Łódzka uczelnia stawia pod ścianą studentów ze Świdnicy

Tomasz Wysocki
03.12.2009 , aktualizacja: 02.12.2009 20:38
A A A Drukuj
Ponad 200 studentów ze Świdnicy rozpoczęło w październiku studia firmowane przez łódzką Akademię Humanistyczno-Ekonomiczną. Po miesiącu zmieniono zasady studiowania - część zajęć miała odbywać się przez internet, część w Łodzi. A zerwanie umowy kosztuje kilkaset złotych
Świdnicki punkt informacyjno-rekrutacyjny Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej
Fot. Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta
Świdnicki punkt informacyjno-rekrutacyjny Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej
Studenci od miesiąca próbują rozwiązać umowy. To wtedy, w przeddzień trzeciej sesji zjazdowej, dowiedzieli się o zmianie reguł. - Ludzie się wściekli, bo nikt nie brał pod uwagę takich rozwiązań - mówi Anna, studentka pedagogiki .

Świdnickie studia firmowała łódzka Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna. Jej działalność opisywaliśmy niedawno w centralnym wydaniu "Gazety". Akademia miała dziwną strukturę - w kilkudziesięciu polskich miastach oraz za granicą prowadziła jedynie punkty informacyjno-rekrutacyjne. Odbywały się w nich zajęcia, choć zgodnie z przepisami mogą one mieć miejsce jedynie w tzw. ośrodkach zamiejscowych. Po tekstach "Gazety", w sierpniu, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nakazało władzom uczelni wprowadzenie procedury naprawczej i rozpoczęło likwidację AHE.

Mimo to w Świdnicy, gdzie działał jedynie punkt informacyjno-rekrutacyjny, w październiku rozpoczęło naukę ponad 200 studentów. Rekrutacja była zorganizowana w nietypowy sposób. Studenci podpisywali dwie umowy: jedną z Instytutem Postępowania Twórczego, któremu płacili po 310 złotych miesięcznie za udział w kursach doskonalenia zawodowego, a dopiero drugą z Akademią Humanistyczno-Ekonomiczną, gdzie, po zaliczeniu kursów, mieli zdawać egzaminy.

- Uspokajano nas, że to tylko takie formalne zabiegi - mówi Magdalena, studentka pedagogiki.

Ale w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego takie rozwiązanie budzi wątpliwość: - Student powinien podpisać umowę z uczelnią - uważa Bartosz Loba, rzecznik resortu.

Od AHE studentów nie odstraszyły ani dziwnie skonstruowane umowy, ani teksty w "Gazecie" - Cały czas wmawiano nam, że działanie uczelni nie jest zagrożone, a zajęcia będą odbywać się, tak jak zaplanowano - mówi Maria.

Ale już w listopadzie pojawiły się kłopoty. Odwołano jeden zjazd, na kolejne trzeba było jechać do Łodzi albo korzystać z internetowej platformy zdalnego nauczania.

Studenci zażądali wyjaśnień. Na spotkanie z władzami Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej przyszło ponad 200 osób, ale konkretów nie usłyszeli. - Powiedziano nam, że przecież w umowach jest zapis o tym, iż w procesie dydaktycznym mogą być wykorzystane metody "na odległość" - opowiada Anna. - I rzeczywiście był, ale tylko jako jedna z form nauczania. Mieliśmy mieć wykłady w Świdnicy, tymczasem postawiono nas przed wyborem: internet albo wyjazdy do Łodzi co dwa tygodnie.

Po spotkaniu większość studentów chciała się wycofać. Zażądali zwrotu pieniędzy i dokumentów. AHE zażądała od nich jednak w zamian wpłaty czesnego za dwa miesiące oraz wpisowego - w sumie 800 zł. - Część ludzi na to poszła, bo chcieli załapać się jeszcze na inne uczelnie, ale część nie zamierza ustępować - mówi Anna.

Rzeczniczka AHE Aleksandra Mysiakowska na nasze pytanie, dlaczego Akademia utrudnia rozwiązania umów studentom, w ogóle nie odpowiedziała. Odpisała nam jedynie, że AHE nie prowadziła zajęć w Świdnicy, a "zmiany organizacyjne wprowadzone przez uczelnię są podyktowane dostosowaniem się jej do zaleceń ministerstwa nauki i zapisów prawa".

Anna: - Nie odpuścimy. Straciłam już ten rok przez AHE, ale nie mam zamiaru im płacić za zajęcia, których nie było.

Studenci zwrócili się po pomoc do prawników, rzecznika praw studenta oraz minister nauki.

Bartosz Loba: - Analizujemy listy kilkuset osób, które czują się pokrzywdzone przez Akademię Humanistyczno-Ekonomiczną. Będziemy się przyglądać współpracy uczelni ze studentami, także w takich kwestiach jak przekazanie dokumentacji czy zmiana trybu lub kierunku studiów. Jakość współpracy ze studentami będzie brana pod uwagę w toku trwającego postępowania wyjaśniającego wobec tej uczelni.

Komentuje Mirosław Maciorowski: Głód nauki czy brak rozsądku?

Oczywiście nie ma wątpliwości, że negatywnym bohaterem tej historii jest łódzka akademia, która nie dość, że chce pedagogiki uczyć przez internet, to jeszcze zmienia zasady studiowania w trakcie roku akademickiego. Ale zadziwiająca jest też naiwność studentów, której głodem nauki usprawiedliwić nie można. Od końca sierpnia informujemy o dość dziwacznej formule działalności AHE i o tym, że może być ona zlikwidowana. A mimo to spora grupa młodych ludzi postanowiła jej zaufać.

Mnie na takie ryzyko stać by nie było.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów