Trzeźwo o szkolnych wycieczkach do izby wytrzeźwień
28.11.2009
, aktualizacja: 27.11.2009 20:49
Niech podczas wycieczek do izby wytrzeźwień młodzież zobaczy smutne skutki picia wódki, to nie będzie pić. Taki pomysł na walkę z alkoholizmem podsunęli urzędnikom licealiści. Proponuję odwrotną zabawę: niech licealiści wyedukują urzędników
ZOBACZ TAKŻE
- Co nasi licealiści zrobiliby z żebrakami, gdyby mogli (11-02-10, 12:00)
- Odstraszanie przez upokarzanie nie jest dobrym pomysłem (02-12-09, 10:32)
"Każdy pomysł jest dobry". Takie hasło przyświecało organizatorom Wrocławskiej Burzy Pomysłów - akcji, podczas której młodzież licealna i studenci proponowali, jak zwalczać alkoholizm wśród nieletnich.
W miejskiej komisji, która później oceniała ich pomysły, znaleźli się m.in. przedstawiciele departamentu spraw społecznych, w tym wydziałów edukacji i zdrowia. Spośród ponad 500 propozycji wybrali sześć najlepszych i poinformowali, że "rozpoczęły się prace przygotowawcze do ich efektywnego wcielenia w życie".
Obok klasowych wycieczek do izb wytrzeźwień znalazło się wśród nich stworzenie alkoholowej mapy Wrocławia - miejsc zwiększonego spożycia alkoholu, które powinny być objęte szczególnym nadzorem straży miejskiej - oraz warsztaty profilaktyczne dla dzieci i rodziców czy kampania billboardowa z drastycznymi zdjęciami. Te ostatnie pomysły mi się podobają. Pierwszy odrzucam.
Pomysł edukacyjnych wycieczek do izby wytrzeźwień przyjęty został bez zbędnych dyskusji. Uznano, że terapia szokowa może być bardzo skuteczna. Wiadomo - im umysł młodszy, tym bardziej podatny. Wiedzieli o tym autorzy dawnych baśni, którzy nie wahali się epatować okrucieństwem i brzydotą. Odrąbywanie stóp za karę i tańce na rozżarzonych węglach były tam powszechne, ale zawsze zasłużone przez bohaterów, z którymi dzieci mogły się utożsamić.
Pominę to, że moim zdaniem podczas wycieczki do izby wytrzeźwień trudno będzie młodzieży przeżyć katharsis. Raczej na widok ludzi przypiętych pasami do łóżek poczuje odrazę, może pogardę, może litość albo rozbawienie. W postanowienie, że nie będzie się upijać, nie wierzę. Wszak to nie my giniemy w wypadkach samochodowych - zawsze giną inni. Nas to nigdy nie dotyczy.
Zasadnicza dla mnie jest inna kwestia. Oto młodzież ma oglądać pijanych, odartych z godności ludzi, tak jak ogląda się małpy w zoo. Nikt nie pomyślał o tym, że być może ci ludzie, nie małpy, najzwyczajniej sobie nie życzą. Oni musieliby najpierw zgodzić się na to, by wycieczki ich oglądały. Oczywiste jest, że taka zgoda jest niemożliwa, bo złożona w stanie upojenia alkoholowego byłaby nieważna. Żeby była ważna, musiałaby być podpisana w stanie pełnej świadomości. No i przez wszystkich potencjalnych klientów izby, czyli wszystkich - przepraszam bardzo - wrocławian. W tym także tych, którzy na ten pomysł wpadli. Proponuję więc urzędnikom, żeby edukację zaczęli od siebie. Niech młodzież im napisze odpowiedni dokument, w którym będzie stało jak wół: " Ja - tu imię, nazwisko, PESEL, adres zamieszkania, numer dowodu tożsamości, sprawowana funkcja etc., etc. - zgadzam się na oglądanie mnie w stanie zamroczenia, gdybym kiedyś wylądował w izbie wytrzeźwień". Tu własnoręczny podpis i data.
Niektórzy pijani trzeźwieją. I wtedy im jest bardzo głupio.
** Według najnowszych danych miejskiego wydziału zdrowia ponad połowa młodych wrocławian sięga po alkohol w wieku 13 lat. 75 procent uczniów drugich i trzecich klas gimnazjum upiło się przynajmniej raz w życiu. W ciągu ostatnich 30 dni co trzeci gimnazjalista kupił alkohol (głównie piwo i wino) w sklepie samoobsługowym więcej niż pięć razy.
Czekamy na Wasze opinie
W miejskiej komisji, która później oceniała ich pomysły, znaleźli się m.in. przedstawiciele departamentu spraw społecznych, w tym wydziałów edukacji i zdrowia. Spośród ponad 500 propozycji wybrali sześć najlepszych i poinformowali, że "rozpoczęły się prace przygotowawcze do ich efektywnego wcielenia w życie".
Obok klasowych wycieczek do izb wytrzeźwień znalazło się wśród nich stworzenie alkoholowej mapy Wrocławia - miejsc zwiększonego spożycia alkoholu, które powinny być objęte szczególnym nadzorem straży miejskiej - oraz warsztaty profilaktyczne dla dzieci i rodziców czy kampania billboardowa z drastycznymi zdjęciami. Te ostatnie pomysły mi się podobają. Pierwszy odrzucam.
Pomysł edukacyjnych wycieczek do izby wytrzeźwień przyjęty został bez zbędnych dyskusji. Uznano, że terapia szokowa może być bardzo skuteczna. Wiadomo - im umysł młodszy, tym bardziej podatny. Wiedzieli o tym autorzy dawnych baśni, którzy nie wahali się epatować okrucieństwem i brzydotą. Odrąbywanie stóp za karę i tańce na rozżarzonych węglach były tam powszechne, ale zawsze zasłużone przez bohaterów, z którymi dzieci mogły się utożsamić.
Pominę to, że moim zdaniem podczas wycieczki do izby wytrzeźwień trudno będzie młodzieży przeżyć katharsis. Raczej na widok ludzi przypiętych pasami do łóżek poczuje odrazę, może pogardę, może litość albo rozbawienie. W postanowienie, że nie będzie się upijać, nie wierzę. Wszak to nie my giniemy w wypadkach samochodowych - zawsze giną inni. Nas to nigdy nie dotyczy.
Zasadnicza dla mnie jest inna kwestia. Oto młodzież ma oglądać pijanych, odartych z godności ludzi, tak jak ogląda się małpy w zoo. Nikt nie pomyślał o tym, że być może ci ludzie, nie małpy, najzwyczajniej sobie nie życzą. Oni musieliby najpierw zgodzić się na to, by wycieczki ich oglądały. Oczywiste jest, że taka zgoda jest niemożliwa, bo złożona w stanie upojenia alkoholowego byłaby nieważna. Żeby była ważna, musiałaby być podpisana w stanie pełnej świadomości. No i przez wszystkich potencjalnych klientów izby, czyli wszystkich - przepraszam bardzo - wrocławian. W tym także tych, którzy na ten pomysł wpadli. Proponuję więc urzędnikom, żeby edukację zaczęli od siebie. Niech młodzież im napisze odpowiedni dokument, w którym będzie stało jak wół: " Ja - tu imię, nazwisko, PESEL, adres zamieszkania, numer dowodu tożsamości, sprawowana funkcja etc., etc. - zgadzam się na oglądanie mnie w stanie zamroczenia, gdybym kiedyś wylądował w izbie wytrzeźwień". Tu własnoręczny podpis i data.
Niektórzy pijani trzeźwieją. I wtedy im jest bardzo głupio.
** Według najnowszych danych miejskiego wydziału zdrowia ponad połowa młodych wrocławian sięga po alkohol w wieku 13 lat. 75 procent uczniów drugich i trzecich klas gimnazjum upiło się przynajmniej raz w życiu. W ciągu ostatnich 30 dni co trzeci gimnazjalista kupił alkohol (głównie piwo i wino) w sklepie samoobsługowym więcej niż pięć razy.
Czekamy na Wasze opinie
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- 47 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Trzeźwo o szkolnych wycieczkach do izby wytrzeź...
nrr
28.11.09, 13:25
Zgadzam się z red. Żuchowicz. Może nie w kwestii "oglądania ludzi jak małpy wzoo", bo tu nie mam obiekcji, ale na pewno w tym, że taka "edukacja" nic nie da.»
-
Trzeźwo o szkolnych wycieczkach do izby wytrzeź...
korcia2000
28.11.09, 17:15
Gdzie tu aspekt wychowawczy? Czy można wychowywać przez szok? A gdzie godnośćludzi,szczególnie tych,którzy do izby trafili być może incydentalnie? Czy wtym kraju nastąpi kiedykolwiek kres »
-
Trzeźwo o szkolnych wycieczkach do izby wytrzeź...
piehemoth
29.11.09, 13:31
1. Alkoholikiem człowiek się rodzi.2. Alkoholizm jest nieuleczalny.3. Zlikwidować IW, a nawet jak odwożą do domu, to za takie taxi obowiązkowyrachunek wysokości mandatu. Jeśli niemożliwość »
Najczęściej czytane24 htydzień




