Jednak w "czternastce" krzyże zostają na ścianach

Jacek Harłukowicz
07.12.2009 , aktualizacja: 07.12.2009 17:09
A A A Drukuj
Krzyże nie znikną ze ścian XIV LO we Wrocławiu - tak zdecydował w poniedziałek dyrektor szkoły Marek Łaźniak. 16 grudnia w szkole odbędzie się debata o obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej.
Marek Łaźniak, dyrektor XIV LO, zwołał debatę w sprawie obecności krzyża w szkole
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Marek Łaźniak, dyrektor XIV LO, zwołał debatę w sprawie obecności krzyża w szkole
SONDAŻ
Czy publiczna debata pozwoli rozwiązać problem obecności krzyży w szkole?

Debata zamiast decyzji to mydlenie oczu i kunktatorstwo
W tej konkretniej - owszem, jeśli ludzie będą chcieli się dogadać
W tak kontrowersyjnej sprawie nie może dojść do konsensusu
Nie zapominajmy, że koniec końców i tak dyrektor będzie musiał zdecydować
Nie ma takiej kontrowersji, o której nie można rozmawiać. A nawet warto

Zdjęcia krzyży ze ścian domaga się trójka uczniów nieuczęszczających na religię. W przesłanej tydzień temu do dyrekcji szkoły petycji napisali: "Umieszczanie symboli religijnych w publicznej instytucji odbieramy jako przejaw faworyzowania przez szkołę konkretnego światopoglądu". W odpowiedzi dyrekcja szkoły zaproponowała, żeby krzyże wisiały tylko w tych klasach, w których odbywają się lekcje religii. Pomysłowi przyklasnęli nawet uczący w szkole księża. Później jednak w szkole rozgrzały się telefony z żądaniami obrony krzyża i pomysł polubownego załatwienia sprawy porzucono.

W poniedziałek z protestującymi przeciwko krzyżom spotkał się dyrektor Marek Łaźniak. Efekt rozmowy: krzyże zostają na ścianach. W zamian za to 16 grudnia w XIV LO odbyć miałaby się debata na temat obecności krzyży w szkole z udziałem wszystkich uczniów, nauczycieli i zaproszonych gości.

- Nie mogłem odpowiedzieć inaczej. Jako urzędnika państwowego obowiązuje mnie prawo, a rozporządzenie ministra edukacji mówi wyraźnie, że jeśli ktoś chce krzyż powiesić, to ja nie mam prawa mu tego odmówić - tłumaczy dyrektor Łaźniak. - Na debatę czekam z nadzieją, bo chciałbym poznać argumenty obu stron. Jeśli ktoś będzie mi w stanie udowodnić, że rozporządzenie ministra mnie nie obowiązuje, jestem w stanie jeszcze raz przemyśleć swoją postawę.

Może, ale nie musi

Rozporządzenie, na które powołuje się dyrektor, pochodzi z 1992 roku i dotyczy "warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach". Kwestia obecności symbolu krzyża występuje w nim tylko raz: w artykule 12, który mówi, iż "w pomieszczeniach szkolnych może być umieszczony krzyż".

- No właśnie, może, ale nie musi - mówi uczeń XIV LO Tomasz Chabinka, jeden z autorów petycji. Nie do końca wierzy w sens szkolnej debaty. - Oczywiście chcieliśmy wywołać dyskusję, ale zależałoby nam jednak na osiągnięciu jakiegoś kompromisu, który skutkowałby zmianą stanu obecnego, tak aby wszyscy byli zadowoleni, a nie tylko jedna strona sporu.

Podobnie rozporządzenie interpretuje Ministerstwo Edukacji Narodowej: - Rozporządzenie mówi, że krzyże mogą wisieć, ale niczego nie nakazuje. Ich umieszczanie w salach szkolnych powinno być wynikiem wspólnej woli całego środowiska szkolnego i nie powodować napięć ani konfliktów - tłumaczy Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN.

Posła przed sąd? To nie ma sensu

W dyskusji o obecności krzyży w "czternastce" wziął udział także były minister edukacji w rządzie PiS, a obecnie europoseł z Dolnego Śląska prof. Ryszard Legutko. Całą sprawę określił mianem "szczeniackiej zadymy", a autorów petycji "rozwydrzonymi smarkaczami". Postulował również ich ukaranie.

W poniedziałek w rozmowie z "Gazetą" prof. Legutko podtrzymał swoje zdanie: - To nic innego jak robienie chytrej, cynicznej ideologicznej zadymy przez troje rozwydrzonych i rozpuszczonych przez rodziców smarkaczy. Nie może być tak, że oni ustawiają na baczność całą szkołę! Czy naprawdę w klasie maturalnej nie ma już nic innego do roboty?

Tymi słowami uczniowie z XIV LO poczuli się szczególnie dotknięci.

- Zastanawiamy się, jak zareagować na słowa pana posła - mówi Zuzanna Niemier, współautorka petycji w sprawie zdjęcia krzyży, tegoroczna maturzystka. - Pana posła chroni immunitet, więc pozywanie go do sądu nie ma chyba sensu. Ale z drugiej strony skandalem jest, że były minister edukacji mówi w ten sposób o uczniach i swoim rodakach. Dlatego najprawdopodobniej zaczniemy od powiadomienia o jego słowach Parlamentu Europejskiego.

Dla "Gazety" komentuje prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista

To nie dyrektor szkoły ani uczniowie są od tego, by decydować, czy jakiś przepis jest zgodny z konstytucją, czy nie. Od tego jest Trybunał Konstytucyjny.

Natomiast rozporządzenie ministra edukacji z 1992 roku mówi o tym, że krzyże w klasach mogą wisieć, co wcale nie oznacza, że muszą. To społeczność szkolna, a więc nie tylko dyrekcja i rada pedagogiczna, ale również wszyscy uczniowie powinni zadecydować, czy chcą je tam widzieć i w jakim zakresie; czy we wszystkich klasach, czy może tylko w tych, w których nauczana jest religia.

W tym konkretnym przypadku można by przeprowadzić w szkole referendum i dać okazję podjęcia decyzji samym zainteresowanym. Demokracji bezpośredniej nigdy za wiele.

Komentuje Jerzy Sawka/GW: Ani kroku naprzód

Wątpię, żeby debata, którą proponuje dyrektor Marek Łaźniak, coś zmieniła. Wprawdzie dyrektor zostawia otwartą furtkę: jeśli ktoś go przekona, że jego nie obowiązuje prawo, to jest gotów do zmiany zdania. Ale rozporządzenie, na które się powołuje, mówi wyraźnie, że krzyże mogą wisieć, a nie, że muszą. Furtka jest więc otwarta na niby, bo jakich argumentów można użyć przeciw "mogą"? Decyzja została podjęta.

Przypomnę, że pierwszą reakcją dyrekcji szkoły, jak i księży w niej uczących, była propozycja rozsądnego kompromisu: krzyże tylko w klasach, w których uczy się religii, nawet jeśli w nich odbywają się także inne lekcje. Takim rozwiązaniem usatysfakcjonowani byli autorzy petycji. Nie osiągnęli wszystkiego, ale część. Jeżeli druga strona poszłaby na podobne ustępstwo, mielibyśmy prawdziwy kompromis.

Wrocławska "czternastka" miała szansę być tą szkołą, o której mówiłoby się, że jako pierwsza wprowadziła model pokojowego współistnienia przeciwników i obrońców krzyża. Teraz może być głośna jako ta, w której wybuchała kolejna polska wojna o krzyże.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 113 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów