odbierać ludziom ich fundamentalne prawa. Chrześcijanin czy muzułmanin nie jest chrześcijaninem czy muzułmaninem tylko u siebie w domu, jest nim zawsze, także wtedy, gdy wchodzi do budynku publicznego, gdy chodzi do szkoły. Jeśli odbierzecie nam prawo do publicznego bycia chrześcijanami, złamiecie fundamentalną zasadę wolności wyznania.
Dr Łukasz Nysler: Swoje pytanie chciałem skierować do doktora Mikiewicza, socjologa edukacji. Wydaje mi się, że państwo neutralne światopoglądowo nie jest możliwe. Każde państwo, które opiera się na pewnych wartościach, wspiera jedne zachowania i wyklucza bądź ogranicza inne. Podobnie rzecz ma się ze szkołą. Na czym miałaby polegać jej neutralność?
Dr Piotr Mikiewicz: Mamy tu słuszne założenie, że nie ma szkoły wolnej od indoktrynacji. I to właśnie jest problemem. Czy symbolika religijna w klasie mieści się w pewnej definicji wychowania szkolnego, czy nie? Zgoda, w polskim społeczeństwie mamy tradycję jak najbardziej religijną. Ale używając bardzo niskiego argumentu, można też powiedzieć, że w naszym społeczeństwie bardzo ważną rolę zajmuje wódka. Jeśli więc szukalibyśmy tego, co jest przez wielu Polaków traktowane jako element ich codziennego funkcjonowania, dałoby się znaleźć bardzo wiele rzeczy, które moglibyśmy takimi symbolami uczynić.
Tomasz Terlikowski: Chciałem bardzo podziękować za porównanie chrześcijaństwa do wódki. To pokazuje, jakie są pana poglądy.
Szacunek czy tolerancja?
Arkadiusz Szadurski: Jedną z funkcji szkoły jest tworzenie wspólnoty opartej na umowie pomiędzy jej pełnoprawnymi członkami. Jeśli część tej wspólnoty jest wyróżniana poprzez umieszczanie jej symbolu na ścianie, to o równości wobec praw mowy już nie ma.
Czesław Domarecki: Jestem uczniem klasy o profilu humanistycznym Salą, w której odbywają się moje lekcje wychowawcze, jest sala do matematyki. Na jej ścianach wiszą funkcje trygonometryczne, czy uczniowie, który mają gorszą ocenę z matematyki, nie powinni się czuć dyskryminowani? Idąc drogą zaproponowaną przez kolegów, dochodzimy do właśnie takich absurdów.
Zuzanna Niemier: Przebywając w polskiej szkole, wszyscy musimy podporządkować się państwu. Stąd obecność godła w klasach jest uzasadniona, a w sali do matematyki również tablic trygonometrycznych.
Czesław Domarecki: Rozmawiamy o tolerancji, ja zaś chciałbym wprowadzić do rozmowy pojęcie szacunku. Szacunek różni się od tolerancji m.in. tym, że nie jest jedynie bierną akceptacją, ale próbą zrozumienia poglądów i respektowaniem uczuć innych ludzi. My szanujemy ateistów, a sami jesteśmy przez nich zaledwie tolerowani. Szacunek zakładałby zrozumienie, którego nie znajduję ani w dyskutowanej petycji, ani argumentach strony przeciwnej. Pytanie brzmi: Czy jest w was szacunek?
Prof. Jan Hartman: Pytanie sugeruje, że brakuje nam pewnych cnót. Wracamy więc na drogę argumentów ad personam. Ale wracając do meritum: to, że tak ważne w liberalnej demokracji jest uwolnienie przestrzeni publicznej od wszelkich symboli, nie tylko religijnych, ale również politycznych, jest wynikiem traumy, które przeżyły społeczeństwa europejskie w okresie reformacji i później walk religijnych. Właśnie w ich wyniku powstała idea tolerancji, która jest ideą minimalistyczną. Wzywa jedynie do powstrzymania się od przemocy w stosunku do tych, którzy, jak sądzimy, żyją i wierzą inaczej niż my, a nawet są od nas gorsi. Tolerancja to w życiu publicznym za mało, ale to warunek bezpieczeństwa. Powinniśmy szanować siebie nawzajem, ale - tu wyjawię bolesną regułę - szacunek nie jest obowiązkiem. Obowiązkiem jest tolerancja.
Dla panów mam pistolety, a dla Zuzi misia
Tomasz Chabinka: Próbuje się nam udowodnić, że chcemy walczyć z religią i jesteśmy wrogami moralności chrześcijańskiej. Zwolennicy obecności krzyża krzyczą, że też chcą być tolerowani, ale naszym zdaniem tolerancja polega na równym traktowaniu przez państwo wszystkich, a nie na tym, że większość ma prawo decydować o mniejszości. A tak właśnie odbieram definicję drugiej strony: większość społeczeństwa jest katolikami, dlatego mniejszość nie ma prawa zabronić jej wieszania krzyża, bo w ten sposób wyrażają swoje poglądy.
Ks. Wojciech Zięba: Po pierwsze, przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, jednak nie wycofuję się ze swoich słów. Po drugie, jako Święty Mikołaj przyniosłem prezenty. I poważne, i krotochwilne. Wspaniałą książkę "Chrześcijańska Europa", napisaną przez ortodoksyjnego Żyda. Ale ponieważ to był pojedynek, to dla panów mam pistolety, a misia dla Zuzi.
Prof. Jan Hartman: Proszę państwa, nie infantylizujmy tej sprawy. Poczujcie się państwo dorośli...
** Wypowiedzi są nieautoryzowane, skróty pochodzą od redakcji.
Najnowsze wiadomości
-
Portret zbiorowy pierwszoroczniaków. W klatce akademika
-
Jak będziemy się poruszać po Wrocławiu podczas Euro [MAPA]
-
Nasi studenci są słabi psychicznie. Naukowcy alarmują
-
O tych filmach dyskutował cały świat. Jak stworzyć wiral
-
Ten bunkier już został wyburzony. Stał obok dworca [FOTO]
-
Retro na różowo. Amerykanie z Portland wystąpią w Eterze
-
Ul. Królewiecka: Drzewka symetryczne, tylko uschły
- 131 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
26 głosów
-
Re: Trwa debata o krzyżach w XIV LO we Wrocławiu
winhelp
16.12.09, 14:18
Dokładnie, przynajmniej byłoby śmieszniej. Cała ta debata jest bezsensowna.»
-
Zakończyła się debata o krzyżach w XIV LO we Wr...
mirrandel
16.12.09, 15:45
czy tylko ja mam wrażenie, że temat przebrzmiałby już bardzo dawno, gdyby Gazeta go nie lansowała i nie rozdmuchiwała? Było już kilka artykułów, wizja lokalna, wywiad, sprawozdanie...? »
-
Zakończyła się debata o krzyżach w XIV LO we Wr...
marbryl1
16.12.09, 19:27
Czy XIV LO jest szkola zakonna czy moze to jest liceum Urszulanek, wiec sprawajest prosta krzyz w klasach nauki religii reszta klas bez.»
Najczęściej czytane24 htydzień







odtwórz
odtwórz