Wrocław
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Wrocław >  Informacje archiwalne

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wrocław - Gazeta.pl

Brutalnie zgwałcił. Okaleczył. Dostał tylko trzy lata

Katarzyna Lubiniecka
2009-11-24, ostatnia aktualizacja 2009-11-24 13:06

Fot. Łukasz Giza/AG

Wrocławski sąd okręgowy uznał we wtorek, że Marek Sz. brutalnie zgwałcił 53-letnią Zdzisławę M., w wyniku czego kobieta będzie niepełnosprawna do końca życia. I skazał go na trzy lata więzienia i 25 tys. zł zadośćuczynienia dla poszkodowanej.

- Co to za wyrok? - denerwowała się Zdzisława po wyjściu z sali sądowej. - Za to co mi zrobił? - mówiła podniesionym głosem, pokazując na worek stomijny przymocowany na brzuchu. Będzie musiała z nim żyć do śmierci.

Zdzisława zna Marka od dziecka. Mieszkali w tej samej wsi pod Wrocławiem. Kiedy w zeszłym listopadzie mąż kobiety siedział w więzieniu, zaprosiła do siebie Marka. Pili alkohol. W końcu on rzucił się na nią. Przygniótł swoim ciałem i wielokrotnie wkładał jej rękę do odbytu. Rozerwał go.

Sędzia Ewa Mokrzysz w uzasadnieniu wyroku mówiła, że wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. Jednak na wyrok miały wpływ różne okoliczności. Między innymi to, że poszkodowana zmieniała zeznania. Początkowe - w szpitalu i na policji - były bardzo obszerne, przed sądem lakoniczne. Powiedziała, że nie pamięta całego zajścia, ale na pewno oskarżony "jej to zrobił". Sędzia przyznała, że być może chciała już zapomnieć przykre wspomnienia.

Natomiast pokrzywdzony składał zeznania "zmiennej treści", by w końcu, przed sądem, przyznać się do gwałtu.

Sędzia stwierdziła, że był to gwałt ze szczególnym okrucieństwem, którego efektem były ciężkie obrażenia zagrażające życiu. I że oskarżony powinien się liczyć z takimi skutkami swojego postępowania.

W Polsce gwałt ze szczególnym okrucieństwem jest zbrodnią karaną co najmniej pięcioma latami więzienia. Jednak w przypadku Marka Sz. sąd postanowił zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Po pierwsze dlatego, że oskarżony w końcu przyznał się do winy, po drugie - bo sam się zgłosił do organów ścigania, a po trzecie - po gwałcie, gdy zobaczył, w jakim stanie była Zdzisława zaproponował, że wezwie karetkę pogotowia.

Oskarżony odpowiadał we wtorek z wolnej stopy. Przesiedział w areszcie dziesięć miesięcy i w sierpniu został wypuszczony.

- Myślę, że prokuratura odwoła się od wyroku - mówił obrońca Marka Sz. mecenas Edward Baraniecki.

Nie mogliśmy tego potwierdzić, bo żaden z prokuratorów nie stawił się na ogłoszenie wyroku.

- Przecież on już się ze mnie śmieje we wsi - mówiła rozżalona Zdzisława o Marku Sz. - Codziennie stoi pod sklepem, pije i wyśmiewa się, że ma dobrego adwokata, który go wybroni. No i ma rację.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.2

56 głosów