Nielegalne laboratorium z Kasprowicza bada chorych
14.12.2009
, aktualizacja: 13.12.2009 18:54
Nawet kilka tysięcy pacjentów rocznie bada nielegalnie działające, nieskontrolowane przez sanepid laboratorium medyczne Wro-Lab przy ul. Kasprowicza. Chorych kieruje tam Zakład Opieki Zdrowotnej Psie Pole
ZOBACZ TAKŻE
- Prokuratura w dzikim laboratorium na Karłowicach (17-12-09, 19:30)
- Nie ma odpowiedzialnego za nielegalne laboratorium (15-12-09, 08:00)
SERWISY
"Krew pobrano mi w korytarzu, przy innych pacjentach, bo nie ma tam osobnego pomieszczenia. Wszędzie unosił się kurz, a ściany były odrapane i pełne dziur. Laborant powiedział mi, że w korytarzu przeprowadzany jest remont. To rażące pogwałcenie wszelkich norm higienicznych" - zaalarmowała nas jedna z pacjentek ZOZ Psie Pole. Twierdzi, że skargę wysłała też do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i wojewódzkiego inspektora sanitarno-epidemiologicznego. Ale sanepid nie zajął się donosem wrocławianki, bo - jak wyjaśnia jego rzeczniczka Magdalena Mieszkowska - był anonimowy. - Poza tym laboratorium o nazwie Wro-Lab nie ma w naszej ewidencji - argumentuje.
W rejestrze Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, który prowadzi ewidencję wszystkich zakładów opieki zdrowotnej, a więc także laboratoriów medycznych, Wro-Lab też nie istnieje. - I nigdy nie istniał. Nie ma nawet śladu, że kiedykolwiek ubiegał się o rejestrację - zapewnia Edward Kostecki, dyrektor wydziału polityki społecznej DUW.
ZOZ Psie Pole, który wysyła pacjentów na badania do nielegalnego laboratorium, ma trzy przychodnie: przy ul. Boya-Żeleńskiego, Brucknera i Potockiego. U lekarzy rodzinnych i specjalistów leczy się nawet kilka tysięcy wrocławian.
Wro-lab mieści się na tyłach przychodni przy ul. Potockiego, w przyziemiu. Maleńki niski korytarzyk pełni funkcję poczekalni i jednocześnie miejsca, w którym pobiera się materiał do badań diagnostycznych. Kilka kroków od głównego wejścia stoi fotel ze specjalnym podłokietnikiem do pobierania krwi. W głębi zagracone pomieszczenie laboratoryjne. Mężczyzna w białym fartuchu po informacje odsyła do kierownika. - To Niemiec, nie mam do niego telefonu. Kontaktujemy się wyłącznie za pomocą e-maili - tłumaczy.
Na swojej stronie internetowej Wro-Lab oferuje szeroki zakres badań, m.in. alergologicznych, endokrynologicznych, onkologicznych. Diagnozuje także pacjentów w kierunku chorób zakaźnych, m.in. wirusowego zapalenia wątroby lub grypy. Spółkę zarejestrował w sierpniu 2004 roku Edgar Fenzlein. Niemiec jest także prezesem firmy Eurolab, która dystrybuuje w Polsce testy i odczynniki laboratoryjne. Na temat laboratorium zadaliśmy mu pytania droga e-mailową, ale nie odpowiedział.
Teresa Chmiel, dyrektorka ZOZ Psie Pole, w rozmowie telefonicznej potwierdza, że zleca Wro-labowi badanie swoich pacjentów. Na wiadomość, że laboratorium nie figuruje w rejestrze wojewody, reaguje zdziwieniem. - To niemożliwe. To filia dużego koncernu europejskiego Eurolab. Na pewno ma wszystkie pozwolenia. A w ogóle w czym problem? - pyta.
Rzeczniczka dolnośląskiego NFZ Joanna Mierzwińska jest jednak przekonana, że dyrektorka ma świadomość, iż wysyła chorych do nielegalnej firmy. - Pod koniec 2008 roku, gdy ZOZ Psie Pole starał się o kontrakt, zawiadomiliśmy dyrektorkę Chmiel, że Wro-Lab nie spełnia warunków formalnych. Jeśli dyrektorka kieruje tam pacjentów, ewidentnie łamie prawo - podkreśla rzeczniczka. Urzędnicy NFZ rozmawiali o tym także z właścicielem Wro-Labu. - Wytłumaczyliśmy, że dopóki jego laboratorium nie będzie miało statusu zakładu opieki zdrowotnej, absolutnie nie może badać ludzi - mówi Mierzwińska.
Dyrektorka Chmiel ucina rozmowę: - Mam inną opinię na ten temat.
Ostatecznie fundusz podpisał kontrakt z Chmiel, bo dyrektorka zapewniła, że ma umowy podwykonawcze także z innymi wrocławskimi laboratoriami.
Zgodnie z ustawą o diagnostyce laboratoryjnej i rozporządzeniami ministra zdrowia laboratoria muszą spełnić bardzo surowe warunki budowlane i sanitarne. Powinny także zatrudniać wykwalifikowany personel i kierownika laboratorium. Wro-Lab na swojej stronie internetowej dopiero szuka kierownika.
Dyrektor Kostecki działalność nielegalnego laboratorium nazywa grandą. - Natychmiast skontrolujemy tę placówkę - zapowiada.
Odrębną kontrolę przeprowadzi NFZ.
Komentuje Marzena Kasperska: Sprawa dla prokuratury
W centrum dużego miasta na dziko działa laboratorium medyczne. Ponieważ pracuje poza wszelką kontrolą, nie wiadomo, czy osoby w nim zatrudnione mają potrzebne kwalifikacje, czy używają sterylnego sprzętu, czy są zdrowe, czy w sposób zgodny ze sztuką pobierają ludziom krew lub wymaz... Wyobraźnia podpowiada mi najgorsze z możliwych zaniedbań.
Dziwi mnie brak reakcji ze strony pracowników sanepidu, od których oczekiwałabym minimum dociekliwości. Przecież wystarczył jeden telefon do laboratorium, żeby się przekonać, że placówka przy Kasprowicza istnieje i naprawdę nielegalnie bada ludzi.
Najbardziej przeraża mnie jednak beztroska dyrektorki ZOZ Psie Pole, która świadomie wysyła swoich pacjentów do laboratorium pozbawionego nadzoru sanitarnego. Nie mam wątpliwości, że prokuratura natychmiast powinna wyjaśnić ten skandal.
W rejestrze Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, który prowadzi ewidencję wszystkich zakładów opieki zdrowotnej, a więc także laboratoriów medycznych, Wro-Lab też nie istnieje. - I nigdy nie istniał. Nie ma nawet śladu, że kiedykolwiek ubiegał się o rejestrację - zapewnia Edward Kostecki, dyrektor wydziału polityki społecznej DUW.
ZOZ Psie Pole, który wysyła pacjentów na badania do nielegalnego laboratorium, ma trzy przychodnie: przy ul. Boya-Żeleńskiego, Brucknera i Potockiego. U lekarzy rodzinnych i specjalistów leczy się nawet kilka tysięcy wrocławian.
Wro-lab mieści się na tyłach przychodni przy ul. Potockiego, w przyziemiu. Maleńki niski korytarzyk pełni funkcję poczekalni i jednocześnie miejsca, w którym pobiera się materiał do badań diagnostycznych. Kilka kroków od głównego wejścia stoi fotel ze specjalnym podłokietnikiem do pobierania krwi. W głębi zagracone pomieszczenie laboratoryjne. Mężczyzna w białym fartuchu po informacje odsyła do kierownika. - To Niemiec, nie mam do niego telefonu. Kontaktujemy się wyłącznie za pomocą e-maili - tłumaczy.
Na swojej stronie internetowej Wro-Lab oferuje szeroki zakres badań, m.in. alergologicznych, endokrynologicznych, onkologicznych. Diagnozuje także pacjentów w kierunku chorób zakaźnych, m.in. wirusowego zapalenia wątroby lub grypy. Spółkę zarejestrował w sierpniu 2004 roku Edgar Fenzlein. Niemiec jest także prezesem firmy Eurolab, która dystrybuuje w Polsce testy i odczynniki laboratoryjne. Na temat laboratorium zadaliśmy mu pytania droga e-mailową, ale nie odpowiedział.
Teresa Chmiel, dyrektorka ZOZ Psie Pole, w rozmowie telefonicznej potwierdza, że zleca Wro-labowi badanie swoich pacjentów. Na wiadomość, że laboratorium nie figuruje w rejestrze wojewody, reaguje zdziwieniem. - To niemożliwe. To filia dużego koncernu europejskiego Eurolab. Na pewno ma wszystkie pozwolenia. A w ogóle w czym problem? - pyta.
Rzeczniczka dolnośląskiego NFZ Joanna Mierzwińska jest jednak przekonana, że dyrektorka ma świadomość, iż wysyła chorych do nielegalnej firmy. - Pod koniec 2008 roku, gdy ZOZ Psie Pole starał się o kontrakt, zawiadomiliśmy dyrektorkę Chmiel, że Wro-Lab nie spełnia warunków formalnych. Jeśli dyrektorka kieruje tam pacjentów, ewidentnie łamie prawo - podkreśla rzeczniczka. Urzędnicy NFZ rozmawiali o tym także z właścicielem Wro-Labu. - Wytłumaczyliśmy, że dopóki jego laboratorium nie będzie miało statusu zakładu opieki zdrowotnej, absolutnie nie może badać ludzi - mówi Mierzwińska.
Dyrektorka Chmiel ucina rozmowę: - Mam inną opinię na ten temat.
Ostatecznie fundusz podpisał kontrakt z Chmiel, bo dyrektorka zapewniła, że ma umowy podwykonawcze także z innymi wrocławskimi laboratoriami.
Zgodnie z ustawą o diagnostyce laboratoryjnej i rozporządzeniami ministra zdrowia laboratoria muszą spełnić bardzo surowe warunki budowlane i sanitarne. Powinny także zatrudniać wykwalifikowany personel i kierownika laboratorium. Wro-Lab na swojej stronie internetowej dopiero szuka kierownika.
Dyrektor Kostecki działalność nielegalnego laboratorium nazywa grandą. - Natychmiast skontrolujemy tę placówkę - zapowiada.
Odrębną kontrolę przeprowadzi NFZ.
Komentuje Marzena Kasperska: Sprawa dla prokuratury
W centrum dużego miasta na dziko działa laboratorium medyczne. Ponieważ pracuje poza wszelką kontrolą, nie wiadomo, czy osoby w nim zatrudnione mają potrzebne kwalifikacje, czy używają sterylnego sprzętu, czy są zdrowe, czy w sposób zgodny ze sztuką pobierają ludziom krew lub wymaz... Wyobraźnia podpowiada mi najgorsze z możliwych zaniedbań.
Dziwi mnie brak reakcji ze strony pracowników sanepidu, od których oczekiwałabym minimum dociekliwości. Przecież wystarczył jeden telefon do laboratorium, żeby się przekonać, że placówka przy Kasprowicza istnieje i naprawdę nielegalnie bada ludzi.
Najbardziej przeraża mnie jednak beztroska dyrektorki ZOZ Psie Pole, która świadomie wysyła swoich pacjentów do laboratorium pozbawionego nadzoru sanitarnego. Nie mam wątpliwości, że prokuratura natychmiast powinna wyjaśnić ten skandal.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Nielegalne laboratorium z Kasprowicza bada chorych
jozet
14.12.09, 10:33
Ze słów ludzi za to odpowiedzialnych "wychodzi" nieprawdopodobna ignorancjawobec nas,pacjentów. Kogo to obchodzi, że jakiś-być może-HIV pozytywnypobierając nam krew może nas przy okazji »
-
Nielegalne laboratorium z Kasprowicza bada chorych
pit_sam_pras
14.12.09, 10:49
etam, na legnickiej w tym dziwacznym komunistycznym budynku gdzie miesci siebodajze dolmed, tez pobiera sie krew na korytarzu. W scianie sa 4 czy 5 okien,stoja krzesla oddzielone od siebie »
-
Nielegalne laboratorium z Kasprowicza bada chorych
stringocefalus
14.12.09, 12:45
Dziś rano zawiozłam tam siuśki córki do zbadania. I co, mam jutro znowu2-latce łapać mocz do pojemnika i wozić po mieście???? Swoją drogą, ciekawe, że mi polecono to laboratorium w szpitalu »
Najczęściej czytane24 htydzień




