XIV LO. Wojna o krzyże czy pokojowe pertraktacje?

Jerzy Sawka
07.12.2009 , aktualizacja: 07.12.2009 08:53
A A A Drukuj
Dziś na dyrektora najsłynniejszego wrocławskiego liceum są skierowane oczy wszystkich, bo właśnie dzisiaj ma on zdecydować, czy w jego szkole krzyże będą wisiały tylko w salach, w których odbywa się religia, czy także w innych.
Dyrektor XIV LO we Wrocławiu Marek Łaźniak
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Dyrektor XIV LO we Wrocławiu Marek Łaźniak
Jakąkolwiek decyzję dyrektor Marek Łaźniak podejmie, będzie zła, bo tak czy siak oberwie od przeciwników przyjętego rozwiązania. Na temat wiary, ateizmu, wolności sumienia, praw dla gejów, aborcji, eutanazji, legalizacji prostytucji, wszelkich kwestii obyczajowych i światopoglądowych każdy ma coś do powiedzenia i każdy się na nich zna. I najłatwiej w tych sprawach o zdecydowane poglądy. Dlatego to rzesze bojowników o jedynie słuszne rozwiązania są najliczniejsze. Jak na razie tych, co szukają środka, jest najmniej. Ja wierzę, że ich liczba zdecydowanie wzrasta, ale nie zabierają głosu, bo wrzawa bitewna jest tak wielka, że najzwyczajniej nie chcą strzępić języka.

Jeśli dyrektor zdecyduje, że nic nie zmienia, to rzucą się na niego obrońcy wszelkich wolności. Jeśli zdecyduje się na krzyże tylko w klasach, w których odbywają się lekcje religii, to zostanie zmiażdżony przez obrońców świętej polskiej wiary.

Ale decyzja zapaść musi. Dzisiaj w szkole ma odbyć się na ten temat rada pedagogiczna. Bez względu na to, jaki będzie miała wpływ na ostatecznie przyjęte rozwiązanie, odpowiedzialność spadnie na dyrektora. Odwlekanie werdyktu nic nie da, czym prędzej zostanie ogłoszony, tym lepiej.

Gdy trójka uczniów - powołując się na listopadowy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, mówiący, że wieszanie krzyży w klasach narusza wolność religijną - złożyła petycję, dyrekcja szkoły natychmiast zaproponowała rozwiązanie: krzyże tylko w klasach, w których odbywają się lekcje religii. Trzeba dodać, że także inne lekcje, bo szkoła nie ma specjalnie wydzielonych sal na religię. Ta propozycja usatysfakcjonowała młodych autorów pisma, co dobrze świadczy o ich dojrzałości i motywacjach. Oni nie chcieli robić zadymy, lecz upomnieli się o swoje prawa. Na pomysł wystosowania swojego żądania wpadli na lekcji wychowania obywatelskiego, co znowu dobrze świadczy o szkole. Rozsądnie zachowali się księża pracujący w "czternastce", mówiąc, że jeśli krzyż miałby u kogoś wzbudzać złe emocje, to proponowane rozwiązanie jest najlepsze, bo Kościół katolicki nie chce obrażać niczyich uczuć. Klimat był spokojny i rzeczowy. A ton komentarzy prasowych pełen uznania.

Kiedy sprawa krzyży upubliczniła się, do boju ruszyły armie obu stron. Rozpętały się moce, o których sile autorzy petycji z racji młodego wieku nie mieli zielonego pojęcia. Ale dyrekcja musiała wiedzieć, że im dalej się wchodzi na takie pole minowe, tym zagrożenie jest większe. W internecie zawrzało, do szkoły zjechały media, dyrektor dostał wsparcie od obrońców krzyża. I ogarnęły go wątpliwości, przestał być przywiązany do pierwszego pomysłu.

Swoim wahnięciem Marek Łaźniak może pogrzebać szansę na upowszechnienie nowej, powstałej w jego szkole, jakości publicznych sporów światopoglądowych. Może, ale nie musi.

Po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka polska wojna o krzyże wisiała w powietrzu. Było kwestią czasu, gdzie i kiedy wybuchnie. Dyrektor "czternastki" ma jeszcze szansę przekształcić ją w pokojowe pertraktacje. Ma argument nad argumentami: jego pomysł jest prosty i wszystkich zainteresowanych najpełniej satysfakcjonuje.

To model do zastosowania w każdej polskiej szkole. Ktoś musi być pierwszy.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 46 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów