Dolny Śląsk. Koleją Doliny Bobru

Michał Woźniak
30.11.2009 , aktualizacja: 27.11.2009 14:34
A A A Drukuj
Wleń, w głębi góra Zamkowa Fot. Michał Woźniak Wleń, w głębi góra Zamkowa
Pociąg cały czas podąża na północ, wzdłuż wijącej się zakolami rzeki
Zabytkowy pociąg z Lwówka Śląskiego
Fot. Michał Woźniak
Zabytkowy pociąg z Lwówka Śląskiego
Most nad Jeziorem Pilchowickim
Fot. Michał Woźniak
Most nad Jeziorem Pilchowickim
Stacja Pilchowice Zapora
Fot. Michał Woźniak
Stacja Pilchowice Zapora
Jadąc z Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego, w ciągu niespełna godziny pokonamy kilka głębokich przełomów rzecznych, spojrzymy z wysokiego mostu na rozległą taflę Jeziora Pilchowickiego, trzykrotnie zanurzymy się w chłodne czeluście tuneli (bilet - 7,50 zł, http://rozklad-pkp.pl). Po drodze zwiedzimy m.in. zaporę i elektrownię wodną w Pilchowicach, ruiny zamku we Wleniu, wieżę rycerską w Siedlęcinie, schronisko Perła Zachodu w Borowym Jarze, gotycko-renesansowy ratusz we Lwówku Śląskim. W tym roku Kolej Doliny Bobru obchodzi setne urodziny.

***

Do biało-żółtego szynobusu wsiadam na dworcu PKP w Jeleniej Górze. Kierunek: Bolesławiec, przez Lwówek Śląski i Zebrzydową. Pociąg odjeżdża punktualnie o 9.52, zabierając oprócz mnie kilkunastu pasażerów. Trasa prowadzi przez miasto, a tuż za dworcem przecina po raz pierwszy szeroki tutaj Bóbr. Po kilku minutach tor odłącza się od głównej linii kolejowej prowadzącej do Szklarskiej Poręby i Zgorzelca. Znikają ostatnie zabudowania Jeleniej Góry, za którymi piętrzą się Karkonosze pięknie oświetlone porannym słońcem.

Po raz pierwszy zatrzymujemy się w Jeżowie Sudeckim, znanym głównie z ośrodka szybowcowego na Górze Szybowcowej cenionego przez pilotów z całej Polski. Z okna pociągu doskonale widać (po prawej stronie) bezleśny garb z zabudowaniami lotniska na szczycie.

Tor kolejowy niemal prostą linią przecina szerokie obniżenie między wzgórzami Gapy i Srebrna zajęte przez pola, łąki i zagajniki. Bóbr nie wykorzystuje tej dogodnej bramy z Kotliny Jeleniogórskiej, lecz przebija się Borowym Jarem, głębokim, skalistym przełomem po drugiej stronie Gap. Przejeżdżamy przez jego pradolinę, później zajętą przez lodowiec, co zmusiło rzekę do wycięcia nowego koryta. Borowy Jar, jeden z najpiękniejszych przełomów w Sudetach jest podręcznikowym przykładem przełomu epigenetycznego (powstaje, gdy rzeka rozetnie twardsze skały zagrzebane pod mniej odpornymi na zniszczenie skałami osadowymi).

Dojeżdżamy do Siedlęcina leżącego między jeziorami zaporowymi - Modrym i Wrzeszczyńskim. W centrum wsi znajduje się średniowieczna wieża rycerska, do której można dojść w kwadrans zielonym Szlakiem Zamków Piastowskich (biegnie obok stacji). Wieżą od kilku lat opiekuje się fundacja Zamek Chudów. We wnętrzu doskonale zachowały się XIV-wieczne freski o tematyce świeckiej i religijnej. Największy opowiada dzieje rycerza Lancelota (jednego z bohaterów opowieści o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu). Oglądamy też św. Krzysztofa jako patrona dobrej śmierci w otoczeniu żywych i umarłych oraz fundację klasztoru w Krzeszowie przez księcia Bolka I Surowego.

W pobliżu stoją dwa kościoły z cennym wyposażeniem: gotycki św. Mikołaja i barokowy Matki Boskiej Nieustającej Pomocy (widać je z pociągu, ale warto wysiąść na stacji, by je obejrzeć).

Siedlęcin to także jeden z najlepszych punktów startu do Borowego Jaru i schroniska Perła Zachodu pięknie położonego nad Jeziorem Modrym (zielony i żółty szlak, ok. pół godziny marszu). Pod koniec XVIII w. z inicjatywy burmistrza Jeleniej Góry Johanna Christopha Schönau powstał tu romantyczny Ogród Muz z licznymi ścieżkami spacerowymi, pawilonami i punktami widokowymi na skałkach. Dzisiaj po większości z tych obiektów pozostały tylko intrygujące nazwy, np. Urania, Tartar, Parnas, ale Borowy Jar to nadal ulubione miejsce spacerów jeleniogórzan.

***

Za Siedlęcinem linia kolejowa przecina kilka dolinek i grzbietów wyciętych przez potoki spływające do Jeziora Pilchowickiego (niestety piękne widoki psuje duże wysypisko śmieci po lewej stronie). Pociąg zwalnia i wjeżdża na most kolejowy zawieszony 43 m nad północno-wschodnią zatoką Jeziora Pilchowickiego. Wrażenie jest niepowtarzalne, a widok na rozległą taflę zbiornika - zachwycający. To najpiękniejszy punkt całej trasy.

Widoki jednak się nie kończą, bo jedziemy wzdłuż północnego brzegu jeziora. Pociąg zatrzymuje się na stacyjce Pilchowice Zapora, najładniejszej ze wszystkich po drodze, drewnianą wiatą peronową. Leży nad samym jeziorem, z dala od zabudowań.

Wysiadam z pociągu i robię kilkugodzinną przerwę na zwiedzenie zabytkowej zapory wodnej i innych obiektów hydrotechnicznych i turystycznych. Do tamy prowadzi wygodna brukowana dróżka (ok. 15 min, zielony i niebieski szlak). Zapora powstała w latach 1904-12 po serii wielkich powodzi, jakie nawiedziły Sudety na przełomie XIX i XX w. Była to wówczas największa inwestycja w Niemczech i najwyższy (62 m) tego rodzaju obiekt w Europie. Oddano ją do użytku z wielką pompą 16 listopada 1912 r., a w uroczystościach wziął udział cesarz Niemiec Wilhelm II Hohenzollern. Obecnie jest drugą co do wysokości (po Solinie) tamą w Polsce, a najwyższą w kraju łukową zaporą kamienną. Asfaltową szosą po koronie zapory przechodzę na drugi brzeg jeziora. Widok w dole jest imponujący, ładnie prezentuje się m.in. budynek elektrowni, w którym zobaczymy oryginalne wyposażenie z czasów budowy i modele innych zapór w Sudetach (zwiedzanie po wcześniejszym uzgodnieniu, tel. 075 713 70 56).

Docieram do położonego na cyplu hotelu Nad Zaporą (niestety od wielu lat zamknięty), zbudowanego w latach 50. XX w. na miejscu spalonego drewnianego schroniska. Po krótkim odpoczynku wracam nad zaporę i wspinam się na urządzony na Zamkowej punkt widokowy.

Podróż wzdłuż Bobru kontynuuję kolejnym pociągiem - zanim zdąży się rozpędzić, zanurza się w krótki tunel. Po chwili za oknem znów zabudowania Pilchowic i zaraz potem wjeżdżamy do drugiego tunelu. Po kilku kilometrach przekraczamy kamiennym wiaduktem dolinę potoku Strzyżówka i szosę z Jeleniej Góry do Wlenia.

Niemal dokładnie w połowie odległości między Pilchowicami a Nielestnem przystanek na kolejnej stacyjce - Pilchowice-Nielestno. Długim kratownicowym mostem zawieszonym tuż nad wodą ponownie przejeżdżamy przez Bóbr, a tunelem wykutym pod Melafirową Skałą (znana z pięknych okazów agatów) - grzbiet góry Zamkowej. Po półgodzinnej jeździe od Jeleniej Góry pociąg zatrzymuje się we Wleniu.

***

Wleń to jedno z najmniejszych miasteczek na Dolnym Śląsku (1888 mieszkańców), z trzech stron otoczone rzeką, a z czwartej ograniczone Górą Zamkową. Tutaj także warto zrobić przerwę w podróży i udać się do wieńczących szczyt wzgórza ruin zamku (szlak zielony lub żółty, ok. 20 min). Już w XII w. wzniesiono gród, uważany dziś za najstarszy murowany zamek w Polsce. Od 1994 r. Góra Zamkowa jest leśno-florystycznym rezerwatem przyrody. Ciekawostką są tzw. lawy poduszkowe, czyli bazalty, które zastygały pod wodą na dnie morskim, czemu zawdzięczają charakterystyczny, "poduszkowaty" wygląd. Wart polecenia jest też widok z zamkowej wieży na opasany wstęgą Bobru Wleń i okolice. W centrum trudno nie trafić do ryneczku z XIX-wiecznym ratuszem, przed którym stoi pomnik gołębiarki postawiony w 1914 r. z okazji 700-lecia miasta.

Opuściwszy miasto, pociąg przeciska się tuż przy rzece między stromymi wzgórzami. Na stoku jednego z nich można wypatrzyć Marczowską Skałę - zwaną także Lorelei - niegdyś znany punkt widokowy, dziś zarośnięty drzewami i zapomniany.

W okolicach Marczowa (kolejny przystanek) dolina Bobru rozszerza się, a jej zbocza łagodnieją. Pociąg cały czas podąża na północ, wzdłuż wijącego się zakolami, coraz szerszego Bobru. Tuż za Dębowym Gajem zaczyna się ostatni, najmniej efektowny przełom rzeki. Przejeżdżamy w odległości zaledwie 0,5 km od Lwóweckich Skał, labiryntu skalnych murów i wieżyc, między którymi wiodą ciasne przejścia. Jest to największe i najwyższe zgrupowanie skałek piaskowcowych w polskich Sudetach (poza Górami Stołowymi), zwane popularnie Szwajcarią Lwówecką (dojście z Lwówka Śląskiego żółtym szlakiem, ok. 15 min).

Na stacji we Lwówku kończy się trasa Kolei Doliny Bobru i moja podróż. Tory prowadzą dalej w kierunku północnym do węzła kolejowego w Zebrzydowej, odbijając nieco na zachód od rzeki.

Lwówek to jedno z najstarszych śląskich miast, o bogatej historii. Mimo dużych zniszczeń w czasie ostatniej wojny, zachowało się sporo cennych zabytków. Na uwagę zasługuje zwłaszcza gotycko-renesansowy ratusz, który pod względem wielkości i wartości artystycznej ustępuje tylko wrocławskiemu. W mieszczącym się w nim muzeum obejrzymy m.in. Salę Ławy Sądowej z 1524 r., loch głodowy, izbę tortur, a także bogaty zbiór agatów, z których słyną okolice Lwówka. Ciekawie prezentuje się niemal kompletny pierścień murów obronnych wokół starego miasta z zachowanymi basztami i bramami, późnoromańsko-gotycki kościół Wniebowzięcia NMP i gotycki zespół klasztorny franciszkanów.

Po zwiedzeniu miasta wracam na stację kolejową, skąd szynobus zabiera mnie z powrotem do Jeleniej Góry.

***

Jaka szkoda, że tą linią kolejową tylko raz w roku przejeżdża zabytkowy skład ciągnięty przez gwiżdżący parowóz! W Dzień Dziecka wiezie uczniów z okolicznych szkół i zaproszonych gości, więc teoretycznie impreza jest zamknięta. Ale jak ktoś się uprze i znajdzie miejsce... Może setny jubileusz Kolei Doliny Bobru uświadomi miejscowym władzom, jak słabo jest wykorzystana ta linia?

Warto wiedzieć

Kolej Doliny Bobru (niem. Bobertalbahn) z Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego to jedna z ostatnich zbudowanych w Sudetach linii kolejowych. Z powodu trudnego terenu i konieczności wykonania wielu skomplikowanych obiektów inżynieryjnych budowa 32,6-kilometrowej trasy trwała aż 7 lat. Powstały m.in.: trzy tunele, most nad Jeziorem Pilchowickim, 400-metrowa żelbetowa półka na stację Pilchowice Zapora, czteroprzęsłowy kamienny wiadukt w Pilchowicach, siedem stacji, których architektura nawiązywała do budownictwa regionalnego. Całość oddano do użytku 28 sierpnia 1909 r. Pod koniec II wojny światowej wycofujące się oddziały niemieckie wysadziły wloty do tuneli i znacznie uszkodziły most nad Jeziorem Pilchowickim. Linię jednak szybko naprawiono. Przez wiele lat służyła letnikom, jeździły nią składy dalekobieżne do Poznania i Szczecina. W latach 50. XX w. jezioro znacznie straciło na atrakcyjności wskutek zanieczyszczenia Bobru, zaś późniejszy kryzys na kolei sprawił, że linię zamierzano zamknąć. Na szczęście do tego nie doszło i dziś malowniczą trasę nad Bobrem pokonują pięć razy dziennie nowoczesne, klimatyzowane szynobusy.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

  • Dolny Śląsk. Koleją Doliny Bobru dorota.k2 06.05.10, 20:45

    pięknie tam :) i pomyśleć, że do tej pory Śląsk kojarzył mi się prawiewyłącznie z przemysłem... W tym roku tam jedziemy na tydzień, myślę, że będziefajnie, szukam teraz ciekawych miejsc do »